0:00
0:00

0:00

Jako ilustrację do artykułu wybraliśmy okładkę "DoRzeczy", które już w listopadzie 2018 ostrzegało przed powrotem Donalda Tuska do polskiej polityki. Równolegle "Sieci" pisało tak samo, dając tytuł "Wraca koszmar" (i nieuzasadniony nadtytuł "Tylko u nas"). Telefoniczny sondaż Kantara ukończony 13 sierpnia blisko trzy lata później przynosi potwierdzenie tych obaw stronników PiS.

Ostatecznie Tusk powrócił 3 lipca i od tego czasu rosną notowania Platformy, a tym samym Koalicji Obywatelskiej, która dogoniła słabnący PiS - po 26 proc. Ale dobre są także notowania pozostałych partii opozycji demokratycznej, za wyjątkiem PSL/Koalicji Polskiej, która nie przekracza progu.

Prosty rachunek pokazuje, że KO, Polska 2050, Lewica i PSL uzbierały razem aż 56 proc. poparcia, co jest miażdżącą przewagą nad PiS, nawet w niezbyt prawdopodobnym aliansie partii Kaczyńskiego z Konfederacją (mieliby razem 33 proc.).

Sejm według Kantara byłby pomarańczowo-żółto-czerwony:

Nawet bez głosów na PSL opozycja i tak dominowałaby w Sejmie. KO i PL 2050 dostałyby razem 240 foteli, co daje bezpieczną większość. Gdyby dołączyła Lewica z 45 posłami i posłankami, siły prodemokratyczne miałaby razem 285 głosów - spory zapas nad progiem kwalifikowanej większości trzech piątych (276 głosów). Pozwoliłoby to przeprowadzić wielkie legislacyjne sprzątanie po rządach Zjednoczonej Prawicy i obalanie po drodze wet prezydenta Dudy, którego kadencja potrwa aż do połowy 2025 roku.

Zamieniając wynik sondażu w kształt hipotetycznego Sejmu stosujemy prosty wzór opublikowany przez socjologa Jarosława Flisa:

La = ga / (1-m) * (460+ 41/2 * p) – 41/2

gdzie:

La – oczekiwana liczba mandatów danej partii

ga – odsetek głosów danej partii w wyborach

m – odsetek głosów otrzymanych przez partie, które nie przekroczyły ustawowego progu

p – liczba partii, które przekroczyły próg ustawowy.

Nie uwzględnia on specyfiki poparcia partii w regionach, a także w zależności od wielkości okregów, daje więc tylko przybliżoną prognozę składu Sejmu.

Najważniejsze są trendy, a te są takie same we wszystkich sondażach

Aby ocenić wynik sondażu konkretnej pracowni najlepiej pokazać poprzednie badania, nie tylko - jak mają w zwyczaju media - ostatnie z nich. Historię 14 sondaży Kantara po wyborach parlamentarnych 2019 pokazujemy w - lubianej przez czytających OKO.press - wersji animowanej.

Jak widać, PiS uzyskał 26 proc. po raz trzeci. Pierwszy raz zjechał na ten poziom, kiedy wybuchły protesty po wyroku tzw. TK Julii Przyłębskiej z 22 października 2020. W porównaniu z poprzednimi pomiarami (ostatni - w czerwcu 2020) PiS stracił na okrutnym i anachronicznym zakazie aborcji aż 10 pkt proc.

Taką właśnie utratę jednej czwartej poparcia PiS po buncie kobiet (i młodych płci obojga) odnotowały wszystkie sondażownie.

Koszt decyzji tzw. TK widać na poniższym zestawieniu średnich wyników kilkunastu pracowni na stronie ewybory.eu we wrześniu 2020 PiS miał średnie notowanie 40 proc. (39.9 proc.), w listopadzie już tylko 31 proc.

Koalicji Obywatelskiej powrót Tuska 3 lipca dał wyraźny skok z 19 proc. w czerwcu na 24 w lipcu i 26 proc. w sierpniu. Po ostatnich wyborach KO miała już więcej, w czerwcu 2020 nawet 29 proc., ale bez konkurencji PL2050, czyli w innej epoce politycznej.

Polska 2050 osiągnęła swoje maksimum w marcu 2021 (23 proc.), kiedy o włos przegrywała z PiS (26 proc.) i dystansowała dołującą KO (tylko 16 proc.). Wygląda na to, że Donald Tusk zabrał Hołowni około 5 pkt proc. Reszta - całkiem spora - ocalała.

Lewica i Konfederacja - bez zaskoczeń, tyle, że Lewica nieco lepiej, a Konfederacja nieco gorzej niż zwykle w sondażach Kantara.

(Uwaga! Wynik wyborczy jest z natury rzeczy nieco wyższy, bo sondaże uwzględniają też deklaracje "jeszcze nie wiem" osób zdecydowanych na głosowanie, ale niepewnych, kogo poprą)

Czy PiS płaci za Lex TVN

Kantar robił sondaż 13 sierpnia, dwa dni po przyjęciu przez Sejm tzw. lex TVN, który ma zmusić amerykański koncern Discovery do sprzedaży większości udziałów w stacji. Sposób przeprowadzenia tej operacji, przy wsparciu Pawła Kukiza z dwoma kolegami, budził powszechne oburzenie, które mogło dotrzeć nawet do bańki zwolenników PiS. Operacja została wykonana z tak bezczelnym naruszeniem reguł sejmowej gry, że nawet TVP Info przewidywało, że reasumpcji przegranego przez PiS pierwszego głosowania nie będzie.

PiS z pewnością liczył na odbicie w połowie roku notowań w związku z Polskim Ładem. Jak na razie, wychodzą na jaw raczej zagrożenia programu, przede wszystkim dla samorządów. Powszechne - niekoniecznie uzasadnione - są też obawy przed reformą podatków.

Program nie został jeszcze zaakceptowany przez Unię Europejską, która po kolejnym wyroku TSUE nie wyklucza zastosowania metody "fundusze za praworządność". PiS wikła się w konflikty z USA, co może szczególnie niepokoić jego zwolenników, z UE, z Czechami i Izraelem. Wszystko to może blokować odrabianie utraconego poparcia. Także szczepienia idą niepokojąco wolno i rząd przyznaje się tu do porażki.

Za wcześnie jeszcze, by przesądzić, czy wynik Kantara to kolejny spadek notowań PiS, o połowę mniejszy niż jesienny 2020. Z wielu analiz i sondaży OKO.press wynika jednak, że w każdym razie partii Kaczyńskiego trudno będzie odrabiać straty. Dotknęła sufitu.

Gliński nie wierzy w ten sondaż, ale nie ma racji

„Rewelacje jednej z firm sondażowych: telefoniczna »próba« 800 osób. Nie wiemy natomiast, jaki był procent odmów odpowiedzi. Reprezentatywność zerowa. To jest po prostu prymitywna wrzutka marketingowa” – napisał na Twitterze Piotr Gliński. Widać, że władze się denerwują.

Gliński pisze o telefonicznej "próbie" (w cudzysłowie) jakby była gorsza niż badanie ankietowe w domu respondenta, tymczasem jest na odwrót - to sondaże telefoniczne są w Polsce trafniejsze. Wykonywane metodą Face to Face badania bezpośrednie zawyżają poparcie partii rządzących, zwłaszcza PiS. Wynika to zarówno z łatwiejszego dotarcia do mniej mobilnych osób (czyli starszych i mniej wykształconych wyborców PiS), jak i z tzw. efektu ankietera - jakiś odsetek badanych "na wszelki wypadek" nie przyznaje się do popierania opozycji.

Gliński nie wyciąga zarzutu, że ten comiesięczny (na ogół) sondaż Kantara robiony jest na zamówienie Platformy Obywatelskiej. W przypadku firmy o wysokiej wiarygodności, jaką jest Kantar, nie oznacza to groźby "naciągnięcia wyników" na korzyść zamawiającego.

Natomiast faktem jest, że partia upowszechnia tylko te dobre dla siebie wyniki, podrzucając je mediom - tym razem "zapoznał się z nim" Onet (Wyborcza napisała, że Onet "dotarł").

Słabą stroną sondaży zamawianych przez partie polityczne (PiS robi to systematycznie, ale nigdy nie ujawnia) jest za to mało na ogół precyzyjny sposób informowania o szczegółach, np. nie wiemy, dlaczego sondaż wykonano na próbie 800 osób (a nie 1000) i jak była losowana.

Jest też faktem, że w sondażach Kantara często zdarza się, że notowania PiS są nieco wyższe niż w innych pracowniach, przy czym dotyczy to tylko telefonicznych sondaży; w ostatnim badaniu bezpośrednim Kantara 9-14 lipca 2021 PiS miał 30 proc., KO 23 a Polska 2050 - 15 proc.

W OKO.press często zamawiamy równolegle z badaniami Kantara sondaż w Ipsos i zwykle wypada on minimalnie gorzej dla opozycji. Tajemnica kryje się w pilnie strzeżonych tajnikach doboru próby.

Opis sondażu (za Onet): Badanie zostało wykonane 13 sierpnia metodą wywiadów telefonicznych (CATI) na próbie 800 dorosłych Polaków

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze