Do parlamentu startowali pod jednym szyldem. Dziś ich polityczne drogi – tak jak i losy samej Polski 2050 – mocno się rozeszły. Teraz splotą się ponownie, bo spośród zaledwie trójki małopolskich posłów z partii Szymona Hołowni aż dwóch zamierza wystartować w wyborach na prezydenta Krakowa. Z jakim skutkiem?
Paweł Śliz, poseł Polski 2050 znany m.in. z prac Komisji Śledczej ds. Pegasusa wystartuje w wyborach na prezydenta Krakowa – potwierdziło OKO.press. Z naszych informacji wynika, że oficjalne ogłoszenie kandydata Polski 2050 ma nastąpić w przyszłym tygodniu.
Najpewniej w Krakowie, bowiem krytyka sposobu ogłoszenia kandydatki KO i PSL na to stanowisko, jest tym, co mocno zjednoczyło rządowych koalicjantów Donalda Tuska.
Z zamiarem startu nosi się również Rafał Komarewicz, poseł i wieloletni krakowski radny. – Nie podjąłem oczywiście tej decyzji w 100 procentach. Poważnie jednak zastanawiam się nad wystartowaniem. Motywują i przekonują mnie do tego moi współpracownicy, ale także sama Koalicja 15 października. Jestem krakusem i nie wyobrażam sobie, żeby prezydentem mojego miasta był ktoś, kto tym miastem nie żyje i priorytety widzi w Warszawie – mówi nam poseł Centrum. To klub parlamentarny złożony z polityków, którzy opuścili szeregi partii Hołowni i którym zawiaduje Paulina Hennig-Kloska.
Dla Śliza i Komarewicza krakowskie wybory to być może ostatnia szansa na pozostanie w dużej polityce.
Śliz i Komarewicz byliby trzynastym i czternastym nazwiskiem na liście kandydatów na nowego prezydenta Krakowa. Przypomnijmy krótko: 24 maja 2026 roku krakowianie odwołali w referendum prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO po zaledwie dwóch latach na urzędzie.
Kraków czekają teraz nowe wybory. Muszą odbyć się maksymalnie 90 dni po wygaszeniu mandatu prezydenta i publikacji wyników referendum. Czas ten w teorii liczy się od 26 maja, a więc wybory winny odbyć się pod koniec sierpnia. Tyle teorii, bowiem do sądu złożono aż cztery protesty wyborcze. I nawet jeśli sąd je oddali, to pozostają jeszcze zażalenia, z których strony zapewne skorzystają – a to umożliwia przesunięcie wyborów nawet o miesiąc, na koniec września. Czyli na termin politycznie o wiele dogodniejszy niż wakacyjna sierpniowa niedziela.
Jak wskazywał w rozmowie z OKO.press politolog z UJ, prof. Marek Bankowicz, krakowskie wybory wyjątkowo przyciągają kandydatów z różnych stron i opcji politycznych. Chodzi tutaj bowiem głównie o czas. Kraków wybierze prezydenta około rok przed wyborami parlamentarnymi. Dla wielu polityków i partii politycznych to szansa na przetestowanie społecznego poparcia, zbadanie nastrojów przed wyborami, swoista prekampania przed czasem wyboru reprezentantów do Sejmu i Senatu.
Dla polityków związanych niegdyś z ugrupowaniem Szymona Hołowni to polityczne być albo nie być. Najnowszy (z 12 czerwca) sondaż wyborczy jasno wskazuje, że Polska 2050 „cieszy się” poparciem rzędu 1,8 procent, mniejszym nawet niż PSL czy Razem. A ugrupowania Centrum Polacy w sondażach nie widzą w ogóle.
Śliz i Komarewicz walczą więc o rozpoznawalność. Nie liczą z pewnością na prezydenturę – ale na zauważenie przez większych graczy i relatywnie dobry wynik, który dałby im szansę na negocjację ewentualnych miejsc na listach wyborczych w innych partiach czy w razie wspólnego startu w ramach koalicji. Posłowie mogą też liczyć na wytyczoną już w Krakowie drogę prof. Stanisława Mazura, byłego rektora Uniwersytetu Ekonomicznego, który przed dwoma laty startował w wyborach, by na ostatniej prostej wycofać się, poprzeć Aleksandra Miszalskiego i otrzymać za to fotel wiceprezydenta miasta.
Rafał Komarewicz już w przeszłości walczył o fotel prezydenta. I powszechnie wiadomo, że ma niego chętkę, choć bez większych sukcesów. Dwa lata temu, w czasach, gdy Polska 2050 była zaliczana do większych, istotnych partii na polskiej scenie politycznej, Komarewicz zgromadził niespełna 10 tysięcy głosów, co dało mu porywające 3 procent głosów i przedostatni wynik w wyborach.
– To były inne czasy – mówi dziś Komarewicz. – Wówczas górę brały kwestie światopoglądowe, polityka krajowa, spory o aborcję. Teraz w Krakowie rozmawiamy… o Krakowie. O tym, żeby koszty życia były mniejsze, Strefa Czystego Transportu nie była rozlana na cały Kraków, a ograniczyła się do I obwodnicy. Żeby Nowa Huta nie stała w korkach, a ludziom po prostu lepiej się żyło. Wybory lokalne rządzą się swoją dynamiką. Podkreślam raz jeszcze: kandydatem nie jestem. Ale skłaniam się do startu – zapewnia Komarewicz.
Komarewicz był sejmową jedynką Polski 2050 w ostatnich wyborach parlamentarnych. W samym Krakowie zebrał 34 tys. głosów, co dało mu trzeci wynik w mieście (po Bartłomieju Sienkiewiczu i Małgorzacie Wassermann, jedynkach KO i PiS). Paweł Śliz – prawnik z Krakowa, startował z okręgu obejmującego m.in. Wadowice i Oświęcim i nie zmierzył się z krakowskimi wyborcami.
Z otoczenia Śliza słychać, że decyzję o starcie podjął głównie po oficjalnym ogłoszeniu Moniki Piątkowskiej na kandydatkę KO na prezydentkę. Powszechnie wiadomo, że Piątkowska nie ma poparcia lokalnej Koalicji Obywatelskiej (sama w szeregi partii wstąpiła dopiero wtedy, gdy z ramienia KO weszła do Senatu), która uznaje ją za kandydatkę centrali.
Śliz liczy na poparcie wyborców, którym bliżej do koalicji 15 października, ale nie chcą prezydentki z układu warszawskiego, otwarcie sympatyzującej z Jackiem Majchrowskim. Sam poseł oficjalnie nie komentuje decyzji o starcie, ale od dłuższego czasu wrzuca sugestywne zdjęcia podgrzewające plotki o jego czynnym udziale w wyborach prezydenckich.
Komarewicz od początku otwarcie krytykował start Piątkowskiej. W mediach społecznościowych pisał m.in., że tę kampanię zaczyna od „pokazu arogancji”, ogłaszając swój start z Warszawy. – To nie jest stanowisko dla kogoś, kto dostał nominację z centrali. To robota dla kogoś, kto Kraków rozumie – wskazywał poseł.
Poseł Centrum od dłuższego czasu mocno krytykuje też sam rząd. I choć jest częścią koalicji, mocno się od niej dystansuje. Wirtualna Polska już przed dwoma tygodniami zapowiadała, że poseł nosi się z odejściem z Centrum i zamierza przejść do opozycji, na stronę bardziej konserwatywną. Takiej decyzji jak dotąd jednak nie ogłosił. Gdyby tak się stało, klub Centrum przestałby być klubem sejmowym, co postawiłoby pod ogromnym znakiem zapytania jego polityczną przyszłość.
Formalnie kampania wyborcza w Krakowie się nie rozpoczęła i jak dotąd skupia się na wzajemnym podgryzaniu się postaci z koalicji rządowej. Śliz i Komarewicz komentują start i postawę senatorki Piątkowskiej, nie udzielając jej poparcia. Piątkowska z kolei krytykuje Darię Gosek-Popiołek startującą z ramienia Nowej Lewicy i punktuje jej kampanię prowadzoną w czasie posiedzeń sejmowych.
Senatorka pytana przez OKO.press o swoje trzy pomysły na Kraków, odpowiada wymijająco: – To pytanie niezwykle ważne, na które odpowiem, przedstawiając cały mój koncept programowy i plan na Kraków. Na pytanie, kiedy to nastąpi, odpowiada: – W najbliższej przyszłości. Kampanię się realizuje, a nie o niej opowiada.
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Komentarze