0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Logo portalu Voice of EuropeLogo portalu Voice o...

W środę 27 marca 2024 zatrzymano Polaków powiązanych z osobami pracującymi dla Rosji w Czechach. Chociaż ABW nie podaje szczegółów, jednym z nich może być Jacek J. To na niego w czeskiej Pradze zarejestrowana była spółka wydająca dezinformacyjny prorosyjski portal internetowy Voice of Europe.

Strona ta już nie jest dostępna w Polsce. Od lat w raportach na temat rosyjskiej wojny informacyjnej była wykazywana jako źródło powiązane z Rosją. Jednak dopiero teraz czeskie służby specjalne zdobyły na to dowody. Jednocześnie ujawniły całą siatkę, stojącą za portalem.

Z komunikatu ABW wynika, że działania szpiegowskie nastawione były na organizowanie w państwach UE prorosyjskich inicjatyw i kampanii medialnych. Ich celem była „realizacja założeń polityki zagranicznej Kremla, w tym osłabienie pozycji RP na arenie międzynarodowej, dyskredytacja Ukrainy oraz wizerunku organów Unii Europejskiej”.

Dezinformacyjny portal Voice of Europe

„Uruchomiono m.in. portal internetowy o zasięgu międzynarodowym Voice of Europe, na którym publikowane są artykuły, oświadczenia, komentarze czy wywiady o tendencyjnym, prorosyjskim wydźwięku, związane z obecną sytuacją międzynarodową, w tym z wojną prowadzoną przez Rosję przeciwko Ukrainie. Służby ustaliły sposób finansowania opisywanego procederu” – podaje Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Podczas przeszukań w Warszawie i Tychach służby znalazły prawie 50 tysięcy euro i 36 tysięcy dolarów w gotówce. Poza tym zabezpieczono nośniki i urządzenia elektroniczne, w tym telefony komórkowe.

Śledztwo było międzynarodowe, ale ABW prowadziło także własne postępowanie przeciwko Polakowi podejrzanemu o szpiegostwo. Miał działać wśród polityków.

„Mężczyzna, uplasowany w środowisku polskich i europejskich parlamentarzystów, wykonywał zadania zlecone i finansowane przez współpracowników rosyjskiego wywiadu. Obejmowały m.in. działania propagandowe, dezinformacyjne oraz prowokacje polityczne. Ich celem było budowanie rosyjskich stref wpływu w Europie” – czytamy w komunikacie ABW.

Siatka była aktywna w Czechach

Czeskie dochodzenie trwało ponad rok. W trakcie śledztwa czeskie służby specjalne zidentyfikowały prorosyjską siatkę, która zamierzała między innymi wpływać w sposób niejawny na tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego. Nie chodziło wyłącznie o Czechy, siatka zainteresowana była także innymi państwami, w tym Polską i Niemcami. Jak podkreślał w środę na konferencji prasowej premier Czech Petr Fiala: „Celem było prowadzenie w Unii Europejskiej działań przeciw terytorialnej integralności, suwerenności i niezależności Ukrainy”.

Przeczytaj także:

Kluczowymi osobami w siatce byli dwaj prorosyjscy Ukraińcy. Pierwszy z nich to Wiktor Medwedczuk, wcześniej szef kancelarii prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy oraz przyjaciel Putina. Prezydent Rosji jest ojcem chrzestnym jego córki. W 2021 roku Medwedczuk opowiedział się po stronie zależnej od Rosji Donieckiej Republiki Ludowej. Wtedy władze Ukrainy oskarżyły go o zdradę stanu i osadziły w areszcie domowym. Jednak we wrześniu 2022 stał się kartą przetargową Ukraińców w negocjacjach z Moskwą w sprawie wymiany jeńców. Ostatecznie trafił do Rosji w zamian za obrońców Azowa, których armia rosyjska przekazała Ukraińcom.

Prorosyjscy Ukraińcy z jednej partii

Druga kluczowa osoba z siatki to też prorosyjski Ukrainiec Artiom Marczewski. Był aktywny politycznie. Działał jako szef młodzieżówki ukraińskiej partii Opozycyjna Platforma – Za Życiem. Ugrupowanie prezentowało poglądy prorosyjskie i antyunijne. Było bardzo popularne w Ukrainie. W lutym 2021 roku zainicjowało procedurę impeachmentu wobec prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego. Wiktor Medwedczuk był jednym z liderów tej partii i wielokrotnie odwiedzał Moskwę podczas oficjalnych spotkań jako reprezentant Ukrainy.

W czerwcu 2022 ugrupowanie zostało zdelegalizowane przez sąd ze względu na związki z Rosją. Po delegalizacji jego działacze wyjechali z Ukrainy. Jak się okazało, Marczewski zamieszkał w Czechach i dalej działał na rzecz Rosji, utrzymując kontakty z Medwedczukiem (już po wymianie jeńców). Od marca 2023 roku obaj współpracowali z Polakiem, Jackiem J. To na niego w Pradze zarejestrowana została firma Voice of Europe, prowadząca portal internetowy o tej samej nazwie.

Jacek J. nie jest znany w środowiskach prorosyjskich aktywistów w Polsce, być może pełnił więc wyłącznie rolę tak zwanego „słupa”, czyli osoby, która za korzyści majątkowe zgadza się na wykorzystanie swoich danych do rejestracji firmy, którą w rzeczywistości kieruje ktoś inny. To jedna z opcji. Ale nieoficjalnie pojawia się też druga. Otóż Jacek J. miał też w Polsce własną działalność – zajmował się ochroną mienia i osób. Mógł mieć kontakty wśród byłych funkcjonariuszy polskich służb mundurowych, których miał zatrudniać w swojej firmie.

Rosyjskie pieniądze dla polityków?

Czeska siatka miała nie tylko dezinformować, ale także przekazywać politykom pieniądze. Środki miały trafiać między innymi do niemieckiej skrajnie prawicowej partii AfD podczas wizyt jej działaczy w Pradze. Pieniądze mieli dostawać także politycy z innych krajów europejskich: z Francji, Polski, Belgii, Holandii i Węgier. Nie podano jednak żadnych szczegółów.

Prorosyjski portal Voice of Europe zmieniał właścicieli. Pierwszym był niderlandzki milioner Erik de Vlieger. Zasłynął on choćby tym, że marzył o uruchomieniu ośrodka wypoczynkowego na Krymie. Oczywiście na Krymie pod kuratelą Rosji, ponieważ Holender lubił Rosję. Potem portal zmieniał właścicieli, aż w końcu w 2023 roku został nim Polak. Z informacji OKO.press wynika, że to właśnie on jest jedną z osób przesłuchiwanych przez ABW w toczącym się śledztwie.

Już w 2019 roku wskazywaliśmy w OKO.press, że Voice of Europe szerzy prokremlowską propagandę. Jako pierwsi wykryli to Holendrzy. Wykazano również udział tej witryny w wojnie informacyjnej w Hiszpanii, podczas referendum w sprawie niezależności Katalonii.

Straszyli muzułmanami i czarnoskórymi uchodźcami

VoE działało podobnie jak inne rosyjskie media, nastawione na oddziaływanie na Zachód. W 2019 roku tak przedstawiłam rozpowszechniane przez nie narracje: „Sputnik, Russia Today oraz Voice of Europe podają informacje z całego świata i z Polski, odpowiednio przetworzone tak, by pasowały do prokremlowskiej wizji rzeczywistości. USA, UE, NATO i Niemcy są złe, w stanie rozkładu i anarchii. Rosja jest stabilna i bezpieczna, chyba że zostanie zaatakowana przez „złych”. Dlatego zbroi się, by w razie czego móc się bronić podczas III wojny światowej, która niebawem wybuchnie. Wywołają ją oczywiście Stany Zjednoczone. (…) VoE przoduje w informacjach o złych muzułmańskich oraz czarnoskórych uchodźcach, którzy niszczą europejską kulturę i atakują Europejczyków”.

Na Voice of Europe można było znaleźć teksty między innymi o „zgwałconym psie znalezionym w obozie dla uchodźców” czy o „katolickich dzieciach zmuszanych do nauki islamskich pieśni” w Austrii. Prezentowano też wizję Brukseli przejmowanej przez muzułmanów.

Ale Szydło im się podobała

Zaś w 2017 roku portal wybrał polityków roku. Zostali nimi: Victor Orbán i… ówczesna polska premierka Beata Szydło. Nagrodzono ją zwłaszcza za publiczną wypowiedź w reakcji na zamach terrorystyczny w Manchesterze. Szydło powiedziała wówczas: „Dokąd zmierzasz Europo? Powstań z kolan i obudź się z letargu, bo w przeciwnym razie codziennie będziesz opłakiwała swoje dzieci”.

Autorom Voice of Europe wypowiedź Szydło bardzo się spodobała, dlatego przyznali jej swoje wyróżnienie. W Polsce informację o tym podał portal „Najwyższy Czas”, także znany z szerzenia nieprawdziwych informacji i powiązany z e środowiskami skrajnej prawicy.

W kontakty z kanałem Voice of Europe na Twitterze wchodził także poseł (dziś europoseł) Dominik Tarczyński z PiS.

Czesi objęli sankcjami osoby powiązane ze zidentyfikowaną prorosyjską siatką. Nie mamy informacji, czy trafili oni także na listę polskich sankcji.

;

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Stała współpracowniczka OKO.press

Komentarze