Rząd zabiera pieniądze z dofinansowania składek niań i daje je na rozwój sieci żłobków. Protestują rodzice i same zatrudnione, bo "tych żłobków od razu nie wybudują". Dodatki do składek stracą babcie dorabiające do głodowych emerytur. Nianie - możliwość legalnego zatrudnienia, a rodzice - alternatywę.

„No to podniosło mi się ciśnienie! Jestem nianią zatrudnioną na umowę aktywizującą. Korzystam z tego od 2011 roku. Daje mi to możliwość legalnej pracy jako niania. Rząd chce coś ucinać, kiedy i tak nianie w mniejszych miastach niż Warszawa dostają mniejsze pensje niż najniższa krajowa, a co za tym idzie malutkie emerytury. Gdyby jednocześnie były nowe żłobki i to ucinanie to ok. Ale nie teraz!” – napisała Ingrid na FB w dyskusji po tekście OKO.press o najnowszej decyzji resortu rodziny.

Nianie to obok żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych jedna z ustawowych form opieki nad najmłodszymi dziećmi – od 20. tygodnia do 3. roku życia. Od końca 2011 roku rodzice, którzy wybierali opiekę domową, mogli korzystać z pełnego dofinansowania składek na ubezpieczenie – emerytalne, rentowne, wypadkowe i świadczenie zdrowotne – legalnie zatrudnionych niań (do tej części pensji, która nie przekraczała minimalnego wynagrodzenia). Wystarczyło zawrzeć tzw. umowę aktywującą i zgłosić pracownika do ZUS.

Od uruchomienia programu do końca 2017 roku podpisano w sumie około 53 tys. umów uaktywniających. Koszt w 2016 roku to 47 mln zł, a w 2017 – 49,2 mln zł. Ale ministerstwo rodziny od 1 stycznia 2018 o połowę obcięło rządową dotację na składki dla opiekunek i opiekunów domowych. Resort twierdzi, że żłobki są tańsze i efektywniejsze od niań.

Pieniądze zaoszczędzone na nianiach mają dofinansować program „Maluch plus”, który wspiera rozwój sieci żłobków. O rządowym pomyśle i lukach w opiece nad dziećmi do lat trzech dokładnie pisaliśmy tutaj. Jednak większości z naszych czytelniczek i czytelników pomysł rządu się nie spodobał. Dlaczego?



Zmarnowana szansa na składki dla babć

Polska cierpi na chroniczny brak miejsc w żłobkach. W 2014 roku tylko 6 proc. dzieci mogło liczyć na podobny luksus. W 2017 – było to 9 proc., czyli 93 tys. miejsc. To sprawia, że gdy kobiet czy rodzin nie stać na prywatną opiekę, a rodzice pracują – obowiązek opieki nad najmłodszymi często spada na babcie. Przepisy wprowadzone przez rząd PO-PSL nie określały kwalifikacji, jakie powinna posiadać niania. Nie tworzyły też ograniczeń dotyczących stopnia pokrewieństwa między nianią, a rodzicami.

W ten sposób umowy aktywujące pozwalały ubezpieczyć babcie wykonujące nieodpłatną pracę opiekuńczą i dorobić do niskich emerytur.



„Znów trafimy do czarnej strefy”

W dyskusji odezwały się też same nianie, które do tej pory korzystały z umów aktywujących uprawniających do pokrycia z składek ubezpieczeniowych z pieniędzy budżetowych. Większość przyznaje, że legalne zatrudnienie przestanie opłacać się rodzicom, a one albo zostaną zmuszone do pracy na czarno albo do zmiany branży.

Karolina: „Ja pracując jako niania, od 5 lat korzystam z możliwości legalnego zatrudnienia. Niestety, po zmianie przepisów i wygaśnięciu obecnie podpisanej umowy, nie będzie mi się opłacało podpisywać jej na nowo.

Znowu część z nas trafi do czarnej strefy”.

Mariola: „Ja też tak pracuję. W sumie zajmuję się dziećmi ponad 17 lat, a od wprowadzenia możliwości zalegalizowania pracuję na umowę. Mi na szczęście umowa kończy się jak skończę 60 lat, więc będę mogła pójść na emeryturę, chociaż planowałam dłużej pracować, bo bardzo lubię to zajęcie i zdrowie dopisuje. Przypuszczam, że będę dalej pracować na czarno”.

Karolina: „Ja również kocham swoją pracę, ale efektem działań naszego rządu będzie to, że będę zmuszona się przebranżowić, gdyż nawet na tę emeryturę nie zapracuję”.

Ingrid: „No to podniosło mi się ciśnienie! Jestem nianią zatrudnioną na umowę aktywizującą. Korzystam z tego od 2011 roku. Daje mi to możliwość legalnej pracy jako niania. Rząd chce coś ucinać, kiedy i tak nianie w mniejszych miastach niż Warszawa dostają mniejsze pensje niż najniższa krajowa, a co za tym idzie malutkie emerytury. Gdyby jednocześnie były nowe żłobki i to ucinanie to ok. Ale nie teraz!”



Rodzice: powinna być alternatywa

Rząd PO-PSL szacował, że z umów aktywujących skorzysta nawet 150 tys. opiekunek i opiekunów domowych. W ciągu 7 lat zawarto 53 tysiące umów. Dla PiS to zbyt mała efektywność i za duże koszty. Na program w 2016 roku wydano 47 mln zł, a w 2017 – 49,2 mln zł. Dla porównania w tych latach na program rozwoju – bardziej dostępnej ekonomicznie – opieki żłobkowej rząd przeznaczał 151 mln zł rocznie. Oszczędności z umów dla niań chce przeznaczyć na program „Maluch Plus”.

Co na to rodzice?

Krysia: „Po pierwsze, żłobków tak szybko się nie wybuduje. Po drugie, choć sama posłałam córkę do klubiku po roku, to mówi się, że jednak dla tak małego dziecka lepsza jest opieka indywidualna. Myślę, że trzeba inwestować w żłobki, ale tego programu też nie powinno się likwidować. Ewentualnie dla rodziców, którzy nie załapali się na publiczny żłobek, powinien być bon, jak np. w Warszawie 400+ bez względu na to, jak go wykorzystają”.

Agnieszka: „Najważniejsze żeby rodzice mieli wybór czy posyłają do żłobka, czy nie. W końcu nikt nie będzie kazał pod przymusem posyłać tam dziecka. Chodzi o możliwość dokonania WYBORU, równocześnie można między sobą dyskutować o żłobkach na zasadzie „ja bym (nie) posłał(a)”, ale nie narzucać swojego zdania całemu krajowi i rezygnować z budowy żłobków, bo „to dla dziecka raczej niezbyt dobre i ma być przy maminym cycu x lat”.

Krysia: „Jednak jest jeszcze kwestia finansowa. Państwu łatwiej jest sfinansować opiekę żłobkową, to wychodzi taniej na dziecko, ale najpierw trzeba wybudować żłobki. Niestety, więc dopóki nie stać nas na wszystko i ciągle budżet szuka oszczędności, to jednak państwo może tylko taką opiekę zapewniać, a jeżeli kogoś stać, to wynajmie sobie nianię, albo jeżeli ma taką możliwość, to skorzysta z pomocy babci.

Jednak ze względu na same nianie państwo powinno chociaż trochę wspierać legalne ich zatrudnienie, inaczej za parę(dziesiąt) lat będziemy mieli problem byłych niań bez emerytury”.

„Nie stać mnie na opłacanie niani bez wsparcia rządu”

Agnieszka: „Zatrudniamy nianie legalnie. Czy też zatrudnialiśmy… Zupełnie nie jesteśmy zainteresowani żłobkiem. Nawet jakby naprawdę istniały dostępne super żłobki. Teraz znów będzie dumanie, komu przygrzać po kieszeni. Szkoda, że Polska nas wszystkich, stosujących uczciwe rozwiązania z godnością, znów sprowadza do parteru”.

A.: „Jako mama, która zatrudnia Nianię na etat, bo młodszy syn nie może chodzić do żłobka, jestem wściekła. Nie stać mnie na opłacenie za Nianię składek, bo to kwota przewyższająca moje dochody – więc państwo chce abym zrezygnowała z pracy. I w ten sposób dwie kobiety przestają być aktywne zawodowo: mama i Niania. Mama zostaje w domu z dzieckiem na wychowawczym, a Niania trafia do czarnej strefy! Brawo!”

Artykuł inspirowany żywą dyskusją na temat artykułu w Grupie na FB „Dziewuchy Dziewuchom”. Wszystkim zabierającym głos serdecznie dziękuję i zachęcam do nadsyłania propozycji rozwiązania problemu na adres: [email protected] 


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym