Neo-KRS obchodziła we wtorek na Zamku Królewskim 30-lecie Krajowej Rady Sądownictwa. Nie wiadomo dlaczego świętowano 30-lecie, bo przecież neo-KRS istnieje dopiero od dwóch lat. Choć fakt, że w tym czasie zdążyła zasłynąć na całą Europę i wnieść swój kluczowy wkład w dzieło zrujnowania praworządności w Polsce. Na zdjęciu: Leszek Mazur, szef neo-KRS

Na obchodach nie dopisały VIP-y. Nie było nawet ministra sprawiedliwości, który – było nie było – jest z mocy konstytucji członkiem KRS.

W jego imieniu przyszedł trzeci ministerialny garnitur. I prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, który – jak wiemy z tekstu w „Gazecie Wyborczej” – aktywnie zaangażowany był w zbieranie podpisów poparcia dla obecnych członków neo-KRS, a wówczas kandydatów. A więc – co jest symboliczne – jest niejako ojcem założycielem tego ciała w obecnym kształcie.

Jubileusz na dwulecie

Nie wiadomo właściwie, dlaczego świętowano 30-lecie, bo przecież neo-KRS istnieje dopiero od niespełna dwóch lat. Choć fakt, że w tym czasie zdążyła zasłynąć na całą Europę i wnieść swój kluczowy wkład w dzieło zrujnowania praworządności w Polsce.

To świętowanie jest też dziwne zważywszy, że poprzednie 28 lat Krajowej Rady Sądownictwa władza polityczna i członkowie neo-KRS uważają za słusznie minione. Za czas, w którym KRS była organem niedemokratycznym i chroniącym kastowe interesy. A prawdziwie demokratycznym tworem jest dopiero od kwietnia 2018 roku, kiedy neo-KRS zebrała się po raz pierwszy.

Wiceminister chwali najwyższe standardy

Przemowy z tym wątkiem wygłosili na Zamku Królewskim zaproszeni goście. Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska fakt, iż sędziów do neo-KRS wybierają posłowie, uznała za standardy „najwyższe w dotychczasowej historii funkcjonowania tego organu”, bo „pośrednio demokratyczne”. Tę samą ocenę wyraził prokurator Bogdan Świeczkowski.

Obchodów nie zaszczycił prezydent Andrzej Duda, ten, który, jak stanowi ustawa „kagańcowa”, mocą swego majestatu uzdrawia bezprawny proces wyłaniania kandydatów na sędziów przez neo-KRS. Ale przysłał list, w którym też uznaje neo-KRS za „dobrą zmianę” poprzedniej, niedemokratycznej KRS, gdy sędziów wybierali sędziowie: „jestem pewien, że nowy tryb wyłaniania członków KRS sprawi, że również w tym aspekcie nasze normy ustrojowe będą odpowiadać wysokim standardom”.

Jaka obrona, jakich sędziów

Rzeczywiście, wybrana przez polityków neo-KRS to zupełnie nowe podejście do roli Krajowej Rady Sądownictwa, która według konstytucji powołana jest do „stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Na stronie internetowej neo-KRS wśród najistotniejszych zadań nie wymienia się nawet tej konstytucyjnej powinności. A w trakcie swojej blisko dwuletniej aktywności neo-KRS ani razu nie wypowiedziała się w tej sprawie.

Przeciwnie: służy władzy politycznej – tak jak Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej – do autoryzowania ataku na niezależne sądownictwo i niezawisłych sędziów.

Krynica nowej kasty

To dzięki niej powstaje sędziowska nadzwyczajna kasta dobrej zmiany. To neo-KRS uchwaliła tzw. uchwałę gaciową, wymierzoną w sędziów, którzy zakładali koszulki z napisem „KonsTYtucJA” lub fotografowali się z takim napisem. Uchwała jest wiążącą interpretacją kodeksu etyki sędziowskiej.

Uznaje się w niej, że „zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego” jest „publiczne używanie infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi”.

Nasz hejt, to nie hejt

Neo-KRS, stojąc na straży etyki sędziowskiej, nie dopatrzyła się też niczego niezgodnego z tą etyką w zachowaniu sędziów wymienianych w kontekście afery hejterskiej, w tej liczbie własnych członków: Macieja Nawackiego i Jarosława Dudzicza.

Wydała komunikat, że „po dokonaniu analizy doniesień medialnych oraz wyjaśnień złożonych na posiedzeniu plenarnym KRS przez sędziów KRS Rada przyjmuje, że nie ujawniono w dostępnych i analizowanych źródłach wypowiedzi sędziów członków KRS, które pozwalałyby na sformułowanie wobec nich zarzutów naruszenia prawa, ślubowania sędziowskiego ani zasad etyki sędziowskiej”.

Neo-KRS nie zajęła stanowiska w sprawie antysemickich wpisów sędziego Dudzicza, którą to sprawę od kilku lat niespiesznie bada prokuratura. Widać sędziowskiej moralności „KonsTYtucJA” szkodzi zdecydowanie bardziej niż antysemityzm.

Wstydzili się zaprosić?

Na wtorkową uroczystość 30-lecia KRS nie przyjechali dawni członkowie Rady, choć byli zaproszeni. Nie zaproszono natomiast sędziów Ireny Kamińskiej, Beaty Morawiec i Waldemara Żurka. Przewodniczący neo-KRS Leszek Mazur wyjaśnił dziennikarzom, że „te trzy osoby w tak ostentacyjny sposób negatywnie wypowiadają się na temat obecnego funkcjonowania KRS, że udział w tej uroczystości mogli tylko wykorzystać, żeby tę swoją ostentacyjną niechęć wyrazić i podkreślić”.

Pewnie. Bo należało podkreślać dorobek, szczególnie ostatnich dwóch lat nowej, „pośrednio demokratycznie” wybranej KRS.

Sędzia Żurek tak podsumował obchody: „Mąż wyrzuca żonę z domu, mieszka tam z kochanką, a potem zaprasza żonę na 30. rocznicę ślubu, którą wspólnie z tą kochanką i żoną chce obchodzić”.

Ewa Siedlecka jest publicystką Tygodnika „Polityka”. Ten tekst ukazał się na jej Blogu Konserwatywnym

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarka, publicystka prawna, w latach 1989–2017 publicystka dziennika „Gazeta Wyborcza”, od 2017 publicystka tygodnika „Polityka”, laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa (2011), zajmuje się głównie zagadnieniami społeczeństwa obywatelskiego, prawami człowieka, osób niepełnosprawnych i prawami zwierząt.


Komentarze

        • Wiktor Kot

          Miałeś na myśli Piotrowicza? On teraz pełni partyjną służbę w TK. Pewnie miło wspominasz Kryze – wiceministra z rządu Kaczyńskiego. Zwalczał komunistyczna opozycję a jego ojciec wsławił się wyrokiem śmierci dla Witolda Pileckiego. Dla większo ści polskich patriotów był bohaterem. Ale widać Kaczyński uważał że mu się należało.

    • Josef Papug

      Ty, panie Karol chcesz żyć w państwie nazistowskim, to ci komuna przeszkadza propagandowo – bo zbyt podobna.
      A ja nie chcę żyć w państwie nazistowskim. Więc albo wyjedziesz do swojej ukochanej Rosji Putina, albo skończy się strzelaniną.

          • Andrzej Ryszka

            Milczysz,no ta ja tobie Karolu (niezbyt)Wielki odpowiem.W s"starej"KRS nie znajdziesz bolszewika,a w nowej było co najmniej trzech jawnych a reszta to ukryci pisbolszewicy.Pierwszy,najstarszy reprezentuje pad-a w 1968 roku pracując w prokuraturze,wyprowadzał z pokoju biurko koleżanki,żydówki.Drugi"daj ciumka"-jego przeszłość jest tak znana,że szkoda miejsca na jej opisywaniu.TrzeciaKryśka-"sa­atka'należała do ZMS co ją kwalifikyje co najmniej na kandydata na bolszewika.Pozostali biorąc pod uwagę ich wątpliwej wartości zasady moralne,są bolszewikami mentalnymi,którzy w ogóle z tego powodu nie mają żadnej kwalifikacji na sędziów a co dopiero na ich reprezentantów.

  1. TW Balbina

    Mamy państwo mafijne z walką gangów na pierwszym planie, w PRL w takiej sytuacji komuniści mieli plan B i wprowadzili stan wojenny. Jednak na nieszczęście współczesnych pisowskich bolszewików, za granicą państwa nie stoi 'bratnia armia" gotowa do spacyfikowania niepokornej i myślącej części polskiego społeczeństwa, dlatego już większość z nich czuje na plecach wilgoć zimnej celi.Pewnie wielu się wywinie jak zwykle ale duet Beatek i cała wierchuszka ma to już raczej przesądzone, pazerność na ojro raczej okaże się dla nich zgubna.

    • Jacek Doliński

      Ci, których prezes nagrodził dostępem do brukselskiej kasy, będą się zasłaniać immunitetem posła do PE. I już widzę z jaką przyjemnością PE im ten immunitet odbierze.

Masz cynk?