Zebraliśmy już ponad milion!

Dołącz do zbiórki „Pomóżmy Ukraińcom"

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Pierwszy rok życia pierwszego dziecka to moment, w którym nierówności płciowe na rynku pracy często się pogłębiają. Kobiety częściej niż mężczyźni przerywają karierę zawodową, skracają czas pracy lub całkowicie wypadają z rynku pracy. W Wielkiej Brytanii, której sytuację rynkową badam, szacuje się, że poziom zatrudnienia kobiet po urodzeniu dziecka spada z 90 proc. do poniżej 75 proc. Co więcej, pracujące matki obniżają też czas zatrudnienia, średnio z 40 godzin tygodniowo do poniżej 30.

Ta „kara za macierzyństwo”, której ojcowie nie doświadczają, nie jest korzystna ani dla samych kobiet, ani dla gospodarki. Zniwelowanie luk płciowych na rynku pracy przyczyniłoby się do wzrostu gospodarczego – zarówno poprzez większą aktywność zawodową kobiet i lepsze wykorzystanie ich kapitału ludzkiego, jak i poprzez ograniczenie negatywnych skutków starzenia się społeczeństwa.

„Oko na dobrobyt” to cykl OKO.press, w którym ekonomiści z grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia piszą o wydarzeniach ważnych dla polskiej i światowej gospodarki, omawiają wyniki badań naukowych i objaśniają złożoną rzeczywistość gospodarczą w jej najważniejszym, społecznym wymiarze.

W poprzednim tekście argumentowałam, że dobrze zaprojektowane urlopy rodzicielskie mogą zmniejszyć nierówności płacowe – zwłaszcza jeśli realnie angażują ojców.

Opieka to polityka rynku pracy, nie „sprawa rodzinna”

Moment powrotu do pracy po urlopie rodzicielskim jest jednym z najbardziej newralgicznych punktów w życiu zawodowym matek. Ekonomia od dawna pokazuje, że to, co dzieje się w tym czasie, długotrwale wpływa na:

  • zarobki,
  • awanse,
  • stabilność zatrudnienia,
  • decyzję o kolejnym dziecku.

Dostęp do wysokiej jakości i przystępnej cenowo opieki żłobkowo-przedszkolnej, a także dobre warunki zatrudnienia odgrywają kluczową rolę nie tylko w płynnym powrocie do życia zawodowego, ale też w przyszłości całej kariery.

Z perspektywy ekonomii opieka nad dziećmi nie jest dodatkiem do polityki rodzinnej, lecz jednym z najważniejszych instrumentów polityki rynku pracy.

W teorii dostęp do dobrej jakości opieki w przystępnych cenach powinien obniżyć koszt alternatywny pracy matek, skracać przerwy w karierze, umożliwiać zatrudnienie w większym wymiarze godzin. A także dać młodym kobietom poczucie, że chęć bycia matką nie ogranicza ich w wyborze zawodu. To z kolei niweluje różnice płacowe między kobietami i mężczyznami.

Ta zależność jest bardzo zniuansowana, ale podstawowy jej mechanizm jest prosty. Ojcowie zarabiają statystycznie więcej od matek. W takim „statystycznym przypadku”, kiedy kończy się urlop rodzicielski, rodzice stają de facto przed następującym wyborem: poślemy dziecko do żłobka lub mama zrezygnuje z pracy.

Jeśli koszt opieki nad dzieckiem jest porównywalny z zarobkami netto matki – albo je przekracza – powrót do pracy przestaje mieć sens ekonomiczny.

Decyzja o pozostaniu w domu lub pracy w niepełnym wymiarze godzin nie jest wtedy wyborem, lecz racjonalną reakcją na uwarunkowania systemowe. Brak opieki instytucjonalnej nigdy nie jest neutralny płciowo: koszt niemal zawsze ponoszą głównie kobiety.

Przeczytaj także:

Co mówią dane: kiedy opieka naprawdę zwiększa zatrudnienie matek

Wpływ opieki żłobkowo-przedszkolnej na zatrudnienie matek należy do najlepiej przebadanych tematów w ekonomii rynku pracy.

Dobrym przykładem jest reforma w Quebecu w latach 90., gdzie wprowadzono powszechną, silnie subsydiowaną opiekę nad małymi dziećmi. Postawiono na dostęp do opieki na cały etat, a nie ograniczoną liczbę godzin w tygodniu. Celem reformy były wzrost udziału matek w rynku pracy i inwestycja w rozwój dzieci, ze szczególnym naciskiem na stworzenie równych szans.

Pierre Lefebrvre i Philip Merrigan w swojej analizie z 2008 roku pokazują, że reforma doprowadziła do trwałego i wyraźnego wzrostu aktywności zawodowej matek małych dzieci, zwłaszcza tych o niższych dochodach, oraz do wzrostu liczby przepracowanych godzin. Dużo nowsza analiza tej samej reformy przez Sebastiena Montpetit, Luisę Carrer i Pierre-Loupa Beauregarda z 2025 roku wskazuje też na tzw. „welfare gains” reformy – korzyści z dobrobytu.

Nie oznacza to jednak, że każda ekspansja opieki automatycznie prowadzi do podobnych rezultatów.

Havnes i Mogstad (2011) pokazują na przypadku Norwegii, że w kontekście, w którym opieka nieformalna (np. dziadkowie) była już powszechna, zwiększenie liczby miejsc w opiece instytucjonalnej miało stosunkowo niewielki wpływ na zatrudnienie matek, prowadząc raczej do substytucji form opieki niż do wzrostu podaży pracy.

To zróżnicowanie wyników jest kluczowe.

Pokazuje bowiem, że skuteczność tej polityki zależy od punktu startu: największe efekty pojawiają się tam, gdzie wcześniej istniała realna bariera kosztowa lub dostępowa. Przeglądy badań europejskich wskazują, że korzyści z opieki instytucjonalnej są najsilniejsze wśród matek o niskich i średnich dochodach. Czyli tam, gdzie nierówności mają tendencję do utrwalania się w czasie.

Polska: nierówności płci po urlopie i luka w opiece 0–3

W Polsce w ostatnich latach udało się znacząco poprawić dostęp do edukacji przedszkolnej dla dzieci w wieku 3–5 lat. Według danych GUS i Ministerstwa Edukacji w roku 2024/2025 ponad 93 proc. dzieci w tym wieku korzystało z edukacji przedszkolnej. Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja w przypadku opieki nad młodszymi dziećmi.

Dostęp do żłobków pozostaje ograniczony, silnie zróżnicowany regionalnie i kosztowny. A godziny funkcjonowania placówek często nie są dopasowane do realiów pracy.

Ekonomiści Paweł Bukowski, Jakub Sawulski i Michał Brzeziński w głośnej książce „Nierówności po polsku” podają, że w 2022 roku w aż 46 proc. gmin w Polsce nie działała żadna publiczna ani prywatna placówka opieki nad dziećmi do lat trzech. Autorzy zwracają uwagę na zdecydowaną nierówność w tej kwestii – najmniej placówek jest w nisko zurbanizowanych i najuboższych województwach. A te, które są, są prywatne i drogie.

Na koniec 2022 roku z usługi żłobkowej w Polsce korzystało tylko 18 proc. dzieci w wieku do lat trzech.

To przekłada się na bardzo różny udział według grup dochodu. Tylko 5 proc. małych dzieci z domostw o najniższych dochodach korzysta ze żłobka. Ma to kluczowe znaczenie dla możliwości zatrudnienia matek, a także ze względu na kluczową rolę edukacji żłobkowo-przedszkolnej w rozwijaniu umiejętności dzieci. Autorzy wspomnianej książki postulują powszechny, bezpłatny dostęp do publicznych żłobków dla dzieci od pierwszego do trzeciego roku życia. I wskazują na ogromne korzyści gospodarcze wynikające z inwestycji w kapitał ludzki dzieci i z aktywizacji zawodowej matek.

Wielka Brytania: „darmowa” opieka i pytanie o ceny

Innym, ale równie pouczającym przypadkiem jest Wielka Brytania. Tam problemem nie jest całkowity brak opieki, lecz jej cena i konstrukcja systemu.

W ostatnich latach rząd brytyjski stopniowo rozszerza program finansowanych godzin opieki nad dziećmi. Obejmowano nim coraz młodsze roczniki. Przed kwietniem 2024 roku dofinansowywano jedynie opiekę nad dziećmi od lat trzech. W czasie roku szkolnego, czyli przez 39 tygodni w roku, miały one prawo do 15 godzin bezpłatnej opieki tygodniowo. A w przypadku dwojga pracujących rodziców – 30 godzin. Od września 2025 roku takie warunki przysługują dzieciom od dziewiątego miesiąca życia.

Celem reformy jest zwiększenie aktywności zawodowej rodziców, zwłaszcza matek. Jednak jej efekty są niejednoznaczne. Jeśli finansowanie publiczne nie pokrywa pełnych kosztów opieki, przedszkola i żłobki będą zmuszone znaleźć środki gdzie indziej. Najczęstsze rozwiązania to podniesienie cen za godziny nieobjęte finansowaniem, wprowadzanie dodatkowych opłat lub ograniczanie dostępności miejsc. Nawet jeśli finansowanie pokrywa koszty, na etapie wdrażania reformy instytucje napotkają praktyczne ograniczenia (na przykład dostępność kadry lub sal), które nie pozwolą na zaoferowanie miejsca wszystkim zainteresowanym. Usunięcie takich barier strukturalnych wymaga czasu.

Razem z Kerrym Pappsem w projekcie What price is free? analizujemy to, w jakim stopniu rozszerzenie „darmowych godzin” faktycznie obniża koszty ponoszone przez rodziny, a w jakim prowadzi do ich przesunięcia na inne elementy oferty. Wstępne sygnały – zarówno z analiz instytucjonalnych, jak i z danych rynkowych – sugerują, że dla części rodzin bilans cenowy może być mniej korzystny, niż zakładali projektanci reformy.

To nie oznacza, że reforma jest skazana na porażkę. Pokazuje jednak, że skuteczność polityki opieki – także w kontekście nierówności płciowych – zależy od jej szczegółowej konstrukcji i adekwatnego finansowania.

Opieka nad dziećmi i równość szans

Znaczenie opieki żłobkowo-przedszkolnej nie kończy się na rynku pracy rodziców. Badania ekonomiczne pokazują, że wczesna opieka i edukacja mają również pozytywny wpływ na rozwój dzieci, szczególnie tych z uboższych rodzin. Dostęp do dobrej jakości opieki zmniejsza różnice w umiejętnościach widoczne już na starcie edukacji szkolnej. Ogranicza też międzypokoleniowe przekazywanie nierówności.

Z perspektywy państwa oznacza to, że inwestycje w opiekę nad najmłodszymi zwracają się podwójnie: zwiększają zatrudnienie matek dziś i poprawiają kapitał ludzki przyszłych pracowników, przynosząc mierzalne korzyści fiskalne w przyszłości. Analizy brytyjskiego Institute for Fiscal Studies pokazują, że opieka żłobkowo-przedszkolna prowadzi do lepszych osiągnięć na późniejszych etapach edukacji, wyższych przewidywanych zarobków, a także wpływów do budżetu państwa. Efekt jest bardziej wyraźny w przypadku opieki wysokiej jakości.

Doświadczenia różnych krajów pokazują jasno: bez dostępnej opieki nad dziećmi nawet najlepiej zaprojektowane urlopy rodzicielskie nie przynoszą trwałych efektów równościowych. Jednocześnie sama opieka nie wystarczy. Nawet tam, gdzie jest relatywnie dostępna, kobiety wracają na rynek pracy, który często premiuje pełną dyspozycyjność i karze za elastyczność.

To, co dzieje się później, zależy nie tylko od państwa, ale także od pracodawców i kultury organizacyjnej.

Joanna Clifton-Sprigg

Absolwentka Uniwersytetu Cambridge (magister ekonomii), ukończyła studia doktoranckie na University of Edinburgh. Obecnie pracuje jako wykładowca na University of Bath. Zajmuje się m.in. nierównościami płacowymi na rynku pracy i asymilacją ekonomiczną emigrantów

Komentarze