0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Poseł Kurzępa został podczas wywiadu w RMF FM zapytany, czy renta socjalna w wysokości mniejszej niż połowa pensji minimalnej jest właściwym rozwiązaniem. Odpowiedział, że na tę chwilę rząd jest w stanie przekazać tylko tyle, co obecnie.

„A jest pan w stanie sobie wyobrazić, że przeżyje pan za 1600 zł brutto?” – zapytał Robert Mazurek.

Odpowiedzi posła początkowo były wymijające. „Pytanie o wyobraźnię jest pytaniem zbyt otwartym, bo oczywiście wyobrażam sobie” – powiedział w końcu. Całą rozmowę można obejrzeć tutaj.

Skąd w ogóle to pytanie?

Wraca protest osób z niepełnosprawnościami

W Sejmie protest wznowiły osoby z niepełnosprawnością i ich opiekuni. Jego liderką jest Iwona Hartwich, matka niepełnosprawnego Jakuba. W poprzedniej kadencji Hartwich prowadziła też podobny protest, wówczas nie była jeszcze posłanką. O proteście i jego przyczynach napisała w OKO.press dokładnie Julia Theus. Jednym z postulatów jest podniesienie kwoty renty socjalnej do wysokości pensji minimalnej. Od 1 marca, po najnowszej waloryzacji, renta socjalna wynosi 1588,44 zł brutto. Netto to zaledwie 1445 zł.

Renta socjalna przysługuje, gdy osoba z niepełnosprawnościami ukończy 18 lat. To świadczenie dla osób, które nigdy nie opłacały składek na ZUS, a są całkowicie niezdolne do pracy.

Jak podaje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, możesz uzyskać prawo do renty socjalnej, jeśli spełniasz poniższe warunki:

  • jesteś osobą pełnoletnią: masz ukończone 18 lat lub jesteś kobietą, która wyszła za mąż po ukończeniu 16 lat;
  • lekarz orzecznik ZUS / komisja lekarska ZUS stwierdził/a, że jesteś całkowicie niezdolny do pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu, które powstało: przed ukończeniem przez Ciebie 18. roku życia lub w trakcie nauki, zanim skończyłeś 25 lat.

Mimo że w ostatnich latach wzrosła znacznie – w 2015 roku wynosiła 739,58 zł. To jednak wciąż dalece zbyt mało, by pozwalało na godne utrzymanie się w przypadku braku dochodu z pracy. Tu warto wyjaśnić: choć renta przysługuje przy stwierdzonej niezdolności do pracy, renciści socjalnie mogą pracować i wciąż otrzymywać rentę. Warunek? Ich przychód nie może przekraczać 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za kwartał (dziś jest to 8.753,60 zł).

Przeczytaj także:

Arogancja władzy

Wypowiedź posła Kurzępy może oburzać na kilku poziomach.

Poseł mówi, że za niski zasiłek można przeżyć. W domyśle – nie trzeba więc podnosić wysokości zasiłku. Tymczasem jest to kwota poniżej minimum socjalnego z drugiego kwartału 2022 roku. Minimum socjalne to wskaźnik obliczany przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych.

W opracowaniu IPiSS czytamy:

„Model ten przewiduje taki zakres i poziom zaspokajanych potrzeb, aby osobom w gospodarstwie domowym na każdym etapie ich rozwoju umożliwić reprodukcję sił życiowych, posiadanie i wychowanie potomstwa oraz utrzymanie więzi społecznych. Zakłada to zaspokajanie potrzeb na godziwym, choć skromnym poziomie, uwzględniając wskazania nauki (np. normy żywieniowe), ale także normy obyczajowe i kulturowe czy normy prawne (np. zakresie mieszkania, edukacji)”.

Dla drugiego kwartału 2022 dla jednoosobowego gospodarstwa domowego minimum socjalne wynosiło 1471,66 zł. A model ten nie uwzględnia potrzeb osób z niepełnosprawnościami, takich jak usługi opiekuńcze, sprzęt ułatwiający mobilność czy leki.

Oczywiście osoby, które są niezdolne do pracy, rzadko mogą funkcjonować w pełni samodzielnie. Niemniej pokazuje to, że kwota renty jest bardzo niska i nie wystarczy do godnego życia - zwłaszcza, jeśli rząd lub samorząd nie dostarcza osobie z niepełnosprawnością wsparcia w postaci odpowiednich usług. O tym, że w Polsce jest pod tym względem wiele do zrobienia, piszemy w OKO.press regularnie.

Minimum jest też wskaźnikiem uśrednionym, nie obejmuje każdej sytuacji życiowej. Przykładowo, w minimum za rok 2020 koszty użytkowania mieszkania były szacowane na 375 zł. Dla osoby, która wynajmuje mieszkanie lub ma kredyt mieszkaniowy próg ten będzie znacznie wyższy.

Nie dla każdego

Wróćmy teraz do posła Kurzępy. Rzeczywiście, jeśli posłużyć się wyłącznie nieograniczoną wyobraźnią, można stwierdzić, że przeżycie za 1445 złotych jest możliwe. Ale potrzebnych jest kilka warunków. Pomocne będzie posiadanie własnego mieszkania, niskie rachunki, brak stałych zobowiązań w rodzaju kredytu oraz bycie zdrową osobą.

Poseł Kurzępa nie spełnia wszystkich punktów. Z ostatniego oświadczenia majątkowego wiemy, że w kwietniu 2022 miał zobowiązania w postaci kredytu hipotecznego na kwotę 118,8 tys. zł i kredytu gotówkowego w wysokości 99,4 tys. (na zakup samochodu).

Nie wiemy, jaka jest wysokość rat tych kredytów, być może poseł korzysta z wakacji kredytowych. Z ujawnionej korespondencji z Michałem Dworczykiem wiemy natomiast, ile wynosiła rata jego kredytu w 2019 roku.

Po wyborach w 2019, gdy nie dostał się do Sejmu (wcześniej był posłem w latach 2015-2019), w mailu napisał:

"Michale, wypadłem z Sejmu. Jestem do dyspozycji. Nie ukrywam, że kredyt hipoteczny zażre wszystkie moje pobory z Uczelni (zarabiam tam zaledwie 5.200) kredyt to 3 200, szukam ratunku. Bez dodatkowego zatrudnienia nie przeżyję i popadnę w poważne kłopoty".

Czyli poseł nie wyobrażał sobie wówczas życia za ponad 5 tys. złotych. Dziś uważa, że osoby z niepełnosprawnością mogą przeżyć za trzy razy mniej.

Korespondencja prywatna

Poseł Kurzępa próbował odcinać się od tego maila, ale robił to nieudolnie. Nie był w stanie powiedzieć wprost, że nie jest to jego wiadomość. Skupił się raczej na niestosowności zaglądania do cudzej korespondencji. A prawdziwość maili ze skrzynki Michała Dworczyka była wielokrotnie potwierdzana.

„Wejście w sieci komputerowe i hejtowanie korespondencji prywatnej, jest przestępstwem” – oświadczył poseł.

Nie wiemy, czym jest "hejtowanie korespondencji prywatnej", ale z tego, co wiemy, polskie prawo nie przewiduje takiego przestępstwa. Tak czy inaczej – nie zamierzamy tego robić. Warto natomiast zastanowić się, czy wyobraźnia nie ponosi tutaj posła Kurzępy zbyt daleko. Trudno bowiem dojść do tego, jak z ratami kredytu poseł wyobraża sobie przeżycie za 1445 złotych.

Skąd te straty? Nie wiem

Tajemnica może tkwić w tym, że pomimo złożonego oświadczenia majątkowego finanse posła PiS nie są przejrzyste. W ostatnim oświadczeniu zgłosił też 391 tys. zł przychodu z jednoosobowej działalności gospodarczej. Firma nazywa się „Falochron ekspertyzy socjo-psycho-edukacyjne. Terapia i konsultacje. Jacek Kurzępa”. Ale z tytułu tej działalności poseł osiągnął w 2021 roku stratę w wysokości 5,6 tys. złotych.

Na pytanie Roberta Mazurka o to, jak się to stało, odpowiedział:

„Moje finanse prowadzi księgowa, ja realizuję różne zadania badawcze, konsultacyjne, rozwojowe, w związku z czym…” – tu prowadzący mu przerwał, po raz kolejny wyrażając zdziwienie, jak można wykazać stratę przy tak wysokich przychodach i jednoosobowej działalności gospodarczej.

„No nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, być może poległem. Zapytam mojej księgowej, dowiem się wszystkiego” - uciął Kurzępa.

Czyli – poseł nie wie, dlaczego koszty jego jednoosobowej działalności zbliżyły się do 400 tys. złotych w jednym roku i przekroczyły dochody. W wywiadzie nie padło nawet jedno słowo o tym, co dokładnie robi poseł i profesor w ramach swojej – przynajmniej w 2021 roku – charytatywnej działalności.

Strumień dotacji

A dodatkowo w oświadczeniu majątkowym znajdziemy informację, że dochody posła Kurzępy w 2021 roku wyniosły łącznie 526 tys. złotych.

To:

  • 209 tys. zł z tytułu zatrudnienia,
  • 276,8 tys. zł z tytułu umów zlecenie,
  • 2,7 tys. z praw autorskich,
  • 37,6 tys. z tytułu diet poselskich.

I to wszystko pomimo straty we własnej firmie. Miesięcznie to ponad 43 tys. złotych.

Część tajemnicy rozwiązują doniesienia „Gazety Wyborczej” z 6 marca. Dziennik opisuje jakie kwoty przepływają od 2020 roku przez założone przez posła stowarzyszenie Matecznik Pomocniczości i Dobroci. To (cytujemy za „Wyborczą”):

  • 49 720 euro z upolitycznionej państwowej fundacji FRSE na projekt „Czy musimy stąd wyjeżdżać... depopulacja małych społeczności lokalnych na Ziemi Lubuskiej i jej konsekwencje w biografiach młodzieży Matecznik Pomocniczości i Dobroci";
  • 440 000 tys. zł z Narodowego Instytutu Wolności (podlega ministrowi kultury i wicepremierowi Piotrowi Glińskiemu) na projekt „Wyrwani ze szponów pandemii… nie zostawia się przyjaciół w biedzie, a ludzi w potrzebie!" (trudno nam nie odnotować, że nazwa projektu jest niezwykle celna - przyp. red.);
  • 400 tys. zł z NIW na projekt Obywatelska Róża Wiatrów ROZKWIT!;
  • 185 925 zł z NIW na projekt Lubuski Wulkan Aktywności Młodzieży.

A dodatkowo z Ministerstwa Edukacji i Nauki na badania, które prowadził Kurzępa uniwersytety w Zielonej Górze i w Szczecinie bez konkursu otrzymały 3 mln i 4,6 mln zł.

Może by Władek złożył mandat?

Dzień po cytowanym już mailu do Michała Dworczyka Kurzępa napisał kolejną wiadomość:

„Michał, może zagrać by tak, aby wojewoda lubuski Władek Dajczak złożył mandat, wtedy ja wchodzę, bo jestem pierwszy na liście. Niestety sam z siebie tego nie zrobi. Musi mieć wspomaganie!".

W styczniu 2020 wojewoda Dajczak wraca na swoje stanowisko w województwie lubuskim, a Kurzępa znów zostaje posłem. I chwilę później zakłada swoje stowarzyszenie.

Podsumujmy: dzięki swoim koneksjom poseł w przeciętnej sytuacji finansowej wraca do Sejmu, zakłada stowarzyszenie, potrafi załatwić duże pieniądze na prowadzone przez siebie badania. Osiąga wysokie, topowe w skali Polski dochody – ponad 40 tys. złotych miesięcznie. Posiada dom o powierzchni 159 metrów kwadratowych.

I w takiej sytuacji mówi, że wyobraża sobie życie za niecałe 1,5 tys. złotych miesięcznie.

;

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze