Okolice Parku Narodowego Ujście Warty są popularnym miejscem polowań. Ptaki w momencie przekroczenia granicy Parku z przedmiotu ochrony stają się celem dla myśliwych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało rozporządzenie, które ma to zmienić i zakazać polowań w otulinie
Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłasza: wokół Parku Narodowego Ujście Warty powstanie strefa buforowa, w której nie będzie można prowadzić polowań. Rozporządzenie jest gotowe, ale nie zostało jeszcze podpisane przez ministrę Paulinę Hennig-Kloskę. Jak słyszymy w resorcie, ma być podpisane jeszcze w kwietniu, a po 30 dniach od podpisania wejdzie w życie.
Strefa ochronna zwierząt łownych powstanie na ponad 6,1 tys. hektarów w otulinie Parku.
„Bufor obejmie tereny, na których ryzyko szkód rolniczych jest minimalne. Szerokość strefy zależeć będzie od rozmieszczenia ptasich siedlisk. Wyznaczy ona taki dystans, który pozwoli ograniczyć negatywny wpływ człowieka na najbardziej cenne i wrażliwe przyrodniczo obszary. W praktyce oznacza to około półtorakilometrowy pas ochronny” – informuje MKiŚ.
Na zdjęciu: noclegowisko ptaków w PN Ujście Warty
Podmokłe tereny i pola wokół PN Ujście Warty są bardzo popularne wśród myśliwych polujących na ptaki. Według przepisów polować nie można na terenie Parku, ale strzelanie do ptaków tuż przy jego granicach, w otulinie – jest legalne.
"Polowanie zaczyna się bardzo wcześnie rano, kiedy jest jeszcze szaro. W takich warunkach nie da się ocenić, do jakiego ptaka się strzela. Myśliwi celują w cokolwiek, na oślep. Czy gdyby widzieli, do czego strzelają, to byliby w stanie rozróżnić gatunki chronione od łownych? Raczej nie” – mówili OKO.press rok temu pracownicy Parku. Opowiadali, że turyści skarżą się na obecność myśliwych. Trudno im uwierzyć, że polowania przy samej granicy cennego przyrodniczo obszaru są zgodne z prawem.
Pracownicy opowiadali nam o „pomyłce”, w wyniku której myśliwy zastrzelił mewę, czy o martwych gęsiach spadających na parking przed siedzibą dyrekcji Parku.
Zachowanie myśliwych na tym terenie dokumentował fotograf, przyrodnik i były pracownik PN Ujście Warty, Piotr Chara. Jego film opublikowaliśmy w OKO.press:
„Obstawiają łąki wokół Parku, by w kanonadach strzałów ranić i zabijać ptaki, które właśnie opuściły teren powołany dla ich ochrony. Teoretycznie przed taką sytuacją powinna chronić otulina. Szczycimy się wartością przyrodniczą tego miejsca. Gęś znajduje się w logo Parku, ale w sezonie polowań właśnie te ptaki, kalekie i poranione, stanowią tu powszechny widok. To nie świątynia przyrody, tylko strzelnica. Nie miejsce spokoju ptaków, lecz pułapka dla tych stworzeń” – relacjonował Chara.
MKiŚ w swoim oświadczeniu w sprawie strefy buforowej wskazuje, że „statutowym zadaniem otuliny parku narodowego jest ochrona przed zagrożeniami wynikającymi z działalności człowieka. Huk wystrzałów płoszy ptaki, a dla ich spokoju powołano Park. Wypłaszanie gatunków chronionych nie jest zgodne z przepisami o ochronie gatunkowej zwierząt”.
Resort zaznacza również, że myśliwy po oddaniu strzału ma obowiązek odnalezienia postrzelonego zwierzęcia. Jeśli ranny ptak ucieknie już za granice parku, gdzie wejście z bronią i psami myśliwskimi jest zabronione, polujący nie jest w stanie go znaleźć.
„Odnotowywane są również przypadki prowadzenia turystyki myśliwskiej, przyciągającej głównie klientów zza granicy i łamania prawa, na przykład poprzez stawianie czatowni bez zgody właściciela gruntu czy używanie elektronicznych wabików” – dodaje Ministerstwo.
Resort wskazuje też, że „polowania w pobliżu Parku rodzą napięcia społeczne. Turyści odwiedzający park akceptują różne ograniczenia, mają bowiem świadomość, jaki jest ich nadrzędny cel. Tym bardziej nie należy stosować podwójnych standardów – wprowadzać ograniczeń dla turystów i przymykać oko na szkodliwe działania podczas polowań”.
O planie zakazania polowań w pobliżu granic PN Ujście Warty pisaliśmy już w czerwcu 2025 roku. Wtedy Ministerstwo w wykazie swoich prac zawarło projekt rozporządzenia, o którym pisało tak:
„Ustanowienie strefy ochronnej zwierząt łownych na obszarze otuliny Parku (...) pozwoli na wyeliminowanie polowań na ptaki łowne w tym obszarze, w szczególności w bezpośrednim sąsiedztwie granic Parku. Dzięki temu zapewniona zostanie strefa bezpieczeństwa dla ptaków gatunków łownych wychodzących na żerowiska poza obszar parku narodowego”.
Stworzenie strefy ochronnej zwierzyny łownej w otulinach jest możliwe w każdym parku narodowym i wystarczy do tego rozporządzenie ministra środowiska. Reguluje to art. 11 ustawy o ochronie przyrody.
Według ustawy takie tereny są wyłączone z obwodów łowieckich, a ochrona zwierząt w strefach to zadanie dyrektora parku narodowego.
W ostatecznym projekcie rozporządzenia zapisano, że:
W sierpniu 2025 roku opinię w tej sprawie wydała Państwowa Rada Ochrony Przyrody, organ doradczy resortu klimatu i środowiska. Eksperci przyznali, że polowania w otulinie PN Ujście Warty wiążą się „ze szkodą dla przedmiotów ochrony [ptaków – od aut.] tej najwyższej formy ochrony przyrody w Polsce”.
PROP oceniał pierwszą wersję rozporządzenia, które zakładało wyłączenie całej otuliny z polowań. Eksperci podkreślali, że to zbyt duży teren. Ostrzegali przed negatywnymi konsekwencjami rozporządzenia, wymieniając m.in. konflikt z samorządami, obciążenie budżetu Parku, dodatkowe obowiązki dla pracowników (w tym m.in. organizacja odstrzałów redukcyjnych). Rada rekomendowała „ograniczenie zasięgu strefy ochronnej zwierząt łownych (SOZ) do niezbędnego minimum, które zagwarantuje wyeliminowanie polowania na gęsi (i kaczki) w bezpośrednim sąsiedztwie Parku”.
Jak już wspomnieliśmy, w ostatecznym projekcie strefa ochronna została pomniejszona. Nie obejmie 10 tys. ha, czyli całej otuliny, tylko 6 tys. ha wokół granic Parku.
„Ja się z tą opinią Rady nie zgadzam” – mówi w rozmowie z OKO.press Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, członek PROP. „Moim zdaniem strefa powinna obowiązywać w całej otulinie, a jej zmniejszenie to krok w tył. Co więcej, uważam, że takie strefy powinny zostać ustanowione wokół wszystkich parków narodowych” – dodaje. Na razie takie rozwiązanie zastosowano m.in. w otulinach Białowieskiego PN i Roztoczańskiego PN.
W połowie marca 2026 r. w Ośrodku Muzealno-Edukacyjnym w Słońsku zorganizowano konsultacje społeczne w sprawie rozporządzenia. Nie pojawił się na nich wiceminister Mikołaj Dorożała – co myśliwi podkreślali później wielokrotnie w swoich relacjach ze spotkania. „To jest próba administracyjnego zaboru terenu, politycznej demonstracji siły i pokazania: »to my tu rządzimy«” – tak o projekcie rozporządzenia pisał Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa” zrzeszający myśliwych.
Przeciwko wypowiadały się wcześniej – podczas opiniowania projektu – gminy, na których terenie leży PN Ujście Warty. Zdaniem władz gminy Słońsk zakaz polowań spowoduje m.in. utratę dochodów gminnych z tytułu dzierżawy obwodów łowieckich i „wywłaszczenie” kół łowieckich z terenów, które były przez nie zagospodarowane. Podobnie wypowiadali się włodarze gmin Witnica i Górzyca (na jej terenie znajduje się część otuliny).
W MKiŚ słyszmy odpowiedź na argument finansowy: gminy na ochronie przyrody zarabiają i to niemałe pieniądze. W 2025 roku wprowadzono subwencję ekologiczną, czyli wsparcie finansowe dla gmin, na których terenie znajdują się obszary chronione i cenne przyrodniczo. PN Ujście Warty leży na terenie trzech gmin: Słońsk, Witnica i Kostrzyn nad Odrą. Słońsk w 2025 roku dostał z tego tytułu 3,6 mln zł (dla porównania, wpływy gminy z PIT i CIT to 11,4 mln zł), a Witnica 686 tys. zł. (PIT i CIT – niecałe 10 mln zł).
Piotr Chara wysłał do samorządów apel, w którym prosi o poparcie dla tego projektu. „Statutową funkcją otuliny parku narodowego jest zabezpieczenie przedmiotu ochrony przed zagrożeniami wynikającymi z działalności człowieka. W przypadku otuliny PN Ujście Warty mamy do czynienia z sytuacją odwrotną – działalność człowieka prowadzi bezpośrednio do płoszenia, ranienia i zabijania zwierząt będących przedmiotem ochrony” – pisze w dokumencie, przekazanym również OKO.press.
Obala także argumenty, które w trakcie prac nad rozporządzeniem zgłaszali myśliwi.
„Używanie argumentu przez myśliwych o ochronie pól w niniejszym kontekście jest z wielu powodów nieuprawnione. Utworzenie strefy ma objąć tylko łąki wokół Parku, odsuwając myśliwych właśnie na pola, czyli tam, gdzie ma dochodzić do ewentualnych szkód. Obecnie jest odwrotnie – myśliwi polują w sypialni ptaków. Wypłoszone opuszczają park i lecą tam, gdzie mają nie tylko pożywienie, ale i spokój. Często są to pola” – wskazuje Chara.
Stworzenie strefy ochrony, jak podkreśla, „nie eliminuje łowiectwa w regionie. Przywraca jedynie podstawową logikę ochrony przyrody w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru o najwyższej randze ochronnej”.
Prawa zwierząt
Mikołaj Dorożała
Paulina Hennig-Kloska
Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Polski Związek Łowiecki
park narodowy ujście warty
polowania na ptaki
ujście warty
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze