0:00
Prawa autorskie: Fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Stepien ...
07 stycznia 2023

Pierwszą klasą z Krakowa do Kołobrzegu za 404 zł. Drugą za 264 zł. PKP Intercity podwyższa ceny

"200 zł za cztery godziny w Pendolino z Warszawy do Wrocławia to nie jest konkurencyjna oferta - szybciej przejedziemy to autem, taniej autobusem Flixbusa" - mówi w rozmowie z OKO.press Michał Szymajda z Rynku Kolejowego. Bilety pociągowe zdrożeją nawet o kilkadziesiąt złotych

Wydrukuj

2022 rok był dla PKP Intercity rekordowy. Z usług państwowego przewoźnika skorzystało 59 mln osób, najwięcej w historii spółki. Sierpień był miesiącem z największą frekwencją, a pociągami pojechało ponad 6,5 mln podróżnych.

"Okazało się, że kolej jest konkurencyjna przy tak wysokich cenach paliwa" - ocenia Michał Szymajda z portalu Rynek Kolejowy i dodaje: "Mam jednak wątpliwości, czy po podwyżkach uda się ten trend utrzymać". Od 11 stycznia podróżowanie koleją zdrożeje. PKP Intercity ogłosiło podwyżkę cen biletów o kilkanaście procent. To, w zależności od połączenia, oznacza podwyżkę od kilku do kilkudziesięciu złotych za przejazd.

"Podwyżka dotyczy wszystkich segmentów połączeń - zarówno tych dotowanych przez państwo, czyli TLK i IC, jak i tych które takiej dotacji nie mają. Mówimy tutaj o ekspresach i Pendolino" - mówi Michał Szymajda. Podwyżka wyniesie dokładnie:

  • 17,8 proc. dla kategorii EIP (Pendolino);
  • 17,4 proc. dla kategorii EIC (ekspres);
  • Dla kategorii TLK/IC : 11,8 proc.

Podróż za 200 zł

"W podwyżkach biletów tych dotowanych pociągów nie widzę katastrofy - sprawdziłem przykładowe połączenie z Warszawy do Gdańska. Dziś kosztuje 71 zł, a będzie kosztować 79. Problem w tym, że tych tańszych pociągów jest mało. Z Warszawy do Krakowa, Gdańska czy Katowic nie pojedziemy dotowanym połączeniem co godzinę - bo co godzinę kursuje Pendolino. Po podwyżkach bilet na Pendolino np. na trasie Gdańsk Główny - Warszawa Centralna będzie kosztował 199 zł (dziś to 169 zł) jeśli nie będzie promocji. Ja osobiście zastanowię się kilka razy, zanim kupię taki bilet" - dodaje.

Przyjrzyjmy się konkretnym połączeniom.

Trasa z Katowic do Warszawy Centralnej obecnie kosztuje 169 zł za drugą klasę w Pendolino (jest to cena bazowa, czyli ta, którą zapłacimy, jeśli nie trafimy na żadną z promocji). Za pierwszą klasę trzeba zapłacić 259 zł.

Po 11 stycznia ceny wzrosną odpowiednio: do 199 zł za drugą klasę i do 304 za pierwszą.

Z Krakowa do Kołobrzegu pojedziemy dziś Pendolino za 225 zł w drugiej klasie i 344 w pierwszej. Po podwyżce będzie to 264 zł i 404 zł. Tyle samo zapłacimy m.in. na trasie Koszalin-Tarnów czy Gdańsk Główny - Kraków. Cena bazowa dla połączenia Gdańsk-Katowice to 251 zł po podwyżce. To o 37 zł drożej niż do tej pory.

Podwyżki w pociągach Twoich Linii Kolejowych (TLK) i Intercity (IC) będą rzeczywiście mniej dotkliwe. Na trasie do 40 km zapłacimy o 2 zł więcej (podwyżka z 15 na 17). Przy dłuższej trasie - na przykład z Warszawy Centralnej do Krakowa (293 km) cena bazowa wzrośnie z 68 zł do 76 zł.

Powód? Podwyżki cen energii

Powodem podwyżek jest oczywiście wzrost cen energii elektrycznej. Jak wyjaśnia PKP Intercity, w porównaniu do stycznia 2022 roku cena energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii wzrosła aż o 62,18 proc. "Przełoży się to bezpośrednio na znaczący wzrost prognozowanych na 2023 roku opłat za energię czynną, będącą częścią opłat za energię elektryczną trakcyjną, a co jest tego konsekwencją - na wzrost kosztów usług" - czytamy w komunikacie. Przewoźnik dodaje także, że zmiana cen "nie zrekompensuje skutków znaczącego wzrostu kosztów prowadzenia działalności". Ma je jedynie częściowo załagodzić.

Pytanie, czy podwyżki muszą być aż tak drastyczne, a podróż koleją droższa, niż ta sama trasa pokonana samolotem.

"W mojej opinii infrastruktura kolejowa w Polsce nie uzasadnia takich cen. 200 zł za cztery godziny w Pendolino z Warszawy do Wrocławia to nie jest konkurencyjna oferta - szybciej przejedziemy to autem, taniej autobusem Flixbusa" - mówi Michał Szymajda. To druga podwyżka cen biletów od 2014 roku. Michał Szymajda wylicza, że jeszcze rok temu za bilet z Gdańska do Warszawy płaciło się maksymalnie 150 zł. Po 11 stycznia - 199 złotych.

Taniej w Czechach

Dla porównania, w Czechach bilety na dłuższe trasy są nawet dwukrotnie niższe niż w Polsce. Jak wyliczał Michał Szymajda w swojej analizie dla Rynku Kolejowego, na trasie z Ostrawy do Pragi (356 kilometrów) najdroższy bilet kosztuje 569 koron, czyli 110 złotych. Można bez trudu znaleźć również oferty nawet o 200 koron tańsze.

"Różnica między Polską a Czechami jest taka, że u naszych sąsiadów na torach jest konkurencja. Państwowa służba zajęła się doprowadzeniem linii Ostrawa-Praga do należytego stanu, po czym wpuściła na nią różnych operatorów, również prywatnych. U nas próby wejścia RegioJet, który obsługuje właśnie m.in. trasę do Pragi, nie dają rezultatów. Przepychanki między operatorem a Urzędem Transportu Kolejowego trwają w najlepsze. Konkurencja mogłaby pomóc, pokazać, że da się jeździć lepiej i taniej. Dopuszczenie prywatnych przewoźników sprawdziło się w każdym kraju, w którym się na to zdecydowano. W Polsce też by mogło, szczególnie w momencie, kiedy bilety są tak drogie, że samochód wygrywa z pociągiem" - zaznacza Szymajda.

Pasażerów za naszą południową granicą poza Českimi Dráhami wożą Leo Express i RegioJet. Prawo, które to umożliwiło, powstało w Czechach już w pierwszej dekadzie XXI wieku. W 2011 roku na linii pomiędzy Pragą a Ostrawą i Hawierzowem pojawiły się z kolei pierwsze żółte pociągi RegioJeta. Tylko przez 5 lat od startu komercyjnej oferty liczba pociągów pomiędzy Pragą a Ostrawą wzrosła ponad trzykrotnie – z 11 do aż 35 par składów, czyli łącznie 70 pociągów w obu kierunkach.

Dziś na tej trasie kursuje 30 par pociągów.

Czesi nie są pod tym względem wyjątkowi: na przykład w Niemczech działa Flixtrain (spółka-córka oferującego przewozy autokarowe Flixbusa), a we Włoszech Italo (oferujące bilety w konkurencyjnych jak na tamte warunki cenach od 29,99 euro). Z kolei we Francji SNCF musi konkurować między innymi z Trenitalią (publicznym włoskim przewoźnikiem, który zdecydował się na uruchomienie komercyjnych kursów).

W Polsce podwyżki, w Niemczech bilet za 49 euro

"W wielu krajach europejskich po pandemii obniżono gwałtownie dostęp do infrastruktury po to, żeby kolej pobudzić, żeby pasażerowie wrócili, ale także, żeby nie podnosić cen biletów" - mówił w rozmowie z RMF24 dr Jakub Majewski w Fundacji ProKolej. "A my mamy ciągle plany podwyższenia zarówno cen energii, jak i dostępu do infrastruktury. Drogi mamy nowoczesne i za darmo. Kolej mamy cały czas jeszcze w głębokim remoncie, który powoduje te perturbacje i opóźnienia. I teraz w dodatku coraz droższą" - dodał.

Europejskie kraje wprowadzają promocyjne bilety, które mają zachęcić do przesiadania się z samochodów do komunikacji zbiorowej. W 2021 rząd austriacki wprowadził KlimaTicket – roczny bilet na komunikację miejską i pociągi większości przewoźników, w tym ÖBB, Westbahn i RegioJet, obowiązujący w całym kraju. Koszt – 1095 euro na rok, czyli 3 euro dziennie.

Latem 2022 roku Niemcy wprowadzili 9-euro-ticket, z którym można było poruszać się komunikacją miejską w całym kraju i pociągami regionalnymi. Po wakacjach nasi zachodni sąsiedzi zaczęli opracowywać kolejną promocję.

I tak w pierwszym kwartale 2023 roku podróżujący po Niemczech będą mogli skorzystać z biletu miesięcznego za 49 euro.

Będzie on obowiązywał we wszystkich formach transportu utrzymywanych przez publiczne podmioty poza najdroższymi i najszybszymi pociągami intercity i intercity express (IC i ICE).

To bardzo atrakcyjna oferta - jak pisaliśmy w OKO.press jedynie 6 euro mniej kosztuje tygodniowa przejazdówka na wszystkie strefy w Berlinie.

Promocje według PKP Intercity

Czy taka promocja przyjęłaby się w Polsce? Analizowaliśmy to, kiedy Niemcy wprowadzali bilet za 9 euro. "Niemcy mają inny poziom kolejnictwa niż Polska. U nas brakuje taboru, są bardzo duże opóźnienia pociągów, nie wiem, czy nie największe w ostatnich latach" - oceniał w sierpniu 2022 Jakub Madrajs z Rynku Kolejowego.

"Ze wstępnych szacunków wiemy, że w ostatnim czasie aż 45 proc. pociągów Intercity było opóźnionych. Zachęcanie kolejnych osób, żeby jechały pociągiem może spowodować większy tłok i zniechęcić pasażerów długotrwale do kolei.

My się musimy w Polsce zająć czymś bardziej skomplikowanym – tym, że system transportu publicznego nie funkcjonuje” – wyjaśnia.

Mimo że niemieckie rozwiązanie nie jest możliwe do przekopiowania w Polskich warunkach, to nie oznacza, że Polaków do kolei nie można zachęcać. Planowane przez PKP Intercity podwyżki, w połączeniu z opóźnieniami i przeciągającymi się remontami, mogą potencjalnych podróżnych odstraszać. Zdaniem ekspertów nawet oferowane przez przewoźnika promocje mogą okazać się niewystarczające.

"PKP Intercity oczywiście obiecuje liczne promocje. Bilety na mniej popularne połączenia mogą być o połowę tańsze. Jeśli system zauważa, że na jakiś pociąg sprzedaje się mniej biletów, automatycznie obniży ceny.

Ale już ten rok pokazał, że w sezonie letnim żadne połączenie nie jest mniej popularne, przez co tych obniżek po prostu nie będzie"

- komentuje Michał Szymajda.

W komunikacie PKP czytamy, że nie zmieni się cena za bilet Multiprzejazd. Dzięki tej promocji, za 119 złotych można jeździć wszystkimi pociągami TLK w drugiej klasie. Za pierwszą klasę trzeba dopłacić 40 zł. Jeśli chcemy poruszać się wszystkimi pociągami Intercity, trzeba zapłacić 239 zł.

Problem w tym, że oferta obowiązywała jedynie od wtorku do godziny 15:00 w czwartek. Żeby zachęcić pasażerów, PKP Intercity wydłuży działanie biletu do godziny 24:00 w czwartek.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne