Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Michal Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Ryniak /...

Ogłoszony przez prezydenta Karola Nawrockiego projekt „naprawy” sądów, to wypowiedzenie wojny rządowi Donalda Tuska, UE i przede wszystkim sędziom, którzy bronili praworządności oraz stosują prawo europejskie. Projekt jest odpowiedzią na rządowe ustawy dotyczące przywracania praworządności.

Zamieszczono go na stronie Kancelarii Prezydenta w czwartek 19 lutego 2026 roku, krótko po ogłoszeniu zawetowania przez Nawrockiego rządowego projektu dotyczącego przywrócenia legalnej KRS. To celowy zabieg, którym prezydent pokazuje, że nie chce kompromisu w tych sprawach.

Nawrocki już nie kryje, jakie ma intencje wobec wymiaru sprawiedliwości oraz wyroków TSUE i ETPCz dotyczących polskich sądów. Chce na sędziów założyć kaganiec i zastraszyć ich groźbą drakońskich kar. Chce im też zakazać stosowania prawa europejskiego i wyroków ETPCz oraz TSUE.

Cel jest jeden. Jego projekt ma zalegalizować na zawsze zmiany wprowadzone w sądach przez władzę PiS w latach 2016-23. Ma też zalegalizować neo-sędziów i ich orzeczenia. Nawrocki chce również zmusić sędziów do ślepego stosowania wyroków upadłego Trybunału Konstytucyjnego, który jest obsadzony przez PiS i wydaje orzeczenia – obecnie z przekroczeniem uprawnień – po myśli PiS.

Przeczytaj także:

Jeśli jego projekt wszedłby w życie, oznaczałoby to totalne zwarcie z UE. Jest on bowiem sprzeczny z prawem UE i Konstytucją.

Ten projekt pokazuje też dlaczego PiS nie chce blisko 200 miliardów złotych preferencyjnej pożyczki dla Polski, na zbrojenia z programu unijnego SAFE. Bo ta pożyczka zawiera tzw. mechanizm warunkowości. Czyli pożyczka będzie wypłacana w etapach, pod warunkiem, że w Polsce będzie przestrzegana praworządność.

A projekt prezydenta pokazuje, że obóz PiS nie zamierza jej przestrzegać, tylko chce ją do końca złamać i wyprowadzić Polskę z systemu prawnego UE.

Co jest w projekcie Nawrockiego:

  • Zakaz kwestionowania ustaw uchwalonych przez PiS ws. organizacji sądów; oraz procedury powołania neo-sędziów przez nielegalną neo-KRS w latach 2018-23. Chodzi o neo-KRS, TK, Trybunału Stanu, czy powołane przez PiS Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izbę Odpowiedzialności Zawodowej w SN.
  • Zakaz kwestionowania i uchylania orzeczeń wydanych przez neo-sędziów i zakaz kwestionowania orzeczeń TK. Nie będzie można też uznawać ich za nieistniejące ani pomijać.
  • Z mocy prawa mają być nieważne orzeczenia kwestionujące powołanie neo-sędziów, w tym orzeczenia o wyłączeniu ich ze spraw.
  • Jednocześnie mają być skasowane przepisy dające prawo do testów na niezależność sędziów. Wprowadzono je w 2022 roku na mocy nowelizacji ustawy o SN przygotowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Testów domagała się Komisja Europejska, bo to standard unijny. I był to jeden z wymogów odblokowania miliardów eurofunduszy dla Polski.
  • Sędziowie mają odpowiadać karnie za swoje orzeczenia i skazywani na więzienie za stosowanie prawa. Na takie represje nie zdecydował się nawet PiS. Za „uporczywe” kwestionowanie legalności TK, neo-KRS, uprawnień prezydenta (w tym do powoływania neo-sędziów), Trybunału Stanu oraz ich decyzje i orzeczenia ma grozić kara więzienia od 6 miesięcy do 5 lat. „Uporczywe” kwestionowanie to więcej niż jedno.
  • Jeśli sędzia będzie kwestionował legalność tych organów „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej”, ma mu grozić już od roku do aż 10 lat więzienia! Korzyścią majątkową i osobistą może być np. uznanie, że sędzia robił to dla uzyskania awansu lub stanowiska funkcyjnego (np. przewodniczącego wydziału sądu lub prezesa sądu, czy rzecznika dyscyplinarnego) i wiążących się z tym dodatków finansowych do wynagrodzenia.
  • Kara więzienia od 6 miesięcy do 5 lat będzie grozić też za kwestionowanie neo-sędziów i za pomijanie ich orzeczeń.
  • Sędziowie mają być automatycznie usuwani z zawodu za tzw. odmowę wykonywania wymiaru sprawiedliwości. Nawrocki chce wyrzucać sędziów za odmowę orzekania z neo-sędziami, za wyłączanie neo-sędziów ze spraw i za uchylanie lub pomijanie orzeczeń wydanych z udziałem neo-sędziów. Procedura usuwania z zawodu sędziego ma być uruchamiana automatycznie. A decyzję to potwierdzającą wydawać ma prezydent.
  • Sędziowie mają płacić z własnej kieszeni za uchylanie orzeczeń wydanych przez neo-sędziów. Ma to być traktowane jako zawiniona przez sąd przewlekłość postępowania. I sąd rozpoznający wniosek obywatela o zapłatę odszkodowania za przewlekłość co do zasady będzie miał obowiązek uznać taki wniosek. I zasądzić obywatelowi odszkodowanie w granicach od 6 tysięcy do 40 tysięcy złotych. Nawrocki proponuje też podwojenie wysokości odszkodowań za przewlekłość. Dziś minimalne wynosi 2 tysiące, a maksymalne 20 tysięcy złotych. Przy czym minimalne odszkodowanie za konieczność ponowienia procesu – w wyniku uchylenia orzeczenia neo-sędziego – ma wynosić 6 tysięcy złotych.
Igor Tuleya1
Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya. Za władzy PiS był dwa lata zawieszony za niewygodne dla władzy orzeczenie. Podważał status neo-KRS i neo-sędziów. Jeśli projekt Nawrockiego wszedłby w życie, to Tuleya wyleciałby z zawodu sędziego i trafiłby do więzienia. Fot. Mariusz Jałoszewski

Nawrocki chce zakazać Iustitii, spotkań z obywatelami i wydłużyć listę deliktów dyscyplinarnych

Restrykcyjnych przepisów uderzających w niezależnych sędziów w projekcie Nawrockiego jest więcej:

  • Zakaz przynależności sędziów do stowarzyszeń, które w statucie mają obowiązek stosowania uchwał przyjętych przez stowarzyszenie lub jego władze. To uderzenie wprost w największe stowarzyszenie sędziów Iustitia, do którego należy blisko 4 tysiące sędziów. Ma ono kwestionowane przez Nawrockiego zapisy w swoim statucie. Uderzenie w to stowarzyszenie nie jest przypadkowe. Należy do niego najwięcej sędziów – 1/3 wszystkich. Iustitia za czasów PiS broniła wolnych sądów i represjonowanych sędziów.
  • Prezydent chce też doprowadzić do ujawnienia przez sędziów, do jakich organizacji należą. Strony procesów mają mieć prawo żądać od sędziów ujawnienia przynależności do stowarzyszeń i fundacji oraz do partii politycznych (przed powołaniem na urząd sędziego), w tym w okresie PRL.

Sędziowie na wniosek stron mają mieć obowiązek złożenia do akt sprawy oświadczenia w tej sprawie. Mają to 14 dni od powiadomienia o wyznaczeniu składu orzekającego. Brak oświadczenia będzie rodził dla sędziego odpowiedzialność dyscyplinarną. PiS już kilka lat temu zmusił sędziów do ujawnienia przynależności do stowarzyszeń, ale zakwestionował to TSUE w 2023 roku. Teraz chce zrobić to Nawrocki, obchodząc wyrok Trybunału.

  • Zakaz „prowadzenia działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz niezawisłości asesorów sądowych”. To pojemne hasło, pod które można podciągnąć niemal dowolną działalność sędziego poza salą rozpraw. Można np. zakazać sędziom spotykania się z obywatelami i rozmów o Konstytucji, czy praworządności. Można im zakazać krytyki w mediach rozwiązań ustawowych dotyczących sądów, czy działań ministra sprawiedliwości. Tak właśnie interpretowali taki zakaz za władzy PiS rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry i za to ścigali sędziów.
  • Rozszerzony katalog deliktów dyscyplinarnych. Nawrocki chce, by sędziowie odpowiadali nie tylko karnie, ale też dyscyplinarnie za kwestionowanie instytucji powołanych i obsadzonych przez PiS – neo-KRS, TK, czy nielegalnych Izb w SN – oraz za podważanie statusu neo-sędziów. Odpowiedzialność dyscyplinarna ma grozić też za stosowanie przepisów ustaw zakwestionowanych przez obecny TK, za podważanie i pomijanie wyroków TK, za przynależność do Iustitii i za „prowadzeniu działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sędziów oraz niezawisłości asesorów sądowych”.
  • Nawrocki chce wydłużyć okres przedawnienia czynów dyscyplinarnych. Dziś przedawniają się po 5 latach. A jeśli w tym czasie zostanie wszczęte postępowanie wobec sędziego, to po 8 latach. Nawrocki chce, by czyn dyscyplinarny przedawniał się po 8 latach, a jeśli wszczęto w tym czasie postępowanie, to po 10 latach. Ma to ułatwić rozliczenia sędziów broniących praworządności i sędziów ją przywracających teraz praworządność. Rozliczyć miałby ich PiS, jeśli uda się mu wrócić do władzy.
  • Prezydent ma dostać prawo decydowania o obsadzaniu wolnych stanowisk we wszystkich sądach. Dziś może ogłaszać konkursy na wolne stanowiska tylko w Sądzie Najwyższym. I jego obwieszczenia w Monitorze Polskim zamieszcza premier. Projekt zakłada, że prezydent ma mieć prawo ogłaszać też konkursy na wolne stanowiska w sądach powszechnych i administracyjnych w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Prezydenta.
  • Prezydent chce też narzucać sądom powszechnym regulamin urzędowania. Dziś uchwala go rozporządzeniem minister sprawiedliwości. A chce go uchwalać prezydent, który dziś ma prawo – dał mu je PiS – uchwala regulaminu funkcjonowania SN i sądów administracyjnych. Takie regulaminy wprowadził jeszcze prezydent Duda, który wprowadził w nich zakazy dla sędziów. I zakonserwował zmiany w sądach – w tym te niekonstytucyjne i sprzeczne z prawem europejskim -, wprowadzone „reformami” Ziobry.

Po co ta zmiana? Dziś konkursy w sądach powszechnych ogłasza minister sprawiedliwości, a w sądach administracyjnych prezes NSA. Minister nie ogłasza jednak konkursów, bo nie chce by nielegalna neo-KRS produkowała kolejnych wadliwych neo-sędziów. Prezydent chce więc odebrać mu to prawo. I żeby nikt nie zablokował jego ogłoszeń o konkursach, to chce je publikować na stronie swojej kancelarii w BIP-ie.

Mężczyzna w średnim wieku w garniturze, niebieskiej koszuli i w krawacie, ma okulary
Były prezes Iustitii i sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach. To on skonsolidował środowisko sędziów w obronie wolnych sądów. Nawrocki chce zakazać sędziom przynależności do Iustitii. Jego projekt dla prof. Markiewicza też oznacza groźbę trafienia do więzienia. Fot. Mariusz Jałoszewski

Projekt prezydenta to zapowiedź tego, co z sądami zrobi PiS, jeśli wróci do władzy

Projekt prezydenta nie ma szans na uchwalenie w obecnym Sejmie. Po co więc prezydent go zgłasza? Chce pokazać, że ma inny pomysł na sądy i nie będzie podpisywał ustaw rządowych przywracających praworządność w sądach.

To też sygnał do obywateli, co czeka sądy, jeśli PiS wróci do władzy. Bo partia Kaczyńskiego nie porzuciła pomysłów przejęcia kontroli nad sądami. Co więcej, jasno zapowiada, że jeśli wróci do władzy, to przejmie sądy i obsadzi je „swoimi sędziami”. Zaś niezależnych sędziów po prostu wyrzuci.

Wiele razy zapowiadał to prezes PiS Jarosław Kaczyński, który, gdy jeszcze rządził PiS, mówił wprost, co chce z nimi zrobić i, że sądy są ostatnią barykadą do zdobycia. Powtórzono to na kongresie PiS w Katowicach w 2025 roku. Były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś tak streścił tam pomysł na sądy: „wszyscy won”.

To zapowiedź opcji zerowej. A w wyrzuceniu sędziów ma pomóc tzw. reorganizacja sądów, czyli likwidacja obecnych i powołanie nowych, co otworzy drogę do czystek wśród sędziów. Chciał to już zrobić minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ale nie zdążył. Zablokowała to UE, która zamroziła miliardy dla Polski.

Ale teraz PiS zapowiada, że nie pójdzie na żadne ustępstwa wobec UE. Mówił o tym m.in. były szef MEN Przemysław Czarnek, który o TSUE wyraża się pogardliwie „TSUE srue”. Do ostrego kursu wobec sądów oficjalnie dołączył teraz ze swoim projektem prezydent Karol Nawrocki.

Tylko że realizacja zapowiedzi PiS i ewentualne uchwalenie projektu Nawrockiego doprowadzi do otwartej wojny z UE. Projekt Nawrockiego jest sprzeczny z prawem europejskim i Konstytucją, które gwarantują obywatelom prawo do procesu przed niezależnym sądem, ustanowionym ustawą. A ETPCz i TSUE w poprzednich latach podważyły „reformy” Ziobry w sądach.

Trybunały podważyły legalność neo-KRS i dawanych przez nią nominacji dla neo-sędziów. Uznały ten organ za upolityczniony i sprzeczny z Konstytucją. 15 członków-sędziów do KRS wybrali bowiem posłowie PiS w Sejmie, czyli politycy. A Konstytucja zabrania wyboru sędziowskiej części KRS przez Sejm.

Poza tym wybrano głównie sędziów, którzy poszli na współpracę z ministrem Ziobrą, politykiem PiS. Dlatego też wadliwe są nominacje dla neo-sędziów, szczególnie neo-sędziów SN.

Trybunały podważyły również legalność powołanych przez PiS – w SN – Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Są one w całości obsadzone neo-sędziami. Uznały, że nie są one sądem, a wydane z udziałem neo-sędziów SN orzeczenia można pomijać.

Ponadto Trybunały podważyły prawomocność TK w składzie z sędziami dublerami i wydane z ich udziałem wyroki.

I teraz prezydent Nawrocki pod rygorem wysokich kar więzienia, wysokich odszkodowań i dyscyplinarek, chce zakazać polskim sędziom wykonywania tych wyroków ETPCz i TSUE. Uznaje je wręcz za nie obowiązujące w Polsce, bo uważa, że Trybunały wydały je z przekroczeniem uprawnień.

Za to nakazuje ustawowo sędziom stosowanie wyroków upadłego TK Julii Przyłębskiej, która gotowała obiady dla Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie TK kieruje były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski, zaufany Ziobry.

Nawrocki chce więc wyłączyć polski wymiar sprawiedliwości spod kontroli spełniania standardów europejskich, co robią TSUE i ETPCz. A chodzi o podstawowy standard – sądy mają być niezależne, wolne od polityków i gwarantować obywatelom niezależne wyroki.

Michał Woś w Ministerstwie Sprawiedliwości uśmiecha się nieśmiało
Były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. W 2025 roku na kongresie programowym PiS w Katowicach mówił do sędziów "wszyscy won". To zapowiedź opcji zero w sądach. Dziś Woś jest oskarżony za zakup Pegasusa z środków Funduszu Sprawiedliwości. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

Projekt Nawrockiego to ustawa kagańcowa 2.0 w wersji turbo

Represje wobec sędziów i karanie ich więzieniem za stosowanie prawa europejskiego to nie tylko konflikt z UE, ale wręcz groźba Polexitu. Bo Komisja Europejska nie zgodzi się, by kraj członkowski wysyłał sędziów za orzeczenia do więzienia. To złamanie podstawowych zasad demokracji i wartości (państwo prawa z niezależnymi sądami), na których oparta jest UE.

PiS już raz próbował karać sędziów za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE, których jego rząd nie chciał wykonać. Skończyło się to blokadą miliardów dla Polski dla KPO i przyblokowaniem funduszy z budżetu unijnego. A za niewykonanie przez rząd Morawieckiego wyroku TSUE z 2021 roku ws. Izby Dyscyplinarnej Polska zapłaciła 320 milionów euro kary. Wywołało to kryzys w relacjach rządu PiS-u z Brukselą. Podobnie jak uchwalenie tzw. ustawy kagańcowej.

Przypomnijmy. Pod koniec 2019 roku PiS błyskawicznie uchwalił ustawę kagańcową. Wprowadzała ona kary dyscyplinarne dla sędziów za podważanie statusu neo-sędziów, neo-KRS, czy Izby Dyscyplinarnej. W ten sposób chciał zablokować wykonanie przez polskich sędziów wyroku TSUE z listopada 2019 roku, w którym po raz pierwszy Trybunał powiedział, jak należy ocenić legalność neo-KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Na podstawie tego wyroku polscy sędziowie zaczęli podważać ich status oraz neo-sędziów. Pierwszy zrobił to sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, za co został zawieszony na ponad dwa lata. W jego ślady poszli inni sędziowie. Również SN w trzyosobowym składzie w grudniu 2019 roku wydał wyrok podważający neo-KRS i neo-sędziów. A w styczniu 2020 roku pełny skład SN w historycznej uchwale, podważył legalność neo-KRS, Izby Dyscyplinarnej i neo-sędziów.

Potem PiS częściowo z tych zmian się wycofał, bo liczył na odblokowanie KPO. W 2022 roku prezydencka nowelizacja ustawy o SN zlikwidowała Izbę Dyscyplinarną. Jej miejsce zajęła Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ale też jest wadliwa, bo są w niej neo-sędziowie SN. A sędziów do niej wskazał prezydent, czyli polityk.

PiS częściowo złagodził też ustawę kagańcową i wprowadził brak kar za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE. Dzięki temu ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych Ziobry sędziowie byli uniewinniani już przez nową Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.

W czerwcu 2023 roku TSUE uznał ustawę kagańcową za sprzeczną z prawem UE. Zakwestionował też obowiązek ujawnienia przez sędziów przynależności do stowarzyszeń sędziowskich. Mieli oni składać oświadczenia, które publikowano w internecie. Trybunał uznał, że narusza to prawo do zrzeszania się sędziów. Oświadczenia usunięto z internetu za obecnej władzy. Ale teraz Nawrocki taki obowiązek chce wprowadzić w inny sposób.

TSUE orzekł jeszcze, że nie można zakazywać sędziom robienia testów na niezawisłość i bezstronność neo-sędziów. A Nawrocki chce teraz zakazać testowania niezależności sędziów.

Z kolei ETPCz w wyrokach dał sędziom prawo do mówienia o wymiarze sprawiedliwości. Trybunał uznał, że jest to wręcz ich obowiązek, jeśli wprowadzane zmiany zagrażają niezależności sądów. Tymczasem Nawrocki chce sędziów zakneblować.

PiS nie wycofał się jednak z ustawy kagańcowej, która obowiązuje do dziś. Nie udało się jej też wycofać obecnemu rządowi. Na przeszkodzie stały weta prezydenta Andrzeja Dudy, a teraz Karola Nawrockiego. Zatrzymano jednak represje wobec sędziów za stosowanie prawa europejskiego.

Teraz Nawrocki proponuje nie tylko powrót do tych represji, ale też wyrzucanie sędziów z zawodu i wysyłanie ich do więzienia.

Sędzia Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Był pierwszym polskim sędzią zawieszonym za wykonanie wyroku TSUE i podważenie na jego podstawie statusu neo-KRS i neo-sędziów. Był zawieszony ponad 2 lata. Za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE oraz obronę praworządności miał 11 dyscyplinarek. Według Nawrockiego za to powinien trafić do więzienia nawet na 10 lat, bo dziś Juszczyszyn jest wiceprezesem olsztyńskiego sądu. Czyli uzyskał rzekomą korzyść osobistą i majątkową. Fot. Mariusz Jałoszewski
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze