0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
30 czerwca 2021

Ojciec Rydzyk zeznawał w sądzie. Odpowiedzialność zrzucił na swoją “księgową”

Tadeusz Rydzyk złożył zeznania w procesie, który jego fundacji wytoczyła Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Twierdzi, że jest niewinny. Żeby uniknąć kary, całą odpowiedzialnością obarczył swoją współpracowniczkę Lidię Kochanowicz-Mańk

Wydrukuj

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Woli zeznawali dzisiaj członkowie zarządu Fundacji Lux Veritatis, wydawcy TV Trwam. Oprócz o. Tadeusza Rydzyka zasiadają w nim jego najbliżsi współpracownicy: redemptorysta o. Jan Król i dyrektor finansowo-księgowa fundacji Lidia Kochanowicz-Mańk.

Cała trójka zeznawała dziś (29 czerwca) przed sądem. Kochanowicz-Mańk przybyła na salę rozpraw w Warszawie, a dwaj księża łączyli się z sądu w Toruniu. Wszyscy zgodzili się odpowiadać jedynie na pytania ich obrońcy oraz sądu, nie dając szansy na zadanie pytań przedstawicielowi Watchdoga.

Spór trwa od 2016 roku, gdy Watchdog zwrócił się do Lux Veritatis o udostępnienie informacji o przedsięwzięciach, w których fundacja o. Rydzyka korzystała ze środków publicznych od 2008 roku. Potem dodatkowo poprosił o wykaz wydatków z tych środków z 2016 roku: celu, kwoty, daty, kontrahentów.

Na pierwszą część wniosku Fundacja Lux Veritatis odpowiedziała z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Na drugą nie odpowiedziała do dzisiaj.

O kolejnych etapach wieloletniej sądowej batalii pisaliśmy w tekście z 29 kwietnia.

Podczas dzisiejszej rozprawy o. Rydzyk oświadczył, że “w żadnym wypadku nie przyznaje się” do zarzutów. Upierał się, że jego fundacja w ogóle nie jest zobowiązana do udostępniania informacji publicznych.

“Nasz podmiot jest podmiotem prywatnym, dlatego dziwię się, że jesteśmy oskarżani. Udzielamy informacji różnym podmiotom polskim, niefinansowanym gdzieś spoza Polski. Jesteśmy Polakami, jestem w Polsce i chcę według polskich praw działać” - mówił o. Rydzyk. Wytykał przy tym Watchdogowi, że finansowany jest przez Sorosa i fundusze norweskie.

Watchdog Polska oskarżył także członków zarządu Lux Veritatis, że nie udostępnili informacji o wydatkach fundacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Z tego powodu zarówno o. Rydzyk, jak i o. Król podkreślali, że utrzymuje ich zakon redemptorystów. Na pytanie sądu o wynagrodzenie w Lux Veritatis o. Rydzyk odpowiedział: “Nie dostaję nic. Ja wierzę w życie wieczne i na tym mi zależy”.

“Księgowa” o. Rydzyka

Obaj redemptoryści zgodnie twierdzili też, że nie zajmowali się osobiście sprawami dotyczącymi udostępniania informacji publicznej. Według nich miała tym zajmować się wyłącznie Lidia-Kochanowicz-Mańk.

Nazywana jest “księgową” ojca Rydzyka, ale jej rola w jego imperium jest nie do przecenienia. To ona kieruje sprawami finansowymi przedsięwzięć redemptorysty. Jak pisało money.pl, była odpowiedzialna m.in. za walkę z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji o koncesję dla TV Trwam czy z Ministerstwem Środowiska o odszkodowanie za cofnięcie dotacji na geotermię.

Studiowała ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim. Już w latach 80. pracowała na stanowisku dyrektora finansowego w Przedsiębiorstwie Spedycji Krajowej, a następnie w kilku spółkach. W tym w Espebepe, w której udziały słuchacze Radia Maryja przekazali redemptorystom pod koniec lat 90. Zna się z nimi więc już od ponad 20 lat.

Mimo to obaj księża próbują w całości przenieść na nią odpowiedzialność za nieudostępnienie informacji Watchdogowi.

Rydzyk: Nie pamiętam i odmawiam

Jan Król zapewniał, że w ogóle nie zna ustawy o dostępie do informacji publicznej, bo “nie interesował się aktami prawnymi”. Dodatkowo tłumaczył się tym, że gdy wpłynął wniosek Watchdoga, chorował onkologicznie, musiał przejść operację, a później rehabilitację, nie był więc na bieżąco w sprawach fundacji.

Przyznał, że podpisywał jakieś pisma w sprawie sporu z Watchdogiem, ale zastrzegł, że ich nie redagował. O odpowiedzialności o. Rydzyka za sprawy fundacji powiedział: “Jeżeli jakieś działania są podejmowane przez członków zarządu, to wiadomo, że prezes je akceptuje”.

Z kolei według zeznań o. Rydzyka był on zorientowany w sprawie udostępniania informacji Watchdogowi jeszcze mniej niż o. Król. Odpowiadał “nie pamiętam” m.in. na pytania:

  • Jak i kiedy zarząd Lux Veritatis podzielił się zakresem obowiązków dotyczących informacji publicznej?
  • Czy udzielał w tej sprawie pełnomocnictw?
  • Czy zapoznawał się z wyrokami sądów administracyjnych?
  • Czy w sprawie sporu z Watchdogiem kontaktowała się z nim Lidia Kochanowicz-Mańk?
  • Czy podejmował w tej sprawie samodzielne decyzje?

Z kolei gdy został zapytany, czy zapoznawał się z pismami pełnomocnika Lux Veritatis, wprost odmówił odpowiedzi. W końcu nie wytrzymał naporu pytań i poskarżył się, że jest już zmęczony i nie chce udzielać dalszych odpowiedzi.

Uchwała z mocą wsteczną

Zanim to nastąpiło, sędzia Katarzyna Bień zdążyła zapytać go o uchwałę zarządu Lux Veritatis z lutego 2021 r. Rozdzielała ona kompetencje członków zarządu z mocą wsteczną. M.in. przydzieliła Lidii Kochanowicz-Mańk kwestie dostępu do informacji publicznej.

Pytany o okoliczności powstania tej uchwały o. Rydzyk odpowiedział, że nie wie, dlaczego uchwalił ją akurat wtedy. “Była taka potrzeba” - odparł.

Według mec. Adama Kuczyńskiego, pełnomocnika Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, tą potrzebą było uniknięcie odpowiedzialności karnej przez redemptorystów o. Rydzyka i o. Króla.

“Można odnieść wrażenie - na ile zasadne to będzie oceniał sąd - że ta uchwała została przygotowana wyłącznie na potrzeby tego procesu. Zarząd Fundacji Lux Veritatis po prostu potrzebował dokumentu, z którego wynikałoby, że to wyłącznie pani Lidia Kochanowicz-Mańk zajmuje się dostępem do informacji publicznej, żeby odciążyć procesowo oskarżonych redemptorystów” - mówi OKO.press tuż po rozprawie mec. Kuczyński.

Jego zdaniem ten fortel jednak nie może być skuteczny. “To nie jest tak, że w ramach podziału obowiązków w fundacji można uwolnić się od odpowiedzialności karnej za nieudostępnianie informacji publicznej” - mówił OKO.press Kuczyński. Jeśli sąd zgodziłby się z jego interpretacją, skazani zostaliby wszyscy członkowie zarządu, w tym o. Rydzyk. Watchdog domaga się ukarania ich rocznym pobytem w więzieniu.

Bo RODO nie pozwoliło

Lidia Kochanowicz-Mańk przyznała, że to ona była odpowiedzialna za odpowiadanie na wnioski Watchdoga. Powiedziała też, że pozostali członkowie zarządu raczej nie zapoznawali się ze szczegółami procesu z Watchdogiem.

Twierdziła, że Lux Veritatis w ogóle nie jest zobowiązane do udostępniania informacji publicznej. Udzieliła jej jednak częściowo “tylko z dobrej woli”. Wykazu wydatków fundacji wraz z kontrahentami z kolei nie udostępniła dlatego, że w jej opinii zabrania tego RODO. Równocześnie przyznała, że pierwszy punkt wniosku Watchdoga wymagał “dużo mniejszego nakładu pracy”.

Na koniec w emocjonalnej przemowie oskarżyła Watchdog, że cały proces ma na celu nie zdobycie dostępu do informacji, a tylko pozbawienie fundacji zaufania tych, którzy ja wspierają.

Sędzia wyznaczyła kolejną rozprawę na 12 sierpnia. Przesłuchiwani będą prezes Sieci Obywatelskich Watchdog Polska oraz dwaj pracownicy Fundacji Lux Veritatis.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne