0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

„Kandydatka wyśmienita” – mówił o Monice Piątkowskiej premier Donald Tusk, gdy razem z ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem ogłaszał we wtorek (9.06) jej start w nadchodzących wyborach na prezydenta Krakowa. Ogłoszenie nastąpiło podczas skromnej konferencji prasowej w Warszawie, za co na całą trójkę posypały się gromy ze strony wszystkich liczących się kontrkandydatów. Niesłusznie — przekonuje w rozmowie z OKO.press popierana przez KO i PSL Piątkowska.

Przed Koalicją Obywatelską, której Monika Piątkowska jest członkinią, stoi trudne zadanie. Ugrupowanie musi podnieść się po bolesnej referendalnej porażce Aleksandra Miszalskiego i przedstawić wiarygodny plan na prezydenturę. Ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem niepewności w obozie KO.

Kandydatury zaprezentowały Lewica, Konfederacja, Prawo i Sprawiedliwość. Prezydenckie ambicje potwierdzili też influencerka Marianna Schreiber i były szef NIK Marian Banaś. Koalicja Obywatelska długo milczała. Słychać było tylko przecieki dotyczące kolejnych nazwisk.

Wydawało się, że prawdopodobna będzie kandydatura związanego z Krakowem Bartłomieja Sienkiewicza, na ostatniej prostej włączył się multimilioner, deweloper i znany z udziału w rajdach Dakar kierowca Rafał Sonik.

Koalicja nie miała oczywistego kandydata, ławka z potencjalnymi następcami Miszalskiego była krótka. Wreszcie padło na Piątkowską. Wcześniej mówiło się o możliwości objęcia przez nią urzędu rządowego komisarza, który przeprowadzi miasto przez okres pomiędzy referendum a wyborami.

Przeczytaj także:

Do tej pory chęć udziału w wyborach potwierdzili:

  • Michał Drewnicki, radny miejski i lokalny rzecznik Prawa i Sprawiedliwości,
  • Daria Gosek-Popiołek, posłanka Lewicy, wcześniej w partii Razem. W ostatnich wyborach samorządowych poparła niezależnego Łukasza Gibałę,
  • Aleksandra Owca, radna miejska Razem, do Rady dostała się z list Krakowa dla Mieszkańców Łukasza Gibały, ale porzuciła jego klub,
  • Bartosz Bocheńczak, który prowadził kampanię prezydencką Sławomira Mentzena, kandydat Konfederacji,
  • Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I (Stare Miasto), główny organizator referendum odwoławczego,
  • Michał Klimek, działacz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, kwiaciarz,
  • Łukasz Wantuch, były radny miejski, słynący do tej pory z niekonwencjonalnych pomysłów na miasto,
  • Marianna Schreiber, influencerka,
  • Marian Banaś, były szef NIK,
  • Marta Ratuszyńska, radomianka i liderka inicjatywy Dobry Radom. Postuluje stworzenie konsorcjum miast Kraków-Radom i wspólną budowę bazy Europejskiej Agencji Kosmicznej.
  • oraz kandydatka Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska.

Wielkim nieobecnym na tej liście jest niezależny radny i lider ugrupowania Kraków dla Mieszkańców Łukasz Gibała, który w 2024 roku tylko nieznacznie przegrał z Aleksandrem Miszalskim i wsparł finansowo inicjatywę referendalną.

Niewykluczone, że odpuści start, i będzie kandydował dopiero w kolejnych wyborach w 2029 roku. Wybrany teraz prezydent ma jedynie dokończyć kadencję samorządową, czyli będzie rządził najwyżej trzy lata. Mówi się też o starcie Rafała Komarewicza (Centrum) oraz Pawła Śliza (Polska 2050).

Kandydaci, by oficjalnie zgłosić swój udział, muszą zebrać przynajmniej 3 tysiące podpisów osób uprawnionych do głosowania.

Obecnie Piątkowska jest senatorką, w 2025 roku zajęła w Izbie Wyższej miejsce Bogdana Klicha, który przejął wtedy ambasadę w Waszyngtonie. Jest prezeską branżowej Izby Zbożowo-Paszowej. W tej roli często wypowiadała się w mediach. To ona stała za zdaniem o „robakach”, które rzekom miały zanieczyszczać ukraińskie zboże. Na łamach OKO.press weryfikowaliśmy to stwierdzenie.

Monika Piątkowska 10 lat pracowała w krakowskim magistracie. Odpowiadała za promocję i kreowanie „marki Kraków”, gdy prezydentem był jeszcze Jacek Majchrowski. W rozmowie z nami mówi o nim z uznaniem, a sama zapowiada „przywrócenie powagi” najwyższemu urzędowi w Krakowie.

Monika Piątkowska, kandydatka z Warszawy?

Katarzyna Kojzar, Marcel Wandas, OKO.press: „Nawet nie da się powiedzieć, że w teczce przywieźli, bo nie chciało im się przyjechać” – tak o pani kandydaturze mówi kontrkandydatka, Aleksandra Owca z Razem. „Warszawa postanowiła w sprawie Krakowa” – to Michał Drewnicki, kandydat PiS. Naraziła się pani na mocno krytykę tą konferencją w stolicy.

Monika Piątkowska, senatorka KO, kandydatka na prezydenta Krakowa: Zostałam wybrana, by pełnić mandat senatorki z Krakowa. To Krakowianie wysłali mnie do Warszawy, żebym w czasie pracy parlamentu ich reprezentowała. Podobnie powinno być w przypadku posłów i posłanek w dniach, kiedy obraduje Sejm. To nie powinno funkcjonować w ten sposób, że pojawia się perspektywa na nowy stołek, więc biegamy z ulotkami po Starym Kleparzu, lekceważąc pracę, do której mieszkańcy nas wysłali. We wtorek były posiedzenia komisji senackich, trwa tydzień parlamentarny, a więc zbierały się również komisje sejmowe.

Dlatego też we wtorek, kiedy ogłaszano moją kandydaturę, byłam w Warszawie.

Nie widzę w tym niestosowności. A jeżeli mieszkańcy Krakowa powierzą mi zadanie bycia prezydentem Krakowa, będę rzetelnie wykonywała swoje obowiązki w miejscu pracy, czyli w Krakowie.

Nie będę się odnosić do tanich zarzutów influencerów i polityków, one są obraźliwe dla Krakowian, którzy mnie wybrali — rozsądnych ludzi, którzy wiedzą, jak działa Senat.

Senatorka w podwójnej roli

Ma pani doświadczenie w łączeniu kilku funkcji jednocześnie. Bycie senatorką i prezeską Izby Zbożowo-Paszowej się nie kłócą ze sobą?

Dlaczego miałaby się kłócić z moim stanowiskiem w Senacie?

Jest to organizacja branżowa, lobbująca w konkretnych sprawach.

Nie, nie, nie, pewnie w kampanii może pojawić się taka narracja, ale nie jest to żadna organizacja lobbystyczna. To jest izba gospodarcza, w której pracuję od wielu lat i nie widzę tutaj konfliktu.

Przypomnę, że kiedy zostałam senatorką, od razu zrezygnowałam z tej funkcji, a po analizie i uzyskaniu pełnego obrazu sytuacji, wróciłam na tę funkcję. Proszę sobie przeanalizować, nie ma żadnej mojej aktywności, która wskazywałaby na konflikt interesów. Do tej pory mieliśmy przynajmniej kilku posłów i senatorów, którzy łączyli takie funkcje.

Monika Piątkowska, zbliżenie na twarz
Monika Piątkowska podczas konferencji z Donaldem Tuskiem i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

Ale teraz dochodzi trzecia funkcja: kandydatki na prezydenta Krakowa. Jak wyobraża sobie pani łączenie tych wszystkich obowiązków przez najbliższe miesiące?

Praca w takiej organizacji, jaką jest Izba Zbożowo-Paszowa, to nie jest praca 8 godzin dziennie. To jest praca, którą można też wykonywać zdalnie, w różnej formie. Tu nie widzę takiego problemu.

Jeśli chodzi o pracę w Senacie i kampanię wyborczą, to będę zwracała uwagę i zwracam uwagę na to, aby jeden i drugi obowiązek były wykonywane rzetelnie. Jeżeli jest posiedzenie Senatu i nie pojawią się żadne szczególne okoliczności, które spowodują konieczność bycia w innym miejscu, to będę się starała również w trakcie kampanii wyborczej być na posiedzeniach Senatu.

Piątek z Piątkowską

I dlatego była pani we wtorek Warszawie, ale przecież w piątek ma pani spotkanie w Krakowie z mieszkańcami Swoszowic. Piątek rano — być może to byłby piękny moment, by ogłosić kandydaturę, i uniknąć niepotrzebnych zarzutów. A tak daje pani argumenty kontrkandydatom.

Ja zabiegam o głosy mieszkańców Krakowa. Nie o głosy moich kontrkandydatów. W piątek jestem w dwóch dzielnicach na Piątku z Piątkowską. Konferencji i wydarzeń w Krakowie będzie sporo.

Przypomnijmy też, że premier Donald Tusk obiecał, że ogłoszenie kandydatki lub kandydata będzie w tym tygodniu. W związku z tym podjęta została decyzja o organizacji konferencji w Warszawie, w obecności premierów Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza, co pokazuje też, że mam bardzo dobre kontakty z rządem.

Na takiej współpracy miasto może tylko zyskać.

Mówiłam to wielokrotnie i raz jeszcze Państwu powtórzę, że mam duże oczekiwania do polskiego rządu. Chciałabym realnego wsparcia dążeń naszego miasta, i to wsparcia finansowego. Kraków na to zasługuje. Miasto jest w trudnej sytuacji finansowej, po referendum sytuacja nie jest stabilna. A my potrzebujemy stabilnego zarządzania, współpracy wszystkich środowisk, którym zależy na mieście.

Ja naprawdę chcę być kandydatką, a potem prezydentem porozumienia. Nie wielkiej polityki i brutalnej nagonki, bo ona nic nie daje mieszkańcom Krakowa. Chcę współpracować zarówno z rządem, jak i ze środowiskami obywatelskimi.

Oczywiście słyszę pełne nienawiści czy złośliwości wypowiedzi pod moim adresem, ale nie chcę się do nich odnosić. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że startując na najwyższy urząd w naszym mieście, jestem zobowiązana do zachowania klasy, godności, szacunku dla mieszkańców.

Piątkowska jak Majchrowski?

Mamy lekkie déjà vu, bo w kampanii przed wyborami w 2024 słyszeliśmy od prezydenta Aleksandra Miszalskiego, że on będzie miał wsparcie rządu i premiera Tuska. Okazało się, że to wsparcie nie pomogło. Kiedy było potrzebne, czyli w momencie kampanii referendalnej, stało się wręcz niezauważalne.

Wcześniej ten sam Aleksander Miszalski próbował zagwarantować miastu środki na budowę metra — ogłosił, że one będą. Wiceminister funduszy Jan Szyszko oświadczył później, że nic o tym nie wie. Czy będzie Pani skuteczniejsza w zabieganiu o te środki, o wsparcie z Warszawy?

Rozdział prezydenta Aleksandra Miszalskiego został zamknięty, tak zdecydowali mieszkańcy. Mój styl uprawiania polityki czy zarządzania miastem będzie zupełnie inny.

Miasto wymaga powagi, rzetelnego zarządzania, szacunku, a nawet, jak stwierdził profesor Jacek Majchrowski, dostojeństwa.

Przez lata pracowałam z profesorem Majchrowskim — nie oznacza to, że w stu procentach będę kontynuowała jego podejście do rządzenia. Na pewno jednak ten styl budowania porozumienia, stawiania interesu Krakowa ponad podziałami partyjnymi, dążenia do tego, żeby relacje, które się posiada, przekuwać w dobro dla Krakowa, to jest ten dorobek, który warto kontynuować.

„Usłyszałam głos Krakowian”

Mówi pani o swojej wieloletniej współpracy z prezydentem Majchrowskim z dumą, ale w mieście jego prezydentura jest kojarzona chociażby z rosnącymi długami miasta. To też jego dorobek i problem dla miasta oraz jego przyszłego prezydenta.

Po pierwsze mogę odnosić się z uznaniem do tego, jaki profesor miał styl uprawiania polityki. Po drugie: proszę zauważyć, że w czasie tej długiej prezydentury profesora zrealizowano bardzo wiele inwestycji w mieście. Pieniądze, które były przeznaczone na te inwestycje, pochodziły też z kredytów. One są zaciągane, by miasto się rozwijało. Nawet krytycy prezydenta Majchrowskiego zauważają, że przez 22 lata jego rządów miasto naprawdę się zmieniło.

Jeśli jednak chodzi o zadłużenie, to uważam, że jest potrzebna jego restrukturyzacja.

Jest potrzebny audyt i w spółkach miejskich i urzędach, bardzo szczegółowa analiza budżetu. Trzeba redukować dług, ale nie kosztem mieszkańców. Zmiany nigdy nie powinny się na nich odbijać. Usłyszałam głos mieszkańców w sprawie Strefy Czystego Transportu, która powinna przejść głęboką przebudowę.

Usłyszałam głos Krakowian w sprawie drogich biletów komunikacji miejskiej, w sprawie wysokich cen parkingu. Kraków musi być miastem przyjaznym i atrakcyjnym dla mieszkańców. Mam wrażenie, że podnoszeniem cen biletów, parkingu, SCT, próbowano zawalczyć z turystami, ale kosztem mieszkańców.

Strefa niezgody

Jak wyobraża sobie pani przebudowę Strefy Czystego Transportu? Teraz mówi pani o błędach do naprawy. Jednak w lutym, podczas posiedzenia senackiej komisji, broniła pani SCT i mówiła, że są dzielnice, które same chcą się do niej przyłączyć — na przykład Swoszowice.

W sieci krążą powycinane fragmenty, wyjęte z kontekstu. A to była komisja poświęcona strefie, ale i budowie trasy S7 przez południe miasta, czemu sprzeciwiają się Krakowianie. Było i nadal jest zagrożenie, że droga S7, połączona poza miastem z Beskidzką Drogą Integracyjną, zdewastuje nasze południowe dzielnice.

Stoję w tej dyskusji po stronie mieszkańców. I nie dopuszczę, żeby ta droga, mimo że potrzebna, rozjechała południowe dzielnice Krakowa. Kraków jest miastem historycznym, nie miastem tranzytowym.

Jeżeli chodzi o strefę czystego transportu, to wielokrotnie zgłaszałam, że wprowadzona jej forma idzie zbyt daleko. Inną kwestią jest to, że jej wprowadzenie wynika z zapisów strategii i dokumentów na poziomie regionalnym, a także przepisów unijnych, o czym mówiłam podczas tego posiedzenia.

Dziś wiemy, że mieszkańcy nie akceptują tego rozwiązania, ja to całkowicie rozumiem. I dlatego Strefa jest do głębokiej przebudowy. W referendum wzięło udział niespełna 200 tysięcy mieszkańców, którzy wyrazili swoje niezadowolenie, swoje zdanie na temat wysokich kosztów życia czy stylu zarządzania miastem. Odpowiedzialny polityk w takie głosy się wsłuchuje.

Strefa wewnątrz Plant? To już mamy

W takim przypadku gdzie powinna kończyć się Strefa Czystego Transportu?

Na pewno trzeba ją zreformować i mocno ograniczyć, na przykład do obszaru pierwszej obwodnicy, Plant.

Wewnątrz Plant? Tam i tak już jest strefa ograniczonego ruchu, wjazd mają tylko mieszkańcy ścisłego centrum, taksówki i służby. SCT w takim kształcie byłaby bezcelowa.

Ja powiedziałam, że być może trzeba od tego zacząć. Dzisiaj nie zdecyduję przecież jednoosobowo, jaki ten zakres powinien być. Ale na pewno powinien być znacznie węższy, niż został określony.

Oczywiście, że chcemy żyć w zdrowym mieście, oddychać zdrowym powietrzem. Wiemy, że Kraków jest położony w niecce, wiemy ile wysiłku włożyliśmy, żeby zlikwidować kopciuchy, żeby poprawić jakość powietrza.

Dlatego z jednej strony trzeba wyważyć argumenty za zdrowiem mieszkańców. Z drugiej strony wprowadzać Strefę Czystego Transportu w sposób rozsądny i przemyślany. Nie obejmować nią całego miasta i parkingów, do których w związku z ograniczeniami nie da się dojechać. To naprawdę wymaga głębokiej przebudowy.

Za drogie bilety

Jakby miała pani zadeklarować, co zrobi ze Strefą, byłoby to wyznaczenie małej SCT, powiedzmy, że wewnątrz Plant, a potem kolejne etapy? Tak to pani widzi?

Tak. Już rozmawiam z radnymi na ten temat i niewykluczone, że jeszcze w trakcie trwania kampanii wyborczej przedstawię swoją konkretną propozycję.

Piątkowska i Miszalski stoją przy mikrofonach podczas wieczoru wyborczego
Monika Piątkowska i Aleksander Miszalski podczas wieczoru wyborczego po wyborach uzupełniających do Senatu (Piątkowska zajęła w Senacie miejsce Bogdana Klicha)

SCT była jednym z głównych tematów referendum, ale drugim były ceny biletów komunikacji miejskiej. Mieszkańcy uważają, że bilety są zbyt drogie. Jak to naprawić? Czy da się łatać dziurę w budżecie, nie obciążając mieszkańców takimi kosztami?

Chciałabym to bardzo wyraźnie powiedzieć: jeżeli podniesienie cen biletów i wprowadzenie SCT, czy wzrost opłat za parkowanie były sposobami na pozyskanie źródeł finansowania, to wybrano najgorsze możliwe metody. Nie może być tak, że Kraków jest miastem droższym niż Warszawa.

Zrobiłam sobie porównanie, cena biletu vs. czas dojazdu w Krakowie i w Warszawie. Stolica wygrywa, a w Krakowie powinniśmy przynajmniej wrócić do cen biletu sprzed podwyżki.

Złym pomysłem była też likwidacja biletu 20-minutowego.

Nie tędy droga

Nie obawia się pani, że jeśli bilety będą tańsze, to po prostu zabraknie pieniędzy na rozwój komunikacji miejskiej? Tak podwyżki argumentował prezydent Miszalski.

Powtórzę: walka z zadłużeniem miasta i pozyskiwanie środków poprzez bezpośrednie sięganie do kieszeni obywateli jest jednym z najgorszych pomysłów.

Restrukturyzacja zadłużenia wykonana przez fachowców, finansistów, ekspertów jest jednym z istotnych zadań nowego prezydenta. Tego nie można robić po linii najmniejszego oporu. Wszyscy już chyba zobaczyliśmy, że nie tędy droga.

To ile powinien kosztować bilet? Na przykład 20-minutowy, gdyby został przywrócony?

Mamy przed sobą całą kampanią, proszę mi zostawić też kilka kart do odkrycia za jakiś czas. Na pewno zaproponuję znacznie tańsze rozwiązania.

Piątkowska: „Kampanię się realizuje, a nie opowiada”

To jeszcze jeden z głównych tematów, czyli metro. Będzie?

Harmonogram, który został przedstawiony, jest zbyt optymistyczny. Mówił o tym nawet komisarz Stanisław Kracik. Rozmawiałam o pozyskaniu źródeł finansowania na metro, ale chcę zaznaczyć, że jest to inwestycja z kategorii wieloletnich.

Samo jej przygotowanie będzie długo trwało. I nie mówię o tygodniach, tylko pewnie o latach.

Na koniec: trzy pomysły na Kraków. Krótko.

To pytanie niezwykle ważne, na które odpowiem, przedstawiając cały mój koncept programowy i plan na Kraków.

Kiedy to będzie?

W najbliższej przyszłości. Kampanię się realizuje, a nie o niej opowiada.

Monika Piątkowska – z wykształcenia prawniczka, w latach 2003–2012 dyrektorka Wydziału Strategii i Rozwoju Miasta w krakowskim magistracie. Później pracowała w Ministerstwie Gospodarki (2012) oraz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (2013-15). Startowała do Sejmiku Województwa Małopolsiego z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej (2010) oraz do Sejmu (2011 i 2014) i Parlamentu Europejskiego z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Później była członkinią Polski 2050, z której odeszła w 2023 roku. W 2025 roku uzyskała mandat parlamentarny z listy Koalicji Obywatelskiej w wyborach uzupełniających do Senatu.

Monika Piątkowska to pierwsza kandydatka, z którą porozmawialiśmy. Do wyborów – które mają odbyć się w sierpniu (lub we wrześniu, jeśli w sądzie przeciągnie się rozpatrywanie protestów referendalnych) – opublikujemy w OKO.press wywiady z innymi kandydatami ubiegającymi się o fotel prezydenta Krakowa.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze