29 listopada 2020

Babcia Polska: „Chcą mnie poniżyć, upodlić". 75 proc. w sondażu OKO.press potępia przemoc policji

Sondaż OKO.press i świadectwo gnębionych kobiet. Przeciw policyjnej przemocy wobec protestujących jest 75 proc. badanych. Aprobuje ją 21 proc., w większości wyborców PiS. Babcia Polska opowiada, jak została zakuta z rękami z tyłu, rzucona do suki. I dostała ten sam zarzut co zwykle

W piątek 28 listopada policja wyniosła z demonstracji Strajku Kobiet Katarzynę Augustynek, słynną z determinacji „Babcię Polską". Tę drobną panią (lat 62) skuto z rękoma do tyłu i wrzucono do suki. Na komendzie w Piasecznie dostała ten sam zarzut, co zwykle, art. 222 kk – naruszenie cielesności policjanta, „jakby nie mogli wymyślić czegoś innego".

W związku z sondażem OKO.press pytamy, czym dla niej jest policyjna przemoc.

„Jest poniżeniem i upodleniem, bo taki jest ich cel. Nie chcą przecież udowadniać swojej przewagi fizycznej wobec małej, okrągłej, starszej kobiety. Nie muszą pokazywać, że są silniejsi. Chcą pokazać, że jestem bezradna.

OKO.press: Ale jakoś się nie udaje.

To mają pecha ze mną. Niestety, ciągle próbują".

O przemocy policji rozmawiamy też z fotoreporterką Agatą Grzybowską, brutalnie zatrzymaną podczas fotografowania protestu pod MEN 23 listopada:

„Mam w sobie taki straszny sprzeciw wobec jakiejkolwiek przemocy ze strony policji. My mamy prawo demonstrować, wychodzić na ulice, żyjemy w wolnym kraju. Oni nie mają prawa, powtarzam – nie mają prawa – używać przemocy. Nie wolno im nas popychać, szarpać, bić, uderzać pałką, strzelać nam w twarz gazem, ciągnąć po ziemi. Nie mogę po prostu patrzeć na te sceny, jak starszą kobietę niosą za nogi i ręce, i wrzucają do radiowozu".

Obie rozmowy - dalej. Wcześniej wyniki sondażu.

Sondaż OKO.press: 75 proc. przeciw, im młodsi tym bardziej

„W ubiegłym tygodniu doszło do zdecydowanych interwencji policji z użyciem pałek i gazu wobec uczestniczek i uczestników demonstracji Strajku kobiet. Czy to dobrze, czy źle, że policja sięgnęła po takie metody?" – zapytaliśmy w sondażu Ipsos dla OKO.press 23-25 listopada 2020 roku. Postawy są jednoznaczne: aż 75 proc. nie aprobuje policyjnej przemocy. Dokładniej:

We wszystkich grupach socjoekonomicznych dominuje negatywna ocena przemocy policji wobec Strajku Kobiet. Taka ocena jest szczególnie wyrazista wśród:

  • kobiet (78 proc.) w porównaniu z mężczyznami (71 proc.);
  • mieszkańców największych miast (83 proc.) w porównaniu z mieszkańcami wsi (72 proc.) i miast do 20 tys. (70 proc.);
  • osób z wykształceniem wyższym (85 proc.) w porównaniu z podstawowym (75 proc.), zawodowym (69 proc.) i średnim (72 proc.).

Wyraźna jest też zależność od wieku: im starsza osoba, tym bardziej skłonna do aprobaty policyjnej przemocy.

Na tę ostatnią zależność wpływ mają zapewne trzy czynniki:

  • identyfikacji z tymi konkretnymi protestami, w których udział biorą głównie młodzi i bardzo młodzi ludzie;
  • ogólnego negatywnego nastawienia wobec naruszania „ładu i porządku", które jest silniejsze u osób starszych;
  • sympatii politycznych – osoby starsze bardziej popierają obecną władzę.

Aby rzecz nieco skomplikować – wszystkie te czynniki wzajemnie się wzmacniają, np. poparcie dla PiS zmniejsza, nawet wśród osób młodszych, skłonność do identyfikacji ze Strajkiem Kobiet, który jest wobec PiS wrogi, podobnie działa autorytarna skłonność do szanowania „ładu i porządku", a wiek koreluje ze wszystkimi trzema czynnikami.

Zależność wieku i popierania PiS ilustruje wykres:

89 proc. kobiet przed czterdziestką przeciw przemocy

Sprawdzaliśmy też postawy w grupach mieszanych płci i wieku. Okazuje się, że szczególnie przeciwne brutalności policji są młode kobiety - przed 40. rokiem życia, które też były głównymi uczestniczkami masowych protestów Strajku Kobiet.

I tak wśród osób w wieku 18-39 lat potępia przemoc:

  • 89 proc. kobiet i 82 proc. mężczyzn.

Wśród osób w wieku 40-59 lat:

  • 79 proc. kobiet i 68 proc. mężczyzn.

Wśród osób w wieku 60 plus różnica się zmniejsza:

  • 64 proc. kobiet i 59 proc. mężczyzn.

Babcia Polska: Przemoc jest poniżeniem i upodleniem. Tym ma być

OKO.press rozmawia ze współzałożycielką ruchu Babcie Polskie, jedną z najbardziej wytrwałych – jak mówi o sobie –„ulicznic", która od 2016 roku protestowała na ulicy kilkaset razy.

Piotr Pacewicz, OKO.press: Podczas piątkowej (28 listopada) demonstracji Strajku Kobiet w 102. rocznicę uzyskania praw wyborczych przez Polki, została Pani kolejny raz zatrzymana na ul. Waryńskiego i wyniesiona do policyjnej suki. Wyglądało to groźnie. Jak się pani czuje?

Katarzyna Augustynek, Babcia Polska: Dziękuję, chyba się już przyzwyczaiłam. Jestem trochę obolała, bo było ostro. W ogóle co ta policja wczoraj wyprawiała!

Czym dla pani jest przemoc policji?

Jest poniżeniem i upodleniem, bo taki jest ich cel. Nie chcą przecież udowadniać swojej przewagi fizycznej nad małą, okrągłą, starszą kobietą. Nie muszą pokazywać, że są silniejsi. Chcą mi pokazać, że jestem bezradna.

Ale jakoś się nie udaje.

To mają pecha ze mną. Niestety, ciągle próbują.

Widziałem na zdjęciu, że zasłaniała się pani Konstytucją RP jak tarczą.

Miałam w ręku Konstytucję, ale nie do obrony. Zawsze się nią posługuję, gdy policja żąda wylegitymowania się. To jest mój dowód osobisty, że tak powiem. Cała nasza piątka, trzy kobiety i dwóch mężczyzn, która usiadła na jezdni, odmówiła wylegitymowania się. Policjanci nie mieli najmniejszego nawet prawa, by nas legitymować, my protestowaliśmy legalnie i pokojowo.

Nie mają prawa mnie zatrzymywać, kazać mi gdzieś iść, albo zabraniać gdzieś iść, gdzie władza nie chce, bym poszła.

Wszyscy, cała piątka, tak postąpiła. Już w Piasecznie okazało się, że zabrali jeszcze jednego mężczyznę, ale nie wiem, czym sobie zasłużył.

Czemu usiedliście na jezdni?

A co mieliśmy zrobić? Znaleźliśmy się w kotle, otoczeni przez zwarte szeregi, bo policji była wszędzie masa. Usłyszeliśmy, jak policja wzywa przez megafon do rozejścia się i postanowiliśmy sobie pójść. Chodziłyśmy z moją przyjaciółką wzdłuż tych szeregów i prosiłyśmy, żeby nas przepuścili. Bez skutku. Czyli mieliśmy się usunąć, ale nie udostępniono nam wyjścia. To usiedliśmy na jezdni.

Jak nie daliśmy się wylegitymować, to szybko się za nas zabrali. Zaczęli ode mnie, bo jestem najmniejsza, wzięli mnie pod ramiona, za nogi i do pierwszej limuzyny.

Limuzyny?

Tak nazywam sukę, nie lubię słowa „suka".

Zostałam skuta kajdankami, z rękami do tyłu. Zupełnie nie rozumiem po co. Czy ja mogę zagrozić kilku opancerzonym policjantom?

Jak zawsze starałam się wyrwać, bo uważam, że mam prawo się bronić, protestowałam też werbalnie. Mam zmaltretowane ramiona, bo brutalnie mnie nieśli, a jeden bark mam wybity po interwencji policyjnego osiłka pod Sejmem.

Policjant, który niósł mnie za lewe ramię, ścisnął jak obcęgami, nie musiał, ale widocznie uznał, że ma mnie boleć. Drugi robił to delikatniej. Wie pan, ja to uczuciowo jeszcze przeżywam, nie pamiętam, co dokładnie się działo, ile czasu np. byłam w limuzynie. Jak mnie skutą zamknęli w środku, to waliłam stopą w drzwi, chciałam dać znać, że dzieją się niedobre rzeczy, że mnie zabierają. Miałam wrażenie, jak się okazało mylne, że nikogo tam nie było w pobliżu.

Zawsze się bronię, wyrywam, protestuję, bo mam do tego prawo, to oni działają bezprawnie.

Skutą przenieśli mnie do mniejszej więźniarki, rzucili na siedzisko. Dorzucili, że tak powiem, moją towarzyszkę z demonstracji i pojechaliśmy prosto do Piaseczna. Znam drogę, bo jestem z Konstancina. Żądałam rozkucia mnie, nie było żadnego powodu, by mnie skuwać. W ogóle nie trzeba było tak brutalnie, ale właśnie o to chodzi, by mi pokazać, że niczego nie mogę. Nie czułam się najlepiej, bo miałam hipoglikemię.

Spadek poziomu cukru we krwi.

Tak mają cukrzycy, zwłaszcza że byłam w stresie i przez klika godzin demonstracji bez jedzenia. To, co oni wczoraj wyczyniali! Trudno zrozumieć ich taktykę. Oczywiście postawili mi zarzut z art. 222 kodeksu karnego, naruszenie cielesności policjanta, jakby nie mogli wymyślić czegoś innego.

§ 1. Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 wywołało niewłaściwe zachowanie się funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

A teraz przepraszam, bo jestem u Szarego Człowieka, porządkuję kwiaty.

Na Placu Defilad, w miejscu, gdzie 19 października 2017 roku w akcie protestu podpalił się Piotr Szczęsny.

Tak, akurat dziś przypadł mój dyżur.

Zobacz też film OKO.press z zatrzymania Katarzyny Augustynek 11 listopada 2020:

Agata Grzybowska: Patrzę na te zdjęcia i mam łzy w oczach

Piotr Pacewicz, OKO.press: Robiąc zdjęcia z protestu pod MEN 23 listopada zostałaś w brutalny sposób zatrzymana, a na komendzie policja postawiła ci zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjanta. Napisany przez Biankę Mikołajewską z OKO.press protest w Twojej sprawie podpisało około 700 dziennikarek i dziennikarzy z blisko 200 redakcji. Czym dla ciebie jest policyjna przemoc?

Agata Grzybowska: Dla mnie osobiście? Nie myślałam o tym. Może z racji zawodu nie patrzę na to z osobistej perspektywy, patrzę na innych ludzi, na inne kobiety. Ale tak, mam w sobie taki straszny sprzeciw wobec jakiejkolwiek przemocy ze strony policji czy innych służb. My mamy prawo demonstrować, wychodzić na ulice, żyjemy wolnym kraju. Dopóki ludzie demonstrują pokojowo i nie zagrażają policji, oni nie mają prawa, powtarzam – nie mają prawa – używać przemocy. Ani brutalnej, ani dużej, ani małej, żadnej.

Nie wolno im nas popychać, szarpać, bić, uderzać pałką, strzelać nam w twarz gazem, ciągnąć po ziemi. Nie mogę po prostu patrzeć na te sceny, jak starszą kobietę niosą za nogi i ręce i wrzucają do radiowozu.

Oglądałam zdjęcia z wczoraj [z soboty 28 listopada - red.], legendarna Babcia Polska Kasia Augustynek, drobniutka pani, z Konstytucją w ręce. Niosą ją, aż jej się zadarła spódnica. Nie mogli jej, k....., zostawić? Patrzę na te zdjęcia i mam łzy w oczach. Kiedyś mnie pani Kasia pocieszyła, że władza przeminie, ale babcie zostaną.

Tylko wyborcy PiS popierają policję. W połowie

Jak widać z wykresu powyżej, postawy polityczne mają decydujące znaczenie dla aprobaty metod używanych ostatnio przez policję. Ponad połowa wszystkich osób, które wyrażają dla nich poparcie to wyborcy i wyborczynie PiS, których - przypomnijmy - w naszym sondażu było 29 proc., najmniej w historii badań Ipsos dla OKO.press. W tej grupie wyższy jest także odsetek odpowiedzi „trudno powiedzieć", co może oznaczać, że badanym trudno przyznać, iż potępiają przemoc firmowaną przez własną partię.

Nieco wyższe poparcie zwolenników narodowo-katolickiej Konfederacji (w trzech czwartych mężczyzn) to zapewne wyraz kulturowej – a nie politycznej – obcości dla tej grupy postulatów Strajku kobiet.

Z perspektywy badanej kwestii osoby popierające PiS stanowią grupę wyjątkową, o zasadniczo odmiennej charakterystyce niż cała reszta badanych - popierających inne partie, niezdecydowanych, a także deklarujących, że nie wezmą udziału w wyborach (wśród tych ostatnich potępia przemoc policji 75 proc., aprobuje 22 proc.). Ilustruje to wykres:

Sondaż telefoniczny CATI Ipsos dla OKO.press, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N= 1000 osób, 23-25 listopada 2020. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondenta pod względem województwa i wielkości miejscowości. Około 70 proc. spośród 1000 wywiadów zrealizowano pod wylosowanymi numerami telefonów komórkowych.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne