Prokuratura chce postawić zarzuty przestępstwa urzędniczego sędzi Irenie Majcher za rzekome niedopełnienie obowiązków w jednej ze spraw. Na wniosek prokuratury Izba Dyscyplinarna SN chce uchylić jej immunitet. Sędzi broni wielu prawników. Uważają, że prokuratura próbuje zrobić z niej kozła ofiarnego za skutki ustawy uchwalonej wiele lat temu

Sędzi Irenie Majcher z Sądu Rejonowego w Opolu prokuratura chce postawić zarzut niedopełnienia obowiązków z artykułu 231 kodeksu karnego. Początkowo sprawę prowadziła prokuratura opolska, ale przejął ją wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. To specjalny wydział powołany za czasów PiS do ścigania sędziów i prokuratorów. I to ten wydział wystąpił Prokuratury Krajowej domaga się uchylenia immunitetu sędzi, by móc postawić jej zarzuty.

Sędzia Majcher na co dzień orzeka w wydziale Krajowego Rejestru Sądowego. W poprzednich latach była jego przewodniczącą. Rejestr prowadzi akta spółek. Z informacji OKO.press wynika, że prokuratura od ponad roku sprawdza, czy sędzia naraziła jedną ze spółek na utratę majątku. Postępowanie toczy się z zawiadomienia tej spółki. Czym miała zawinić sędzia? Prokuratura przyjęła, że bezczynnością.

Blisko 20 lat temu Sejm uchwalił przepisy, które zobowiązywały spółki do zarejestrowania się w Krajowym Rejestrze Sądowym. KRS zastąpił dotychczasowy Rejestr Handlowy B (RHB), który powstał w 1919 roku.

Spółki miały na przerejestrowanie określony czas, ale kilka razy termin był przekładany. Kolejna nowelizacja prawa wprowadziła nieprzekraczalny termin na przeniesienie spółki do Krajowego Rejestru do końca 2015 roku. Za niedopełnienie tego obowiązku spółce groziła utrata majątku, który z mocy ustawy przechodził na rzecz Skarbu Państwa.

Firma się nie przerejestrowała, ale winna ma być sędzia

Z informacji OKO.press wynika, że jedna z firm z Opolszczyzny nie przerejestrowała się jednak w nałożonym przez ustawę terminie i w wyniku tego utraciła własność nieruchomości. Władze firmy w związku z tym złożyły zawiadomienie do prokuratury, a ta jako winnego wskazała sędzię Majcher.

Z informacji OKO.press wynika, że śledczy uważają, że sędzia powinna była zainicjować postępowanie w celu przymuszenia spółki do przerejestrowania się do KRS. A jeśli ta nadal by tego nie zrobiła, to powinna na nią nałożyć grzywnę.

Sędzia do winy się nie poczuwa. Prawnicy, z którymi rozmawiało OKO.press, uważają, że to na spółkach ciążył obowiązek przeniesienia akt rejestrowych z RHB do KRS. I one powinny to same zrobić. A jeśli jakaś firma tego obowiązku nie dopełniła, to zgodnie z ustawą ponosi tego konsekwencje, czyli traci majątek.

Dlatego prawnicy uważają, że sędzię Majcher prokuratura ściga teraz za stosowanie obowiązującego prawa. I dlatego jej bronią.

Bo to groźny precedens wkroczenia prokuratury w sferę orzeczniczą sędziów.

Winy sędzi Majcher nie dopatrzył się też sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, który odmówił uchylenia jej immunitetu. Ale prokuratura odwołała się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w Warszawie.

Izba Dyscyplinarna wyprasza publiczność, obrona chce jednak jawności

W czwartek 19 września 2019 Izba miała zająć się sprawą. W Sądzie Najwyższym pojawiła się sędzia z czwórką obrońców oraz sporą grupą wspierających ją osób. Byli wśród nich prawnicy, sędziowie z Opola i z Warszawy oraz prof. Mirosław Wyrzykowski, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Sprawę immunitetu ma rozpoznać skład Izby Dyscyplinarnej złożony z Jacka Wygody (były prokurator z IPN), który jest przewodniczącym tego składu i referentem, Adama Rocha (były prokurator) i ławnika Michała Górskiego.

Na początku prowadzący posiedzenie Jacek Wygoda oznajmił, że sprawy o immunitet toczą się z wyłączeniem jawności, bo dotyczą kwestii związanych ze śledztwem prokuratury. Powołał się na artykuł 95b kodeksu postępowania karnego, który mówi, że posiedzenia sądu co do zasady są niejawne (ale nie wszystkie).

Niejawność spraw o uchylenie immunitetu sędziowskiego wprowadziła powołana przez PiS Izba Dyscyplinarna. Wcześniej, gdy te sprawy badał sąd dyscyplinarny przy SN, były one jawne.

Sprzeciw przeciwko niejawności posiedzenia złożyła sędzia Anna Korwin-Piotrowska z Opola, jedna z obrończyń sędzi Majcher. Podnosiła, że spraw o uchylenie immunitetu nie reguluje kodeks postępowania karnego, do którego odwołał się przewodniczący składu Izby Dyscyplinarnej.

Podkreślała, że sprawy te powinny być jawne tak samo, jak sprawy dyscyplinarne. Ponadto posiedzenie w sprawie uchylenia immunitetu nie dotyczy decyzji związanych z przebiegiem śledztwa. Sąd nie decyduje tu o aresztach czy podsłuchach, w których to decyzjach wymagany jest brak jawności.

Sędzia Korwin-Piotrowska przypomniała, że zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 2012 roku dopuszczono jawność części posiedzeń np. w sprawach ekstradycji.

„Jakie są przeszkody by i to postępowanie o immunitet nie mogło być jawne? Zmiany w sądach [wprowadzane przez obecną władzę – red.] uzasadniano potrzebą jawności i transparentności. By było więcej kontroli społecznej. I gdzie jest ta jawność? To przeczy idei powołania [przez obecną władzę] Izby Dyscyplinarnej. Teraz wszystko, listy poparcia do KRS, posiedzenia w Izbie Dyscyplinarnej mają być niejawne?” – pytała sędzia Korwin-Piotrowska.

Podkreślała, że jawność sprawy immunitetu sędzi Majcher nie zagrozi dobru śledztwa. Tym bardziej, że skoro prokuratura występuje z takim wnioskiem, to już powinna mieć zgromadzone najważniejsze dowody.

Obrońcy sędzi złożyli też wniosek o wyłączenie z tej sprawy składu orzekającego ze względu na wątpliwości co do prawidłowego ich powołania przez neo-KRS, której konstytucyjność jest podważana. OKO.press pisało o tym. W dodatku Trybunał Sprawiedliwości UE ma wkrótce orzec o tym, czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego.

Z tego powodu oraz z powodu wniosku o jawność posiedzenia, sprawę odroczono bez terminu. Izba oba wnioski rozpozna na posiedzeniu niejawnym i wyznaczy nowy termin.

Izba pozwoliła stawiać zarzuty sędziemu Sterkowiczowi. Pozwoli też sędziemu Łączewskiemu?

To nie pierwsza kontrowersyjna sprawa o uchylenie immunitetu sędziemu w związku z jego swobodą orzeczniczą przed powołaną przez PiS Izbą Dyscyplinarną.

Przed wakacjami Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet sędziemu Andrzejowi Sterkowiczowi, który podpadł swoimi wyrokami „Gazecie Polskiej”. Po uchyleniu immunitetu prokuratura postawiła mu zarzuty związane z jego prywatnym życiem – na sędziego doniosła była żona, która jest z nim w konflikcie. OKO.press pisało o tym.

Zaś w listopadzie Izba Dyscyplinarna zajmie się immunitetem sędziego Wojciecha Łączewskiego (był w składzie, który skazał nieprawomocnie na więzienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego za nielegalną prowokację wymierzoną w Andrzeja Leppera).

Łączewski ścigany jest teraz za sprawę, w której sam jest ofiarą prawdopodobnej, wymierzonej w niego prowokacji w internecie. OKO.press pisało o tym.

Niepokorni sędziowie też są ścigani dyscyplinarnie za wydawane orzeczenia. Głośno było o sprawie sędzi Aliny Czubieniak z Gorzowa Wielkopolskiego, która za interpretację prawa zgodną ze standardami praw człowieka została ukarana przez Izbę Dyscyplinarną.

OKO.press pisało o tym.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!