0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Alexis HAULOTAlexis HAULOT

"Mierzymy się z kryzysem praworządności w Unii Europejskiej. Mamy państwo członkowskie, które nie ma już legalnie wybranego Trybunału Konstytucyjnego i podważa prymat prawa unijnego. Mamy ataki na prokuratorów, sędziów, społeczeństwo obywatelskie, aktywistów i dziennikarzy. [...] To już nie tyle próba podważenia rządów prawa i demokracji, a skoordynowana kapania prowadzona przez rządy niektórych państw członkowskich, by zamienić je w reżimy autorytarne" - tak swoje wystąpienie w Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego rozpoczęła 7 lutego 2022 Terry Reintke.

"To musi zostać powiedziane wprost, byśmy dostrzegli powagę sytuacji, zareagowali w adekwatny sposób i spróbowali to odwrócić" - dodała.

Europosłanka Zielonych mówiła rzecz jasna o Polsce pod rządami PiS. Bo to Polska — oprócz Węgier — jest dziś najbardziej rażącym przykładem demontażu praworządności. Oraz dowodem na to, że Unia potrzebuje mocniejszych narzędzi do walki z tym zjawiskiem.

Nowym narzędziem miały być wprowadzone w 2020 roku coroczne raporty o rządach prawa, koordynowane przez Komisję Europejską. Jak pisaliśmy w OKO.press

zarówno raport z 2020, jak i 2021 roku były miażdżące dla sądowych "reform" PiS. Problem w tym, że po ich publikacji sytuacja pozostała w zasadzie bez zmian.

Dlatego Parlament Europejski chce raporty "uzbroić". Jak? I co na to Komisja?

Przeczytaj także:

Brak woli politycznej

W swoim sprawozdaniu Terry Reintke podkreśliła, że raporty to tylko jedno z narzędzi, jakimi dysponuje Unia w walce z naruszeniami rządów prawa. Jest to jednak narzędzie kluczowe i dlatego eurodeputowani chcieliby, żeby było skuteczniejsze. Najważniejsze zaproponowane zmiany to:

  1. Egzekwowanie i kontynuacja: Parlament chciałby, żeby w raportach poza rekomendacjami znalazły się informacje o krokach, jakie Komisja podejmie, jeżeli dany kraj się do nich nie zastosuje, wraz z konkretnymi terminami na ich implementację.
  2. Poszerzenie tematyki: PE proponuje m.in., by osobny rozdział w raportach poświęcić społeczeństwu obywatelskiemu i temu, jaką przestrzeń do działania mają w danym kraju NGO.
  3. Zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego: eurodeputowani uważają, że Komisja powinna w większym stopniu i bardziej regularnie korzystać z informacji dostarczanych jej przez obywatelki i obywateli danych krajów.

Według europosłanki-sprawozdawczyni raport powinien być także mocniej powiązany z innymi narzędziami walki z łamaniem rządów prawa. Np. z procedurą naruszeniową, rozporządzeniem "pieniądze za praworządność" oraz z art. 7 Traktatu o UE. Komisja mogłaby w raportach zapowiadać, że zidentyfikowany przez nią problem z praworządnością może skutkować takimi a takimi konsekwencjami.

Ale choć, jak zauważyła Reintke, są w Komisji ludzie oddani sprawie praworządności, to KE jako instytucja nie wykazuje dziś woli politycznej, by rzeczywiście walczyć z naruszeniami rządów prawa.

"Raport będzie skutecznym narzędziem tylko wtedy, gdy Komisja Europejska będzie chciała nie tylko pisać, ale także działać" — stwierdziła europosłanka.

Na plus zaliczyła, że raport analizuje stan praworządności we wszystkich państwach członkowskich i przy zastosowaniu tej samej metodologii.

Parlament ma pomysły

W imieniu frakcji Europejskiej Partii Ludowej uwagi do sprawozdania przedstawił europoseł PO Andrzej Halicki. Podkreślił, że zdaniem EPL w raportach Komisji powinna znaleźć się wyraźna informacja, w których państwach członkowskich mamy do czynienia z regresem praworządności. Szczególnie wyróżnione powinny zostać te kraje, wobec których toczy się procedura z art. 7 TUE.

Halicki zgodził się, że zakres tematyczny raportu powinien zostać poszerzony. Zaproponował, by Komisja Europejska dodała do niego rozdział poświęcony działalności służb specjalnych i nielegalnej inwigilacji. A także rozdział poświęcony ochronie procesów demokratycznych, czyli wyborów — ich równości i rzetelności. "Bez tego nie możemy mówić o prawdziwej demokracji" — zaznaczył.

Thijs Reuten z frakcji Socjalistów i Demokratów mówił m.in. o wolności mediów, której również Komisja mogłaby poświęcić w raporcie więcej miejsca. Jak zauważył, UE musi dziś nie tylko zapobiegać naruszeniom praworządności, ale także próbować naprawić to, co zostało zepsute.

Anna Donath z frakcji "Odnówmy Europę" zaproponowała, by Komisja opracowała indeks praworządności, by pokazać, w których krajach są największe problemy. Oczywiście na podstawie jasnych i obiektywnych kryteriów.

Clare Daly z Lewicy stwierdziła, że Komisja powinna poświęcać więcej uwagi naruszeniom praworządności także poza Polską i Węgrami, np. w Bułgarii, Hiszpanii czy Francji. "Jeśli nie będziemy zwracać uwagi na te problemy, pozwolimy, by kraje, które wyraźnie łamią praworządność, stwierdziły: »czepiacie się, jesteście niespójni«" - ostrzegała.

Wtórował jej Carles Puigdemont, niezrzeszony europoseł i były premier Katalonii. "Mamy potężne kraje, które naruszają rezolucje Rady Europy, np. te dotyczące politycznych prześladowań w Turcji i Hiszpanii. Ofiarami łamania rządów prawa są zawsze najsłabsi, mniejszości, dysydenci. Musimy częściej ich słuchać i odpowiadać na ich prośby" - przypomniał.

Patryk Jaki kontratakuje

Głos w dyskusji zabrał także Patryk Jaki, eurodeputowany PiS reprezentujący frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Przywołał koronny argument polskiego rządu w pertraktacjach z Unią: fakt, że rozwiązania podobne do "reform" PiS istnieją w innych krajach — np. w Hiszpanii i w Niemczech — a UE ich nie krytykuje.

"Jakim cudem uważa pani, że system w Niemczech, gdzie sędziów wybierają politycy, jest mniej upolityczniony niż ten w Polsce?" — dopytywał Jaki.

"Zadaje pan to pytanie za każdym razem, gdy rozmawiamy o niezależności sądów i zawsze podaje te same przykłady. Komisja Wenecka i inne organy zajmujące się badaniem praworządności zawsze mówią, że zmiany należy badać w szerszym kontekście. Niech to będzie moja odpowiedź" — ucięła Terry Reintke.

Przedstawiciel Komisji Europejskiej zapewnił, że Komisja chce rozmawiać z Parlamentem o proponowanych rozwiązaniach. Docenił też zaangażowanie eurodeputowanych: w ostatnim półroczu tematyce praworządności poświęcili 10 rezolucji.

"Komisarz Reynders i wiceprzewodnicząca Jourová odwiedzili szereg państw członkowskich, by debatę o rekomendacjach z raportu przenieść na poziom narodowy, dyskutować z narodowymi parlamentami i rządami. Niedawno odwiedzili m.in. Polskę i Węgry. [...] Do ostatniego raportu otrzymaliśmy 250 kwestionariuszy z uwagami. Już w tym tygodniu zaczynamy wizyty robocze w poszczególnych krajach, na początek w Szwecji i Litwie. Działamy pełną parą" — podkreślił reprezentant Komisji.

Prace nad sprawozdaniem Terry Reintke trwają. Gdy będzie ono gotowe, eurodeputowana przedstawi je na posiedzeniu plenarnym PE. Cała Izba zagłosuje nad przyjęciem go jako swojego oficjalnego stanowiska.

;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze