Komisja ds. petycji zagrała na zwłokę. Nie odrzuciła projektu, tylko zażądała od rządu informacji "o działaniach na rzecz ochrony życia". Co oznacza, że za miesiąc sprawa wróci. Publikujemy fragmenty wystąpień kobiet, których głos w tej debacie jest szczególnie ważny

Projekt ustawy zakazującej całkowicie aborcji złożyła 14 września 2016 r. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia w trybie petycji. To wybieg. Oznacza, że wnioskodawcy nie muszą zbierać podpisów pod projektem, ale też Sejm może odmówić zajęcia się projektem. O tym właśnie miała w czwartek zadecydować komisja ds. petycji.

Wygląda na to, że na razie wygrali antyaborcjoniści – PiS nie zdecydował się na odrzucenie projektu. Po dłuższej dyskusji poddano pod głosowanie trzy wnioski. Przepadł wniosek Magdaleny Kochan z PO o odrzucenie projektu (cztery głosy za, 10  przeciw).

Przepadł też wniosek przeciwny, o skierowanie projektu do marszałka Sejmu zgłoszony przez Annę Sobecką z PiS (zero za, pięć głosów przeciw, osiem osób się wstrzymało).

Przeszedł natomiast wniosek posła PiS Jacka Świata odkładający sprawę o miesiąc – formalnie to wniosek o skierowanie dezyderatu do premier Szydło o informację na temat wdrażania ustawy „za życiem” (weszła w życie 1 stycznia 2017 r.) i o dalszych planach różnych resortów dotyczących działań na rzecz ochrony życia. Premier ma 30 dni na odpowiedź.

Pełną analizę projektu ustawy zakazującej aborcji i antykoncepcji awaryjnej zgłoszonej do komisji ds petycji OKO.press przedstawiło w dwóch tekstach: „Więzienie za antykoncepcję. Kolejny projekt zakazu aborcji w Sejmie” i „Więzienie za antykoncepcję? Duże ryzyko, że tak”.

OKO.press  publikuje kilka wystąpień kobiet podczas debaty w komisji petycji.

Lidia Klempis (Polska Federacja Ruchów Ochrony Życia)

Po zapłodnieniu, czyli po połączeniu się komórki żeńskiej z komórką męską, po zlaniu się jąder, powstaje człowiek, genetycznie. Owszem, może on obumrzeć w bardzo wczesnej fazie, może zachorować na raka, ale to będzie człowiek. Żaba ani krowa z tego nie wyrośnie. Zawsze tak mówię dzieciom. Żaba ani krowa z tego nie wyrośnie.

(Przerywa przewodniczący komisji, Sławomir Piechota: przepraszam panią, ale proszę uwzględnić, że jest pani na posiedzeniu komisji w Sejmie, i proszę używać argumentacji, która będzie…)

Tu są duże nieścisłości jeżeli chodzi o nazewnictwo medyczne. My naprawdę dbamy o dzieci, chcemy życia tych dzieci, 600 dzieci rocznie. Dla mnie to jest niepojęte, że te dzieci giną po prostu. Wnosi się olbrzymie cierpienie dla kobiet, które właśnie zabijają te dzieci. Kobiecie zrozpaczonej choroba dziecka podaje się łatwe rozwiązanie zabicia go. Potem ona będzie z tym żyła do końca i nigdy tego nie zapomni. Większość kobiet z tego powodu cierpi.



Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna)

Żyjemy w kraju konstytucyjnie laickim i arogancją jest to, że chce się narzucić w tym projekcie obywatelom, kiedy mają rodzić i jak mają rodzić, nie licząc się zupełnie ze światopoglądem wielu obywatelek i obywateli. Każdy może mieć inne poglądy i powinny być szanowane.

Ten projekt to także pogarda dla obowiązującego prawa. Państwo wnioskodawcy: kto kontroluje płodność kobiety, kontroluje także jej życie. Miara każdego społeczeństwa demokratycznego jest to, jak traktuje się kobiety. Pokazują to wszystkie badania. Mówimy bardzo często o demokracji, o wolności i dobrej jakości życia. Powinniśmy zająć się tym, żeby było egzekwowane prawo, to które mamy teraz. Zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny posiadamy prawo do decydowania o swoim życiu i płodności.

Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna)

Nie można się zgodzić na to, żeby projekt, który wzbudził protest tysięcy kobiet w całej Polsce, był wprowadzany jakąś boczną furtką. Nie tędy droga. Nie można w taki sposób, lekceważąc głos całego polskiego społeczeństwa, bardzo silny głos polskich kobiet, wyrażony na ulicach w protestach, które były relacjonowane na całym świecie, pominąć i boczną furtką, przez komisję petycji, wprowadzać pod debatę parlamentarną.

Ten projekt nie prowadzi do założonych celów. Do aborcji dochodzi, gdy mamy do czynienia z niechcianą ciążą, a z niechcianą ciążą mamy do czynienia wtedy, gdy nie ma dostępu do antykoncepcji, nie ma dostępu do edukacji seksualnej i na pewno suchy przepis prawa nie zmieni tego.

To skaże kobiety na dokonywanie aborcji w podziemiu. Te które będą miały środki, będą dokonywały tych zabiegów w dobrych warunkach, odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej. Te, które nie mają środków, będą dokonywały zabiegów w warunkach nie odpowiadają wiedzy medycznej, a w konsekwencji będą szkodziły swojemu zdrowiu.

Prawo do ochrony zdrowia jest prawem gwarantowanym w konstytucji w art. 68 ust. 1. Ten projekt stoi w sprzeczności z tym zapisem. Dopuszcza aborcję nieobarczoną sankcją karną, tylko wtedy, gdy jest bezpośrednie zagrożenie dla życia kobiety. Tak, i ciąża mnoga. A zdrowie polskich kobiet jest także wartością bezcenną. I nie wyobrażam sobie przepisów, które kobietom to zdrowie odbierają.

Po ludzku, uważam, ten projekt za niehumanitarny, nieludzki. Nie wyobrażam sobie, że ustawodawstwo zmusza dziewczynkę w ciąży pochodzącej z gwałtu do urodzenia dziecka. Nie wyobrażam sobie zmuszania rodziców do urodzenia dziecka i patrzenia na śmierć tego dziecka w cierpieniach.



Joanna Augustynowska (Nowoczesna)

W październiku Czarny protest powiedział, co kobiety myślą o tym projekcie, a potem na sali plenarnej posłowie powiedzieli co sądzą o takiej formie legislacji. Ten projekt to wyraz braku zaufania do tego, co robi rząd i jaką decyzję podjął parlament w październiku.

W Polsce nie ma obowiązku zabijania dzieci. Kobieta samodzielnie podejmuje decyzję, to jej sumienie.

Jeżeli kobieta jest katoliczką i uważa, że życie zaczyna się od połączenia komórki jajowej, to nie podda się takiemu zabiegowi, nikt jej do tego nie zmusza.

Anna Siarkowska (Kukiz’15)

W przypadku osób, które się poczęły w wyniku przestępstwa, polskie prawo prawo do życia odbiera. Wprowadzenie pełnej ochrony życia każdego człowieka, uznanie tej ochrony zniosłoby sytuację, która mamy dzisiaj.

Mamy do czynienia z dwoma kategoriami ludzi. Mówimy o ludziach, którzy już się narodzili, uznajemy ich w pełni człowieczeństwa, a o ludziach, którzy się jeszcze nie narodzili, … odbieramy im uznanie ich człowieczeństwa w pełni.

Czyli mamy dwie kategorie: mamy ludzi i mamy przedludzi. Kiedyś mieliśmy podludzi, w czasach nazistowskich, a teraz mamy kategorie przedludzi.

I ci posłowie, którzy swoim głosowaniem przyczyniają się do utrwalenia takiego prawa, przykładają rękę do tego, żeby ta kategoria przedludzi wciąż w polskim prawie była. Jest to niedopuszczalne etycznie. Państwo łamią podstawowe prawa człowieka.



Teresa Glenc (PiS)

Chcę podkreślić jeden aspekt, który nie jest może prawny, ale jest umocowany w naszym dziedzictwie narodowym. My jako kraj, jako Polska, jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnego ładu społecznego. Do wartości chrześcijańskich w sposób szczególny. Wyrażamy poszanowanie prawa w przestrzeni publicznej naszego duchowego dziedzictwa. Nie było to mówione, a to jest bardzo ważne.

Nasza kultura polska, kultura narodowa zakorzeniona jest bardzo w chrześcijaństwie. Obchodziliśmy w tamtym roku 1050 lecie Chrztu Polskiego. I większość deklaruje się jako katolicy.

I nie możemy tutaj mówić, że wychodzą ludzie niezadowoleni na ulicę, bo to była tylko cześć społeczeństwa.

Oczywiście każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Ale nie można mówić, że to była reakcja całego narodu. 58, 4 proc. popiera postulat całkowitego zakazu aborcji.

Anna Sobecka (PiS)

Dziecko poczęte nigdy nie jest jednolitą częścią organizmu matki, choćby dlatego, że ma inną strukturę genetyczną. Jest odrębną istotą,

właśnie dlatego matka nie może rozporządzać dzieckiem w swoim łonie równie swobodnie, jak swoim brzuchem. Aborcja jest morderstwem dziecka.

Przytoczę słowa prezydenta Reagana: za aborcją opowiadają się co, którzy zdążyli się już urodzić.

Magdalena Kochan (PO, referentka petycji)

Pozostanę przy swoim zdaniu, że prawo do życia jest przestrzegane. W trzech sytuacjach, które polskie prawo dopuszcza, nie ma nakazu aborcji, jest tylko możliwość zadecydowania. Obecny stan prawny wydaje mi się słusznym rozwiązaniem, mimo tego, że jest jednym z bardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w Europie i na świecie. Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko o nieuwzględnienie przedmiotu petycji.


OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?