Odejście rebeliantki. Co dymisja Pełczyńskiej-Nałęcz oznacza dla rządu Tuska?
„Baba z wozu, koniom lżej” – radują się politycy rządzącej koalicji po dymisji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Na jej odejściu koalicja rządząca zyskuje święty spokój. A co traci?
Na tytułowe pytanie: „Co dymisja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oznacza dla rządu Donalda Tuska?” Tusk już odpowiedział. „Nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla dalszej pracy koalicji, tak szczerze powiedziawszy” – skomentował premier podczas rozmowy z dziennikarzami w Indiach dymisję ministry funduszy i rozwoju regionalnego.
Ale czy na pewno odejście szefowej Polski 2050 nie zmienia niczego?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła, że opuszcza stanowisko rządowe i funkcję przewodniczącej partii Polska 2050 w czwartek 22 października wieczorem. Oficjalny powód to postawa polityków koalicji wobec pomysłu zniesienia dwukadencyjności prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. Projekt PSL-u co prawda upadł, ale Koalicja Obywatelska go poparła, a Nowa Lewica się podzieliła. Co więcej: podzieliła się nawet jej własna partia – Polska 2050.

Komentarze