Poseł Kowalski tropi cudzoziemców zatrudnionych w ministerstwach. Co zrobi rząd?
Poseł Kowalski domaga się od ministerstw, żeby przedstawiły informacje, ilu cudzoziemców zatrudniają, jakiej są narodowości, w jakich departamentach pracują i do jakich informacji mają dostęp. „Zapytanie posła Kowalskiego powinno wylądować w niszczarce” – mówi nam Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równości
9 czerwca 2026 poseł Janusz Kowalski z mównicy sejmowej zapowiedział, że przeprowadzi „kontrolę dotyczącą ukrainizacji administracji publicznej”. W tym celu rozesłał do wszystkich resortów interpelacje, w których domaga się podania informacji, ilu cudzoziemców lub osób o podwójnym obywatelstwie pracuje w ministerstwach. Jak argumentuje Kowalski, polityka zatrudniania w administracji publicznej powinna uwzględniać w pierwszej kolejności „interes obywateli”.
„Obywatele mają prawo wiedzieć, jaka jest rzeczywista skala zatrudnienia cudzoziemców w ministerstwach, na jakich zasadach osoby te są przyjmowane do pracy, czy uczestniczą w otwartych i konkurencyjnych naborach oraz w jakim zakresie korzysta się z umów cywilnoprawnych, które nie podlegają takim samym wymogom transparentności jak nabór na stanowiska urzędnicze. Szczególnego znaczenia nabiera również kwestia osób posiadających podwójne obywatelstwo, zwłaszcza w przypadku wykonywania zadań związanych z funkcjonowaniem organów państwa i dostępem do informacji istotnych z punktu widzenia interesu publicznego” – pisze w interpelacji Kowalski.
Były poseł PiS chce wiedzieć, jakiej narodowości są osoby zatrudniane w resortach, w jakich departamentach pracują i na jakich stanowiskach. Domaga się też ujawnienia, czy cudzoziemcy lub osoby o podwójnym obywatelstwie uczestniczą w procesach decyzyjnych, jakie uprawnienia komunikacyjne i teleinformatyczne posiadają, czy posiadają dostępy do baz danych i publicznych rejestrów. Kowalski chce, żeby resorty podały także kwoty przeznaczone na wypłatę wynagrodzeń dla takich pracowników oraz ujawniły, czy w toku rekrutacji przypadkiem nie wyeliminowali oni kandydatów tylko z polskim obywatelstwem.

Komentarze