Rezygnacja Marie Collins z udziału w Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich to cios w wiarygodność Watykanu w sprawie walki z przestępstwami pedofilskimi i ich tuszowaniem. Ale Collins - sama była ofiarą molestowania przez księdza - zamierza nadal współpracować z Kościołem w szkoleniu biskupów i księży

Papieska Komisja ds. Ochrony Nieletnich została powołana przez papieża Franciszka w 2014 r. nie dla badania poszczególnych skarg na księży, lecz pomocy w dopracowaniu kościelnego systemu prewencji i reagowania na przestępstwa i ich tuszowanie. Wśród jej kilkunastu członków jest Hanna Suchocka (była premier i była ambasador w Watykanie).


To kolejny tekst w cyklu OKO.press o zwalczaniu pedofilii księży w Kościele. Dotychczas  opublikowaliśmy

  • o tym, że Jan Paweł II nie wierzył w pedofilię i niewiele robił z tym problemem – pisał Tomasz Bielecki;
  • o tym, jak z problemem (nie) radzi sobie Kościół powszechny – pisała Anna J. Dudek;
  • o tym, jak polski Kościół walczy z pedofilią bardziej w słowach, niż w czynach – pisał Daniel Flis.

Ale w ostatnią środę Irlandka Marie Collins poinformowała, że rezygnuje z udziału w Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich. „Przyjmując nominację, zapowiedziałam, że

nie pozostanę [w Komisji], jeśli dostrzegę sprzeczność między tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, a tym, co jest mówione publicznie. I tak się zdarzyło, więc ustąpiłam”

– tłumaczyła Collins w jednym z wywiadów prasowych.



Podkreśla, że Komisja sporo osiągnęła, ale – bez wdawania się w szczegóły –  przyznaje, że także inni członkowie bywają przygnębieni zbyt powolnym wdrażaniem (bądź niewdrażaniem) zaleceń Komisji przez Watykan. „Są ludzie, którzy opierają się zmianom. Myślę, że wszyscy czasem czujemy się tym sfrustrowani” – powiedział przewodniczący komisji kardynał Sean O’Malley już po dymisji Collins, która zresztą wciąż wychwala jego zasługi.

Collins w wieku 13 lat była wykorzystywana przez szpitalnego kapelana w 1961 roku.

„Te same ręce, które molestowały mnie wieczorem, rano podawały mi hostię. Wiedziałam, że to złe. Ale zarazem to ja czułam się winna” – opowiadała.

Proboszcz umacniał ją w poczuciu winy, a gdy już jako dorosła kobieta powiedziała o swych krzywdach biskupowi 25 lat później, ten był zatroskany głównie o reputację Kościoła.

Ostatecznie Collins, zrażona tuszowaniem pedofilii w latach 90., wieku 47 lat, opowiedziała publicznie, co zrobił jej kapelan. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych ofiar, Collins nie opuściła Kościoła i zaczęła walczyć od środka z tuszowaniem przestępstw. Była bliską pomocniczką dublińskiego abp. Diarmuida Martina, który  wspierał prace nad raportami o pedofilii w irlandzkim Kościele (pierwsze z nich opublikowano w 2009 roku)

Komisja zaleca: trybunał dla biskupów za tuszowanie

Pierwszym i jak dotąd najpoważniejszym zaleceniem Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich (podzielanym przez Radę Kardynałów doradzającą papieżowi) było powołanie „trybunału” badającego odpowiedzialność biskupów podejrzanych o tuszowanie przestępstw pedofilskich swych podwładnych.

To element, którego zabrakło w reformach poprzedniego papieża Benedykta XVI – co najmniej kilku biskupów (w tym w Irlandii) zostało przymuszonych do złożenia prośby o dymisję lub do wcześniejszej emerytury, ale nigdy ich odsunięcie nie dokonywało się na drodze przejrzystego rozliczenia za winy.

Ostatecznie odrębny „trybunał” nie powstał z powodu – jak relacjonuje Collins – oporów w Kongregacji Nauki Wiary (najważniejszej kongregacji w Watykanie).

Jednak potem sprawa biskupów oskarżonych o tuszowanie przestępstw została powierzona odpowiednim departamentom w Kurii Rzymskiej. A Franciszek opublikował w 2016 roku dokument z jednoznaczną interpretacją prawa kanonicznego, że tuszowanie bądź lekceważenie doniesień o przestępstwach pedofilskich podwładnych może być karane usunięciem biskupa z urzędu.

Tyle że zdaniem watykanistów ten system jeszcze nie zadziałał, bo w ramach nowych procedur nie zajęto się jeszcze ani jednym podejrzanym biskupem (bądź przełożonym zakonnym).



Kongregacja Nauki Wiary blokuje wszystko

Collins sugeruje, że powodem oporów w Kurii Rzymskiej (właściwie otwarcie stawia zarzuty tylko Kongregacji Nauki Wiary) może być m.in. prosta walka o utrzymanie zakres swej władzy i opór wobec „ingerencją” z zewnątrz, czyli ze strony Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich.

Kongregacja ds. Duchowieństwa, na wniosek Komisji, wprowadziła dla wszystkich seminariów duchownych obowiązek szkoleń z zasad ochrony dzieci (m.in. prewencji i reagowania na doniesienia o przestępstwa), co Collins wymienia jako duży sukces.

Jednak choć Komisja w 2016 opracowała zbiór wskazówek dla episkopatów i zakonów (miałyby stać się pomocą dla aktualizacji ich lokalnych instrukcji), to Kongregacja Nauki Wiary do dziś odmawia ich dystrybucji. Ma bowiem własne wzorce i jest także w tej kwestii niechętna współpracy z Papieską Komisją ds. Ochrony Nieletnich.

Collins o tym nie mówi, ale we wskazówkach Komisji jest mocne zalecenie donoszenia o podejrzeniach „na policję bądź do odpowiednich władz”, a z kolei w minimum określonym przez Kongregację Nauki Wiary – jest tylko wymóg działania zgodnie z prawem świeckim. A to prawo jest odmienne w różnych krajach.

O ile np. w Irlandii stawia biskupowi twardy wymóg zgłoszenia sprawy na policję, to np. w Polsce to wyłącznie „obowiązek społeczny”, a są państwa, gdzie prawo tego w ogóle nie określa.

Kropla, która przelała czarę

Papieska Komisja ds. Ochrony Nieletnich zalecała (a Franciszek to poparł), by każda ofiara księżowskiej pedofilii zwracająca się do Watykanu, przeważnie z pytaniem o stan postępowania przeciw księdzu, zawsze dostawała pisemną odpowiedź. Ale Kongregacja Nauki Wiary tego nie robiła z przekonania, że taką korespondencją powinni zajmować się lokalnie biskupi. Jak tłumaczy Collins, to była kropla, która przelała czarę goryczy. I sprowokowała dymisję.



Marie Collins jest gotowa nadal współpracować z Watykanem, a nawet z Papieska Komisja ds. Ochrony Nieletnich – ale już z zewnątrz, np. w szkoleniach. Wzywa papieża, by zadbał o odpowiedni budżet dla tej komisji i dał jej władzę nadzorowania, czy są wdrażane jej zalecenia.

Hierarchowie, przynajmniej w publicznych wypowiedziach, trzymają się życzliwej linii wobec Collins. Watykański sekretarz stanu („premier’) kardynał Pietro Parolin nazwał jej dymisję „potrząśnięciem drzewem”, by wskazać na przypadki, które „w jej interpretacji były brakiem współpracy z komisją”.

To już druga taka dymisja

Irlandka była w Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich jedyną zdeklarowaną ofiarą księżowskich przestępstw. Druga ofiara – Brytyjczyk Peter Saunders nie uczestniczy w jej pracach już od roku.

Saunders m.in. zarzucał australijskiemu kard. George’owi Pellowi (jednemu z najbliższych współpracowników papieża), że – w czasach pracy w Sydney i Melbourne – nie zdołał ochronić dzieci przed wykorzystywaniem, a teraz „gardzi” ofiarami pedofilii.

Ponadto Saunders krytykował Franciszka w związku ze sprawą Juana Barrosa Madrida, którego papież mianował w 2015 r. biskupem diecezji Osorno w Chile mimo oskarżeń, że ten w przeszłości krył przestępstwa w Kościele.

Collins już wtedy mówiła, że jest sfrustrowana powolnością, ale celem Komisji nie jest zajmowanie się poszczególnymi wypadkami, lecz wypracowanie ogólnych zasad w działaniu Kościoła.


Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym