Czy złodziej złapany gorącym uczynku, uniknie kary, gdy odda skradzioną rzecz? Według logiki warszawskich śledczych - powinien. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie nieudzielenia informacji publicznej przez MON, bo… urzędnicy odpowiedzieli w końcu na pytania OKO.press. 3,5 miesiąca po ustawowym terminie

Na początek chronologia, ważna w tej sprawie:

  • 4 lipca 2019 roku zapytaliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej o zadośćuczynienia wypłacone rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej.
  • 12 lipca resort Mariusza Błaszczaka odpowiedział nam, że odpowiedź „zostanie udzielona w terminie późniejszym” i zamilkł; przez wiele tygodni nie reagował na nasze ponaglenia.
  • 23 października złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez urzędników MON przestępstwa, polegającego na niedopełnieniu obowiązków i nieudzieleniu informacji publicznej. Złożyliśmy również do sądu skargę na ich bezczynność.
  • 5 listopada ministerstwo przesłało nam e-mailem odpowiedzi.
  • 28 listopada prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. niedopełnienia obowiązków przez pracowników resortu – argumentując, że ostatecznie dostaliśmy przecież odpowiedź, a wcześniej urzędnicy mieli dużo innych zajęć.

Milczenie podwładnych Błaszczaka

O zadośćuczynieniach za katastrofę smoleńską OKO.press pisze niemal od początku swego istnienia.

Jesienią 2016 roku ujawniliśmy, że mimo iż krótko po katastrofie krewni ofiar otrzymali od państwa 67,5 mln zł zadośćuczynień i miliony złotych wsparcia w innych formach, wielu z nich ubiega się o kolejne rekompensaty.

Pisaliśmy, że część rodzin podpisała już porozumienia z MON, a inni negocjują – żądając czasami szokujących kwot (Beata Gosiewskiego, druga żona Przemysława Gosiewskiego, wówczas europosłanka PiS, dla siebie i dwójki swoich dzieci chciała ponad 5 mln zł).

Resort – początkowo pod kierownictwem Antoniego Macierewicza, a potem Mariusza Błaszczaka – sam rozstrzygał, komu i ile pieniędzy wypłaci. Sądy tylko formalnie zatwierdzały treść ugód, ustalonych pomiędzy resortem, a rodzinami.

Kilka miesięcy temu postanowiliśmy sprawdzić, ile pieniędzy ministerstwo wypłaciło już rodzinom smoleńskim i z iloma prowadzi jeszcze wciąż negocjacje. 4 lipca 2019 roku wysłaliśmy do MON pytania w tej sprawie.

  • Przeczytaj pytania, które skierowaliśmy do MON

    4 lipca 2019 roku zwróciliśmy się do Ministerstwa Obrony Narodowej o udzielenie informacji:

    1. Ilu członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej wystąpiło do MON o przyznanie dodatkowych zadośćuczynień za śmierć bliskich (poza zadośćuczynieniami wypłaconymi w 2013 roku)?
    2. Ilu członkom rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej wypłacono od listopada 2015 roku dodatkowe zadośćuczynienia za śmierć bliskich?
    3. Ilu członkom rodzin ofiar katastrofy TU-154 odmówiono dodatkowego zadośćuczynienia (od listopada 2015 roku)?
    4. Z iloma członkami rodzin ofiar w/w katastrofy prowadzone są jeszcze negocjacje (w ilu sprawach toczą się jeszcze procesy w sądzie) ws. wypłaty zadośćuczynień?
    5. Jaka jest łączna kwota dodatkowych zadośćuczynień wypłaconych rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej od listopada 2015 roku?
    6. Jakiej wysokości zadośćuczynienie wypłacono poszczególnym członkom rodzin?
    7. Czy członkowie rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej zwracali się do MON ze skargami na opieszałość postępowania ws. wypłat zadośćuczynień? A jeśli tak – ile osób składało takie skargi? I kto je składał?

W mailu do ministerstwa powoływaliśmy się na Prawo prasowe (OKO.press podlega przepisom tej ustawy, bo jest zarejestrowane w sądowym rejestrze czasopism, jako tytuł prasowy) oraz na ustawę o dostępie do informacji publicznej.

Zgodnie z tymi aktami prawnymi, na udzielenie informacji urzędnicy mają 14 dni.

W szczególnych przypadkach termin ten może zostać wydłużony – maksymalnie do 2 miesięcy. Ale wówczas urząd musi podać powód opóźnienia i termin, w jakim udostępni informację.

  • Przeczytaj przepisy dot. czasu na udzielenie informacji

    Ustawa o dostępie do informacji publicznej

    Art. 13. 1. Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku, z zastrzeżeniem ust. 2 i art. 15 ust. 2.

    2. Jeżeli informacja publiczna nie może być udostępniona w terminie określonym w ust. 1, podmiot obowiązany do jej udostępnienia powiadamia w tym terminie o powodach opóźnienia oraz o terminie, w jakim udostępni informację, nie dłuższym jednak niż 2 miesiące od dnia złożenia wniosku.

    Prawo prasowe

    Art. 3a. W zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198).

12 lipca 2019 roku Wydział Prasowy (Centrum Operacyjne MON) – powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej – odpisał nam, że

„ze względu na konieczność zgromadzenia licznych danych odpowiedź na wniosek z 4 lipca br. zostanie udzielona w terminie późniejszym”. Nie podał w jakim.

Potem zapadło milczenie. Ministerstwo nie reagowało na kolejne nasze prośby o udzielenie odpowiedzi i ponaglenia. Dlatego 23 października

  • skierowaliśmy sprawę do sądu administracyjnego – by ten zobowiązał MON do udzielenia nam odpowiedzi
  • i złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa przez osoby zobowiązane w MON do udzielania informacji publicznej.

Zgodnie z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, ten „kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

Do udostępnienia takiej informacji zobowiązana jest osoba kierująca urzędem lub ktoś przez nią upoważniony.

W MON jest to więc albo minister Mariusz Błaszczak, albo ktoś z jego podwładnych.

Śledztwa nie będzie, bo MON w końcu odpowiedział

Nasze zawiadomienie trafiło do prokuratora Dariusza Korneluka. To były szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, odesłany przez Zbigniewa Ziobro do pracy w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

W ramach czynności sprawdzających, Korneluk poprosił MON o wyjaśnienia. Resort odpisał, że „wniosek [OKA o udostępnienie informacji] z 4 lipca 2019 r. został merytorycznie rozpoznany, a odpowiedź została wysłana wnioskodawczyni pocztą elektroniczną 5 listopada 2019 r.”.

Tak samo resort odpowiedział na naszą skargę do sądu, na bezczynność urzędników. W piśmie do sądu dodał jeszcze, że skoro odpowiedź została nam przesłana, „tym samym organ, realizując wniosek skarżącej, przestał być w bezczynności”.

Faktycznie – dwa tygodnie po tym, jak napisaliśmy na OKO.press, że skierowaliśmy sprawę do sądu i prokuratury, MON przesłał nam odpowiedzi. Pisaliśmy o tym w artykule z 8 listopada.

Ministerstwo Obrony Narodowej wyjaśniło prokuraturze, że przez 4 miesiące nie odpowiadało na nasze pytania, ze względu na:

  • „duży wpływ wniosków o udostępnienie informacji publicznej oraz informacji prasowych do Wydziału Prasowego CO MON,
  • braki kadrowe spowodowane sezonem urlopowym
  • oraz konieczność obsługi wizyt Ministra Obrony Narodowej przez pracowników Wydziału Prasowego CO MON,
  • a także okres przedwyborczy, który sprawił, że uległa zwiększeniu liczba zapytań od dziennikarzy oraz posłów”.

W związku z tym, że ostatecznie MON udzielił nam odpowiedzi, 28 listopada 2019 prokurator Korneluk uznał, że postępowanie urzędników resortu nie miało „znamion czynu zabronionego”. I postanowił odmówić wszczęcia śledztwa ws. niedopełnienia przez nich obowiązków.

Recydywa MON

Z uzasadnienia prokuratury nie wynika, by prokurator sprawdzał, czy latem 2019 roku biuro prasowe MON faktycznie miało szczególnie dużo pracy, czy celowo odwlekało udzielenie odpowiedzi.

Z doświadczeń OKO.press wynika, że wcześniej (gdy nie było sezonu urlopowego i okresu przedwyborczego) resort również często nie odpowiadał na niewygodne pytania dziennikarzy lub miesiącami odwlekał udzielenie odpowiedzi.

W 2016 roku – gdy po raz pierwszy pytaliśmy o wysokość zadośćuczynień za katastrofę smoleńską, po dwóch tygodniach od wysłania pytań, biuro prasowe MON zapewniło nas, że „znajdują się [one] w realizacji” i prosiło o więcej czasu na przygotowanie odpowiedzi oraz „o zrozumienie”.

Później kilkakrotnie upominaliśmy się o odpowiedź. W końcu Oddział Mediów Centrum Operacyjnego MON napisał w mailu do nas:

„Jesteśmy w trakcie sprawdzania statusu prawnego Państwa instytucji. Do momentu uzyskania wiążącej opinii prawnej, nie możemy udzielić Państwu odpowiedzi”.

Również wówczas skierowaliśmy sprawę do sądu administracyjnego i prokuratury. Wkrótce potem, niemal równocześnie, otrzymaliśmy e-mail z częściową odpowiedzią na nasze pytania oraz pismo, które MON przesłało do sądu w odpowiedzi na naszą skargę.

Prawniczka resortu tłumaczyła w nim, że

„od kilku miesięcy trwają w MON zmiany kadrowe i organizacyjne. Zmiany te objęły również strukturę komórek organizacyjnych odpowiedzialnych za realizowanie wniosków o udostępnianie informacji publicznych”.

I wyjaśniała, że w związku z tymi zmianami „w urzędzie istniała pewna trudność z realizowaniem wpływających wniosków, w krótkim ustawowym terminie”.

Przekonywała również, że aby zgromadzić dane, o które wnioskowało OKO.press „należało zwrócić się do kilku podmiotów”. Choć w rzeczywistości wszystkimi niezbędnymi informacjami dysponował mecenas Andrzej Lew-Mirski, reprezentujący MON w sprawach o odszkodowania za katastrofę smoleńską.

W odpowiedzi, którą wówczas otrzymaliśmy ministerstwo nie podało właściwie żadnych konkretnych danych, o które się zwracaliśmy. A informacje, które nam udostępniło, okazały się nieprawdziwe.

Od kilku lat nasza redakcja toczy również z MON batalię o informacje dotyczące działania podkomisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. Pytaliśmy m.in. o to kto w niej zasiada, co robi i jakie są koszty jej funkcjonowania. Resort nie udzielił nam jednak dotąd merytorycznej odpowiedzi. Podobnie jak na wiele pytań, dotyczących innych spraw.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Przeczytaj także:

Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Tak jest w ustroju autorytarnym. Dyktator decyduje kto może ponosić jaką karę. G. Orwell lata temu pisał w "Folwarku zwierzęcym" "Wszystkie zwierzęta są równe ale…..".

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!