Prawa autorskie: Lukasz Wegrzyn / Agencja GazetaLukasz Wegrzyn / Age...
12 lutego 2021

Po śledztwie OKO.press i "Więzi" ks. Dymer odwołany z funkcji. Ofiara: powinien zostać wydalony z kapłaństwa

Abp Andrzej Dzięga odwołał ks. Andrzeja Dymera z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego w Szczecinie. To efekt cyklu tekstów OKO.press i “Więzi” o tym, jak władze świeckie i kościelne przez 25 lat chroniły duchownego, który wykorzystywał seksualnie nastoletnich chłopców 

Ksiądz Andrzej Dymer 11 lutego przestał pełnić funkcję dyrektora archidiecezjalnego Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Decyzję o odwołaniu go podjął dzień wcześniej metropolita szczeciński Andrzej Dzięga w trakcie spotkania z Bożydarem*. To mężczyzna zgwałcony w 2000 roku przez ks. Dymera w jednej z katolickich szkół, którymi zarządzał. Bożydar miał wtedy 18 lat. Fragmenty zeznań złożonych przez niego w 2008 roku OKO.press ujawniło w listopadzie 2020 r.

“Cieszę się - mówi OKO.press Bożydar - ale myślę, że to dopiero początek. To nie załatwia sprawy zasadniczej. Dymer powinien zostać wydalony z kapłaństwa. Decyduje o tym papież, ale od ręki suspendować go, czyli zawiesić we wszelkich czynnościach kapłańskich, może abp Dzięga. I powinien to zrobić” - uważa Bożydar.

O odwołaniu księdza jako pierwszy poinformował portal Więzi.

Oko w oko z abp. Dzięgą

Spotkanie Dzięgi z Bożydarem zaaranżował jego znajomy ksiądz, który nie mógł ścierpieć tego, że ks. Dymer wciąż jest bezkarny, umówił się więc na audiencję. Dzięga powiedział mu, że “na podstawie pogłosek nie będzie oskarżał człowieka”. Ksiądz zaproponował, że umówi arcybiskupa z Bożydarem.

Bożydar zgodził się, ale pod warunkiem, że rozmowa nie odbędzie się w kurii. “Dzięga zgodził się przyjechać do tego księdza na wieś. Sam, bez świty i nawet bez kierowcy” - relacjonuje nam Bożydar. W spotkaniu wzięło też udział małżeństwo zaprzyjaźnione z Bożydarem, które poprosił, by byli świadkami zdarzenia.

Bożydar przypomniał Dziędze, że ponad 20 lat temu przyszedł do kurii, żeby zgłosić, że został zgwałcony przez Dymera, ale zgłoszenie nie zostało przyjęte.

“Jak każdy biskup wyraził ubolewanie. To ich ulubione słowo. Cztery razy zapytałem, dlaczego ustanowił Dymera dyrektorem, wiedząc o wyroku kanonicznym. Tłumaczył się, że Dymer został odsunięty od pracy z młodzieżą” - opowiada nam Bożydar.

W końcu arcybiskup zapytał Bożydara, czego oczekuje.

“Powiedziałem, że chcę usunięcia Dymera z kapłaństwa i żeby ksiądz arcybiskup go z dniem jutrzejszym wyrzucił z Instytutu Medycznego. Dzięga powiedział, że tak zrobi” - mówi nam Bożydar.

Miliony dla Dymera

W listopadzie 2020 r. jako pierwsi ujawniliśmy materiały ze śledztwa prokuratury w sprawie Dymera. Jak pisaliśmy, prokuratura umorzyła je, uznając, że nie doszło do gwałtu, choć Bożydar zeznał, że Dymer siłą zmusił go do seksu oralnego. Udostępniliśmy też fragmenty wyroku sądu apelacyjnego, który zakwestionował orzeczenie sądu pierwszej instancji uniewinniające Dymera.

Z kolei 8 lutego 2021 r., dwa dni przed spotkaniem Bożydara z abp. Dzięgą, ujawniliśmy, że Instytut Medyczny kierowany przez ks. Dymera w ciągu ostatnich 10 lat otrzymał ponad 10 mln zł od instytucji państwowych. Dotacje i darowizny na należący do instytutu szpital rehabilitacyjny oraz trzy domy pomocy społecznej przyznawali urzędnicy i politycy związani z PiS oraz PO. M.in. premier Beaty Szydło w 2016 roku przekazała 2 mln zł z Funduszu Kościelnego, a Lasy Państwowe kierowane przez ludzi ministra Jana Szyszki - 815 tys. zł.

25 lat bezkarności

Szczecińscy biskupi o tym, że wykorzystuje seksualnie chłopców, wiedzieli już od 1995 roku. W 2008 zeznania czterech z nich, wychowanków ośrodka Caritas prowadzonego przez Dymera, opublikowała “Wyborcza”. Prokuratura wszczęła wtedy śledztwo, a kilka miesięcy później sąd biskupi uznał go za winnego zarzucanych czynów. Treść kościelnego wyroku ujawniła jednak dopiero “Więź” w listopadzie 2020 roku. Po odwołaniu się od wyroku przez Dymera sprawa trafiła do biskupiego sądu w Gdańsku, gdzie przez kilkanaście lat blokował go zaprzyjaźniony z Dzięgą abp Sławoj Leszek-Głódź. Ostateczny wyrok nie zapadł do dzisiaj, choć w 2020 roku abp Głódź odszedł na emeryturę. Obecnie w sprawie obu biskupów i m.in. ich działań w sprawie Dymera Watykan prowadzi postępowanie kanoniczne.

Prokuratura umorzyła śledztwo, ale jeden z pokrzywdzonych skutecznie się odwołał. Sąd w pierwszej instancji uniewinnił księdza, ale sąd drugiej instancji w wyroku, który ujawniło OKO.press, wytknął mu stronnicze ignorowanie dowodów przeciwko Dymerowi i wznowienie procesu. Zakończył się w 2015 roku, ale nie dlatego, że ksiądz został oczyszczony z zarzutów, ale ponieważ sprawa przedawniła się po 20 latach. Przyczynili się do tego szczecińscy biskupi, którzy przez lata ukrywali wiedzę o przestępstwach Dymera.

Jak ujawniliśmy w styczniu 2021 roku, o interes Kościoła dbał także mec. Michał Kelm, późniejszy obrońca duchownych przestępców seksualnych. Sam zaoferował swoją pomoc ofiarom księdza. Przyjął jednak od nich pełnomocnictwa pod warunkiem, że zrzekną się roszczeń finansowych wobec archidiecezji i księdza.

“Biskup zrobił to, żeby chronić skórę”

W 2010 roku, choć zapadł już kościelny wyrok, a państwowy proces Dymera jeszcze się nie zakończył, abp Dzięga mianował go dyrektorem Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II. Przez kolejne lata dziennikarze przypominali o popełnionych przez niego przestępstwach. TVN i “Rzeczpospolita” w 2014 roku ujawniły, że ksiądz Dymer ma własny “pałac” pod Koszalinem, a sąsiedzi widują tam nastoletnie dziewczynki i chłopców. W 2019 roku Radosław Gruca w książce “Hipokryzja” po raz pierwszy opisał sprawę Bożydara. Ujawnił też, że nie zakończył się proces kanoniczny Dymera, a prowadzi go trybunał kościelny w Gdańsku, podlegający abp. Leszkowi Sławojowi Głódziowi.

Dlaczego abp Dzięga zdecydował się odwołać Dymera dopiero teraz?

“Biskup wie, że Watykan prowadzi postępowanie w jego sprawie. Wie, że po waszych tekstach szykuje się jeszcze reportaż TVN-u. Zrobił to, żeby chronić skórę i żeby móc powiedzieć, że przejął się spotkaniem z ofiarą. Mam tego świadomość. Ale to on rządzi archidiecezją 12 lat i to on uczynił Dymera dyrektorem. Jest przynajmniej w połowie tak samo winny jak Dymer” - mówi OKO.press Bożydar.

Kosiniak-Kamysz dla Dymera

Od dzisiaj (12 lutego) na platformie TVN24GO dostępny jest reportaż redakcji “Czarno na białym” o karierze księdza Dymera. Do ustaleń OKO.press oraz “Więzi” dodaje informację, że kierowany przez Instytut Medyczny im. Jana Pawła II wsparło także ministerstwo pracy i polityki społecznej w 2013 roku. Kierował nim wtedy szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak ustaliliśmy, instytut Dymera otrzymał wtedy 176 630 zł w ramach projektu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich "Nowe horyzonty" na rzecz integracji i aktywizacji społecznej osób chorych psychicznie i ich opiekunów. Ze swojej strony instytut dołożył 46 989,23 zł. Kontrola resortu przeprowadzona w 2014 roku nie wykazała nieprawidłowości.

Ze środków ministerstwa pracy instytut sfinansował m.in.:

  • Międzynarodową Konferencję Naukową “Troska i człowiek”, w której wzięło udział 51 osób;
  • poradnię dla osób chorych psychicznie i opiekunów, działającą przez 5 miesięcy;
  • 24 seanse filmowe w Dyskusyjnym Klubie Filmowym, 24 seanse arteterapii, 24 czterogodzinne spotkania mające na celu stworzenie “Ruchu samopomocy rodzin osób chorych psychicznie”;
  • zakup telewizora z odtwarzaczem blu-ray, komputera z oprogramowaniem, drukarki, kserokopiarki i telefaksu.

Dotacje z “księstwa Gawła”

Jak pisaliśmy, za rządów PO-PSL, ks. Dymer otrzymał także pokaźne dotacje od narodowego oraz wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska. W 2012 roku NFOŚ przekazał Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej 2 275 875 zł na termomodernizację 13 budynków użyteczności publicznej, w tym większość (2 151 449 zł) na przebudowę szpitala w Szczecinie. W tym samym rok WFOŚ przekazał archidiecezji 1 600 000 zł, w tym 915 860 zł na szpital Dymera.

Szczecińskim oddziałem funduszu kierował wtedy Jacek Chrzanowski, uznawany za człowieka Stanisława Gawłowskiego, ówczesnego wiceministra środowiska i szefa zachodniopomorskiej PO. Legitymacje PO miała wówczas aż trójka członków czteroosobowego zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie. Jak pisała w 2012 roku lokalna “Wyborcza”, wojewódzki fundusz politycy opozycji nazywali "księstwem Gawła". Gawłowski zaprzeczał doniesieniom o swoich wpływach w funduszu, tłumacząc, że WFOŚ podlega marszałkowski województwa, którym był Olgierd Geblewicz, także członek PO.

Geblewicz kieruje Urzędem Marszałkowskim od 2010 roku do dzisiaj. Za jego rządów, jak pisaliśmy, urząd przekazał Instytutowi Medycznemu 1 457 233 zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz 535 050 zł z programu walki z epidemią COVID-19. Jak zapewnił nas zachodniopomorski Urząd Marszałkowski, Instytut otrzymał wsparcie na takich samych zasadach, jak pozostałe placówki w województwie, a fundusze na walkę z pandemią otrzymały wszystkie Domy Pomocy Społecznej w regionie.

*Imię zostało zmienione.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne