Prezydent Nawrocki ogłosił ustawę „naprawiającą” sądy. To ustawa kagańcowa 2.0, tylko bardziej brutalna. Zakazuje sędziom stosowania prawa UE. A za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE będą grozić kary więzienia, płacenie odszkodowań do 40 tys. i automatyczne wyrzucanie z zawodu
Ogłoszony przez prezydenta Karola Nawrockiego projekt „naprawy” sądów, to wypowiedzenie wojny rządowi Donalda Tuska, UE i przede wszystkim sędziom, którzy bronili praworządności oraz stosują prawo europejskie. Projekt jest odpowiedzią na rządowe ustawy dotyczące przywracania praworządności.
Zamieszczono go na stronie Kancelarii Prezydenta w czwartek 19 lutego 2026 roku, krótko po ogłoszeniu zawetowania przez Nawrockiego rządowego projektu dotyczącego przywrócenia legalnej KRS. To celowy zabieg, którym prezydent pokazuje, że nie chce kompromisu w tych sprawach.
Nawrocki już nie kryje, jakie ma intencje wobec wymiaru sprawiedliwości oraz wyroków TSUE i ETPCz dotyczących polskich sądów. Chce na sędziów założyć kaganiec i zastraszyć ich groźbą drakońskich kar. Chce im też zakazać stosowania prawa europejskiego i wyroków ETPCz oraz TSUE.
Cel jest jeden. Jego projekt ma zalegalizować na zawsze zmiany wprowadzone w sądach przez władzę PiS w latach 2016-23. Ma też zalegalizować neo-sędziów i ich orzeczenia. Nawrocki chce również zmusić sędziów do ślepego stosowania wyroków upadłego Trybunału Konstytucyjnego, który jest obsadzony przez PiS i wydaje orzeczenia – obecnie z przekroczeniem uprawnień – po myśli PiS.
Jeśli jego projekt wszedłby w życie, oznaczałoby to totalne zwarcie z UE. Jest on bowiem sprzeczny z prawem UE i Konstytucją.
Ten projekt pokazuje też dlaczego PiS nie chce blisko 200 miliardów złotych preferencyjnej pożyczki dla Polski, na zbrojenia z programu unijnego SAFE. Bo ta pożyczka zawiera tzw. mechanizm warunkowości. Czyli pożyczka będzie wypłacana w etapach, pod warunkiem, że w Polsce będzie przestrzegana praworządność.
A projekt prezydenta pokazuje, że obóz PiS nie zamierza jej przestrzegać, tylko chce ją do końca złamać i wyprowadzić Polskę z systemu prawnego UE.
Co jest w projekcie Nawrockiego:
Restrykcyjnych przepisów uderzających w niezależnych sędziów w projekcie Nawrockiego jest więcej:
Sędziowie na wniosek stron mają mieć obowiązek złożenia do akt sprawy oświadczenia w tej sprawie. Mają to 14 dni od powiadomienia o wyznaczeniu składu orzekającego. Brak oświadczenia będzie rodził dla sędziego odpowiedzialność dyscyplinarną. PiS już kilka lat temu zmusił sędziów do ujawnienia przynależności do stowarzyszeń, ale zakwestionował to TSUE w 2023 roku. Teraz chce zrobić to Nawrocki, obchodząc wyrok Trybunału.
Po co ta zmiana? Dziś konkursy w sądach powszechnych ogłasza minister sprawiedliwości, a w sądach administracyjnych prezes NSA. Minister nie ogłasza jednak konkursów, bo nie chce by nielegalna neo-KRS produkowała kolejnych wadliwych neo-sędziów. Prezydent chce więc odebrać mu to prawo. I żeby nikt nie zablokował jego ogłoszeń o konkursach, to chce je publikować na stronie swojej kancelarii w BIP-ie.
Projekt prezydenta nie ma szans na uchwalenie w obecnym Sejmie. Po co więc prezydent go zgłasza? Chce pokazać, że ma inny pomysł na sądy i nie będzie podpisywał ustaw rządowych przywracających praworządność w sądach.
To też sygnał do obywateli, co czeka sądy, jeśli PiS wróci do władzy. Bo partia Kaczyńskiego nie porzuciła pomysłów przejęcia kontroli nad sądami. Co więcej, jasno zapowiada, że jeśli wróci do władzy, to przejmie sądy i obsadzi je „swoimi sędziami”. Zaś niezależnych sędziów po prostu wyrzuci.
Wiele razy zapowiadał to prezes PiS Jarosław Kaczyński, który, gdy jeszcze rządził PiS, mówił wprost, co chce z nimi zrobić i, że sądy są ostatnią barykadą do zdobycia. Powtórzono to na kongresie PiS w Katowicach w 2025 roku. Były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś tak streścił tam pomysł na sądy: „wszyscy won”.
To zapowiedź opcji zerowej. A w wyrzuceniu sędziów ma pomóc tzw. reorganizacja sądów, czyli likwidacja obecnych i powołanie nowych, co otworzy drogę do czystek wśród sędziów. Chciał to już zrobić minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ale nie zdążył. Zablokowała to UE, która zamroziła miliardy dla Polski.
Ale teraz PiS zapowiada, że nie pójdzie na żadne ustępstwa wobec UE. Mówił o tym m.in. były szef MEN Przemysław Czarnek, który o TSUE wyraża się pogardliwie „TSUE srue”. Do ostrego kursu wobec sądów oficjalnie dołączył teraz ze swoim projektem prezydent Karol Nawrocki.
Tylko że realizacja zapowiedzi PiS i ewentualne uchwalenie projektu Nawrockiego doprowadzi do otwartej wojny z UE. Projekt Nawrockiego jest sprzeczny z prawem europejskim i Konstytucją, które gwarantują obywatelom prawo do procesu przed niezależnym sądem, ustanowionym ustawą. A ETPCz i TSUE w poprzednich latach podważyły „reformy” Ziobry w sądach.
Trybunały podważyły legalność neo-KRS i dawanych przez nią nominacji dla neo-sędziów. Uznały ten organ za upolityczniony i sprzeczny z Konstytucją. 15 członków-sędziów do KRS wybrali bowiem posłowie PiS w Sejmie, czyli politycy. A Konstytucja zabrania wyboru sędziowskiej części KRS przez Sejm.
Poza tym wybrano głównie sędziów, którzy poszli na współpracę z ministrem Ziobrą, politykiem PiS. Dlatego też wadliwe są nominacje dla neo-sędziów, szczególnie neo-sędziów SN.
Trybunały podważyły również legalność powołanych przez PiS – w SN – Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Są one w całości obsadzone neo-sędziami. Uznały, że nie są one sądem, a wydane z udziałem neo-sędziów SN orzeczenia można pomijać.
Ponadto Trybunały podważyły prawomocność TK w składzie z sędziami dublerami i wydane z ich udziałem wyroki.
I teraz prezydent Nawrocki pod rygorem wysokich kar więzienia, wysokich odszkodowań i dyscyplinarek, chce zakazać polskim sędziom wykonywania tych wyroków ETPCz i TSUE. Uznaje je wręcz za nie obowiązujące w Polsce, bo uważa, że Trybunały wydały je z przekroczeniem uprawnień.
Za to nakazuje ustawowo sędziom stosowanie wyroków upadłego TK Julii Przyłębskiej, która gotowała obiady dla Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie TK kieruje były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski, zaufany Ziobry.
Nawrocki chce więc wyłączyć polski wymiar sprawiedliwości spod kontroli spełniania standardów europejskich, co robią TSUE i ETPCz. A chodzi o podstawowy standard – sądy mają być niezależne, wolne od polityków i gwarantować obywatelom niezależne wyroki.
Represje wobec sędziów i karanie ich więzieniem za stosowanie prawa europejskiego to nie tylko konflikt z UE, ale wręcz groźba Polexitu. Bo Komisja Europejska nie zgodzi się, by kraj członkowski wysyłał sędziów za orzeczenia do więzienia. To złamanie podstawowych zasad demokracji i wartości (państwo prawa z niezależnymi sądami), na których oparta jest UE.
PiS już raz próbował karać sędziów za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE, których jego rząd nie chciał wykonać. Skończyło się to blokadą miliardów dla Polski dla KPO i przyblokowaniem funduszy z budżetu unijnego. A za niewykonanie przez rząd Morawieckiego wyroku TSUE z 2021 roku ws. Izby Dyscyplinarnej Polska zapłaciła 320 milionów euro kary. Wywołało to kryzys w relacjach rządu PiS-u z Brukselą. Podobnie jak uchwalenie tzw. ustawy kagańcowej.
Przypomnijmy. Pod koniec 2019 roku PiS błyskawicznie uchwalił ustawę kagańcową. Wprowadzała ona kary dyscyplinarne dla sędziów za podważanie statusu neo-sędziów, neo-KRS, czy Izby Dyscyplinarnej. W ten sposób chciał zablokować wykonanie przez polskich sędziów wyroku TSUE z listopada 2019 roku, w którym po raz pierwszy Trybunał powiedział, jak należy ocenić legalność neo-KRS i Izby Dyscyplinarnej.
Na podstawie tego wyroku polscy sędziowie zaczęli podważać ich status oraz neo-sędziów. Pierwszy zrobił to sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, za co został zawieszony na ponad dwa lata. W jego ślady poszli inni sędziowie. Również SN w trzyosobowym składzie w grudniu 2019 roku wydał wyrok podważający neo-KRS i neo-sędziów. A w styczniu 2020 roku pełny skład SN w historycznej uchwale, podważył legalność neo-KRS, Izby Dyscyplinarnej i neo-sędziów.
Potem PiS częściowo z tych zmian się wycofał, bo liczył na odblokowanie KPO. W 2022 roku prezydencka nowelizacja ustawy o SN zlikwidowała Izbę Dyscyplinarną. Jej miejsce zajęła Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ale też jest wadliwa, bo są w niej neo-sędziowie SN. A sędziów do niej wskazał prezydent, czyli polityk.
PiS częściowo złagodził też ustawę kagańcową i wprowadził brak kar za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE. Dzięki temu ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych Ziobry sędziowie byli uniewinniani już przez nową Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.
W czerwcu 2023 roku TSUE uznał ustawę kagańcową za sprzeczną z prawem UE. Zakwestionował też obowiązek ujawnienia przez sędziów przynależności do stowarzyszeń sędziowskich. Mieli oni składać oświadczenia, które publikowano w internecie. Trybunał uznał, że narusza to prawo do zrzeszania się sędziów. Oświadczenia usunięto z internetu za obecnej władzy. Ale teraz Nawrocki taki obowiązek chce wprowadzić w inny sposób.
TSUE orzekł jeszcze, że nie można zakazywać sędziom robienia testów na niezawisłość i bezstronność neo-sędziów. A Nawrocki chce teraz zakazać testowania niezależności sędziów.
Z kolei ETPCz w wyrokach dał sędziom prawo do mówienia o wymiarze sprawiedliwości. Trybunał uznał, że jest to wręcz ich obowiązek, jeśli wprowadzane zmiany zagrażają niezależności sądów. Tymczasem Nawrocki chce sędziów zakneblować.
PiS nie wycofał się jednak z ustawy kagańcowej, która obowiązuje do dziś. Nie udało się jej też wycofać obecnemu rządowi. Na przeszkodzie stały weta prezydenta Andrzeja Dudy, a teraz Karola Nawrockiego. Zatrzymano jednak represje wobec sędziów za stosowanie prawa europejskiego.
Teraz Nawrocki proponuje nie tylko powrót do tych represji, ale też wyrzucanie sędziów z zawodu i wysyłanie ich do więzienia.
Sądownictwo
Andrzej Duda
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prezydent
Sąd Najwyższy
Trybunał Konstytucyjny
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Iustitia
Izba Dyscyplinarna
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych
Izba Odpowiedzialności Zawodowej
neo sędziowie
praworządność
represje sędziów
ustawa kagańcowa
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze