Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...
23 lipca 2021

NEWS OKO.press. Jarosław Kaczyński obiecuje podwyżki posłom. Ma w tym pomóc prezydent Duda

Jak ustaliło OKO.press prezes PiS obiecuje posłom podwyżki uposażenia i to nawet bez konieczności zmian ustaw i głosowań w sejmie. Zamiast tego władza planuje podnieść mnożnik, który pozwoli na zwiększenie ich uposażeń poprzez rozporządzenie.

Nie konflikt z Unią o sądy, nie dyskusja o wotum zaufania dla Przemysława Czarnka, nie Krajowy Plan Odbudowy czy Polski Ład, ani nawet ideologiczna wojna z rzekomą inwazją LGBT rozpalają najbardziej emocje posłów Zjednoczonej Prawicy w sejmie, ale nadzieja na to, że wreszcie zostaną podniesione im pensje.

O scenariuszu, który opisujemy, intensywnie plotkuje się na sejmowych korytarzach. Podwyżki mają sięgnąć kilku tysięcy złotych miesięcznie, a pomóc w ich wprowadzeniu ma Andrzej Duda.

Pierwszy raz sprawę podniósł sam prezes Jarosław Kaczyński na spotkaniu z parlamentarzystami PiS w Przysusze, na którym mówił też o możliwym wprowadzeniu środków przymusu wobec osób, które nie będą się chciały szczepić, co ujawniło OKO.press.

Konkretne terminy wprowadzenia zmian i szczegóły nie są jeszcze posłom znane, ale o podwyżkach dyskutuje się coraz częściej.

"Plotki chodzą od miesięcy, ale uwierzę, jak zobaczę przelew na koncie" - mówi nam jedna z posłanek opozycji. Informacje o możliwych podwyżkach usłyszeliśmy od posłów PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia. Pogłoski docierały do posłów opozycji m.in. z Koalicji Obywatelskiej.

Na spotkaniu w Przysusze 15 czerwca Kaczyński miał powiedzieć, że zdaje sobie sprawę z tego, że posłowie potrzebują podwyżek uposażenia, ale najpierw trzeba uporządkować jeszcze kilka spraw. To tam też zasygnalizował ogólnikowo, że w sprawie pomóc może prezydent Andrzej Duda.

Wszystko wskazuje na to, że PiS będzie musiał zaryzykować gniew opinii publicznej i podniesienie pensji, bo frustracja posłów jest tak wielka, że może to się odbić na głosowaniach. Dla PiS najważniejsze jest obecnie szybkie przeprowadzenie przez sejm ustaw tworzących Polski Nowy Ład.

Bez głosowania nie będzie hejtu?

Jak to możliwe, że Kaczyński walczący o utrzymanie pozycji lidera sondaży, a nawet oczekujący ich wzrostu decyduje się na taki samobójczy krok? Wszystko wskazuje na to, że w PiS panuje przekonanie, które wyrażał już rok temu jeden z najważniejszych polityków partii.

Według relacji „Gazety Wyborczej”, wicemarszałek i szef klubu PiS Ryszard Terlecki, przekonując opozycję do wspólnego głosowania nad planowanymi podwyżkami, miał powiedzieć: „Raz dostaniemy wpier…ol [od mediów] i będzie święty spokój”.

Jak pokazuje sprawa LexTVN, PiS nie ma dziś stabilnej większości w parlamencie, co spowodowało, że planowane na obecne, kończące się dziś, posiedzenie rozpoczęcie pracy nad projektem w komisji sejmowej przełożono o kilkanaście dni.

Podwyżki mają przekonać posłów, by nie przychodziły im do głowy pomysły, żeby wstrzymać się od głosu lub nie przyjść na głosowanie. Z tego też powodu w ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu Elżbieta Witek (PiS) i marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO), podpisali porozumienie o podwyższeniu kwot, które posłowie będą mogli przeznaczyć na swoje biura. PiS zdecydował się na to, bo otrzymywał sygnały, że czasem posłowie narzekali, że niektóre wydatki muszą ponosić z własnej kieszeni.

"Najważniejsze, że nie będziemy musieli tego głosować" - mówi posłanka Zjednoczonej Prawicy i opowiada, jak planuje się wprowadzenie zmiany. Posłowie, z którymi rozmawialiśmy o podwyżkach, na zapowiedź prezesa reagują entuzjastycznie. I to niezależnie od tego z jakiego są ugrupowania. Łączy ich też to, że nie chcą komentować sprawy, bo jak mówili nam rok temu, to temat, w którym jedno nierozważne słowo może skończyć karierę polityczną.

Rękami prezydenta Dudy

Plan jest taki: Duda ma rozporządzeniem podwyższyć pensję urzędników rządowych w randze podsekretarzy stanu. Dzięki temu wzrosną też uposażenia posłów, bo ich wynagrodzenia są powiązane z wynagrodzeniami wiceministrów, co wynika z zapisów ustawy o wykonywaniu obowiązków posła i senatora.

Mówi o tym art. 25 tej ustawy: "1. Posłom i senatorom w okresie sprawowania mandatu, licząc od pierwszego posiedzenia Sejmu lub Senatu, przysługuje uposażenie poselskie lub senatorskie, zwane dalej "uposażeniem", wypłacane miesięcznie, także za niepełne miesiące sprawowania mandatu. 2. Uposażenie odpowiada 80% wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat".

Właśnie zapis o 80 proc. uposażenia jest kluczowy w operacji podwyżki. Gdy pensje sekretarzy wzrosną, posłowie też dostaną większe uposażenia.

Z kolei w art. 3. ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe zapisano, że "szczegółowe zasady wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, ustala Prezydent w drodze rozporządzenia."

Na mocy ustawy o wynagrodzeniu prezydent ma prawo podnieść tzw. mnożnik, na podstawie którego wylicza się wysokość wynagrodzenia podsekretarzom stanu. Podstawą jest kwota bazowa, która obecnie wynosi 1789,42 zł, którą mnoży się następnie przez określoną wartość. Taki mnożnik w przypadku sekretarza stanu wynosi 4,4.

O ile wzrośnie pensja posłów dzięki oczekiwanej decyzji prezydenta?

To ściśle strzeżona tajemnica, której ujawnienie może nastąpić jeszcze dziś podczas wyjazdowego posiedzenia klubu parlamentarnego. Będzie to balsam, który osłabi wzajemną niechęć i zazdrość o pensje dla podsekretarzy stanu, którzy i tak zarabiają więcej.

Nawet posłowie nie wiedzą, o ile podniesie się mnożnik. Trudno sobie wyobrazić, żeby było to więcej niż 5, bo już ministrom oblicza się pensje na wskaźniku 5,6. Pozostałe przeliczniki to 4,9 dla sekretarza stanu; 5,7 - wicepremiera i 6,2 - premiera.

Osłodzić walkę z nepotyzmem

Politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że na podwyżki czekają już długo, co budzi ogromną frustrację i zazdrość. Szczególnie mocno narzekają ci, którzy marzyli o posadach w rządzie, gdzie pensje są wyższe.

Podwyżki miałyby osłodzić posłom ból po uchwale przeciw nepotyzmowi przyjętej na ostatnim kongresie PiS. Cała uchwała okazała się tylko świstkiem papieru, bo politykom PiS udało się po kwerendach ustalić jedynie kilkanaście przypadków nepotyzmu.

Przypomnijmy jednak, że sam PSL, bazując m.in. na ustaleniach OKO.press, przedstawił listę "tłustych kotów" PiS, która obejmuje ponad 300 nazwisk.

Zapytaliśmy Kancelarię Prezydenta, czy szykuje odpowiednie zmiany, ale dowiedzieliśmy się tylko, że nie będzie komentować sprawy.

Urzędnicy prezydenta obawiają się, że znów wybuchnie polityczna awantura podobna do tej sprzed roku. Bo to już kolejna próba podwyższenia uposażeń posłów w tej kadencji parlamentu. Poprzednia skończyła się fiaskiem m.in. dlatego że, media ustaliły, że kwestię podwyżek negocjował w sejmie przewodniczący PO Borys Budka. Była przewodnicząca Nowoczesnej i posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer przyznawała, że temat upadł z powodu ogromnego gniewu opinii publicznej.

Podwyżka nie byłaby potrzebna, gdyby Kaczyński w 2018 roku populistycznie nie obniżył pensji posłów po tym, jak poseł Krzysztof Brejza (KO) ujawnił nagrody w rządzie w czasie, gdy premierem była Beata Szydło. Po ujawnieniu, że ministrowie w rządzie PiS dzięki nagrodom otrzymują faktycznie drugie pensje, sondaże PiS spadły o ponad 10 pkt. proc. To wtedy Kaczyński przekonywał, że wobec oporu obywateli trzeba obniżyć pensje, by pokazać skromność władzy.

„Vox populi, vox dei – głos ludu, głos Boga. Jeśli społeczeństwo tego chce, a widać wyraźnie, że chce, to my się przychylamy do tej decyzji i będziemy w związku z tym ponosić finansowe straty, ale dla dobra ojczyzny, dla budowy przeświadczenia społeczeństwa, że polityka rzeczywiście nie jest dla bogacenia się, jest po to, żeby służyć dobru publicznemu” – podkreślał prezes PiS.

Jak widać była to tylko prawda etapu. Wobec słabnącej pozycji PiS w koalicji, w której szczególnie uwierają Kaczyńskiego odrębne zdania posłów Porozumienia Jarosława Gowina, uznał on potrzebę zadbania o komfort członków PiS.

Jak pisaliśmy w OKO.press tydzień temu, prezes zdecydował, że Gowin musi odejść z rządu, ale będzie to możliwe, dopiero gdy PiS znajdzie zastępstwo dla jego 9 posłów.

Udostępnij:

Radosław Gruca

Pisał m.in. dla "Gazety Wyborczej", "Dziennika" i "Faktu"; współpracuje z kanałem Reset Obywatelski. Autor książki "Hipokryzja. Pedofilia wśród księży i układ, który ją kryje". Od sierpnia 2020 w OKO.press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne