Gdyby Andrzej Duda pozostał jedynym kandydatem wybory prezydenckie 10 maja nie mogłyby się odbyć. Czy kandydaci opozycji mogą się wycofać? "To opcja atomowa", "Za wcześnie na takie rozmowy" - oficjalnie sztaby wyborcze nie biorą tego pod uwagę. Nieoficjalnie słyszymy, że rozpatrywane są wszystkie opcje, również taka

„Gdyby się okazało, że prezydent Duda nie ma kontrkandydatów, wybory nie mogłyby się odbyć. Nie możemy wybierać, jeśli mamy tylko jednego kandydata. To wynika z artykułu 293 kodeksu wyborczego” – powiedziała OKO.press prawniczka Sylwia Gregorczyk-Abram.

  • Przeczytaj art. 293 Kodeksu wyborczego

    Art. 293.

    § 1. Jeżeli w wyborach, o których mowa w art. 289 i art. 292,
    głosowanie miałoby być przeprowadzone tylko na jednego kandydata, Państwowa
    Komisja Wyborcza stwierdza ten fakt w drodze uchwały, którą przekazuje
    Marszałkowi Sejmu, podaje do publicznej wiadomości i ogłasza w Dzienniku Ustaw
    Rzeczypospolitej Polskiej.
    § 2. Marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14 dniu od
    dnia ogłoszenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej w Dzienniku Ustaw.
    Przepisy art. 289 § 2 i art. 290 stosuje się odpowiednio.
    § 3. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio w przypadku braku kandydatów.

To trik, który pozwoliłby odwołać wybory, nawet gdyby PiS dalej się upierał, że muszą się odbyć 10 maja. A linia obozu władzy jest taka, że wybory się odbędą: „Nie ma planów przesunięcia wyborów prezydenckich na inny termin; data 10 maja b.r. jest niezagrożona” – przekazała Polskiej Agencji Prasowej marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Opozycja twierdzi, że obecnie tylko jeden kandydat prowadzi kampanię wyborczą – urzędujący prezydent Andrzej Duda.

Zapytaliśmy kandydatów opozycji oraz ich sztaby, czy byliby gotowi wycofać się z wyborów po to, żeby się nie odbyły.

Wszyscy się wycofują? „Opcja atomowa”

„To jest opcja atomowa, na razie nie ma takich rozmów między sztabami, żadnych ustaleń nie prowadzimy” – mówi OKO.press Robert Biedroń. Kandydat Lewicy konsekwentnie wzywa prezydenta, by zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego – to tam wspólnie z opozycją miałby podjąć decyzję m.in. co do terminu wyborów:

„Uważam, że właściwym forum do decydowania o tym, czy wybory mogą odbyć się w terminie jest RBN i dialog wszystkich sił politycznych. W tym momencie jednak priorytetem jest zdrowie Polek i Polaków, wsparcie dla przedsiębiorców i pracowników, a nie kampania wyborcza” – mówi Biedroń.

O to samo pytamy w sztabie PSL-u: „Na ten moment nie chcemy rozpatrywać tego scenariusza” – mówi Miłosz Motyka, rzecznik ludowców. „Apelujemy do obozu rządzącego o wprowadzenie stanu wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej”.

Dodaje jednak: „Jeśli sytuacja nie będzie unormowana, wszystkie możliwości wchodzą w grę.

Nie chcemy uczestniczyć w demokracji, która jest patodemokracją”.

Motyka komentuje fakt, że kandydaci nie mogą prowadzić pełnowymiarowej kampanii wyborczej. Kandydaci opozycji nie odbywają spotkań z wyborcami, przenieśli się do internetu, organizują wirtualne konferencje prasowe, udzielają wywiadów.

W środę 18 marca 2020 na konferencji prasowej Władysław Kosiniak Kamysz, kandydat PSL, zadeklarował: „Jeśli trzeba wybory przesunąć nawet o rok – jak w Wielkiej Brytanii, to jestem gotowy. Nie będę kwestionował mandatu Andrzeja Dudy”.

Taki pomysł pojawił się w mediach sprzyjających władzy: jeśli przesunąć wybory, to o rok, tak jak rozgrywki piłkarskie.

A jeśli PiS zepsuje sztuczkę…

Czy z wyborów mogłaby się wycofać kandydatka opozycji z największym poparciem, czyli Małgorzata Kidawa-Błońska?

„Na to pytanie można odpowiadać po 26 marca. W tej chwili nie wiemy, ilu będzie kandydatów” – mówi OKO.press Adam Szłapka, rzecznik prasowy sztabu Kidawy-Błońskiej.

Dlaczego akurat po 26 marca? To termin, do kiedy kandydaci muszą złożyć 100 tys. podpisów. Tylko wtedy zostaną zarejestrowani przez Państwową Komisję Wyborczą. Na razie podpisy zebrali: Małgorzata Kidawa-Błońska, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Robert Biedroń, Krzysztof Bosak.

W sztabach obawiają się, że zostanie zarejestrowany kandydat formalnie nie związany z obozem rządzącym, który nie podporządkowałby się wspólnym ustaleniom. Wszyscy się wycofają, a on lub ona zostaje na polu walki wraz z Andrzejem Dudą. Wybory w takiej sytuacji odbywają się zgodnie z planem, ale bez udziału opozycyjnych kandydatów.

Nieoficjalnie słyszymy, że gdyby w grze pozostali tylko zarejestrowani dziś kandydaci oraz Andrzej Duda, a PiS dalej upierał się przy majowym terminie, opozycja byłaby gotowa siąść do rozmów o planie najcięższego kalibru, czyli wycofaniu się wszystkich.

Kto „najsłabszym ogniwem”?

Ten plan („bajkowy”, jak mówiła o nim Sylwia Gregorczyk-Abram) zakłada głębokie zaufanie między wszystkimi kandydatami. Zgodzić musieliby się wszyscy, nikt nie mógłby się wyłamać.

Największe wątpliwości dotyczą dwóch politycznych outsiderów.

Jak zachowa się Krzysztof Bosak? Może będzie chciał skorzystać na tej sytuacji i pozostać jedynym przeciwnikiem Andrzeja Dudy? Oficjalnie Bosak wzywa do przesunięcia terminu wyborów. Dziś nie udało nam się skontaktować ani z nim, ani ze sztabem kandydata Konfederacji.

W innym sztabie, z którym rozmawiamy, bardziej obawiają się Szymona Hołowni: „Nie znamy go, nie mamy z nim kontaktu. Nie wiemy, jak kalkuluje”. Jednak Olga Adamkiewicz, szefowa sztabu Hołowni, deklaruje, że jest on otwarty na rozmowy z innymi kandydatami. Jednocześnie zastrzega, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie stanu klęski żywiołowej:

„Szymon Hołownia jako pierwszy kandydat w zeszłym tygodniu w poniedziałek wycofał się z prowadzenia typowej kampanii społecznej oraz stoi na stanowisku konieczności wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. W emocjach Polek i Polaków nie ma dziś miejsca na słuchanie agitacji politycznych.

I brakiem szacunku dla nich byłoby prowadzenie kampanii wyborczej w takiej formule jak zwykle jest to robione. Dlatego należy tę formułę zmienić, kampanię wysłać na kwarantannę, a termin przełożyć. Jest otwarty do rozmowy z innymi kandydatami”.

Jednak paradoksalnie taki trik wymaga zaufania nie tylko do kandydatów opozycji do siebie nawzajem, ale również do PiS-u – zakłada, że partia rządząca będzie przestrzegać kodeksu wyborczego.

A PiS na to: nie ma przesłanek

W środę przedstawiciele PiS powtarzali w mediach ten sam przekaz: żeby przesunąć wybory, trzeba wprowadzić stan nadzwyczajny, a nie są spełnione przesłanki konstytucyjne, które pozwalają na wprowadzenie go.

  • Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta w radiowej Jedynce: „żeby go [stan nadzwyczajny] wprowadzić muszą być spełnione pewne przesłanki konstytucyjne, które nie są spełnione”.
  • Jacek Sasin, wicepremier, minister aktywów państwowych w Wirtualnej Polsce: „Nie ma dzisiaj przesłanek, żeby taki stan nadzwyczajny wprowadzać, żeby dla jednego tylko celu politycznego wprowadzać stany nadzwyczajne. To jest ograniczenie praw obywatelskich”.
  • Michał Dworczyk w RMF FM: „Żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej, wyjątkowy lub wojenny, muszą być spełnione określone przesłanki – na razie te przesłanki nie są spełnione, więc nie mamy podstawy prawnej, żeby przesuwać wybory”.

Dworczyk zrobił jednak zastrzeżenie, które wskazuje na to, że ten scenariusz nie jest zupełnie wykluczony: „Dzisiaj sytuacja tego nie wymaga. Czy wyobrażam sobie, że za tydzień sytuacja może się zmienić? Tak, wyobrażam sobie”.

Co Konstytucja na takie tłumaczenia polityków PiS?

art. 228 par. 1: „W sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej”.

Przesłanki są dwie: szczególne zagrożenie i fakt, że „zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające”. Wydaje się, że w obecnej sytuacji obie z nich są spełnione. Zagrożenie jest nadzwyczajne, nieporównywalne z żadną wcześniejszą sytuacją. A rząd uchwalił ustawę, która już ogranicza konstytucyjne wolności obywatelskie.

Takie jest stanowisko wielu prawników, m.in. Sylwii Gregorczyk-Abram i Macieja Pacha.

Dlaczego wybory prezydenckie nie powinny się odbyć 10 maja?

„Państwo dołoży wszelkich starań, by wybory odbyły się terminowo i z zachowaniem standardów bezpieczeństwa” – zapewniła w środę 18 marca Elżbieta Witek, marszałek Sejmu. Czy to jest możliwe?

Argumentów przeciwko organizacji wyborów jest bez liku.

  • „Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany przez Naród w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym”. W sytuacji kiedy spora część wyborców obawia się o swoje zdrowie, a nawet życie – i z tego powodu może bać się wyjść z domu – trudno mówić o równości. We Francji w pierwszej turze wyborów samorządowych frekwencja była o 20 pkt proc. niższa niż cztery lata wcześniej. Prezydent Macron drugą turę wyborów przełożył.
  • Nie wiadomo, czy uda się zebrać pełne składy obwodowych komisji wyborczych – z tych samych powodów, co powyżej, ludzie mogą obawiać się o swoje zdrowie.
  • „Wybory są świętem demokracji. To dzień, kiedy ja – obywatel mam głos. Wybory w obliczu umierających ludzi albo ludzi pod respiratorami, w obliczu chaosu, niszczą święto demokracji” – mówiła OKO.press Sylwia Gregorczyk-Abram.
  • Wybory to nie tylko moment głosowania. „Kampania to jest proces. Nawet jeśli 10 maja wszyscy będą mogli bez żadnego ograniczenia pójść do urn, to co z kampanią wyborczą? To jest kilkumiesięczny proces prezentowania kandydatów. Oni walczą o najważniejszy urząd w Polsce! Obywatelom zabiera się prawo oceny i świadomego zdecydowania, kto ma ten urząd sprawować. Proces oddania głosu do urny to zwieńczenie wielotygodniowego wysiłku kandydatów i przekonywania obywateli, że ta osoba jest najlepsza” – argumentowała Gregorczyk-Abram.
  • Epidemia ogranicza możliwość zbierania podpisów, zatem ogranicza możliwość realizacji biernego prawa wyborczego – mówił o tym Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • Epidemia głęboko zmieniła sytuację społeczną, gospodarczą, międzynarodową Polski. Programy kandydatów na prezydenta były przygotowywane na czasy, w których epidemii nie było.

Dlaczego przesunięcie wyborów nie jest takie proste?

Według polskiego prawa, wybory są automatycznie przesuwane, jeśli wprowadzony zostanie jeden z trzech stanów wyjątkowych: stan wojenny, wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej.

Prof. Ryszard Piotrowski mówił OKO.press, że władze powinny wprowadzić stan, który jest najmniej groźny dla obywateli: stan klęski żywiołowej.

Maciej Pach twierdzi, że już mamy „zakamuflowany stan nadzwyczajny”, władze wprowadziły go ustawą o zagrożeniu epidemicznym. Tak samo uważa Sylwia Gregorczyk-Abram.

OKO prześwietla kandydatów na prezydenta.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

  1. Andrzej Kolasa

    Z wypowiedzi polityków obozu władzy wynika, że PiS postanowił wykorzystać epidemię do utrzymania stołka prezydenta na kolejna kadencję, chyba nie licząc się z żadnymi opiniami na takie działanie. Zatrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa do 10 maja to raczej zadanie nie do wykonania. Mało tego patrząc na piętrzące się trudności z zaopatrzeniem w podstawowe artykuły, czy też niedoinwestowaną służbę zdrowia, nie mówiąc o tsunami przed jakim stoją małe firmy, można przypuszczać, że faktycznie decydującym będzie przełom kwietnia i maja. W sprzeczności z głoszoną gotowością do przeprowadzenia wyborów, także jest argumentacja Rządu i pana Prezydenta proponowanego zakres interwencji państwa w gospodarce. Argumentacja przygotowująca nas na Armagedon, któremu czoła jest gotowy stawić pan Premier, Prezydent i uśmiechnięty prezes NBP. Pan Prezes NBP w czasie swego wystąpienia u boku pana Prezydenta sprawiał wrażenie jakby na ten Armagedon czekał od lat z utęsknieniem. Rozumiem, że w takich sytuacjach rolą rządzących jest działanie na rzecz utrzymania spokoju i rozsądku. Jednak oglądając wystąpienia przedstawicieli rządzących mam wrażenie, że celem głównym jest autopromocja, przerzucanie winy na innych oraz podkreślanie swoich ponadprzeciętnych zdolności w zarządzaniu takimi kryzysami. A z drugiej strony mamy krzyczącą rzeczywistość jak chociażby w Łomży pani Krynicka czy wypowiedzi obsług samolotów i dyrektorów szpitali. Jak to się może skończyć? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale ta krzycząca rzeczywistość może przerażać.

    • CIA FSB

      A co pan myslal na co oni czekali? Pawlowicz: "Potem sie za was wezmiemy!". Cala narracja i szczucie na wszystkich LGBT, nauczycieli…
      Miala cel doprowadzic do stanu wyjatkowego/wojennego. A teraz dostali go bez wysilku i sikaja ze szczescia. Jednak moze osiagniecie ich celi byc trudniejsze z powodu braku kozla ofiarnego. Napewno cos wymysla.

  2. Adam Patrzyk

    Skoro to tajny plan, to może trzeba go było trzymać w tajemnicy? Teoretycznie PiS jeszcze może jakiemuś lewemu kandydatowi uzbierać przy pomocy Rydzyka 100 tys. podpisów. A generalnie to wszystko to było w poprzednim tekście na ten temat.

  3. Ronta Metor

    A ja bym nie kombinował w ten sposób bo to trochę dziecinada. Myślę, że Duda się może mocno zdziwić licząc na wysokie poparcie bo przewidywanie nastrojów jakie będą za dwa miesiące, gdy wszyscy będą umęczeni i bez pieniędzy, jest bardzo śmiałe. Poza tym nie zapominajmy, że duża część elektoratu Dudy to osoby starsze które mogą nie być wcale chętne wychodzić na wybory w czasie, gdy epidemia jeszcze bedzie trwać.

    • Teresa Mach

      I to może być tajna broń opozycji. Krzyczeć, gdzie się da i apelować, żeby starsze osoby (np. 60 +) nie wychodziły z domu, bo to zagraża ich życiu. Czyli, zamiast: "zabierz babci dowód" – "zamknij babcię w domu" – oczywiście, dla jej dobra 🙂

  4. Mateusz Głazowski

    Mam nadzieję, że wszyscy opozycyjni kandydaci wespół w zespół, zrezygnują z kandydowania i wszystkie rachuby pisiatego gnoma wezmą w łeb. Trzeba będzie przesunąć termin wyborów. Nie może być tak, że bez naszej wiedzy pozbawiono nas możliwości uczciwego zarabiania pieniędzy (prowadzę firmę eventową) to jeszcze teraz chcą nas zmusić do przyklaśnięcia Dudzie? Nie dajmy się draniom.

    • Teresa Mach

      Juz widzę, jak PIS wyciąga "z rękawa" któregoś z kandydatów, który rzekomo, w ostatniej chwili złożył wymaganą ilość podpisów. I wybory są ważne i Duda, oczywiście, wygrywa.

  5. Andrzej Maciejewicz

    To nawet nie walkower. To kapitulacja. Czekam na opinię jaka będzie sytuacja prawna i polityczna Dudy w wyniku przesunięcia. Przecież mandat prezydencki mu wygaśnie.

    • Jan Helak

      Albo z uwagi na nadzwyczajną sytuację przedłuży się jednorazowo kadencję, albo – po wygaśnięciu mandatu – stanowisko p.o. prezydenta obejmie, zgodnie z Konstytucją, marszałek Sejmu i będzie miała obowiązek rozpisać wybory w terminie określonym w tejże Konstytucji. A oprócz tego będzie miała obowiązek podpisać (lub zawetować) te ustawy, które będą już procedowane w dniu wygaśnięcia mandatu poprzednika. Jedyny plus, że PiS nie mógłby rękoma pani Witek jako p.o. prezydenta przepchać jakichś radykalnych ustaw przyjętych w terminie 24 h.

  6. Jan Helak

    Sprawa jest prosta. Jeśli do końca tygodnia nie spełni się prognoza ministra Szumowskiego o wzroście zachorowań w Polsce powyżej 1000 przypadków (potwierdzona też symulacjami OKO.press na przykładzie Włoch i bodajże Hiszpanii) – a na dziś nie zanosi się na to – to nie ma co oczekiwać, że PiS ogłosi stan klęski żywiołowej i tym samym zablokuje wybory w terminie majowym. Podobno już niektórzy politycy PiS przebąkują o nadziejach na zwycięstwo Adriana w I turze… Chyba że stanie się w Polsce to, o czym traktuje powyższy artykuł – po krótkim okresie spadku krzywa znów popikuje w górę, choć z uwagi na bezpieczeństwo nas wszystkich wolałbym, żeby tak się nie stało. Na dziś jednak na takie poświęcenie jedynie słusznej partii nie liczę.

    A co do potencjalnego paktu opozycji w sprawie wycofania kandydatur – wyłamania się Hołowni raczej nie oczekuję, facet sprawia na mnie wrażenie odpowiedzialnego. Natomiast nie mam zaufania co do Bosaka, bo nawet jeśli układ PiS-Konfederacja nie ma szans, przynajmniej patrząc na ostatnie wypowiedzi jednych o drugich i obawy Kaczyńskiego o konkurencję po prawej stronie, to Bosak być może będzie liczyć na dużo lepszy wynik niż wskazują ostatnie sondaże. Dlatego też niekoniecznie widzę go wycofującego kandydaturę wspólnie z pozostałymi kandydatami opozycji, a jeśli nawet podpisze jakiś układ na piśmie, to i tak może on się okazać tylko świstkiem papieru. Historia uczy nas, że po pierwsze łamaczy traktatów był w przeszłości legion, po drugie zaś, że w stanach kryzysowych poparcie dla politycznych radykałów znacząco rośnie. W końcu Mussolini i Hitler wypłynęli w czasach załamania gospodarczego i zubożenia ludności na skutek I wojny światowej. A dziś w naszych warunkach zamiana Dudy na Bosaka (na którego ewentualne wycofanie się jednak nie liczę) to klasyczne leczenie dżumy cholerą.

    • Andrzej Kolasa

      Dużo racji , jednak oficjalna liczba zachorowań zależy od ilości prowadzonych testów a to w rękach władzy i można tym manipulować. Biorąc pod uwagę liczbę wykonywanych testów w innych państwach w Europie u nas jest ich znacznie , bardzo znacznie mniej. Przoduje Korea płd 3,7 tyś. testów na milion mieszkańców w innych krajach jest
      to: 320 000 – Chiny (Guangdong), stan na 28 lutego,
      189 236 – Korea Południowa, stan na 8 marca,
      49 937 – Włochy, stan na 8 marca,
      23 513 – Wielka Brytania, stan na 8 marca,
      8 411 – Japonia, stan na 4 marca,
      6 000 – Niderlandy, stan na 7 marca,
      3451 – Izrael, stan na 8 marca,
      1707 – USA, stan na 8 marca.
      Co daje w przeliczeniu na milion mieszkańców:
      3692 – Korea Południowa,
      2820 – Chiny (Guangdong),
      826 – Włochy,
      401 – Izrael,
      350 – Niderlandy,
      347 – Wielka Brytania,
      66 – Japonia,
      5 – Stany Zjednoczone.
      Jeśli chodzi o Polskę, liczbę przebadanych próbek na bieżąco podaje Ministerstwo Zdrowia. 2234 (stan na 12 marca), czyli ok. 59 na milion mieszkańców.
      Reasumując manipulując tymi danymi można wirtualnie stworzyć sytuację bez zagrożenia dla wyborów, z niestety później opłakanymi skutkami. Polska zalecenia WHO niestety nie w pełni realizuje, a one są proste badać (testy), izolować, leczyć, ograniczać przemieszczanie się .

      • Teresa Mach

        Przecież ilość wykrytych zachorowań zależy od ilości testów a to zależy od rządu, czyli można tym dowolnie manipulować. Podobnie ilość zgonów. Mnóstwo ludzi umiera na niewydolność oddechowo-krążeniową lub zapalenie płuc. Ale to nie koronawirus, bo zmarłym testów się nie przeprowadza. Nie bądźmy naiwni

  7. Andrzej Maciejewicz

    Jedynym argumentem za przesunięciem terminu jest epidemia. Istnieją, moim zdaniem, min szanse na II turę. W PiS rozgorzała widoczna walka władzę, przypuszczam że i Duda zdobył sobie w PiS przeciwników. Swoją głupota i pajacowaniem. Sondaże reż mogą być inne. Zastraszeni ludzie nie ujawniają niezadowolenia. Jeśli w II turze opozyja przeniesie głos na kontrkandydata Dudy to może…?
    Obowiązkiem opozycji jest także pilnowanie wyborów. PiS bowiem jest zdolny do każdego łajdactwa.

  8. Roman Mus

    W każdym razie nie wolno wycofywać żadnej kandydatury, bo na pewno któryś zostanie przekonany do złamania umowy. Poza tym widzę ciekawy scenariusz: teraz robi się mało testów, by pokazać nikłe zagrożenie, a od końca kwietnia zwiększy się i nagle można w regionach słabych dla Dudy wprowadzić różne zakazy i… wynik pewny, taki jak ma być. Inna rzecz, że można zrobić spec urnę mobilną, a tam wszystkie szwindle przechodzą. Nie jeden raz, nie tylko w ostatnim okresie, naginano, czy wręcz łamano polskie prawo. Jeden raz więcej, to nie problem. Nie ma co, przednia zabawa. Pożyjemy, zobaczymy, do jakiego poziomu dna dotarliśmy. S.J.Lec pisał (cyt. z pamięci): Dosięgnąłem dna, a tu ktoś od spodu puka.

  9. Teresa Mach

    Już o urnach mobilnych mówiono, że dla ludzi na kwarantannie mają być. No i wystarczy stwierdzić, że najwięcej zachorowań jest w dużych miastach i tam więcej obostrzeń wprowadzić, postraszyć, żeby mniej ludzi poszło głosować i Duda wygrywa na sto procent.

Masz cynk?