Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Rys. Iga Kucharska / OKO.preessRys. Iga Kucharska /...

- Czyli zaczyna się zmierzch DPS-ów? – pytamy?

– W żadnym wypadku. DPS-y są i – ze względu na naszą sytuację demograficzną – będą bardzo ważnym elementem systemu opieki społecznej. Chodzi jednak o to, byśmy zaczęli korzystać z innych form wsparcia, także w miejscu zamieszkania – mówi w rozmowie w OKO.press wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Katarzyna Nowakowska.

Rozmawiamy o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej, która właśnie trafiła do konsultacji.

Sama ustawa z 2004 r. jest obszerna — ma ponad 150 stron. Ministerialny projekt nowelizacji ma stron ponad 40. Jest to więc duża i skomplikowana zmiana.

Największe kontrowersje budzi teraz sprawa DPS, czyi domów pomocy społecznej.

Tylko prawo do DPS jest dziś jasne

Agnieszka Jędrzejczyk, OKO.press: Co w zasadzie jest nie tak z obecną ustawą o pomocy społecznej?

Min. Katarzyna Nowakowska: Ma już 22 lata i nie przechodziła od tej pory gruntownej renowacji. Zmieniano przez ten czas pewne zapisy, dodawano zadania, ale czasem w sposób niejednoznaczny.

To, co teraz robimy, to początek porządkowania systemu. Oferuje on bowiem wiele usług i form wsparcia. Ale w zakresie potrzeby wsparcia w codziennych czynnościach w praktyce tylko prawo pomocy w DPS jest opisane jasno. Co oznacza, że ta forma pomocy jest powszechna. Inne, które można świadczyć w miejscu zamieszkania, są realizowane rożnie i nie przez każdy samorząd.

Jesteśmy takim państwem wyspowym, w którym w jednym miejscu usługi społeczne są na świetnym poziomie, a organizacje społeczne i samorząd pracują razem. A są takie, gdzie to nie działa.

Zadania wynikające z ustawy o pomocy społecznej w dużej większości są zadaniami własnymi samorządów. One decydują, jakie usługi zaproponują i jak je zrealizują. To rozwiązanie ma wiele zalet, bo to właśnie samorządy najlepiej znają potrzeby mieszkańców. Wadą systemu jest jednak to, że nie zawsze i nie wszędzie mieszkańcy dostają od pomocy społecznej wszystko, co możliwe. Sporo zależy od świadomości włodarzy czy finansów samorządu.

Nowelizacja zaczyna się od tego, że obok zapisanego już obowiązku współdziałania między samorządem, organizacjami społecznymi i instytucjami Kościoła katolickiego wprowadzacie też obowiązek przekazywania sobie informacji. To chyba znaczy, że jest bardzo źle? Bo ten system musi opierać się na realnej współpracy różnych instytucji, sieci rodzinnej sąsiedzkiej, żebyśmy mieli jakieś szanse.

Wzajemne informowanie się to dziś kwestia dobrych praktyk. Tam, gdzie ludzie wiedzą, że warto pewne kwestie uzgadniać, wszystko działa. Ale brak jasnego wskazania, że informowanie się jest potrzebne, blokuje rozwój usług społecznych w niektórych miejscach. Po zmianach w ustawie powinno być łatwiej.

Zanim wskażemy DPS

Najważniejsza zmiana w nowelizacji polega na wskazaniu, jak po kolei korzystać z różnych form wsparcia. Zanim skierujemy kogoś do DPS, powinniśmy wykorzystać inne możliwości:

  • usługi opiekuńcze,
  • wsparcie środowiskowe,
  • mieszkania wspomagane i treningowe.

Nie każdy potrzebuje tak intensywnego wsparcia, jakie oferuje DPS.

Dziś np. osoby z niepełnosprawnością są dziś bardzo często kierowane do DPS już w momencie, kiedy rodzina nie jest w stanie im tego wsparcia zapewnić. Tę sytuację zmieni znacząco ustawa o asystencji osobistej, nad którą pracuje teraz Sejm.

Powinna być gotowa w sierpniu, bo taki termin Polska podała jako nowy kamień milowy dla KPO

Przeczytaj także:

Tak, asystencja umożliwi niezależne życie osobom z niepełnosprawnościami i odciąży rodziny. Jest to więc gigantyczna zmiana. Ale i tak nie rozwiąże wszystkich problemów. Bo np. do niezależnego życia potrzebne są też mieszkania wspomagane.

Czyli takie, w których człowiek mieszka samodzielnie, nie u rodziny. Sam dom jest tak zbudowany, że pozwala na korzystanie z różnych usług opiekuńczych, wspólnych zajęć i wspólnego spędzania czasu – np. przy przygotowywaniu posiłków.

Takie mieszkania można dziś budować, jest też na to, oprócz choćby funduszy unijnych, ustawowe źródło finansowania – z Banku Gospodarstwa Krajowego. System nie rozwija się jednak, ponieważ ustawa o pomocy społecznej nie pozwala w tych mieszkaniach świadczyć wsparcia całodobowego. Nowelizacja to zmieni i gminy nie będą już patrzeć na mieszkania wspomagane jak na kosztowny przystanek przed kosztownym DPS.

Mieszkania wspomagane z całodobowym wsparciem zresztą lokalnie świetnie działają, ale nie w ramach pomocy społecznej tylko dzięki budownictwu społecznemu w niektórych samorządach. Na tym się wzorowaliśmy.

A usługa opiekuńcza z zamieszkaniem? Tego nie ma w ustawie?

Nie. Mogę jednak powiedzieć, że się nad tym poważnie zastanawiamy. Zwłaszcza że takie usługi są dostępne na rynku prywatnym. Prywatnie zatrudniani opiekunowie mieszkają przecież na stałe u osoby potrzebującej wsparcia.

DPS jest bardzo drogi

Rozumiem, że stawiacie państwo na rozwój usług w miejscu zamieszkania. Nie ma jednak pewności, czy się one rozwiną. Dziś przecież praktyka jest taka, że jeśli rodzinie nie starcza sił na opiekę i zwraca się do pomocy społecznej, to słyszy, że samorząd może zapewnić kilka godzin wsparcia w tygodniu. Na więcej nie ma ludzi. Rodzina dowiaduje się też od razu, że na miejsce w DPS się czeka i że jest on bardzo drogi. Następnie słyszy, że w takiej sytuacji warto rozważyć tańszy, ale prywatny dom opieki. „A są takie w okolicy”. Znam to z życia. W ten sposób ludzie są wypychani do prywatnego sektora opieki. W jaki sposób ustawa miałaby to zmienić?

Właśnie poprzez porządkowanie sposobu korzystania z różnych form wsparcia. To powinno zachęcić samorządy do rozwoju rozwiązań całościowo bardziej efektywnych, na miejscu.

Oczywiście stworzenie takich usług społecznych wymaga czasu. Zaczynamy od tego, by wszędzie tam, gdzie te usługi już są dostępne, oferować je w pierwszej kolejności.

A pobyt w DPS jest rzeczywiście drogi. Średnio utrzymanie mieszkańca kosztuje 7 tys. zł. Bywa więcej.

Ale to mieszkaniec i jego rodzina za to płaci. Mieszkaniec oddaje 70 proc. swoich dochodów, a gmina zwraca się o resztę do rodziny. Co obejmuje także wnuki.

Płacą jednak tylko niektóre rodziny. W 85 proc. przypadków to samorząd pokrywa koszty pobytu w DPS. Ustawa po zmianie wskaże, że DPS nie jest jedynym i nie powinien być pierwszym rozwiązaniem. To zresztą wydaje się zupełnie oczywiste, jednak patrząc od strony ustawy, to właściwie nie było praktycznych alternatyw.

Z kolei w zakresie odpłatności zmieniamy zasady współpłacenia za DPS przez rodziny. Np. dzieci, którymi rodzic się nie zajmował albo były ofiarami przemocy, z mocy ustawy będą zwolnione z kosztów DPS. Nie będzie można też obciążyć nimi małoletnich dzieci. Za to płacić za DPS będzie musiał ten, kto, kto przejął mieszkanie albo podpisał ustawę o dożywociu.

Nie ograniczamy dostępu do DPS

Czyli robicie wszystko, by ludzie nie trafiali do DPS. Wnuki, które dostały po babci mieszkanie, zaczną szukać innego rozwiązania niż DPS. A gmina będzie musiała coś zaproponować. To się nazywa deinstytucjonalizacją opieki i uchodzi za rozwiązanie bardzo ludzkie. Bo lepiej mieszkać u siebie, z pomocą niż wyprowadzać się daleko, tam, gdzie gmina znajdzie miejsce w DPS.

Zmiana ta budzi jednak ogromne obawy. Bo co będzie, jeśli usługi lokalne się nie rozwiną, a DPS-y zaczną się zwijać? Zostaną prywatne domy opieki, które w przeciwieństwie do DPS nie mają standaryzowanych usług i nie podlegają takiej kontroli.

Po kolei. Nasz system nie przetrwa bez domów pomocy społecznej. Dziś mieszka tam 80 tys. osób. A patrząc na wskaźniki demograficzne – potrzebujących pomocy całodobowej będzie coraz więcej.

Nam chodzi tylko i aż o to, by DPS nie był pierwszym rozwiązaniem. Ale nie ograniczamy dostępu do DPS. Nie zamykamy DPS!

Odwiedzam DPS-y i spotykam tam czasem osoby, które spokojnie mogłyby mieszkać w mieszkaniu wspomaganym z odpowiednim wsparciem. Tymczasem na miejsce w DPS czekają ci, którzy faktycznie potrzebują całodobowego, intensywnego wsparcia. To chcielibyśmy zmienić.

Ustawa daje DPS-om jeszcze jedną możliwość. Zakłada, że jeżeli dana osoba jeszcze nie ma zorganizowanej opieki, to może zamieszkać w DPS do momentu, aż gmina przygotuje usługi, które pozwolą jej wrócić do środowiska.

Prywatne domy pod większą kontrolą

Jeśli chodzi o prywatne domy opieki, to wszystkie, które są wpisane do rejestru wojewody — podlegają tym samym standardom, a wojewoda je kontroluje. Wzmacniamy to w nowelizacji m.in. przez poszerzenie kontroli o przestrzeganie praw człowieka i jakości świadczonych usług.

Teraz jednak pracownicy DPS i pracownicy socjalni się wystraszyli. Projekt bardzo skrytykował Paweł Mączyński, przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej

Mam nadzieję wszystko wyjaśnić w toku konsultacji, które teraz trwają. W dalszym ciągu będziemy mówić o intencjach, jakie nami kierują oraz zapisach, które rzeczywiście się w ustawie znajdują.

Nawet gdybyśmy doprowadzili do tego, że w DPS-ach mieszka coraz mniej osób, a ludzi korzystających ze wsparcia w domu jest proporcjonalnie więcej, to i tak wszędzie tam kluczową rolę będą pełnić pracownicy systemu pomocy społecznej, pracownicy socjalni, opiekunowie.

W najbliższym czasie będziemy zresztą szkolić opiekunów w całej Polsce w ramach jednego z działań, na które pozyskaliśmy fundusze. Będą powstawać nowe miejsca pracy w systemie opieki dziennej.

Ta nowelizacja to dopiero pierwszy krok.

Co mogą zmienić konsultacje?

A dalej?

Założyliśmy sobie dwa cele. Po pierwsze – wyznaczyć kierunek zmian, co robi ta nowelizacja. Po drugie – zaplanować zmiany strategiczne. Czyli takie, które pozwolą połączyć w jeden nowoczesny system wszystko to, co się w Polsce od dawna dzieje – rozwój centrów usług społecznych, rozwój i znaczenie usług środowiskowych, rozwój dziennych form wsparcia. I to będzie krok drugi.

Więc to jedno z pierwszych bardzo ważnych działań legislacyjnych. A nie, przepraszam. Pierwsza ustawa w tym obszarze dotyczyła kryteriów dochodowych w pomocy społecznej.

Ale ta zmiana jeszcze nie jest nawet wpisana do planu prac rządu! Okropne zaniedbanie, bo przez to wielu ludzi nie dostaje wsparcia.

Ten projekt przekazaliśmy rok temu do dalszych prac. Niestety przez długi czas nie znalazł się w wykazie prac rządu. Jesienią zeszłego roku Rada Ministrów podjęła jednak decyzję, że wpisuje projekt do swoich priorytetów. Ponowiliśmy wniosek o wpis i czekamy na dalsze prace.

A konsultacje nowelizacji ustawy o pomocy społecznej? Ile mogą zmienić?

Wiemy, że to bardzo ważna i wrażliwa materia i naprawdę jesteśmy otwarci na zmiany. Oprócz ministerialnego departamentu nad projektem pracował Zespół Reformy Systemu Pomocy Społecznej. Liczy 50 osób. Pewnie nie każdy jego członek zgadza się z dokładnie każdym zaproponowanym zapisem, ale pracowaliśmy razem i wielokrotnie konsultowaliśmy wypracowane zapisy, niekiedy niezwykle długo. Oczywiście ostatecznie za efekt końcowy bierze odpowiedzialność Ministerstwo.

Są rzeczy, z których nie chcielibyśmy rezygnować, ale wiele można doprecyzować – choćby sam moment wejścia zmian w życie, żeby były możliwe do realizacji. Będziemy o tym teraz rozmawiać między innymi ze związkami samorządów.

Ustawa opisuje zasady działania systemu, ale realizowana jest przez samorządy. To jest dla nas wszystkich ważny moment. Zrozumienie, że priorytetem staje się rozwój usług środowiskowych, które nie są zagrożeniem dla kogokolwiek.

Jeżeli choroba i wiek powodują, że człowiek potrzebuje pilnie całodobowego wsparcia, DPS wciąż pozostaje i pozostanie rozwiązaniem. Ale jest szereg osób, którym do niezależnego funkcjonowania wystarczą usługi wsparcia w miejscu zamieszkania.

To są dwie różne historie i dwie różne drogi. W obu należy się wsparcie państwa.

Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze