0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
18 sierpnia 2021

Opozycja chce strącić Witek z fotela marszałka. “Takiej szansy jeszcze nie było”

„Jeśli to się uda, to będzie polityczne trzęsienie ziemi" - mówi jeden z posłów opozycji o odwołaniu marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Ale z kuluarowych rozmów OKO.press wynika, że gdyby plan opozycji się powiódł, byłaby to ogromna sensacja

Wydrukuj

„To jest ewenement, że takie spektrum opozycji siadło do jednego stołu" - mówi jeden z uczestników spotkań dotyczących odwołania marszałek Elżbiety Witek. W rozmowach biorą udział nie tylko politycy Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL czy Polski 2050 Szymona Hołowni, ale również Jarosław Gowin, Konfederacja, a nawet Kukiz'15. Kolejne spotkanie odbyło się we wtorek 17 sierpnia 2021.

Jak do tego doszło? Przypomnijmy: 11 sierpnia 2021 miała być głosowana nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, czyli tzw. lex TVN. Zarówno strona rządowa, jak i opozycja były zmobilizowane. W dodatku było to pierwsze posiedzenie Sejmu, podczas którego Jarosław Gowin był poza koalicją rządzącą. A Jarosław Kaczyński chciał policzyć, na jaką większość może liczyć. I czy w ogóle ją ma.

Wydarzyło się wtedy coś niespodziewanego. Nad kilkoma wnioskami o wezwanie ministrów i szefa NIK na sejmowy dywanik wraz z opozycją zagłosowało nie tylko pięcioro gowinowców, ale również posłowie Kukiz'15. PiS te głosowania przegrał. Co więcej, przegrał głosowanie w sprawie odroczenia posiedzenia Sejmu - to oznaczało, że głosowanie nad lex TVN odbędzie się dopiero we wrześniu.

I wtedy marszałek Elżbieta Witek zarządziła reasumpcję głosowania. Wcześniej w kuluarach trwały rozmowy z kukizowcami. Po dwugodzinnej przerwie zagłosowali oni razem z PiS-em, później podnieśli też ręce za lex TVN.

Opozycja zareagowała, zapowiadając wniosek o odwołanie marszałek Witek.

Wnioski opozycji o odwołanie różnych ministrów pojawiały się od 2015 roku wielokrotnie. I zawsze kończyły się porażką opozycji, a PiS triumfalnie ogłaszał ocalenie swoich ludzi. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Bo jak pokazał 11 sierpnia, większość PiS-u - choć przez całą kadencję wisiała na kilku głosach - teraz może zależeć wręcz od jednej lub dwóch osób. Może się też okazać, że to jakość parlamentaryzmu będzie tą sprawą, która połączy najróżniejsze siły.

„Wszyscy uważają, że w ich interesie jest, żeby normalność wróciła do Sejmu" - mówi jeden z naszych rozmówców.

Gdyby Elżbieta Witek została odwołana, opozycja chce wprowadzić zmiany w prezydium Sejmu. Funkcję wicemarszałka miałby stracić Ryszard Terlecki. A projekty ustaw składane przez mniejsze ugrupowania miałyby zostać wyciągnięte z zamrażarki. „Przeprowadzimy proces demokratyzacji prac parlamentu. PiS zrobił parodię z debaty sejmowej" - zapowiada jeden z polityków opozycji.

„Nic nie tracimy. Warto spróbować”

Pierwsze spotkanie w sprawie odwołania marszałek Witek odbyło się jeszcze wieczorem 11 sierpnia, gdy Sejm przegłosował lex TVN. W gabinecie wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego z PSL liderzy opozycyjnych ugrupowań zaczęli omawiać strategię odwołania marszałek Witek. Polityk opozycji: „To nie jest sekretny plan Tuska ani Kosiniaka-Kamysza, ani Gowina. To jest plan wszystkich, którzy są w to zaangażowani".

Czy ten plan ma jakieś szanse powodzenia?

Sejmowe obrady 11 sierpnia pokazały kilka różnych większości. Za wnioskiem PiS o reasumpcję głosowania było 229 posłów, za lex TVN - 228. To większość rządowa.

Jednak tego dnia PiS przegrał też kilka głosowań. Najwięcej głosów padło za wnioskami o informację premiera o ostatecznym kształcie Krajowego Planu Odbudowy oraz o odroczenie posiedzenia. W obu przypadkach było to 229 głosów - to większość opozycyjna.

Trzeba jednak pamiętać, że nieobecnych było wtedy dwóch posłów PiS-u i dwóch posłów Konfederacji. A kukizowcy głosowali raz z rządem, a raz z opozycją.

Arytmetyka sejmowa wygląda dziś tak: klub PiS to 227 posłów. Byłoby niewyobrażalnym wręcz osiągnięciem opozycji, gdyby ktoś z nich zagłosował za odwołaniem marszałek Elżbiety Witek lub wstrzymał się od głosu.

A opozycja? Koalicja Obywatelska ma 126 posłów, Lewica - 47, PSL - 24, Hołownia - 7, Gowin - 6. Koło Polskie Sprawy - 4. Zakładając, że Konfederacja (11 posłów) poprze wniosek, daje to 225 głosów. Czy opozycja może zgromadzić 231 posłów?

Gra będzie się toczyć wokół tych sześciu brakujących głosów.

Paweł Kukiz już zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że nie poprze wniosku o odwołanie Witek. Pewnie tak samo zrobi Jarosław Sachajko. A co z pozostałymi posłami Kukiza? Stanisław Żuk głosował ostatnio tak samo jak Paweł Kukiz. Stanisław Tyszka - tak jak opozycja.

Spośród pięciorga posłów niezależnych PiS do tej pory mógł liczyć na dwóch: Zbigniewa Ajchlera i Łukasza Mejzę.

Ze sporym prawdopodobieństwem opozycja ma cztery z brakujących sześciu głosów.

„Nic nie tracimy. Warto spróbować" - mówi polityk opozycji o próbie odwołania marszałek Witek. Przyznaje jednak, że „PiS nie będzie czekał", na to, co zrobi opozycja - „będzie próbował łamać kołem posłów".

Kosiniak-Kamysz, Zgorzelski, Kidawa-Błońska, Tyszka

„Dyskusja nie jest zdominowana przez personalia" - zaznacza jeden z polityków zaangażowany w budowanie większości. Politycy opozycji nie chcą podawać nazwisk i podkreślają, że kluczowa jest nie konkretna osoba, lecz większość zbudowana wokół niej. Jednak niektóre osoby do tej większości zbliżają, a inne oddalają.

Według „Super Expressu” kandydatką miałaby być forsowana przez Donalda Tuska Małgorzata Kidawa-Błońska. Obecna wicemarszałek, a była marszałek Sejmu (w 2015 roku) jest osobą lubianą, uchodzi też za taką, która umie rozmawiać z politykami z różnych stron.

Czy na kandydatkę Platformy zgodziłaby się Konfederacja? „Lepiej mieć wpływ na słabą Kidawę-Błońską niż nie mieć żadnego wpływu" - spekuluje jeden z posłów opozycji.

Największe szanse mają jednak przedstawiciele PSL. Ludowcy już wykazali się zdolnością do łączenia sejmowego ognia z wodą, gdy odegrali kluczową rolę w powołaniu nowego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Padają dwa nazwiska, o których napisała „Gazeta Wyborcza": Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski. „Dla wszystkich stron Władysław Kosiniak-Kamysz był naturalnym kandydatem na premiera technicznego. Teraz jest podobnie" - uważa ważny polityk opozycji. Zaznacza jednak, że to przewodniczący ludowców musi sam podjąć tę decyzję i być do niej przekonany. A tego przekonania według niektórych naszych rozmówców nie ma. Dlaczego? Bo sytuacja wygrana opozycji będzie zależeć od jednego-dwóch głosów i zapewne pozostanie niepewna do ostatniej chwili. „Można przegrać" - przyznaje jeden z rozmówców. A Kosiniak-Kamysz ma na koncie niedawną przegraną. W wyborach prezydenckich, gdy zdobył zaledwie 2,36 proc. głosów.

Słyszymy też o innych powodach: że byłby zakładnikiem nowej większości, bardzo szerokiej, złożonej ze wszystkich sił - od Lewicy po Konfederację. A to daje niewielkie pole do samodzielnego działania.

Jeśli Kosiniak-Kamysz się nie zdecyduje, PSL prawdopodobnie postawi na obecnego wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego.

„Jest barwną postacią, bierze udział w rozgrywkach w parlamencie, umie to robić" - mówi o Zgorzelskim jeden z polityków opozycji. Nie jest jednak przekonany do tej kandydatury: „Taka osoba zyskałaby gigantyczną władzę, mogłaby zmienić ustrój państwa, decydowałaby o zwoływaniu posiedzeń Sejmu i konwentu seniorów" i dodaje, że wolałby, aby taka władza trafiła w ręce Kosiniaka-Kamysza.

„Kosiniak-Kamysz jest bardziej predysponowany do tej funkcji" - stwierdza jeden z naszych rozmówców. Inny polityk mówi, że według pierwotnych ustaleń kandydatem nie miał być nikt z obecnych wicemarszałków, a to by wykluczało Zgorzelskiego.

Nasi rozmówcy wymieniają jeszcze jedno nazwisko: Stanisław Tyszka. Ten poseł Kukiz'15 w głosowaniach przed tygodniem podnosił rękę wraz z opozycją. Był przeciwko lex TVN. I to on reprezentował koło Kukiza podczas wtorkowych rozmów. „Znając jego osobiste ambicje, z pewnością byłby zainteresowany" - ocenia polityk opozycji.

Najbliższe posiedzenie Sejmu zacznie się 15 września. I zapewne dopiero kilka dni wcześniej rozstrzygnie się, kto zostanie kandydatem na nowego marszałka. A o tym, czy taka osoba zyska poparcie większości Sejmu, dowiemy się pewnie w trakcie samego głosowania. Zaś przez najbliższy miesiąc układ sił się może zmienić.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne