Polacy sądzą, że o dobre imię Polski należy zabiegać przy pomocy edukacji i dyplomacji, prawie nikt nie popiera takich pomysłów, jak ustawa o IPN. Ale to nie narusza poparcia dla PiS i nie poprawia notowań PO i .N. Trudno by było inaczej, skoro opozycja w kwestii IPN wpisała się w pisowski narodowy populizm. Analiza sondażu TVN pokazuje potencjał zmiany

Poglądy Polek i Polaków drastycznie rozmijają się z polityką PiS – wynika z sondażu Kantar Millward Brown dla TVN (z 19-20 lutego), w którym pytano, jak bronić dobrego imienia Polski za granicą. Badani wyjątkowo zgodnie uznali, że najlepszym sposobem są działania edukacyjne, ewentualnie zabiegi dyplomatyczne. Wiarę w moc rozwiązań prawnych – takich jak ustawa o IPN, która wprowadza sankcję karną za „antypolskie poglądy” – wyrażała tylko co 17 osoba.

W jaki sposób polski rząd powinien przede wszystkim wpływać na to, jak prezentowana jest polska historia zagranicą?

Odpowiedzi wszystkich badanych
 
Odpowiedzi wyborców PiS

Dzięki uprzejmości TVN OKO.press dostało szczegółowe wyniki, co pozwoli pogłębić analizę. Różnice między grupami były niewielkie:

  • wiara w edukację była nieco silniejsza wśród młodszych, a słabsza wśród starszych (od 68 do 41 proc.);
  • rosła także wraz z wykształceniem badanych (od 45 do 63 proc.);
  • zaufanie do zabiegów dyplomatycznych minimalnie rosło z wiekiem (od 16 do 25 proc.).

Najbardziej zaskakujący był brak większych różnic między grupami politycznymi.

Zwolennicy PiS, którzy zwykle wyrażają poglądy odmienne od wszystkich, za to zgodne z linią partii i rządu, tym razem odpowiadali jak wszyscy.

Wiarę w regulacje prawne wyrażał ledwie co 11 wyborca PiS (9 proc.) i ta opcja – także wśród wyborców Kaczyńskiego – przegrała wyraźnie z edukacją (51 proc.) i dyplomacją (25 proc.).

Poparcie bez zmian

W tym samym sondażu dla Faktów TVN i TVN24, prowadzonym w gorącym momencie międzynarodowej awantury, PiS uzyskał jednak wysokie poparcie 40 proc.

Na którą partię by Pan/i zagłosował/a?

Lutowe notowania PiS nie odbiegały od grudniowych i styczniowych. Przewaga PiS nad parą PO + .N (16 pkt proc.) była nieco niższa niż w styczniu (21 pkt proc.), ale wyższa niż w grudniu (10 pkt proc.).

Jak widać z poniższego wykresu, od wyborów 2015 aż do połowy 2017 roku notowania opozycji liberalnej górowały nad poparciem dla PiS, ale jesienią PiS skoczył powyżej 40 proc. i trzyma sie na tym poziomie, a notowania PO spadają.

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Sondaże telefoniczne Kantar Millward Brown od wyborów 2015 roku

Popieram PiS wbrew swoim poglądom

Taki wynik sondażu oznacza, że elektorat PiS ma na kwestię polityki historycznej odmienny pogląd niż partia. Pytanie zostało jednak zadane w sposób abstrakcyjny, bez wskazywania, że chodzi o ustawę o IPN i bez jakichkolwiek odniesień partyjnych.

Takie ujęcie sprawia, że badani odpowiadają – na bardzo trudne pytanie sondażu – tak, jak im podpowiada intuicja, a nie według sympatii politycznych. Elektorat PiS „bryka”, być  może nie zdając sobie z tego sprawy.

Podobnie było w wielu sondażach OKO.press. W lipcu 2017, gdy Sejm przyjął ustawy o KRS i ustroju sądów powszechnych, oddając w ręce polityków PiS ogromny wpływ na władzę sądowniczą, zapytaliśmy,  idąc za badaniami Akcji Demokracja, „jaki powinien być wpływ polityków na wybór sędziego, który miałby wydawać wyrok w Pana/Pani sprawie”.

  • 76 proc. badanych wybrało odpowiedź: „żaden”,
  • 7 proc. – mały,
  • a tylko 8 proc. – duży.

Jednocześnie 30-40 proc. badanych popierało reformy sądownicze PiS. Kiedy kwestię niezależności sądów wyłączyliśmy z kontekstu politycznego sporu, ogromna większość Polaków była za trójpodziałem władz. „Umysł niezaczadzony polityką dostrzega przewagę zasad państwa prawa” – pisaliśmy wtedy.

Podobnie jest i w tym przypadku. Zapewne zwolennicy PiS zapytani konkretnie o ustawę o IPN „przełączyliby się na tryb polityczny” i znacznie życzliwiej ocenili strategię polityki historycznej PiS.

Opozycja nie miała kontrpropozycji

Międzynarodowa awantura, w jaką wdał się PiS za sprawą ustawy o IPN i fatalnych wypowiedzi premiera Morawieckiego, mogłaby zostać wykorzystana przez opozycję do wyrażenia kontr-narracji o tym, jak dbać o dobre imię Polski, czym jest prawdziwy patriotyzm itp. Na porażce PiS mogłyby zyskać PO i Nowoczesna.

Jeżeli taka szansa była, to została zmarnowana, bo opozycja w sprawie ustawy o IPN nie zdobyła się na odrębne stanowisko. W całym Sejmie znalazło się tylko pięcioro posłów, którzy głosowali przeciw nowelizacji

(Joanna Scheuring-Wielgus i Adam Szłapka z Nowoczesnej oraz wszyscy trzej z Unii Europejskich Demokratów). Oznacza to, że także opozycja wzięła na siebie polityczną odpowiedzialność za ustawę o IPN, która wyrządziła takie szkody wizerunkowi „Narodu Polskiego” i ożywiła antysemickiego demona w internecie, a także w prorządowych mediach.

Opozycja najwyraźniej uznała, że wprowadzenie sankcji karnej, która ma chronić dobre imię Polaków jest co do zasady właściwe. Nie wiadomo, czy posłowie i posłanki opozycji naprawdę w to uwierzyli, czy też kierowali się lękiem przed wyborcami, którzy mogliby uznać, że głosując przeciw ustawie wykazują się brakiem patriotyzmu.

Tak czy inaczej, wyrazili zgodę na populistyczną i nacjonalistyczną narrację, która – jak widać z sondażu – cieszy się marginalnym poparciem Polaków.

  • Zobacz, co mogłaby zrobić opozycja...

    Jak mogła postąpić opozycja, gdyby nie uległa szantażowi PiS? Można to sobie wyobrazić: z odpowiednim wyprzedzeniem przed głosowaniem nowelizacji ustawy o IPN, Nowoczesna – do spółki z Platformą, a może i pozaparlamentarną opozycją – organizuje wydarzenie publiczne, np. konferencję na uniwersytecie. Zaprasza ekspertów prawa międzynarodowego, przedstawicieli środowisk żydowskich, a także osoby ratujące Żydów np. ze stowarzyszenia Dzieci Holocaustu (niestety, nie można już liczyć na głos Władysława Bartoszewskiego).

    Stawia otwarcie sprawę – jaki rodzaj patriotyzmu chcemy w Polsce rozwijać: czy bezwstydną samogloryfikację Narodu Polskiego, czy prawdziwą opowieść o tym, co w polskich dziejach było wielkie i tym, co było podłe.

    Czy chcemy, by przed przed błędami, kłamstwami, a także kpinami z Polski bronił nas prokurator, czy też jesteśmy narodem na tyle pewnym swej wartości, że wystarczy merytoryczna polemika, edukacja, a czasem wzruszenie ramionami.

    Jak to ujął poseł PO Marcin Święcicki podczas obrad sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka już w listopadzie 2016 roku: ustawa o IPN zamiast bronić dobrego imienia Polski „będzie świadczyć, że jesteśmy krajem, który nie jest dumny ze swojej historii, ze swych osiągnięć, tylko musi pozywać do sądu kogoś, kto z niego żartuje. To bardziej zaszkodzi Polsce niż pomoże”. Święcicki był przykładem – odosobnionym – zaangażowania w prace nad ustawą i polemiki z nią z punktu widzenia innej wersji polskiego patriotyzmu – otwartego na prawdę, pozbawionego kompleksów, gotowego na przyjęcie punktu widzenia innych.

    Taki byłby głos antypopulistycznej opozycji.

Armia ludzi czeka

Sondaże z ogromną przewagą PiS działają demobilizująco na ludzi i środowiska przeciwne władzy. Warto jednak zwrócić uwagę, że tak wysokie poparcie PiS uzyskał przy wysokim 16-procentowym poziomie niezdecydowania badanych deklarujących udział w wyborach. Gdyby zastosować przeliczanie wyników tylko wśród osób zdecydowanych (jak to robią tabloidy i TVP) poparcie dla PiS wyniosłoby 52 proc., ale wahanie co szóstego wyborcy może też oznaczać szansę dla propozycji opozycyjnych wobec PiS.

Ponadto, w sondażu Kantar Millward Brown dla TVN, aż 41 proc. badanych (wśród wszystkich 1002 osób badanych) deklarowało, że nie wezmą udziału w wyborach. Razem z wyborcami niezdecydowanymi stanowią oni niemal równo połowę badanych (505 osób). Innymi słowy, ogromne poparcie dla PiS zostało zmierzone wśród połowy statystycznych Polek i Polaków.

Rezerwa wyborcza jest ogromna, trzeba tylko mieć jakieś propozycje.

Sondaż Kantar Millward Brown na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1002 telefonów stacjonarnych i komórkowych, wśród osób w wieku 18+, 19-20 lutego 2018.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym