Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / Agencja Gazeta
16 marca 2021

Polski rząd chce zastąpić Konwencję Stambulską traktatem, który zakaże aborcji i małżeństw jednopłciowych

Portal Balkan Insight ujawnił 15 marca list, który polskie Ministerstwo Sprawiedliwości wysłało do rządów kilku państw naszego regionu. Resort namawia w nim do poparcia nowego traktatu, który zastąpiłby konwencję antyprzemocową. Publikujemy go w całości

W liście, który wyciekł do BIRN (Balkan Investigative Reporting Network) i po raz pierwszy został opublikowany w całości na portalu Balkan Insight 15 marca, polskie Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawia swoją wizję traktatu, który miałby zastąpić Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (czyli Konwencję Stambulską).

Według resortu sprawiedliwości nowy traktat powinien oferować „szczególne wsparcie” dla „ochrony życia dziecka poczętego” (czyli zapewne zakaz aborcji), a „pojęcie małżeństwa pozostaje zastrzeżone wyłącznie dla związku kobiety i mężczyzny”.

List z taką propozycją został wysłany w 2020 r. do rządów co najmniej czterech państw - Chorwacji, Czech, Słowacji i Słowenii. Pełna treść listu Ministerstwa Sprawiedliwości tu: strona 1, strona 2. strona 3, strona 4, strona 5.

Czytamy w nim: „Dążąc do osiągnięcia powyższych celów oraz mając na względzie stałe zagrożenia dla rodziny, Ministerstwo Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej proponuje wspólne opracowanie projektu konwencji, który zostanie przekazany możliwie szerokiemu gronu adresatów na forum międzynarodowym”.

Idee zawarte w ministerialnym liście wydają się w dużej mierze streszczeniem projektu międzynarodowej konwencji o prawach rodziny, przygotowanego przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris we współpracy z byłym polskim eurodeputowanym Markiem Jurkiem z Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego.

I to właśnie te ultrakonserwatywne ugrupowania przygotowały projekt ustawy "Tak dla rodziny, nie dla gender" i zebrały niezbędne 150 tysięcy podpisów, by stworzyć obywatelską inicjatywę wycofania się z Konwencji Stambulskiej. Sejm zajmie się projektem już w środę 17 marca.

W oświadczeniu przesłanym BIRN podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Romanowski zaprzecza, by projekt Ordo Iuris był powiązany z "działalnością ministerstwa": "Propozycje organizacji pozarządowych, które wyznają podobne wartości i którym zależy na dobru rodziny zasługują więc na życzliwą analizę i ocenę, lecz nie są one powiązane z działalnością Ministerstwa Sprawiedliwości, które jest organem władzy publicznej".

Działania podejmowane w Ministerstwie Sprawiedliwości mają na celu zwiększenie ochrony prawnej rodziny oraz ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Propozycje organizacji pozarządowych, które wyznają podobne wartości i którym zależy na dobru rodziny zasługują więc na życzliwą analizę i ocenę, lecz nie są one powiązane z działalnością Ministerstwa Sprawiedliwości, które jest organem władzy publicznej. Przypomnę, że zgodnie z powszechnie przyjętymi w Polsce standardami konstytucyjnymi ochrona rodziny realizowana przez władze publiczne musi uwzględniać przyjętą w art 18. Konstytucji RP wizję rodziny i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

W dzisiejszych czasach ochrona rodziny wymaga w mojej ocenie nie tylko przepisów krajowych, ale też rozwiązań międzynarodowych wypracowanych w szerszym gronie państw europejskich. To dlatego zaprosiliśmy środkowo-europejskie Ministerstwa Sprawiedliwości do dobrowolnej współpracy w tworzeniu międzynarodowego traktatu o prawach rodziny. Pragniemy bowiem wspierać ochronę życia dziecka poczętego oraz instytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny także na arenie międzynarodowej. Jednostki badawcze podległe Ministerstwu: Instytut Wymiaru Sprawiedliwości oraz Centrum Badania Polityk Europejskich przy Szkole Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości prowadzą takie analizy i mam nadzieję, że będą już wkrótce aktywnie uczestniczyć w dyskusjach eksperckich na temat potrzeby pełniejszej międzynarodowej ochrony rodziny przed współczesnymi ideologiami.

Równocześnie, realizując w Ministerstwie Sprawiedliwości program wsparcia rodziny stoimy także na straży bezpieczeństwa wszystkich osób pokrzywdzonych przestępstwem, m. in. bronimy ofiary przemocy domowej wprowadzając ustawę antyprzemocową oraz tworzymy rozwiązania prawne, które są przyjazne dla dzieci”.

Konwencja w TK

Konwencję Stambulską, którą Polska ratyfikowała w 2015 r., podpisało lub ratyfikowało 45 państw. Nie ratyfikowała jej jednak jeszcze sama Unia Europejska. Konwencja uznaje, że przemoc wobec kobiet to skutek historycznej nierówności między mężczyznami i kobietami oraz definiuje gender, jako „społecznie skonstruowane role”.

Z tych właśnie powodów ultrakonserwatyści w Polsce i w całej Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej od lat oburzają się na dokument, który ich zdaniem zniszczy „tradycyjną rodzinę” (czyli heteroseksualne małżeństwa z dziećmi) poprzez narzucenie tak zwanej ideologii gender – stworzonego przez te grupy parasolowego terminu, który zdaje się odnosić przede wszystkim do praw osób LGBT oraz praw reprodukcyjnych.

W 2020 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro złożył oficjalny wniosek do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o wszczęcie postępowania w sprawie wycofania Polski z Konwencji Stambulskiej - jego zdaniem, szkodliwej dla rodziny i polskiej kultury.

Premier Mateusz Morawiecki publicznie krytykował Konwencję Stambulską, ale

ostatecznie postanowił odłożyć sprawę na później, zwracając się w lipcu 2020 r. do kontrolowanego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego o ocenę legalności Konwencji Stambulskiej. Trybunał nie wydał jeszcze żadnego orzeczenia.

Tak dla rodziny, nie dla gender

To oznacza, że obóz Zjednoczonej Prawicy decyzji jeszcze nie podjął. Politykom, którzy popierali wypowiedzenie konwencji projekt obywatelski "Tak dla rodziny, nie dla gender" wydał się więc idealnym wyjściem z sytuacji i szansą na przyspieszenie sprawy.

Zgodnie z polską konstytucją to prezydent odpowiada za wycofanie się z traktatów międzynarodowych, a do tego potrzebuje zgody parlamentu.

W projekcie ustawy zwrócono się do prezydenta Andrzeja Dudy o wycofanie Polski z Konwencji Stambulskiej i powołanie ciała doradczego, które w ciągu najbliższych trzech lat rozpoczęłoby długi i szeroko zakrojony proces „wypracowania podstawowych zasad międzynarodowej konwencji o prawach rodziny”, która miałaby zastąpić Stambuł.

Jednak, jak wynika z listu już wysłanego do konserwatywnych rządów w regionie (i, jak twierdzą przedstawiciele Ordo Iuris i Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego, z którymi rozmawiała BIRN, przyjętego z zainteresowaniem przez członków rządów Węgier i Słowacji),

polski rząd ma już opracowane podstawowe założenia alternatywnej konwencji, opartej w dużej mierze na projekcie konwencji o prawach rodziny stworzonym przez Ordo Iuris i Chrześcijański Kongres Społeczny, dostępnym w domenie publicznej od około dwóch lat.

Rodzina w niebezpieczeństwie

Zarówno list ministerialny, jak i projekt Ordo Iuris opisują sytuację, w której rodziny są „zagrożone” i potrzebują dodatkowej ochrony. Oba dokumenty odrzucają koncepcję, że główną przyczyną przemocy domowej jest strukturalna nierówność między kobietami i mężczyznami, co jest założeniem Konwencji Stambulskiej.

Zamiast tego w ministerialnym liście czytamy: „Jednym z głównych współczesnych zagrożeń dla rodziny jest przemoc domowa spowodowana czynnikami patologicznymi, takimi jak nadużywanie alkoholu i narkotyków, uzależnienie od seksu czy wszechobecna wulgaryzacja i seksualizacja wizerunku kobiet w środkach masowego przekazu”.

Podobnie przedstawiciel Ordo Iuris w rozmowie z BIRN na temat ich projektu stwierdził, że przyczynami przemocy nie są czynniki strukturalne, lecz „patologie”, do których zalicza się alkoholizm, pornografię, atomizację społeczną, rozpad więzi rodzinnych oraz seksualizację kobiet w przestrzeni publicznej.

Jeśli chodzi o zalecane działania, które mają rodzinę chronić, list ministerialny w dużej mierze podąża za projektem Ordo Iuris, zaostrzając jednak język: podkreśla autonomię rodziny w stosunku do państwa, w tym w zakresie decyzji dotyczących edukacji; wymienia szereg „praw rodziny”, w tym „wolność myśli, sumienia i wyznania, wolność słowa, wolność gospodarczą, niezakłócone korzystanie z własności prywatnej, prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego”; następnie

przechodzi do praw dziecka – podkreślając, że „dziecko” ma prawa od poczęcia; oraz proponuje cywilne i karne środki zaradcze, które państwa mogą wykorzystać, aby zapewnić poszanowanie tych praw.

Co ciekawe, w tej ostatniej sekcji list ministerialny wprowadza pojęcie „przestępstw przeciwko rodzinie”. Przykłady takich przestępstw obejmują przemoc fizyczną i psychiczną, przemoc seksualną lub przymusowe małżeństwa. Ale tekst precyzuje, że lista nie jest wyczerpująca - co nasuwa pytanie, czy np. aborcja lub małżeństwa homoseksualne mogą zostać dodane na późniejszym etapie.

Przygotowanie gruntu

„To, co znajduje się w tym liście nie zaskakuje, biorąc pod uwagę, że PiS od sześciu lat jest zaangażowany w krucjatę przeciwko prawom człowieka”, mówi BIRN Marcelina Zawisza, posłanka partii Lewica Razem. „Ciągle powtarzali, że to rozpad tradycyjnego modelu rodziny jest przyczyną przemocy domowej i że prawa osób LGBT zagrażają rodzinom.

Zupełnie tego nie rozumiem: jak fakt, że ktoś kocha inną osobę, może być dla mnie zagrożeniem?”.

Zawisza dodaje, że jej partia próbowała uzyskać dostęp do listu zarówno poprzez wniosek o dostęp do informacji publicznej, jak i wysyłając posłów osobiście do MSZ z prośbą o jego udostępnienie. Bezskutecznie.

„Można powiedzieć, że rząd nie chciał upublicznić tego listu, bo wie, że jego treść – a przynajmniej jej fragmenty – wywołałyby nie tylko dyskusję w polskim społeczeństwie, ale głęboki sprzeciw ruchu kobiecego, ruchu LGBT+ i wszystkich tych, którym zależy na prawach człowieka”

– powiedziała.

Posłanka przypuszcza, że inicjatywa obywatelska, nad którą w najbliższych dniach ma głosować Sejm, jest prawdopodobnie elementem strategii partii rządzącej. „W tej chwili nie ma wystarczającego poparcia społecznego, więc może do tego nie dojść. Ale jej rolą jest wprowadzenie do przestrzeni publicznej fake newsów, zasianie ziarna wątpliwości, czy Konwencja Stambulska jest potrzebna, promowanie negatywnego do niej stosunku”.

„Morawiecki skierował Konwencję Stambulską do Trybunału Konstytucyjnego z dwóch powodów: żeby odroczyć temat i żeby politycy mieli czyste ręce, bo w końcu to Trybunał decyduje” - tłumaczy Zawisza.

Choć inicjatywa obywatelska może nie przejść w najbliższym czasie, debata przyczyni się do wzrostu negatywnych nastrojów wobec Konwencji Stambulskiej, co pozwoli Trybunałowi Konstytucyjnemu orzec, że jest ona niezgodna z konstytucją.

„To samo, co stało się z aborcją” - ostrzega Zawisza.

Kto otrzymał list?

W artykule opublikowanym w październiku 2020 r. BIRN potwierdziła, że co najmniej cztery rządy w regionie – Czechy, Słowacja, Słowenia i Chorwacja – zostały zaproszone do przyłączenia się do Polski w jej staraniach o stworzenie konwencji alternatywnej wobec Konwencji Stambulskiej.

Rzecznik czeskiego MSZ powiedział BIRN: „Ministerstwo Sprawiedliwości Republiki Czeskiej otrzymało to pismo. Teraz jest analizowane. W tej chwili możemy przekazać tylko taką informację. Nie możemy przewidzieć stanowiska Republiki Czeskiej.”

Słowackie Ministerstwo Sprawiedliwości również potwierdziło wówczas, że było jednym z adresatów tego listu od swojego polskiego odpowiednika: „Możemy potwierdzić, że polskie Ministerstwo Sprawiedliwości wysłało do nas list, w którym proponuje stworzenie wielostronnej konwencji dotyczącej ochrony rodziny, dzieci i walki z przemocą, w tym także z jej źródłami” – powiedział rzecznik prasowy.

Chorwackie Ministerstwo Sprawiedliwości i Administracji potwierdziło BIRN, że otrzymało list z Polski. „Ministerstwo Sprawiedliwości i Administracji otrzymało wiadomości od polskiego Ministra Sprawiedliwości w sprawie inicjatywy mającej na celu określenie nowej umowy międzynarodowej, która zajmowałaby się ochroną rodziny. Biorąc pod uwagę, że jest to kwestia leżąca w kompetencji Ministerstwa Pracy, Systemu Emerytalnego, Rodziny i Polityki Społecznej, pismo zostało przekazane do właściwego ministerstwa w celu podjęcia odpowiednich działań”.

BIRN zapytała o tę kwestię Ministerstwo Pracy, Systemu Emerytalnego, Rodziny i Polityki Społecznej, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi.

W końcu i słoweńskie Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdziło otrzymanie pisma, dodając, że odesłało już stronie polskiej odpowiedź negatywną.

„W dniu 25 sierpnia 2020 roku otrzymaliśmy pismo z polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości z propozycją utworzenia ewentualnej nowej inicjatywy na rzecz przygotowania międzynarodowej konwencji dotyczącej spraw rodzinnych, ochrony dzieci i zwalczania przemocy domowej” – napisał rzecznik resortu w oświadczeniu dla BIRN.

„Do tych treści odnosi się Konwencja Stambulska, do której przystąpiła również Republika Słowenii. W naszej odpowiedzi przedstawiliśmy stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości, że Konwencja Stambulska jest ważnym międzynarodowym aktem prawnym w dziedzinie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i w rodzinie” – czytamy dalej w oświadczeniu.

„Uważamy, że konwencja tworzy dobre podstawy do sprostania wyzwaniom w naszym społeczeństwie i toruje drogę dla wartości takich jak równość i godność wszystkich obywateli. Naszym zdaniem prawo międzynarodowe, prawo UE i nasze prawo krajowe zapewniają odpowiednie ramy prawne w tej dziedzinie. Dlatego nie widzimy powodu, aby obowiązywał inny system niż ten, regulowany przez Konwencję Stambulską.”

Tekst jest przetłumaczoną na jęz. polski przez Annę Halbersztat wersją artykułu, który ukazał się 15 marca na portalu Balkan Insight.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne