0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

To kolejne już zarzuty dyscyplinarne dla głównego rzecznika dyscyplinarnego, neo-sędziego Piotra Schaba z Sądu Apelacyjnego w Warszawie (na zdjęciu u góry). Postawił mu je nowy zastępca rzecznika dyscyplinarnego Tomasz Ładny. Dotyczą one wykonywania obowiązków służbowych i chodzi o okres gdy Schab był głównym rzecznikiem dyscyplinarnym.

Rzecznik Ładny zarzuca mu, że był w konflikcie interesów. Bo jest obrońcą sędziego Łukasza Piebiaka w sprawie o uchylenie mu immunitetu za aferę hejterską. A jednocześnie jego urząd podejmował ws. Piebiaka działania. Rzecznik zarzucił Schabowi, że:

  • Zlecił asystentce sądowej – delegowanej do pełnienia czynności w biurze Krajowej Rady Sądownictwa, tam jest siedziba głównego rzecznika dyscyplinarnego – wykonywanie czynności związanych z jego prywatną funkcją, jako obrońcy Piebiaka. Z zarzutu wynika, że upoważnił ją do zapoznania się z aktami sprawy o uchylenie immunitetu oraz do wykonania z nich kopii.

Asystentka upoważnienie wysłała ze służbowej skrzynki KRS do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN i dostała zgodę prezesa Izby na zapoznanie się z aktami oraz na wykonanie fotokopii akt zawierających materiały ze śledztwa.

Zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego Tomasz Ładny zakwalifikował to jako wykorzystanie zasobów KRS do celów prywatnych, nadużycie uprawnień i uchybienie godności urzędu sędziego.

Przeczytaj także:

  • Drugi zarzut też dotyczy konfliktu interesów oraz niewykonania obowiązków służbowych. Rzecznik dyscyplinarny Ładny zarzuca Schabowi, że w 2019 roku był referentem sprawy postępowania wyjaśniającego ws. afery hejterskiej. Było to krótko po jej ujawnieniu w sierpniu 2019 roku przez Onet. Schab jako główny rzecznik dyscyplinarny szybko przeprowadził postępowanie i już w 2019 roku odmówił wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Uznał, że Piebiak i inni nie zrobili nic co kwalifikuje się na delikt dyscyplinarny. A publikacji prasowych nie potraktował jako dowodu. Jego urząd zaczął za to potem ścigać sędziów, ofiary afery hejterskiej m.in. za ich krytykę „reform” Ziobry.

A teraz Schab jest obrońcą Piebiaka, który jest główną postacią w aferze hejterskiej. W 2019 roku był on wiceministrem sprawiedliwości i głównym kadrowym Ziobry w sądach. Skupieni wokół niego sędziowie zwracali się do niego „Herszcie”.

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce mu teraz postawić 19 zarzutów, ale najpierw Izba Odpowiedzialności Zawodowej musi uchylić mu immunitet. Zdaniem rzecznika Ładnego odmawiając wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w 2019 roku Schab opierał się na niepełnym materiale dowodowym (wiele dowodów ujawniono dopiero w kolejnych latach, w tym dzięki śledztwu prokuratury).

W ocenie rzecznika dyscyplinarnego Ładnego, mimo że pojawiły się nowe dowody – mające znaczenie dla dyscyplinarnej oceny afery hejterskiej -, Schab nie podjął jednak żadnych działań. Czym miał naruszyć swoje obowiązki służbowe oraz uchybić godności urzędu.

Oba czyny zostały zakwalifikowane jako przewinienie dyscyplinarne z artykułu 107 paragraf 1 punkt 5 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Przepis ten mówi o uchybieniu godności urzędu sędziego. Jednocześnie rzecznik kwalifikuje to jako czyn karny z artykułu 231 kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków służbowych.

Niedawno zastępca rzecznika dyscyplinarnego Tomasz Ładny w związku z aferą hejterską postawił też zarzuty dyscyplinarne sędziemu Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukaszowi Piebiakowi i wystąpił o jego zawieszenie do Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

Sędzia Łukasz Piebiak, główna postać w aferze hejterskiej. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl.

Jak rozliczany jest Schab

Neo-sędzia Piotr Schab, jako były główny rzecznik dyscyplinarny razem z byłymi zastępcami Przemysławem Radzikiem i Michałem Lasotą, są odpowiedzialni za masowe represje wobec sędziów za władzy PiS.

Schab ze swojej działalności za czasów ministra Ziobry i za obecnej władzy jest rozliczany na drodze dyscyplinarnej i karnej. Obecne zarzuty za konflikt interesów ws. Piebiaka; to już kolejna z rzędu dyscyplinarka. Wcześniej Schab dostał zarzuty dyscyplinarne za:

  • Udział w styczniu 2026 roku w partyjnym kongresie partii Grzegorza Brauna. Był tam jako panelista.
  • Za konferencję prasową z 2022 roku, na której wraz z byłym zastępcą Michałem Lasotą pomówili byłego już sędziego Waldemara Żurka o rzekome fałszowanie orzeczeń.
  • Za decyzje orzecznicze, które podejmował jako neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie i decyzje administracyjne, które podejmował jako były prezes tego sądu.

Toczy się też postępowanie wyjaśniające ws. podszywania się przez Schaba za głównego rzecznika. Po odwołaniu go z tego stanowiska w 2025 roku przez ministra sprawiedliwości, nadal posługiwał się tym tytułem i pieczątką głównego rzecznika.

Z kolei Prokuratura Krajowa chce mu postawić zarzuty w trzech śledztwach. Chodzi o:

  • Blokowanie w orzekaniu sędziego Igora Tulei w czasie gdy był bezprawnie zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Schab nie dopuszczał go do orzekania, gdy był prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie. Robił to razem z Radzikiem, który był wówczas wiceprezesem tego sądu. W tej sprawie trafił wniosek o uchylenie im immunitetu do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Do dziś nie został rozpoznany.
  • Odmowę przekazania akt represyjnych spraw dyscyplinarnych przeciwko sędziom. O te akta wystąpili w 2024 roku rzecznicy dyscyplinarni ad hoc, powołani przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Prokuratura musiała wtedy wejść do biura głównego rzecznika, by siłą te akta przejąć. W marcu 2026 roku w tej sprawie wadliwa neo-sędzia SN Maria Szczepaniec z Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN odmówiła rozpoznania wniosku o uchylenie immunitetu Schaba, bo uznała, że wystąpił o to nieupoważniony prokurator.
  • Pomówienie na konferencji w 2022 roku byłego sędziego Waldemara Żurka o rzekome fałszowanie orzeczeń.

Niezależnie od tego toczą się jeszcze postępowania, w których Schabowi i jego dwóm byłym zastępcom może grozić ewentualna odpowiedzialność karna. Chodzi o:

  • Duże śledztwo ws. represji dotyczących sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna.
  • Śledztwo ws. karnego przeniesienia i działań wymierzonych w trzy sędzie apelacyjne z Warszawy Marzannę Piekarską-Drążek, Ewę Gregajtys i Ewę Leszczyńską-Furtak. Karnie przeniósł je były prezes tego sądu Piotr Schab i wiceprezes Przemysław Radzik. A Michał Lasota jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego robił im bezpodstawne dyscyplinarki.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec ok. 30 innych niezależnych sędziów.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec sędziego Piotra Gąciarka z Warszawy.
  • Śledztwo za podszywanie się pod rzeczników dyscyplinarnych. To efekt tego, że nie uznają oni swojego odwołania z tych stanowisk. W związku z tą sprawą Prokuratura Krajowa po raz drugi siłowo weszła do siedziby rzecznika dyscyplinarnego w styczniu 2026 roku. I zabrano pozostałe akta spraw dyscyplinarnych, których nie chcieli wydać nowemu głównemu ręcznikowi dyscyplinarnemu Joannie Raczkowskiej.
Były główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab, siedzi w środku. Po prawej siedzi jego były zastępca Przemysław Radzik. Po lewej drugi były zastępca Michał Lasota. Dziś wszyscy są rozliczani za decyzje z czasów PiS. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze