Przez lata PiS nie miał konkurencji na prawicy. Po wyborach samorządowych wśród małych prawicowych partii zapanował ferment. Ruch Narodowy i Wolność Korwin-Mikkego już doszły do porozumienia. Co dalej? „Tak naprawdę powiem, że ciężko jest, to są sami liderzy. Samce alfa” - komentował poseł Marek Jakubiak. OKO.press przygląda się sytuacji na prawo od PiS

„Jedność na prawicy jest warunkiem sukcesu. Niektórzy mogą mieć indywidualne cele. PiS przyjmuje odpowiedzialność za państwo” – napisała 5 grudnia 2018 na Twitterze Beata Mazurek.

To reakcja rzeczniczki PiS na doniesienia o założeniu „partii Rydzyka” (Ruch Prawdziwa Europa), którą zarejestrował bliski ojcu Rydzykowi europoseł Mirosław Piotrowski. Na prawo od PiS dzieje się jednak dużo więcej, jedność prawicy jest zagrożona. Widać mobilizację przed majowymi wyborami do Europarlamentu.

„Na prawicy mamy do czynienia ze stajnią pełną ogierów […]. Tak naprawdę powiem, że ciężko jest, to są sami liderzy. Samce alfa. Ciężko jest mówić o tym, że da się ich przy jednym stole posadzić i uznać, że jeden jest najważniejszy, a inni mniej ważni” – komentował poseł Marek Jakubiak, jeden z uczestników tej rywalizacji. I jak rzadko kiedy, musimy przyznać mu rację – to całkiem adekwatny opis.

OKO.press analizuje sytuację na prawicy, która nie chce się jednoczyć ze Zjednoczoną Prawicą.

Coraz więcej prawicy

Eurowybory są szczególne. Za sprawą niskiej zwykle frekwencji, mniejsze partie o zmobilizowanym elektoracie mają szanse na przyzwoity wynik. W 2014 roku udało się to Nowej Prawicy Janusza Kowina-Mikkego – zdobyła wtedy 7,2 proc.

Rozczarowujące wyniki osiągnęły wówczas Polska Razem Jarosława Gowina (3,2 proc.) oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry (4 proc.). Nie udało im się wówczas przekroczyć progu wyborczego. Gdyby jednak przyjąć, że głosy na nich oddawali niezadowoleni z PiS wyborcy prawicowi, to razem z 1,4 proc. Ruchu Narodowego prawica niepisowska zdobyła w 2014 roku aż 15,6 proc. głosów.

W ostatnich wyborach, na scenie politycznej zmienionej trzema latami rządów prawicy i pojawieniem się Kukiz’15, niepisowska prawica w wyborach samorządowych zdobyła… 13,8 proc. To suma wyników Kukiz’15, Bezpartyjnych Samorządowców (dlaczego to ugrupowanie zaliczamy do prawicy, wyjaśnimy za chwilę), Wolności i Ruchu Narodowego w wyborach do sejmików wojewódzkich.

W ostatnich czterech wyborach ogólnokrajowych wyglądało to następująco:

  • Wybory do Europarlamentu 2014 – 15,6 proc. (Korwin+Ziobro+Gowin+RN)
  • Wybory Samorządowe 2014 – 5,5 proc. (Korwin+RN)
  • Wybory Parlamentarne 2015 – 13,6 proc. (Kukiz+Korwin)
  • Wybory samorządowe 2018 – 13,8 proc.  (BS+Kukiz+Korwin+RN)

To diametralna zmiana w stosunku do wcześniejszych lat. Po politycznej anihilacji Ligi Polskich Rodzin przez PiS w 2007 roku, na prawicy praktycznie nie było sił zdolnych rzucić PiS wyzwanie. W eurowyborach w 2009 roku Unia Polityki Realnej i Prawica Rzeczpospolitej zebrały razem 3 proc. głosów. Dwa lata później w wyborach do Sejmu łączny wynik partii Polska Jest Najważniejsza i Nowej Prawicy to 3,3 proc.

W naszym najnowszym sondażu przed Eurowyborami Kukiz’15 otrzymał 6,1 proc. wskazań, koalicja Wolności z Ruchem Narodowym – 3,5 proc. Razem z 0,7 proc. dla „partii Rydzyka” daje to ponad 10 proc., co w zasadzie wpisuje się w wyniki różnych prawicowych ruchów w ostatnich latach.

Podział prawicowego tortu

W roku 2019 krajobraz prawicy na prawo od PiS zapowiada się zupełnie inaczej niż w latach 2014-2015.

Partie Gowina i Ziobry wygodnie rozsiadły się w koalicji z PiS. Partia rządząca była na tyle sprytna, by nie wchodzić w formalną koalicję, a tylko zaprosić zbuntowanych wcześniej działaczy na swoje listy. Dzięki temu zachowała ciągłość prawną i spacyfikowała buntowników. Ominęła też wyższy próg wyborczy dla koalicji. Trudno wyobrazić sobie, że Zjednoczona Prawica miałby osiągnąć wynik poniżej 8 proc., ale to taki układ ma inną zaletę – daje Kaczyńskiemu pełną kontrolę nad przystawkami. To zapewne się nie zmieni – obie partyjki pójdą do wyborów wspólnie z PiS.

Poza nimi prawicowy krajobraz polityczny tworzą:

  • Bezpartyjni Samorządowcy
  • Kukiz’15
  • Marek Jakubiak
  • Wolność – partia Janusza Korwin-Mikkego
  • Ruch Narodowy
  • Ruch Prawdziwa Europa – „Partia Rydzyka”
  • Prawica Rzeczpospolitej Marka Jurka
  • Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego

Wszystkie te partie i ruchy walczą o ok. 10-15 proc. głosów. To podobnie do tego, jak ocenia się dziś potencjał lewicy. Idąc do wyborów samodzielnie, dzielą między siebie głosy i praktycznie pozbawiają się możliwości posiadania reprezentacji w Sejmie – jeżeli jedna z nich nie wybije się ponad resztę.

Kukiz gaśnie

Na to największy potencjał ma Kukiz’15 jako jedyna siła, która posiada obecnie większą niż 10 osób reprezentację w Sejmie i która w 2015 roku zdobyła 8,8 proc. głosów w wyborach do Sejmu.

Sytuacja Pawła Kukiza nie jest już jednak dzisiaj tak wesoła. Jego ruch polityczny jest w defensywie, większość dużych nazwisk, które wprowadził do sejmu (Wilk, Liroy, Kornel Morawiecki, Jakubiak), opuściło jego klub. W sondażach Kukiz’15 jest ostatnio niebezpiecznie blisko progu wyborczego, choć jeszcze w 2017 regularnie zbierał kilkanaście procent w sondażach poparcia. W wyborach do sejmików wojewódzkich ugrupowanie zdobyło 5,6 proc. głosów, co nie dało żadnego radnego.

Kukiz’15 nie może być więc pewny, że próg uda się przekroczyć. Stąd, logicznym wyjściem z tej sytuacji może być zawiązanie koalicji wyborczej. To oczywiście wariant ryzykowny – wówczas do przekroczenia progu potrzeba 8 proc. głosów. W 2015 roku SLD, Twój Ruch, Zieloni, PPS, UP i Zieloni postanowili zawiązać koalicję Zjednoczonej Lewicy. Do przekroczenia progu zabrakło im 0,45 proc. głosów.

Istnieje strategia na pokonanie tej pułapki – PiS w 2015 roku nie zawiązał z Solidarną Polską i Polską Razem koalicji, a jedynie zaprosił działaczy tych partii na swoje listy.

Czy jako koalicja formalna, czy też startując z list jednego ugrupowania, dążenie do zjednoczenia wśród partii na prawo od PiS wydaje się optymalną strategią na rok eurowyborów i wyborów parlamentarnych.

Narodowcy z Korwinem

Pierwsze ruchy zostały już poczynione.

6 grudnia 2018 Ruch Narodowy i Wolność Korwin-Mikkego ogłosiły wstępnie, że zamierzają startować wspólnie. Był to mikołajkowy prezent dla wszystkich polskich wrogów Unii Europejskiej – właśnie na sprzeciwie wobec UE opiera się współpraca obu partii, która na razie za cel stawia sobie wybory do Parlamentu Europejskiego. W oświadczeniu, jakie zamieścili na Twitterze, piszą, że zapraszają inne ugrupowania do współpracy.

Dla Ruchu Narodowego jest to logiczny krok. Polscy narodowcy mogą tylko marzyć o wynikach, jakie na Węgrzech notują ich ideologiczni odpowiednicy z Jobbiku (20 proc. w wyborach parlamentarnych w kwietniu 2018). Ich partia nigdy nie przekroczyła 2 proc., a w wyborach parlamentarnych w 2015 roku nawet nie wystawiła swojej własnej listy – kandydaci RN startowali z list Kukiz’15 (w ten sposób wprowadzili do Sejmu pięciu posłów), partii KORWiN i ruchu „Szczęść Boże” Grzegorza Brauna.

Dotychczas, współpraca układa się dobrze – jak donosi „Rzeczpospolita” , ustalono już wstępne „jedynki” w kilku dużych miastach. Listy otwierać mają Krzysztof Bosak w Warszawie, Piotr Liroy-Marzec w Wielkopolsce, Jacek Wilk na Śląsku i Janusz Korwin-Mikke na Dolnym Śląsku.

Łącznik Jakubiak

Czy ktoś jeszcze dołączy do koalicji RN-Wolność? Nie wyklucza tego Marek Jakubiak. Najbogatszy poseł i były współpracownik Kukiza to rozpoznawalna postać na prawicy. Niedawno założył własny projekt polityczny „Federacja dla Rzeczpospolitej”. Po opuszczeniu Kukiza on również nosi się z zamiarem budowania wspólnego frontu na Eurowybory. Od kilku tygodni Jakubiak co piątek prowadzi na Facebooku relację na żywo, w której odpowiada na pytania użytkowników.

1 grudnia, podczas takiej transmisji, powiedział:

„To nie jest moje, ja tę federację buduje nie dla siebie, ja nawet nie chcę, żeby ktoś myślał, że to jest moje. Ja po prostu wyprzedzam fakty i proponuję, żeby w jednym szeregu, razem ze mną, tę partię założyli liderzy tacy jak Janusz Korwin-Mikke, Piotr Liroy-Marzec, Robert Winnicki”.

Liroy-Marzec jest członkiem koła poselskiego razem z Jackiem Wilkiem i Jakubem Kuleszą, członkami Wolności.

20 grudnia w RMF FM Jakubiak powiedział:

„W styczniu ma powstać ugrupowanie polityczne, które nie będzie federacją a konfederacją”.

Jakubiak stawia się w roli bezstronnego arbitra, który połączy prawicowe partie w jeden blok. Na razie jednak trudno powiedzieć, jaki miałby być jego wkład w koalicję, poza zapałem i sporymi pieniędzmi. Jego polityczny potencjał został zweryfikowany w październikowych wyborach na prezydenta Warszawy. Jakubiak zdobył wtedy niecałe 3 proc. głosów.

Programem koalicji ma być – mówiąc eufemistycznie – skrajny eurosceptycyzm. Tak o planach na Eurowybory opowiadał Janusz Korwin-Mikke 16 grudnia na briefingu prasowym w Krakowie:

„Do wyborów unijnych nie ma dobrego programu dla Polski. Naszym celem jest zniszczenie tej Unii i mamy na to kilka sposobów. Panowie Jakubiak i Liroy są za tym, aby unię cofnąć i ponownie uczynić z niej Europejską Wspólnotę Gospodarczą, my jako Wolność uważamy, że unię należy po prostu zniszczyć, natomiast Ruch Narodowy ma unię w nosie i chce, aby Polska z niej wyszła. Wszyscy zgadzamy się w tym, że obecność Polski w UE w jej obecnym kształcie jest dla nas zła”.

Zakaz aborcji przeciw PiS

Koalicję spajać ma więc jasny, eurosceptyczny przekaz. Drugim postulatem, który jest coraz silniej artykułowany na prawo od PiS całkowity zakaz aborcji.

Środowiska katolickie i konserwatywne, które walczą z aborcją, od kilku miesięcy sugerują, że PiS ich oszukał i nie zamierza realizować tego postulatu. W obecnej kadencji Sejmu był obecny już dwa razy – i ostatecznie za każdym razem odrzucony.

Jedną z inicjatyw, które zakładają walkę z aborcją jako główny postulat, jest Ruch Prawdziwa Europa, nazywany „partią Rydzyka”. Partię w sądzie zarejestrował Mirosław Piotrowski, europoseł z ramienia PiS. Nie jest jednak członkiem partii. W parlamencie europejskim zasiada od 2004 roku, najpierw z ramienia Ligi Polskich Rodzin, dwie kolejne kadencje startował z listy PiS, w obu przypadkach opuszczał jednak delegację tej partii w Parlamencie Europejskim.

Dlaczego PiS wpuszcza na swoje listy polityka, który jest demonstracyjnie nielojalny wobec partii? Ponieważ Piotrowski jest blisko związany z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, który ma wpływ na rzeszę swoich wiernych słuchaczy. Kaczyński ostatnio pozostaje w chłodnych stosunkach z toruńskim redemptorystą. 1 grudnia nie pojawił się na urodzinach Radia Maryja. Jedną z przyczyn konfliktu ma być właśnie stosunek Kaczyńskiego do zakazu aborcji. Prezes PiS ma hamować tę inicjatywę jako politycznie niewygodną.

Tym razem Piotrowski, zamiast bezpiecznie wywalczyć czwartą już kadencję w Strasbourgu z listy PiS, może mieć trudniejsze zadanie, jeżeli Ruch Prawdziwa Europa nie jest tylko sposobem na wymuszenie lepszych miejsc na listach PiS, ale poważną, samodzielną inicjatywą.

W sondażu IPSOS dla OKO.press z grudnia 2018 partia Rydzyka wpadła słabo. Zaledwie 1 proc. respondentów chciałoby oddać na nią głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” ojciec Rydzyk pozytywnie wypowiedział się o partii Piotrowskiego. Na pytanie, czy katolicy mają dziś reprezentację polityczną, odpowiedział:

„W jakimś stopniu mają, ale nie jest to w pełni”

Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego twierdzi, że jest z Mirosławem Piotrowskim w „życzliwym kontakcie”, oraz że rozmawiali o politycznej przyszłości. To sygnał, że partia Piotrowskiego może pójść inną drogą i dołączyć do prawicowej koalicji.

Były marszałek – wierny bojownik anti-choice

Innym politykiem, który podkreśla niejasny stosunek PiS do aborcji, jest Marek Jurek. W 2007 roku Jurek, wówczas marszałek Sejmu, zrezygnował z członkostwa w PiS po odrzuceniu w Sejmie projektu zmian w konstytucji, które miały zapewnić całkowity zakaz przerywania ciąży, zrezygnował z członkostwa w PiS. Założył własną partię – Prawicę Rzeczpospolitej.

W 2012 roku podpisał porozumienie między PiS i PR. Owocem był zakończony sukcesem start z list PiS w wyborach do Europarlamentu w 2014 roku.

Dziś Marek Jurek mówi otwarcie, że porozumienie zostało przez PiS zerwane, bo partia rządząca poczuła się zbyt mocna. Jurek otwarcie krytykuje rząd, a kwestią, którą nieustannie podnosi, jest właśnie stosunek do aborcji. Pozytywnie wypowiada się też o inicjatywie Piotrowskiego.

Sprzeciw wobec aborcji to jednak postulat krajowy, niezbyt związany z eurowyborami. Obie antyaborcyjne inicjatywy są jednak jednoznacznie antyunijne. Jurek zdaje sobie sprawę, że samodzielnie nie ma szans na dobry wynik. Stąd, również rozgląda się za partnerami koalicyjnymi:

Bezpartyjni, ale w prawo

Bezpartyjni Samorządowcy, których Jurek przywołuje, osiągnęli zaskakująco dobry wynik w skali kraju w październikowych wyborach do sejmików wojewódzkich – 5,3 proc. głosów i 15 radnych w pięciu województwach. Nic dziwnego więc, że rozważają przekucie samorządowego sukcesu na ogólnokrajowy.

Ich szyld jest bezpartyjny, jednak poglądy czołowych działaczy BS są zdecydowanie bliższe prawicy. Prezydent Lubina Robert Raczyński ma na koncie przeszłość w Partii Chrześcijańskich Demokratów. Razem z Mateuszem Morawieckim reprezentował AWS w pierwszej kadencji sejmiku dolnośląskiego (1998-2002). W 2011 roku starali się wprowadzić swoich ludzi do Senatu jako Unia Prezydentów – Obywatele do Senatu. Jedyny mandat zdobył Jarosław Obrembski, dziś senator PiS. Niektórzy są byłymi działaczami PO (radni dolnośląscy Partyk Wild, Marek Obrębalski, Cezary Przybylski), którzy odeszli od partii.

Po wyborach samorządowych na Dolnym Śląsku wybrali koalicję z PiS, choć równie dobrze mogli rządzić z Koalicją Obywatelską.

Paweł Kukiz swoją polityczną karierę zaczął właśnie z Bezpartyjnymi Samorządowcami. W 2014 roku zdobył mandat radnego sejmiku dolnośląskiego z list BS. Politycznie rozstali się dopiero w lipcu 2015, kiedy Kukiz ogłosił, że zakłada własny ruch, który będzie walczył o mandaty w Sejmie.

W 2015 roku założyli komitet JOW Bezpartyjni i poszli do wyborów niezależnie od Kukiza. Jednak główny postulat – jednomandatowe okręgi wyborcze – był ten sam. Słabnący Kukiz i rosnący Bezpartyjni Samorządowcy mogą być dla siebie naturalnym partnerem. Bezpartyjni myślą jednak przede wszystkim o wyborach parlamentarnych. Zanosi się na to, że nie będą częścią układanki na eurowybory.

Kornel bez szans

Ostatnim aktorem na tej zatłoczonej scenie jest Kornel Morawiecki i jego partia Wolni i Solidarni. Tutaj sytuacja wygląda beznadziejnie. W wyborach do sejmików wojewódzkich WiS zdobył 0,8 proc. głosów w skali kraju, partia nie startowała nawet we wszystkich województwach.

Sześcioosobowy klub Morawieckiego uszczuplił się ostatnio do 5 posłów – 6 grudnia Ireneusz Zyska, wcześniej poseł Kukiz’15, zamienił WiS na PiS.

Partia Morawieckiego nie przejawia również nadmiernych talentów w kwestiach organizacyjnych. We wrześniu 2018 roku na listach poparcia, które należy złożyć w komisji wyborczej, aby zarejestrować listy, znalazły się podpisy osób zmarłych.

Trudno wyobrazić sobie, aby WiS odegrał rolę w przyszłorocznych wyborach.

Konie po betonie

Czy możliwe jest, że wszystkie niewielkie, prawicowe partie połączą się w jeden blok? Czy może czeka je polityczne rozdrobnienie? Na pewno zadanie połączenia tak wielu inicjatyw, wśród których znajdują się liderzy z tak silnymi ambicjami, nie będzie łatwe.

Zauważa to Marek Jakubiak. 20 grudnia w wywiadzie dla RMF FM z Robertem Mazurkiem powiedział, że „na prawicy mamy do czynienia ze stajnią pełną ogierów”. Tak podsumował to, jak widzi ewentualne rozmowy koalicyjne:

„Tak naprawdę powiem, że ciężko jest, to są sami liderzy. Samce alfa. Ciężko jest mówić o tym, że da się ich przy jednym stole posadzić i uznać, że jeden jest najważniejszy, a inni mniej ważni”.

„Adam, nie pajacuj”, czyli kłótnie w rodzinie

Jakubiak wie, o czym mówi. Sam ma na koncie publiczne kłótnie z byłym liderem swojego ruchu – Pawłem Kukizem. W listopadzie pokłócił się publicznie na Twitterze ze Stanisławem Tyszką, wicemarszałkiem Sejmu i wiernym posłem Kukiz’15. Zaczęło się od tweeta Tyszki, w którym informował on o zamianie Jakubiaka na Błażeja Pardę w komisji śledczej do spraw VAT. Wymiana nastąpiła, bo Jakubiak opuścił klub Kukiz’15.

Publiczna rozmowa obu panów na ten temat skończyła się w ten sposób:

Również u Narodowców jedność nie zawsze się udaje. Adam Andruszkiewicz, jeden z pięciu członków RN, którzy dostali się do Sejmu z listy Kukiza, opuścił klub i dołączył do Kornela Morawieckiego. Wzajemne urazy wciąż są żywe. Przy okazji organizacji Marszu Narodowego wspólnie przez rząd i Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, Andruszkiewicz zaapelował o jedność. Tak odpowiedział mu Winnicki:

Krzysztof Bosak, wiceprzewodniczący Ruchu Narodowego, postanowił też przestrzec przed „komunistami” w szeregach Bezpartyjnych Samorządowców. Odpowiedział mu koordynator krajowy BS, Patryk Hałaczkiewicz:

Trudno wyrokować, jaki kształt ostatecznie przyjmie prawicowa, niepisowska koalicja. Janusz Korwin-Mikke, jeden z pierwszych, którzy opowiedzieli się za zjednoczeniem, nie należy do najwierniejszych polityków w Polsce. Wielokrotnie zmieniał już szyld swojej partii, czasem dlatego, że został w niej przegłosowany.

Dziś rośnie ruch, któremu marzy się wynik w okolicach 10-15 proc. głosów. Testem będą wybory do Europarlamentu. W wyborach do Sejmu taki wynik może zagrozić władzy PiS lub stworzyć jej niewygodnego partnera koalicyjnego. Wyborczy sukces można osiągnąć dopiero, gdy ogiery wyruszą na wyścig. Na razie pasą się w stajni.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym