11 października 2020

Rząd PiS montuje w regionie koalicję przeciw konwencji stambulskiej [śledztwo bałkańskich reporterów]

Polska podjęła starania dyplomatyczne w krajach sąsiedzkich, aby uzyskać poparcie dla ultrakonserwatywnej „konwencji o prawach rodziny” zaprojektowanej jako regionalne wyzwanie dla konwencji stambulskiej oraz unijnych starań o wspieranie praw osób LGBT oraz kobiet

OKO.press publikuje artykuł rumuńskiej dziennikarki i aktywistki Claudii Ciobanu*, który ukazał się jako materiał śledczy Bałkańskiej Sieci Dziennikarstwa Śledczego w „Balkan Insight", medium publikującym analizy, komentarze i raporty śledcze z południowo-wschodniej Europy. OKO.press już w grudniu 2016 ostrzegało, że rząd PiS rozważa wypowiedzenie konwencji stambulskiej. Potem systematycznie pisaliśmy o działaniach min. Ziobry, wypowiedziach jego zastępców i innych członków rządu (wybór tutaj). Śledztwo naszych bałkańskich kolegów pokazuje na międzynarodowy kontekst tych planów.

Siły konserwatywne w Polsce, zarówno w rządzie, jak i poza nim, wzmagają wysiłki w regionie, aby odrzucić konwencję Rady Europy z 2011 roku o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, znaną jako konwencja stambulska i zastąpić ją innym traktatem, który ma na celu zwiększenie praw „tradycyjnych rodzin” kosztem mniejszości seksualnych - ujawnia BIRN (Bałkańska sieć dziennikarstwa śledczego).

Jeżeli działania te zakończą się sukcesem, mogą doprowadzić do utworzenia regionalnego sojuszu w Europie Środkowej i Wschodniej, potencjalnie blokując rozszerzenie praw osób LGBT oraz kobiet w UE i jeszcze bardziej antagonizując stosunki z Brukselą. Polska już znajduje się pod ostrzałem UE z powodu gmin (obejmujących około jedną trzecią terytorium Polski), które przyjęły rezolucje przeciwko temu, co drwiąco nazywają „ideologią LGBT”, często promowane przez lokalnych radnych PiS, wykorzystujących wzór dostarczony przez ultrakonserwatywną grupę Ordo Iuris.

Ziobro i Morawiecki atakują konwencję, MSZ: „starania dyplomatyczne"

Spór o konwencję stambulską trafił na pierwsze strony polskich gazet latem tego roku, kiedy to bezkompromisowy minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, złożył oficjalny wniosek do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, występując o wszczęcie postępowania mającego na celu wypowiedzenie przez Polskę tej konwencji.

Ziobro, znany z głoszenia surowych katolickich poglądów, przekonywał, że konwencja stambulska „wymierzona jest przeciwko rodzinie, małżeństwu i obecnie funkcjonującej kulturze społecznej, jeśli chodzi o pojmowanie płci społeczno-kulturowej”.

Konwencja stambulska, którą Polska ratyfikowała w 2015 roku, przypisuje przemoc wobec kobiet historycznym nierównościom między kobietami i mężczyznami oraz definiuje płeć społeczno-kulturową, jako „społecznie skonstruowane role”.

Z tych powodów ultrakonserwatyści w Polsce i poza nią od lat występują przeciwko temu traktatowi, który ich zdaniem zniszczy „tradycyjną rodzinę”, (czyli heteroseksualne małżeństwa z dziećmi), narzucając tzw. ideologię gender – parasolowy termin stworzony przez te grupy, który zdaje się odnosić przede wszystkim do praw osób LGBT oraz praw reprodukcyjnych.

Oświadczenie Ziobry wywołało silne reakcje zarówno wśród zwolenników jak i krytyków konwencji stambulskiej.

Premier Mateusz Morawiecki, którego partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) jest w koalicji z Solidarną Polską Ziobry, ogłosił 30 lipca 2020, że zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego – powszechnie uważanego za kontrolowany przez PiS – o zbadanie, czy konwencja stambulska jest zgodna z polską konstytucją. Morawiecki odniósł się wówczas do konwencji stambulskiej nazywając ją dokumentem „ideologicznym” i powiedział, że polski rząd „podziela częściowo obawy” krytyków traktatu.

Premier zasugerował również, że Polska rozpoczęła już współpracę międzynarodową w celu znalezienia lepszego instrumentu do walki z przemocą domową niż konwencja stambulska. „Ministerstwo Spraw Zagranicznych otrzymało zadanie dotyczące współpracy z innymi państwami w wypracowaniu odpowiednich zapisów, które nie będą nasycone zapisami ideologicznymi – a co za tym idzie i wątpliwościami – związanymi z rewolucją moralną, którą niektórzy chcą nam narzucić”, powiedział Morawiecki.

Tego samego dnia Paweł Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP, napisał na Twitterze, że jego ministerstwo rozpoczęło „działania dyplomatyczne na rzecz przyjęcia międzynarodowej umowy – konwencji chroniącej prawa rodzin”.

BIRN może zatem potwierdzić, że polski rząd rozpoczął starania o uzyskanie poparcia innych krajów regionu dla zastąpienia konwencji stambulskiej innym dokumentem, który byłby lepiej dostosowany do pojęcia „tradycyjnej rodziny”.

BIRN pyta, rząd potwierdza, ale bez szczegółów

Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało BIRN, że

„pismo w sprawie propozycji współpracy w zakresie przygotowania konwencji o prawach i obowiązkach rodziny zostało wysłane do ministerstw sprawiedliwości grupy państw europejskich”, ale nie wymieniło tych państw jak poproszono we wniosku złożonym przez BIRN.

Pod koniec września polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło BIRN, że na polecenie premiera „koordynuje działania zmierzające do stworzenia międzynarodowego aktu prawnego chroniącego prawa rodziny”. W tym celu podejmowało „działania dyplomatyczne, przede wszystkim rozmowy dwustronne z przedstawicielami państw, które mogłyby być zainteresowane przystąpieniem do tej inicjatywy”.

Co najmniej cztery kraje: Czechy, Słowacja, Słowenia i Chorwacja

BIRN może potwierdzić, że co najmniej cztery rządy w regionie – Czech, Słowacji, Słowenii i Chorwacji – zostały zaproszone do przyłączenia się do Polski w jej staraniach o stworzenie konwencji alternatywnej do konwencji stambulskiej.

Rzecznik czeskiego Ministerstwa Sprawiedliwości powiedział BIRN: „Ministerstwo Sprawiedliwości Republiki Czeskiej otrzymało to pismo. Teraz jest analizowane. W tej chwili możemy przekazać tylko taką informację. Nie możemy przewidzieć stanowiska Republiki Czeskiej.”

Słowackie Ministerstwo Sprawiedliwości również potwierdziło, że jest jednym z adresatów pisma od swojego polskiego odpowiednika: „Możemy potwierdzić, że polskie Ministerstwo Sprawiedliwości wysłało do nas list, w którym proponuje stworzenie wielostronnej konwencji dotyczącej ochrony rodziny, dzieci i walki z przemocą, w tym także z jej źródłami” – powiedział rzecznik prasowy.

Słoweńska minister sprawiedliwości Lilijana Kozlovič potwierdziła doniesienia, że jej ministerstwo otrzymało list z Polski. „Nie wzywa nas on do wycofania się z konwencji stambulskiej, ale do stworzenia nowej inicjatywy na rzecz innego uregulowania kwestii dotyczących rodziny, dzieci i walki z przemocą” – powiedziała Kozlovič słoweńskiej agencji prasowej. Dodała, że jej ministerstwo nie widzi potrzeby nowej inicjatywy, ponieważ konwencja stambulska odnosi się już do tych kwestii.

Chorwackie Ministerstwo Sprawiedliwości i Administracji także potwierdziło BIRN otrzymanie listu z Polski. „Ministerstwo Sprawiedliwości i Administracji otrzymało wiadomości od polskiego Ministra Sprawiedliwości w sprawie inicjatywy mającej na celu określenie nowej umowy międzynarodowej, która zajmowałaby się ochroną rodziny. Biorąc pod uwagę, że jest to kwestia leżąca w kompetencji Ministerstwa Pracy, Systemu Emerytalnego, Rodziny i Polityki Społecznej, pismo zostało przekazane do właściwego ministerstwa w celu podjęcia odpowiednich działań”.

BIRN zapytała o tę kwestię Ministerstwo Pracy, Systemu Emerytalnego, Rodziny i Polityki Społecznej, ale dotąd nie otrzymała odpowiedzi.

W odrębnych rozmowach z BIRN przedstawiciele dwóch polskich ultrakonserwatywnych grup twierdzili, że alternatywna konwencja, którą pomagali opracować, a która miałaby zastąpić konwencję stambulską, została przyjęta z zainteresowaniem przez członków rządów Węgier i Słowacji, ale nie podali oni żadnych konkretnych nazwisk.

„Docierają do nas sygnały, że kraje, które nie ratyfikowały konwencji stambulskiej, czekają na nas” – powiedziała Lidia Grabczuk, rzeczniczka prawicowego polityka i byłego europosła Marka Jurka, przewodniczącego Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego, powołując się na fakt, że konwencji nadal nie ratyfikowało 13 sygnatariuszy, w tym Bułgaria, Węgry, Słowacja, Czechy, Łotwa i Litwa. I dodała:

„Dla nas byłaby to wielka geopolityczna szansa: stworzyć środkowoeuropejski sojusz wśród tych krajów, które pomimo ogromnej presji ze strony UE nie ratyfikowały konwencji stambulskiej. Moglibyśmy być pionierami w tworzeniu silnego głosu na »tak« dla rodziny i »nie« dla gender”.

Wzmocnienie tradycyjnej rodziny sposobem na przemoc

Co znajduje się w tej alternatywnej konwencji praw rodziny i jak do niej doszło?

Na kilka dni przed oświadczeniem Ziobry, 27 lipca 2020 roku, polskie ultrakonserwatywne ugrupowania Ordo Iuris oraz Chrześcijański Kongres Społeczny zapoczątkowały inicjatywę „Tak dla rodziny, nie dla gender”. Ma na celu zebranie 100 000 podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą, która żąda od prezydenta wycofania się z konwencji stambulskiej, a od rządu powołania zespołu, który napisałby tekst międzynarodowej konwencji o prawach rodziny.

Ordo Iuris przewodzi również ogólnoeuropejskiej kampanii wzywającej Komisję Europejską do wstrzymania wysiłków UE na rzecz ratyfikacji konwencji stambulskiej, proces ten został już rozpoczęty.

Gdyby UE jako całość ratyfikowała konwencję stambulską, nawet te państwa członkowskie, które same jej nie ratyfikowały – Węgry, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Łotwa i Litwa – musiałyby ją wdrożyć. [Unia Europejska podpisała konwencję w czerwcu 2017, ale do tej pory jej nie ratyfikowała - red.].

Ordo Iuris i Chrześcijański Kongres Marka Jurka mają już projekt konwencji, która miałaby zastąpić konwencję stambulską, a jej tekst został przygotowany przez Ordo Iuris we współpracy z byłym europosłem (Jurek był wymieniany jako kandydat na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce). Zdaniem Karoliny Pawłowskiej, dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris, „wiele innych organizacji z całej Europy” przyczyniło się do powstania tej konwencji o prawach rodziny.

W projekcie tego dokumentu Ordo Iuris i jego współpracownicy wychodzą z założenia, że to właśnie

„osłabienie” tradycyjnej rodziny doprowadziło do nasilenia się przemocy domowej. Ich alternatywna konwencja proponuje środki mające na celu wzmocnienie roli tradycyjnych rodzin w społeczeństwie, w tym zmniejszenie ingerencji państwa w życie rodzinne i zapewnienie rodzicom większej kontroli nad edukacją ich dzieci.

Co zaskakujące, gdy kończy się preambuła o roli rodziny, alternatywna konwencja powiela liczne sformułowania z oryginalnej konwencji stambulskiej, zwłaszcza te dotyczące mechanizmów walki z przemocą domową.

„To pokazuje, że nie jesteśmy radykałami, ale naprawdę chcemy pomagać ofiarom przemocy, więc kiedy widzimy jakieś propozycje, które się sprawdzają, stosujemy je w naszym dokumencie” – powiedziała Pawłowska BIRN. „Bez ideologicznych założeń stojących za konwencją stambulską, niektóre z jej aspektów są neutralne i mogą stanowić ciekawe instrumenty do walki z przemocą, ale tylko wtedy, gdy odpowiednio zajmiemy się jej prawdziwymi przyczynami”.

Autorzy mówią, że

przyczyny przemocy nie są związane ze strukturalną nierównością płci, ale raczej z „patologiami”, wśród których znajdują się: alkoholizm, pornografia, atomizacja społeczna, rozpad więzi rodzinnych i seksualizacja kobiet w przestrzeni publicznej.

Premier Morawiecki powtórzył ten tok myślenia na konferencji prasowej pod koniec lipca.

Nie dla aborcji (także legalnej) i nie dla związków nieheteroseksualnych

Przedstawiona jako alternatywa dla konwencji stambulskiej propozycja Ordo Iuris zawiera również artykuły na temat związków partnerskich osób tej samej płci oraz aborcji – są to ważne kwestie dla jej autorów, ale nie są zawarte w konwencji stambulskiej.

Na przykład:

  • art. 9 mówi, że sygnatariusze „nie uznają skutków prawnych związków osób tej samej płci zawartych w jakiejkolwiek formie, zarówno w kraju, jak i zagranicą” oraz „nie mogą być zobowiązani do podejmowania jakichkolwiek środków ułatwiających związki osób tej samej płci za granicą”;
  • art. 37 wzywa państwa do współpracy w celu zapewnienia odpowiedzialności karnej osób dokonujących nielegalnych aborcji;
  • art. 14 mówi o tym, że władze publiczne „nie wpływają w żaden sposób na ograniczenie płodności i nie utrudniają rodzinom posiadania dzieci” – jest to niejasne sformułowanie, które może być później interpretowane, jako ograniczenie legalnej aborcji.

Konwencję o prawach rodziny, która krąży od ponad dwóch lat, poparło kilku znanych ultrakonserwatywnych działaczy z całej Europy, w tym Ignacio Arsuaga z hiszpańskiego HazteOir i CitizenGO oraz Grégor Puppinck, z Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości, a także inni działacze z Europy Środkowej i Wschodniej. Są oni częścią dobrze udokumentowanej sieci ultrakonserwatywnych organizacji z Europy, Stanów Zjednoczonych i Rosji, które dążą do ograniczania praw osób LGBT oraz kobiet.

We wrześniu, po wezwaniu Ziobry do odrzucenia konwencji stambulskiej, Episkopat Polski wyraził także poparcie dla inicjatywy „Tak dla rodziny, nie dla gender”. Już w 2018 r. biskupi z Europy Środkowej i Wschodniej apelowali do rządów swoich krajów, aby „nie zgodziły się na ratyfikację protokołu stambulskiego lub wycofały swój podpis”.

Pawłowska z Ordo Iuris mówi, że ich alternatywna konwencja została już przedstawiona w wielu krajach regionu, w tym na Węgrzech, Słowacji, w Bułgarii i Chorwacji. W lipcu 2018 roku, jak twierdzi Ordo Iuris, „została ona zaprezentowana w Parlamencie Europejskim”.

Przemycanie niebezpiecznych zapisów poza europejskim forum

Katja Ziegler, profesor prawa międzynarodowego na Uniwersytecie w Leicester, zajmująca się w intersekcjonalnością porządków prawnych, mówi że nawet jeśli cztery państwa ratyfikują tę alternatywną konwencję – jest to minimum przewidziane przez jej autorów, aby konwencja weszła w życie – państwa członkowskie UE i tak musiałyby przestrzegać wszelkich przepisów unijnych, które potencjalnie mogą kolidować z nową konwencją.

Ziegler dodaje, że kraje takie jak te w Europie Środkowej i Wschodniej, które podpisały konwencję stambulską, ale jeszcze jej nie ratyfikowały, nadal są zobowiązane przez prawo międzynarodowe do niepodejmowania żadnych działań, które mogłyby naruszyć przedmiot i cel konwencji.

„Konwencja [Ordo Iuris] łączy przepisy i zasady prawne zawarte w innych instrumentach [na przykład Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Konwencji o Prawach Dziecka], które są, przynajmniej na poziomie ogólnym, niekontrowersyjne i niepodważalne, z bardzo problematycznymi i kontrowersyjnymi pojęciami, które są przemycane do zapisów niczym wilk w owczej skórze, powiedziała Ziegler BIRN, wskazując na odniesienia do pojęcia „rodziny naturalnej”, na zobowiązanie do nieuznawania skutków prawnych związków osób tej samej płci oraz na szereg niejasnych paragrafów, które mogłyby mieć na celu ograniczenie lub zakazanie aborcji.

„Znamienne jest, że nie zostało to zapoczątkowane na forum międzynarodowym, ale jako »oddolna« działalność jednego państwa poza forum wielostronnym (np. ONZ lub Radą Europy), które obecnie poszukuje sojuszników” – powiedziała Ziegler. „Jest to próba ukształtowania prawa międzynarodowego w pewnym, fundamentalistycznym kierunku, poprzez potencjalne podważanie istniejących zabezpieczeń”.

Neil Datta, sekretarz Europejskiego Forum Parlamentarnego Praw Reprodukcyjnych i Seksualnych oraz ekspert w dziedzinie światowego ruchu ultrakonserwatywnego, powiedział BIRN:

„Konwencja Ordo Iuris jest pełna skomplikowanych tekstów prawnych, które brzmią wiarygodnie, ale analizę prawną przeszłyby tylko wtedy, gdyby przeprowadzili ją prawnicy zatrudnieni przez jej autorów. Ta konwencja to podróbka.”

Datta wskazuje, że prawdziwy traktat wyłania się z porządku prawnego takiego jak ten Rady Europy po uzyskaniu poparcia państw członkowskich, i tak było w przypadku konwencji stambulskiej. „[Konwencja Ordo Iuris] to prywatny tekst napisany przez organizację pozarządową, która wypromowała go w państwie członkowskim – Polsce, która nawet nie przyjęła go do swojego porządku prawnego, a już zaczęła szukać sojuszników”, powiedział Datta. „Ty i ja możemy usiąść i napisać konwencję, ale to nie znaczy, że ma ona jakąkolwiek wartość prawną”.

Choć Datta wątpi, że Ordo Iuris będzie w stanie pozyskać wystarczającą liczbę rządów do podpisania alternatywnej konwencji, przyznaje, że wysiłki na rzecz jej promowania mogą być pomocne w uniemożliwieniu ratyfikacji konwencji stambulskiej przez UE lub zablokowaniu dalszego europejskiego postępu w kwestii praw osób LGBT oraz kobiet.

„Od 2013 roku tym ultrakonserwatywnym ugrupowaniom przyświeca idea, że należy zapobiec postępowi w prawie UE” – powiedział Datta BIRN. „Nie odnieśli zbyt dużego sukcesu w proponowaniu własnych rozwiązań, ale udało im się zablokować postęp. Tak więc, choć niekoniecznie udało im się cofnąć praw osób LGBT, udało im się powstrzymać postęp, który w przeciwnym razie mógłby nastąpić”.

„I rzeczywiście wpływają na zmianę nastrojów politycznych”, dodał.

Pawłowska z Ordo Iuris, która ma nadzieję, że nowa konwencja stanie się co najmniej traktatem regionalnym, wydaje się potwierdzać opinię Datty. „To jest właśnie powód, dla którego rozpoczęła się nasza inicjatywa, ponieważ widzieliśmy, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, krok po kroku, próbuje naruszyć definicję rodziny i małżeństwa w takich krajach jak Polska, Rumunia, Bułgaria” – powiedziała Pawłowska. „Mamy również nowy projekt strategii UE na rzecz osób LGBT, w którym UE chciałaby narzucić uznawanie małżeństw zawartych w krajach, które uznają małżeństwa homoseksualne, innym krajom, które tego nie robią”.

„Ideą naszej konwencji jest obrona tych krajów, które starają się zachować naturalny porządek społeczny oparty na «naturalnej rodzinie» przed tym ideologicznym dyktatem”, stwierdziła.

UWAGA: Artykuł ten został poprawiony 7 października 2020 r., aby dodać odpowiedź chorwackiego Ministerstwa Sprawiedliwości i Administracji. Do jego powstania przyczynili się: Anja Vladisavljevic z Zagrzebia, Marcel Gascón Barberá z Bukaresztu, Miroslava German Širotníková z Bratysławy i Nicholas Watson z Pragi.

*Claudia Ciobanu mieszka w Warszawie, jest przedstawicielką Bałkańskiej Sieci Dziennikarstwa Śledczego (Balkan Investigative Reporting Network, BIRN), której zadaniem jest zgłębianie i demaskowanie procesów politycznych i społecznych w Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie na Bałkanach. Ciobanu sama o sobie mówi, że przede wszystkim jest dziennikarką. Jako freelancerka pisała dla dla takich mediów jak Reuters, al-Jazeera, openDemocracy i „The Guardian” zajmuje się tematyką Europy Środkowo-Wschodniej, w tym kwestiami praw kobiet, ekologii i aktywizmu politycznego. Wraz z Teodorem Ajderem należy do kolektywu rumuńskojęzycznych imigrantów w Polsce „Mămăliga de Varșovia”, wydającego trójjęzyczne pismo literackie, które koncentruje się na sytuacji imigrantów

Tłumaczenie z języka angielskiego: Anna Halbersztat

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne