0:00
Prawa autorskie: Jedrzej Wojnar / Agencja GazetaJedrzej Wojnar / Age...
29 kwietnia 2022

Od początku wojny Rosja zarobiła na sprzedaży surowców 63 mld euro. Polska na 7. miejscu importerów

Wśród portów, które przyjęły najwięcej surowców z Rosji, jest Gdańsk. Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce importerów gazu, ropy i węgla. Unia Europejska w ciągu dwóch miesięcy zapłaciła Rosji 44 mld euro. Prezes Orlenu jest gotów zrezygnować z ropy z Rosji, ale czeka na decyzję polityków

Wydrukuj

"Od początku inwazji za pośrednictwem statków i rurociągów wyeksportowano z Rosji paliwa kopalne o wartości 63 mld euro. UE zaimportowała 71 proc. tej sumy o wartości ok. 44 mld euro" - czytamy w najnowszym raporcie think tanku Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA), który przeanalizował dane dotyczące importu paliw kopalnych przez pierwsze dwa miesiące wojny w Ukrainie.

"Eksport paliw kopalnych jest kluczowym czynnikiem umożliwiającym Rosji rozbudowę sił zbrojnych i brutalną agresję na Ukrainę" - zauważają autorzy raportu.

Dlaczego Orlen ciagle kupuje rosyjską ropę? Prezes Daniel Obajtek w dzisiejszym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówi, że realizuje kontrakty — bez aktów prawnych przyjętych przez polityków nie może ich naruszyć. Ale grupa Orlen 70 proc. przerabianej ropy kupuje poza Rosją, a litewska rafineria Orlenu w ogóle już rosyjskiej ropy nie przerabia.

Niemcy płacą najwięcej

Największym importerem paliw kopalnych są Niemcy, którzy aż 55 proc. wykorzystywanego gaz sprowadzają właśnie z Rosji. Niemcy i Rosję łączą dwa gazociągi — Jamał i Nord Stream 1. Berlin w ciągu dwóch miesięcy wojny sprowadził również znaczące ilości ropy i węgla, a w sumie za rosyjskie surowce zapłacił 9,1 mld euro.

Posłuchaj także:

Na drugim miejscu znalazły się Włochy (6,9 mld euro), a dalej są Chiny (6,7 mld euro), Holandia (5,9 mld), Turcja (4,1 mld) i Francja (3,8 mld). Włosi, jak podaje Reuters, wykorzystują gaz do wytwarzania 40 proc. energii elektrycznej. Import zaspokaja ponad 90 proc. zapotrzebowania na gaz. Mimo tego rząd ogłasza, że z rosyjskiego gazu chce zrezygnować. "Będziemy musieli przestać sprowadzać gaz z Rosji niedługo, z powodów etycznych" - powiedział Roberto Cingolani, włoski minister do spraw transformacji ekologicznej w rozmowie z "La Stampa". Rzym patrzy z nadzieję w stronę Algierii, z którą łączy ją gazociąg Transmed. Ma dzienną przepustowość ponad 110 mln m3, ale obecnie transportuje poniżej 60 mln m3. Włochy chcą również zwiększyć przepływy z Libii i Azerbejdżanu.

Chiny z kolei kupują od Rosji przede wszystkim ropę naftową. Gaz — zarówno ten transportowany rurociągami, jak i LNG — stanowił jedynie kilka procent całego importu.

Spada import drogą morską

"Nawet przy braku zakazu importu, unikanie dostaw z Rosji powoduje zmniejszenie importu drogą morską. W pierwszych trzech tygodniach kwietnia dostawy ropy z Rosji do portów zagranicznych spadły o 20 proc. w porównaniu z okresem styczeń-luty przed inwazją. Dostawy węgla utrzymały się na poziomie sprzed wojny, natomiast dostawy LNG wzrosły o 50 proc. Spadek transportu ropy naftowej przyspieszył po połowie marca" - czytamy w raporcie.

W samej Unii Europejskiej dostawy LNG wzrosły o 70 proc., a import pozostałych surowców spadł. Rosja próbuje łatać tę dziurę, wysyłając m.in. ropę do Egiptu czy Indii. Autorzy raportu oceniają jednak, że wysyłki na te rynki nie rekompensują strat związanych z mniejszymi wpływami z Europy.

Gdańsk w czołówce

CREA zauważa również, że w ciągu dwóch miesięcy wojny w Ukrainie, odnotowano gwałtowny wzrost liczby statków opuszczających rosyjskie porty bez określonego miejsca docelowego. Część transportów dobija jednak do europejskich portów. Think tank wylicza, że sześć portów w Europie przyjęło w sumie 1/4 wszystkich dostaw paliw kopalnych drogą morską z Rosji. W tej grupie znalazł się także Gdańsk - obok Rotterdamu i Maasvlakte w Holandii, Triestu we Włoszech i Zeebrugge oraz Antwerpii w Belgii.

"Wstrzymanie transportu tylko do tych portów wyeliminowałoby 23 proc. popytu morskiego"

- pisze CREA.

Do Gdańska od 24 lutego przypłynął węgiel o wartości miliona euro, ropa naftowa za 580 mln euro i produkty naftowe o wartości 169 mln euro. W sumie: 751 mln euro. Rekordzistą jest Rotterdam, który przyjął transporty za 1,5 miliarda euro. Największą część tej kwoty stanowiła ropa naftowa — nieco ponad miliard euro.

Przypomnijmy jednak, że od sierpnia ma zacząć obowiązywać unijne embargo na węgiel z Rosji. Autorzy raportu zidentyfikowali największych odbiorców węgla — nie ma wśród nich ani jednego polskiego podmiotu. Jak pisaliśmy już w OKO.press, według oficjalnych danych rosyjski węgiel kupują przede wszystkim niewielkie ciepłownie i klienci indywidualni. Dane GUS pokazują, że do domowych kotłowni trafia około 60 proc. rosyjskich dostaw. To jednak wciąż niewielka część węgla, który zużywamy w Polsce.

Najwięcej "czarnego złota" dotarło do Niemiec, do portu w Hamburgu. Węgiel z Rosji na potęgę kupowali także Holendrzy i Korea Południowa.

Polska niezależna?

27 kwietnia rosyjski gaz przestał płynąć do Polski i Bułgarii. Nie jest to jednak efekt sankcji nałożonych na Rosję, a odwet Moskwy za brak płatności w rublach. Pod koniec marca Władimir Putin podpisał dekret, według którego kraje UE mają płacić za dostawy gazu w rosyjskiej walucie. Polska się na taki krok nie zdecydowała — przez co Gazprom zakręcił kurek i wstrzymał dostawy w ramach kontraktu jamalskiego.

"Ruch Rosji oznacza straty gospodarcze zarówno dla Polski, jak i samej Rosji. Koszt dla Rosji będzie jednak dużo większy" - komentował w OKO.press Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zakręcenie kurka to przede wszystkim złamanie kontraktu, którego termin upływa pod koniec 2022 roku. Spółka PGNiG w komunikacie 27 kwietnia pisze: "(...) ograniczenie dostaw gazu ziemnego stanowi naruszenie kontraktu jamalskiego. PGNiG zastrzega sobie prawo do dochodzenia roszczeń z tytułu wstrzymania dostaw. Skorzysta w tym celu ze wszystkich przysługujących spółce uprawnień kontraktowych oraz uprawnień wynikających z przepisów prawa".

Dzień później premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że brak rosyjskich dostaw oznacza polską niezależność.

Od dzisiaj, kiedy Rosja przestała przesyłać swój gaz do Polski, przestaliśmy w jakikolwiek sposób od Rosji zależeć.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Gaz, płynący do nas rurociągiem, nie był tym surowcem, którego kupujemy najwięcej. Z danych CREA wynika, że kupujemy najwięcej ropy, na drugim miejscu znalazły się produkty naftowe, a gaz dopiero na trzecim. Do tego trzeba doliczyć niewielkie ilości węgla do domowych kotłowni.

W sumie od początku wojny Polska zapłaciła za dostawy rosyjskich surowców 2 mld euro. To stawia nas na siódmym miejscu wśród światowych odbiorców ropy, gazu i węgla z Rosji.
Źródło: raport CREA

Orlen oddala się od Rosji

"Co prawda większość transportów trafia do niesprecyzowanych terminali przeładunkowych i magazynowych, jednak wykryliśmy dostawy do obiektów powiązanych z koncernami naftowymi Exxon Mobil, Shell, Total, Repsol, BP, Lukoil, Neste i Orlen" - czytamy w raporcie.

Według informacji uzyskanych przez CREA od początku wojny do Polski dotarło 14 dostaw rosyjskiej ropy.

Ich szacowana wartość to 750 mln euro. Surowiec z Rosji jest wykorzystywany m.in. przez zarządzający sześcioma rafineriami w Polsce, Czechach i Litwie Orlen. Choć, jak słyszymy od władz koncernu niemal od początku wojny, Orlen chce od rosyjskiej ropy jak najszybciej odejść.

"Od wybuchu wojny w Ukrainie znacząco zmniejszyliśmy udział rosyjskiej ropy w przerobie. Obecnie wynosi od poniżej 50 proc. w rafinerii w Płocku. W całej Grupie Orlen około 30 proc., przy czym są w naszej grupie rafinerie, które w ogóle nie wykorzystują rosyjskiej ropy. Realizujemy obecnie wyłącznie zobowiązania kontraktowe i nie kupujemy ropy z Rosji w transakcjach spotowych" - poinformował pod koniec kwietnia członek zarządu spółki ds. finansowych Jan Szewczak. Dodał również, że koncern jest gotowy do całkowitej rezygnacji z rosyjskich surowców.

Jak odejść od rosyjskiej ropy?

Jak w marcu 2022 wyliczał Polski Instytut Ekonomiczny, udział rosyjskiej ropy naftowej w zapotrzebowaniu Polski jest istotny (nie tylko w rafineriach Orlenu), ale spada. W latach 2000-2021 spadł z 97 proc. do ok. 60 proc.

Czy uda nam się uniezależnić od ropy?

To możliwe, choć będzie dość kosztowne — oceniają eksperci. Ropa z innych kierunków mogłaby do nas dopływać morzem, do naftoportu w Gdańsku. Obecnie, jak wyliczył PIE, wykorzystywany jest tylko w 45 proc. swojej przepustowości.

„Ale to nie oznacza, że będzie łatwo odejść od rosyjskiej ropy. Rynek ropy jest zdominowany przez kartel OPEC (związek państw eksportujących ropę naftową – przyp. aut.), który w formacie OPEC+, czyli właśnie z Rosją, jest w stanie – aktywniej niż kiedyś – wywierać presję na ceny. Krótkoterminowe odejście od ropy jest niemożliwe bez wywołania dużego szoku gospodarczego i społecznego” – oceniają specjaliści Forum Energii, dodając, że Polska co roku sprowadza z Rosji 16 mln m3 ropy naftowej.

Nie tylko gaz i ropa naftowa

Wysokie Napięcie podkreśla również, że z Rosji docierają do nas ogromne ilości oleju napędowego i LPG — czyli wspomnianych wyżej produktów naftowych.

"Według raportu Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, niemal jedna czwarta krajowego zużycia diesla – dokładnie 23 proc. – była zaspokajana importem z Rosji i Białorusi. Diesla zużyliśmy w 2021 r. ponad 18 mln ton, ponad 4 mln ton pochodziło ze wschodu. Kierunek ten odpowiada za 70 proc. importu oleju napędowego" - czytamy w artykule Wysokiego Napięcia.

Z kolei Polska Organizacja Gazu Płynnego wynika, że import LPG z Rosji to niemal połowa krajowego zużycia propanu-butanu. W 2021 roku zużyliśmy 2,4 mln ton, a 3/4 gazu płynnego trafiło do zbiorników samochodów jako autogaz — wylicza Wysokie Napięcie.

Senat w połowie kwietnia 2022 zaproponował dodanie embargo na LPG do listy polskich sankcji. Sejm tę poprawkę odrzucił, choć premier Morawiecki obiecał, że w przyszłym roku nie będziemy już importować LPG. Co z dieslem? O tym na razie cisza.

Zakręcenie kurka z gazem przez Rosję również nie oznacza, że rosyjskie błękitne paliwo do nas nie dotrze. Może dotrzeć — na przykład przez interkonektor z Niemiec (1,5 mld m3) albo rewers na rurociągu jamalskim (5,5 mld m3).

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne