Prawica dostała samograj. Temat Szpitala Południowego będzie wracał aż do wyborów
W historii lekarza-radnego Dawida Kacprzyka splata się tyle tradycyjnych osi krytyki wobec Koalicji Obywatelskiej, że prawica będzie ją eksploatować zarówno w kampanii wyborczej 2027 roku, jak i w ewentualnej próbie odwołania Rafała Trzaskowskiego w drodze referendum.
Zdarzają się takie polityczne lub związane z polityką afery, które nawet mimo swego obiektywnie ciężkiego kalibru i tego, że wywołują spore poruszenie w świecie dziennikarsko-komentatorskim, nie mają ostatecznie żadnego poważniejszego przełożenia ani na realny układ sił na scenie, ani na poglądy opinii publicznej.
Czasem działa „teflon” w postaci powyborczego kredytu zaufania udzielonego ugrupowaniu, którego afera dotyczy. Czasem opisane przez media lub prokuratorów fakty są zbyt zawiłe i zbyt mało jednoznaczne, by partyjni spin doktorzy mogli łatwo zamienić je w bezpośrednio oddziałującą na wyborców historię.
Czasem zaś działają mechanizmy polaryzacyjne – wyborcy partii, której afera dotyczy, są tak mocno przeświadczeni o apriorycznej słuszności jej racji, a jej przeciwnicy tak pewni tego, że partia ta jest wcieleniem czystego zła, że samo ujawnienie afery niczego nie zmienia – bo nie wpływa na nic poza przekonywaniem już przekonanych.

Komentarze