Wyprodukowane w Polsce zaawansowane technologicznie maszyny – obrabiarki, sterowane komputerowo – trafiają do Rosji. Dzieje się tak pomimo obowiązujących sankcji. Tam są wykorzystywane do produkcji dronów, amunicji i broni, m.in. w fabrykach państwowego koncernu Rostec.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyProceder sprowadzania polskich maszyn do Rosji zidentyfikowali i opisali dziennikarze z kolektywu śledczego FrontStory oraz projektu Trap Agressor. To już kolejne w ostatnich tygodniach doniesienie o nielegalnych transakcjach międzynarodowych, których celem jest dostarczenie zaawansowanych maszyn, wyprodukowanych w Unii Europejskiej, do rosyjskich fabryk zbrojeniowych. Bez tych dostaw m.in. rosyjski Rostec nie byłby w stanie wyprodukować uzbrojenia na potrzeby armii.
Tego rodzaju handel jest obchodzeniem obowiązujących w Unii Europejskiej sankcji.
Zakazują one sprzedaży do Rosji jakichkolwiek urządzeń, które mogą zostać wykorzystane do wspierania lub prowadzenia wojny. Chodzi o tak zwany „sprzęt podwójnego zastosowania” („dual use”). Jak pisze portal FrontStory, są to „towary czy usługi, które mogą służyć zarówno do celów wojskowych, jak i cywilnych. Handel nimi w UE jest restrykcyjnie kontrolowany (w Polsce w teorii pilnuje go ABW)”.
ABW powinno wydawać zgody na ich sprzedaż nie tylko do Rosji, ale także do innych państw.
Do sprzętu „dual use” należą choćby urządzenia z tak zwanego segmentu maszyn CNC (Computerised Numerical Control) – sterowanych komputerowo obrabiarek do bardzo precyzyjnej obróbki materiałów. To podstawa nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego. Znajdują zastosowanie zarówno w produkcji broni i pocisków, jak i systemów rakietowych, lotniczych, dronów, komponentów pojazdów, silników czy pancerzy.
W oczywisty sposób w Rosji w czasie wojny gwałtownie wzrósł popyt na tego rodzaju maszyny. Przy czym od lat większość takich urządzeń sprowadzano z zagranicy, bo produkcja rosyjska w tym segmencie jest minimalna. Dla pośredników przemyt stał się więc bardzo opłacalny.
Obecnie proceder nielegalnego sprowadzania urządzeń i obchodzenia sankcji wręcz kwitnie.
Rozwinął się cały system transakcyjny, który umożliwia obchodzenie prawa niemal bez konsekwencji. Maszyny dostarczane są do Rosji przez łańcuch pośredników, poczynając od firm zlokalizowanych na przykład w Turcji, ale też w Kazachstanie czy Kirgistanie.
Europejska firma sprzedaje więc np. obrabiarkę tureckiemu kontrahentowi i formalnie nie można jej nic zarzucić (chyba że kontrahent został już wciągnięty na listę sankcyjną). Turecka spółka przekazuje maszynę dalej, na przykład rosyjskiemu odbiorcy, który oficjalnie nie ma nic wspólnego z produkcją sprzętu wojskowego. Kolejne transakcje sprawiają, że obrabiarka w końcu dociera do fabryki zbrojeniowej w Rosji. I służy tam choćby do produkcji uzbrojenia i wojskowego sprzętu.
Ten łańcuch powiązań jest widoczny zarówno w najnowszym śledztwie, dotyczącym dostarczania polskich maszyn do Rosji, jak i w historii aresztowanego rosyjskiego przedsiębiorcy z Belgii.
W drugiej połowie lutego służby zatrzymały Victora Labina, prowadzącego firmę w Brukseli. Jest podejrzany właśnie o nielegalne dostarczanie sprzętu rosyjskim firmom zbrojeniowym. Proceder prowadził razem z synami. Jeden pomagał mu w Brukseli. Drugi odbierał kupiony sprzęt w Rosji, a potem przekazywał go rosyjskim firmom zbrojeniowym. Przemycali przede wszystkim tak zwane współrzędnościowe maszyny pomiarowe. Są to urządzenia, umożliwiające precyzyjne (w skali mikronów) pomiary przestrzenne skomplikowanych elementów oraz ich obróbkę.
Brukselska firma Victora Labina dostarczała maszyny do rosyjskiej firmy Sonatek LLC, którą zarządza jeden z synów Labina.
Sonatek z kolei współpracował z co najmniej osiemnastoma firmami zbrojeniowymi w Rosji, w tym z tymi związanymi z państwową korporacją zbrojeniową Rostec.
Pośrednikami były głównie firmy świadczące usługi transportu żeglugowego i morskiego. Była wśród nich jedna firma polska, która po ujawnieniu, jakie urządzenia transportuje Labin, wycofała się ze współpracy.
Labin korzystał też z pośredników tureckich. To jest zresztą obecnie najczęściej wykorzystywana ścieżka dostarczania maszyn do Rosji. W doniesieniach na temat Labina pojawiają się też informacje, że przedsiębiorca mógł być agentem rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Jego powiązania z tą służbą już w 2024 r. ujawnił portal The Insider.
Także w lutym polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała w Polsce grupę osób, które próbowały przemycić do Rosji nieco inną maszynę – do produkcji półprzewodników. Są one niezbędne w przemyśle zbrojeniowym podczas produkcji dronów.
Wiele wskazuje na to, że także w tym przypadku nie chodziło o jednorazową akcję, lecz o stałą współpracę i regularne łamanie obowiązujących sankcji. W polskiej siatce było czterech Białorusinów i dwoje Polaków. Prokuratura postawiła im zarzuty za złamanie przepisów ustawy sankcyjnej.
Najnowsze śledztwo FrontStory i TrapAgressor pozwala prześledzić ścieżkę dostarczania przemyconych maszyn oraz mechanizm obchodzenia sankcji. Dziennikarze sprawdzili, jak dostarczyć do Rosji obrabiarkę, wyprodukowaną w Polsce.
„Zdobycie polskiej obrabiarki przez podwykonawcę rosyjskiej armii nie jest skomplikowane. Tureccy pośrednicy zadbają o wszystko – od transportu sprzętu i wypełnienia deklaracji eksportowych po przelewy w rublach, byle tylko ominąć międzynarodowe sankcje” – opisuje FrontStory.
Według szacunków dziś w Rosji ponad 80 procent wszystkich maszyn z segmentu CNC trafia do przemysłu zbrojeniowego.
W artykule skupiono się na obrabiarkach z fabryki DMG Mori Poland z wielkopolskiego Pleszewa (poprzednia nazwa firmy – Famot Pleszew). Firma ta jest obecnie największym producentem obrabiarek w Polsce i Europie Środkowej.
DMG Mori to niemiecko-japońska korporacja. Kiedy w latach 2017-2021 Rosja zaczęła na dużą skalę zakupy europejskich obrabiarek, połowa z nich pochodziła właśnie z fabryk DMG Mori. Importowała je moskiewska spółka korporacji, DMG Mori Ros LLC.
„Dostawy były kontynuowane nawet po wybuchu wojny, co oznaczało, że firma utrzymała swoje przedstawicielstwo w Rosji. Latem 2022 r. rosyjska spółka dostarczyła komponenty maszyn do (rosyjskiej spółki zbrojeniowej – przyp. aut.) UEC Saturn. Wtedy ukraińska Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji dodała DMG Mori do listy międzynarodowych sponsorów wojny” – opisuje Inna Popovych z Trap Agressor.
I podkreśla: „Korporacja oświadczyła wówczas, że wycofała się z rynku rosyjskiego i nie była zaangażowana w dostawy. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ
śledczy zidentyfikowali transakcje o wartości ponad 1,2 miliona dolarów.”
Spółki DMG Mori już wcześniej było przedmiotem dziennikarskich śledztw w różnych państwach. Wynika z nich, że do obchodzenia sankcji dochodziło wielokrotnie. Firmy miały stosować trzy sposoby:
Dziennikarze odkryli, że w lipcu 2024 r. do Rosji trafiły pionowe obrabiarki do metalu polskiej produkcji (z Pleszewa) za ponad 100 tysięcy dolarów. Firmy, pełniące rolę pośredników i oficjalnych odbiorców, znajdowały się na listach sankcyjnych za udział w prowadzonej przez Rosję wojnie. Jak zaznaczają autorzy materiału,
tego rodzaju przypadków eksportu polskich maszyn do Rosji przez Turcję było od lutego 2022 roku znacznie więcej.
Przedstawiciele polskich spółek DMG Mori zaprzeczyli, że ich maszyny wciąż są sprzedawane do Rosji. Zaś spółka główna, DMG Mori AG, w swoim oświadczeniu podkreśliła, że doniesienia medialne są nieprawdziwe. Zaś firma „zawsze w pełni i bez wyjątku przestrzegała wszystkich przepisów dotyczących kontroli eksportu” oraz ściśle stosuje się do wszystkich sankcji. Przy czym firma nie wyklucza, że „osoby trzecie mogły nabyć maszyny i nielegalnie je wyeksportować”.
Sytuacja przedsiębiorców, produkujących maszyny podwójnego wykorzystania, jeżeli chodzi o ich eksport, jest obecnie skomplikowana. Jak podkreślają eksperci, aby uniknąć tak zwanego re-eksportu urządzeń do Rosji, sprzedający powinien wprowadzić specjalną klauzulę do umowy oraz dokładnie prześwietlić kupującego. Samo przeszukanie listy sankcyjnej i sprawdzenie, czy nie figuruje na niej konkretny kontrahent, to za mało. Istnieją bowiem „firmy – cienie”, które tylko częściowo należą do podmiotów lub osób objętych ograniczeniami.
Nie są one wpisane na listy sankcyjne, a jednak regularnie handlują z Rosją.
„Firmy i instytucje finansowe powinny zachować ostrożność w stosunku do swoich klientów i analizować partnerów handlowych oraz działalność biznesową swoich klientów. Zwłaszcza jeśli klient znajduje się w jurysdykcji wysokiego ryzyka, takiej jak Rosja, lub w którymś z krajów będących znanymi punktami przeładunkowymi dla technologii objętych ograniczeniami, takich jak Turcja, Kazachstan, Kirgistan i inne kraje Azji Środkowej oraz kilka krajów Kaukazu” – podpowiadają eksperci z waszyngtońskiego Institute for Financial Integrity.
Niezbędne jest więc monitorowanie ostrzeżeń i wytycznych, wydawanych przez organy regulacyjne; sprawdzanie najnowszych doniesień o przypadkach obchodzenia sankcji oraz kontrolowanie transakcji z nowymi kontrahentami.
Bezpieczeństwo
Rosja
Świat
łamanie sankcji
obchodzenie sankcji
obrabiarki do Rosji
produkcja broni
przemyt do Rosji
przemyt maszyn
sankcje
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze