"Ze względu na rozporządzenie władz kościelnych dotyczące zakazu prowadzenia zajęć pozalekcyjnych w czwartki następują zmiany godzin treningowych" - informuje Uczniowski Klub Sportowy. "Szkoły nie będą organizowały zajęć, żeby dzieci miały możliwość uczestnictwa we Mszy Świętej" - tłumaczy OKO.press wikariusz z parafii w Woli k. Pszczyny

Szkoły w śląskiej gminie Miedźna (między Pszczyną a Oświęcimiem) nie zorganizują w czwartki po południu żadnych zajęć pozalekcyjnych. Te, które zaplanowano wcześniej, zostały przeniesione na inne dni. Powód? W każdy czwartek o godzinie 18.00 w miejscowej parafii odbywa się „msza szkolna”.

Na stronie Parafii pw. Matki Bożej Piekarskiej wisi  ogłoszenie:

„Począwszy od tego roku szkolnego Msze święte szkolne będą odprawiane we wszystkich kościołach dekanatu Miedźna w czwartki. Dzieci nie będą miały w tym dniu żadnych zajęć popołudniowych w szkole. A zatem wszystkie dzieci zapraszamy na Mszę świętą szkolną, w czwartek o godz. 18.00”.

W ten sposób parafia uregulowała kwestię zajęć pozaszkolnych w dziewięciu parafiach między Oświęcimiem a Bielsko-Białą. Archidiecezja Śląska  przedstawia je na mapie:

W gminie Miedźna (prawie pokrywa się z dekanatem) jest sześć podstawówek, trzy gimnazj (lub oddziały w zespołach szkół), jedno liceum i technikum (w zespole szkół). I to ich dotyczy kościelna decyzja.

Uderzające, jak to jest odbierane. Na swoim fanpage’u Uczniowski Klub Sportowy SPS Wola używa słów „zakaz” i „rozporządzenie”. Władze ogłosiły, więc trzeba się słuchać:

„ze względu na rozporządzenie władz kościelnych dotyczących zakazu prowadzenia zajęć pozalekcyjnych w czwartki podczas mszy szkolnej następują zmiany godzin treningowych”.

uwaga zmiany!ze względu na rozporządzenie władz kościelnych dotyczących zakazu prowadzenia zajęć pozalekcyjnych w…

Publisert av UKS SPS Mandag 3. september 2018

Komentujący post nie kryli swojego zdziwienia i oburzenia:

Parafia bez żadnego trybu

O sprawie poinformowała nas czytelniczka OKO.press, matka dziecka z jednej ze szkół w Woli:

„Parafia nie ma żadnego prawa, by wydawać rozporządzenia zakazujące zajęć dodatkowych z powodu mszy. Msze są codziennie o 18, więc niedługo zabronią nam pracować w tym czasie, spacerować, robić zakupy. Może troszkę teraz ironizuję, ale kto wie, co nas czeka. Moje dziecko nie uczestniczy w mszach świętych i nie robiłoby tego, nawet gdyby odwołano wszystkie zajęcia.

Jak dla mnie rozporządzenie bliskie jest nakazowi uczestnictwa we mszy. Poza tym nie ma nawet żadnej podstawy prawnej. Szkoła i kluby działające poza nią nie powinny się na to godzić i zmieniać swoich planów. Msza święta też powinna być traktowana w kategorii zajęć nadobowiązkowych i to rodzice z dziećmi powinni sami zdecydować, co wybrać”.

Wikariusz: po prostu poprosiliśmy szkołę

W rozmowie z OKO.press wikariusz miejscowej parafii twierdzi, że nie ma mowy o zakazach:

„My prostu porozumiewaliśmy się ze szkołami w sprawie tych zajęć. Żaden zakaz, żadne rozporządzenie, tylko zwykła umowa. W czwartki w godzinach popołudniowych, wieczornych szkoły nie będą organizowały zajęć, żeby dzieci miały możliwość uczestnictwa we Mszy Świętej. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Po prostu poprosiliśmy o to, żeby móc realizować swoje zadania duszpasterskie”.

Księża zdecydowali się zwrócić z taką prośbą do szkoły, bo słyszeli od rodziców, że „jest taka potrzeba”.

Dyrektorka: umowy z parafią nie ma, tak chcieli rodzice

Dyrektorka Zespołu Szkół w Woli, Teresa Kaczor, przedstawiła nieco inną wersję wydarzeń. Jej zdaniem to rodzice bezpośrednio wystąpili do szkoły z prośbą o to, żeby w tym terminie nie organizowano zajęć. Nie było żadnej „umowy z parafią”. Dyrektorka o księżach nie wspomina w ogóle.  Pytamy dlaczego nagle wszystkie dzieci muszą się dostosowywać do nowego planu? I czy kasowanie wszystkich zajęć w godzinach mszy nie jest sugestią, że dzieci powinny w niej uczestniczyć?

„Co do zasady staramy się, żeby nie było żadnych zajęć w tak późnych godzinach. Również w inne dni tygodnia. Ale jeśli zgłoszą się do nas inni rodzice i poproszą o zorganizowanie zajęć z plastyki w tym samym czasie, co msza, to oczywiście się zgodzimy” – przekonuje dyrektor.

„98 proc. dzieci i rodziców chce”

Z relacji naszej czytelniczki dowiadujemy się, że czwartkowa msza to tylko jeden z symptomów tego, co dotyka szkołę:

„Kościół odgrywa dużą rolę w życiu szkoły. Na każde rozpoczęcie roku szkolnego, czy inną szkolną uroczystość, zapraszani są księża proboszcze z obu parafii. Zdarzało się, że któryś z nich wygłaszał przemówienie. I żaden w szkole mojego syna nie uczy. Lekcje religii wpisane są oczywiście w plan lekcji, często w środku dnia. Na rekolekcje chodzi się z wychowawcą całą klasą. Nieobecność w kościele wiąże się z nieobecnością w ogóle”.

Pytamy dyrektor szkoły o neutralność w kwestiach światopoglądowych. I czy to prawda, że nieobecność w kościele podczas rekolekcji oznacza nieobecność na zajęciach?

„Stosujemy się do wszystkich rozporządzeń oświatowych. Rekolekcje dotyczą tylko tych dzieci, które chcą i chodzą na religię. Nie rozumiem w czym problem. 98 proc. dzieci i rodziców chce, a pozostałe nie są do niczego zmuszane”.

Choć jest to zaskakujące w kontekście konstytucyjnych zapisów o zakazie naruszania wolności sumienia i religii obywateli, czy zakazie zmuszania ich do ujawniania swoich przekonań, wszystkie te sytuacje rzeczywiście są prawnie dozwolone.

Kwestie organizacji zajęć religii w szkołach reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 roku w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (ostatnie zmiany pochodzą z 2017). Dokument zakazuje dyskryminacji uczniów ze względu na uczestniczenie, lub nieuczestniczenie w zajęciach z religii, ale jednocześnie pozwala na organizowanie ich w środku planu lekcyjnego.

  • Zobacz właściwe przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji

    par. 1a. 3. Uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie.

    par. 3. 3 Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole.

„98 proc. dzieci i rodziców chce” brzmi niewinnie i nieszkodliwie – zwłaszcza, kiedy należy się do tych 98 proc.

Sondaże pokazują, że liczba 98 proc. osób, dla których mieszanie porządku parafii i szkoły jest czymś naturalnym może być zawyżona. Na przykład finansowanie pracy duszpasterzy przez państwo  wydaje się oczywiste tylko wyborcom PiS:

Kto Pana/Pani zdaniem powinien opłacać lekcje religii w szkołach?

Wyborcy PiS
 
Pozostali

Podobne natężenie religii w szkołach – poprzez lekcje, akademie z udziałem duchownych, rekolekcje, czy – jak pokazuje ten skrajny przypadek – przekładanie zajęć na życzenie parafii, czyni z katolickich praktyk wszechogarniającą normę. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, ale czy tych „niezmuszanych” nie wystawia na społeczny ostracyzm?

Parafia i szkoła mówią o miłym ukłonie w stronę rodziców, ale po słowach użytych w poście klubu sportowego (z którym bezskutecznie próbowaliśmy się skontaktować) widać, że odbierane to jest jako zarządzenie wydane przez władze równe świeckim.

Polska coraz bardziej katolicka

Wpływ Kościoła na instytucje publiczne i mieszanie porządku religijnego i świeckiego stają się w Polsce normą. Księża uczestniczą na równych prawach w konferencjach naukowych, zwłaszcza organizowanych przez władze, powszechne jest wprowadzanie w porządek uroczystości i imprez państwowych mszy katolickich.

I odwrotnie, przedstawiciele władz, w tym prezydent i premier, pojawiają się w kościołach nie prywatnie lecz jako osoby publiczne i składają polityczno-religijne deklaracje.

 

 

Dominika Sitnicka (1990) - absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym