Prezydent w sprawie SAFE wybrał niebezpieczną ścieżkę, z której nie będzie odwrotu. Wysłał też sygnał Rosji: nie potrafimy skorzystać z europejskiej samoobrony, atakujcie nas
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyPiS podjął w tym tygodniu dwie ważne decyzje. Konsekwencje obu są poważne.
Pierwszą jest wskazanie Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera, jeśli PiS wygra wybory w 2027 roku. Decyzję podjął zapewne Jarosław Kaczyński. To jasno wskazuje, jaka jest polityczna strategia PiS i czego świadkami będziemy przez najbliższe 1,5 roku.
Celem jest walka o wyborców skrajnej prawicy i odebranie głosów dwóm konfederacjom. Walka z obecnym rządem, do której Czarnek także się nadaje, jest również ważna, ale znajduje się na drugim miejscu (nie z powodu sympatii do Tuska, tylko identyfikacji głównego zagrożenia).
Czeka nas 1,5 roku prześcigania się na hasła i postulaty najbardziej fundamentalistyczne, antyukraińskie, rasistowskie, antyklimatyczne, antykobiece, walące w podstawowe prawa człowieka. W tym szaleństwie nie będzie umiaru. Arena przenosi się pod prawą ścianę.
Drugą decyzją – nie tyle samego PiS-u, ile Karola Nawrockiego – jest zawetowanie programu wdrożenia SAFE w Polsce. Cel ten sam: wyścig zbrojeń (nomen omen) na prawicy. I przy okazji pokrzyżowanie jednego z najważniejszych planów rządu – to zawsze jest na agendzie.
Ta decyzja to także początek walki z całą koncepcją zjednoczonej Europy. Oczywiście, działania i hasła antyeuropejskie, zrównujące naszych sojuszników z UE z Rosją to nie nowość. Jednak tym razem konsekwencje mogą być poważniejsze.
„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.
„Na moje biurko trafiła ustawa dotycząca europejskiego mechanizmu SAFE. Wokół tej sprawy pojawiło się wiele emocji. Jednak odpowiedzialność za państwo polega na tym, aby spojrzeć na fakty ponad bieżącą polityką. Sprawa wejścia w europejską pożyczkę SAFE to nie jest sprawa jednej partii, jednego rządu ani jednej kadencji. To jest sprawa przyszłości państwa polskiego” – mówił Karol Nawrocki w orędziu 12 marca 2026.
Ma rację, bezpieczeństwo militarne to kwestia odpowiedzialności za państwo. Z tym że prezydent postąpił dokładnie odwrotnie. Nadrzędny okazał się interes partyjny. Karol Nawrocki poświęcił bezpieczeństwo na rzecz wyborów parlamentarnych w 2027 roku. W decyzji prezydenta nie ma nic racjonalnego, nie ma też dobra państwa. Jest kalkulacja wyborcza.
I nie byłoby to zaskakujące – każda partia ma tendencje do kierowania się interesem partyjnym – gdyby nie powaga sprawy. Wydawało się, że bezpieczeństwo państwa stanowi granicę, której się nie przekracza. Nie jesteśmy już jednak w tym miejscu. Drogę wskazał Donald Trump, którego narcystyczne ego, dobra zabawa i dziecięce zachcianki sprawiają, że rozpętuje wojny. Nawrocki poszedł w tym samym kierunku – wybrał siebie i interes partyjny ponad interes Polski.
Z jednej strony to nie zaskakujące – słyszeliśmy już o tej możliwości. Z drugiej strony jest jednak szokujące, że prezydent może lekką ręką utrudnić (bo nie uniemożliwić) skorzystanie przez Polskę z dość bezpiecznej i taniej pożyczki na zbrojenia.
Skoro prezydent kierował się partyjnym interesem, powstaje pytanie, czy nie przestrzelił? Większość Polek i Polaków popiera program SAFE i podpis prezydenta pod tym programem. Nie jest to miażdżącą większość, ale jest. W sondażu Opinia 24 z 11-12 marca, czyli przed decyzją o wecie, 53 proc. ankietowanych uważało, że prezydent powinien podpisać ustawę o sposobie wykorzystania SAFE, 25 proc. było przeciwko. W badaniu CBOS z początku marca 52 proc. popiera SAFE, a 35 proc. jest przeciwko.
To nie mówi zbyt wiele. Kluczowe dla analizy politycznej są odpowiedzi elektoratów partyjnych.
Aż 76 proc. wyborców PiS jest przeciw. Nieco mniej negatywnych odpowiedzi uzyskano w elektoracie Konfederacji Sławomira Mentzena – 63 proc. jest przeciwko. Rekord bije Konfederacja Grzegorza Brauna – aż 79 proc. nie popiera SAFE.
Jest się zatem o kogo bić. W sondażach na razie wygrywa Koalicja Obywatelska, jednak to skrajna prawica ma koalicyjną większość – w najnowszym CBOS obie Konfederacje i PiS mają w sumie niemal 50 proc. (po odliczeniu osób niezdecydowanych). Obecna koalicja – teoretycznie 44 proc. ale poza KO żadna koalicyjna partia nie wchodzi do Sejmu. Czyli tak naprawdę 50 proc. do 35 proc. samej KO.
Prezydentowi i PiS udało się zbudować narrację o „SAFE 0 proc.” tak, by przekonać do niej własny elektorat. Mają teraz 1,5 roku na to, by jeszcze tę narrację wzmocnić. Temat na pewno będzie ważny, bo rząd będzie z SAFE realizował zbrojenia, walka będzie się zaostrzać, „okupantów” ze strony UE przybędzie i będą – w narracji prawicy – jeszcze groźniejsi.
Nie ma więc – przynajmniej na razie – zagrożenia, że elektorat prawicy się zbuntuje i nie przyjmie decyzji prezydenta. Jest ona konsekwencją kierunku, który obrał PiS przed wyborami 2027 roku. Tak jak Czarnek ma być twardzielem i poprowadzić PiS do zwycięstwa za pomocą konfrontacji i wojny totalnej, tak i decyzja Nawrockiego ma pokazać, że PiS nie idzie na żadne ustępstwa.
Jak pisała w OKO.press Agata Szczęśniak: „Nawrocki nie zawetował ustawy z powodu takich czy innych merytorycznych wątpliwości, ale po to, by budować swój wizerunek twardziela, który na kompromisy nie chodzi. (...) Nawrocki zawetował nie pieniądze na wojsko (bo te przecież znalazł, przedstawiając SAFE 0 proc.), ale powiedział »weto!« brukselsko-niemieckim elitom. Szantażowany tym, co te elity zdefiniowały jako interes narodowy, uznały za odpowiedzialne i jedynie słuszne, nie przestraszył się, nie uległ. Nie okazał bojaźni. Nie popiskuje w rytm mainstreamowych nagłówków”.
Na tym będzie też polegało utrzymywanie elektoratu w sprzeciwie wobec SAFE. To nie lekceważenie narodowego bezpieczeństwa, to sprzeciw wobec uległości wobec UE – będzie przekonywał prezydent. I – w przeciwieństwie do Andrzeja Dudy – będzie chciał grać pierwsze skrzypce w sprawie bezpieczeństwa.
Weto miało pokazać prawicowym elektoratom – to ja sprawuję władzę nad wojskiem, wojną i pokojem. To ja wydaję decyzje, to ja zarządzam polskim bezpieczeństwem. Nie taka jest funkcja prezydenta, ale elektorat prawicy może to przyjąć.
Jeszcze jednym argumentem dla weta, o którym nawet PiS nie wspominał zbyt często, jest strach przed gniewem Donalda Trumpa. I chęć utrzymania z nim dobrych relacji. Wiadomo, że SAFE skupia się na firmach polskich i europejskich. USA chciałyby, żeby Europa i Polska zbroiła się w USA. Na pewno argument Wielkiego Brata zza oceanu Nawrocki brał pod uwagę – nie był on głośno prezentowany, bo wskazywałby na brak suwerenności wobec prezydenta innego kraju. PiS i prezydent Nawrocki opierają politykę na bliskim sojuszu z administracją Trumpa.
I to może być element, który nie wypali. Donald Trump, całkowicie nieprzewidywalny, zmierza do sytuacji, w której nawet prawica nie będzie mogła bronić jego chaotycznych działań. Poparcie dla Trumpa w Polsce maleje wraz z każdą kolejną wojną, a może być ich coraz więcej. Tak więc uwielbienie Trumpa przez Nawrockiego i Kaczyńskiego może – prędzej czy później – zaszkodzić polskiej prawicy.
Rząd ma plan „B”, który był przedmiotem posiedzenia rządu 13 marca. Po posiedzeniu z komunikatu KPRM dowiedzieliśmy się, że chodzi o uchwałę, która zakłada, że:
Także Komisja Europejska jest zdecydowana, by zaliczkę Polsce wypłacić już w kwietniu – stwierdził jej rzecznik Thomas Regnier.
PiS i Karol Nawrocki będą pogłębiać narrację o „niemieckim bucie” (rozgniatającym Polskę na miazgę), będą przekonywać, że decyzja prezydenta jest oparta na trosce o państwo i jego pełną suwerenność. I ta wszechobecna suwerenność, wyzwolenie spod niemieckiego jarzma będzie – jak zwykle – bardzo kusząca dla prawicy. Będzie o tym mowa do skutku, aż połowa Polek i Polaków w tę suwerenność uwierzy.
To wstęp do polexitu (tak, wiem, takich wstępów było już kilka, ten jednak uznaję za najpoważniejszy). Skoro bowiem nie możemy razem z Europą się zbroić, skoro nie możemy na niej polegać, nie możemy jej ufać, po co nam ona?
To także sygnał wysłany Rosji – nie jesteśmy w stanie zgodzić się ze sobą nawet w tak podstawowej kwestii, jak pożyczki na zbrojenie.
Jesteśmy w związku z tym bezbronni, atakujcie nas.
Bo suwerenność taka, jak rozumie ją prawica, jest w przypadku państw europejskich konstruktem zdecydowanie przestarzałym. I fikcyjnym. Tak jak liczymy na NATO, gdy myślimy o zagrożeniu ze strony Rosji, tak fikcją jest, że którekolwiek państwo uzbroi się całkowicie samo i stawi czoło ewentualnemu atakowi. Na pewno nie będzie to Polska, która na ten atak narażona jest dużo bardziej niż kraje zachodnie.
Nie możemy stawiać na tak rozumianą suwerenność, bo to zaprowadzi nas donikąd. Tak z Rosją nie wygramy. Ochroni nas jedynie silny, nierozerwalny sojusz z Europą. Zależność, ale wzajemna. Jeden z naszych sojuszy – NATO – już jest niepewny, bo najpotężniejszy jego członek się waha. I kwestionuje sojusz, psuje go. Zostaje nam Europa.
Bezpieczeństwo
Opozycja
Władza
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Unia Europejska
SAFE
zbrojenia
Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.
Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.
Komentarze