0:000:00

0:00

Prawa autorskie: źródło zdjęcia: zrzut ekranu, twitter.com/pisorgźródło zdjęcia: zrzu...

„Dla nas decydujący jest zawsze głos zwykłych Polaków” – tym rytualnym zwrotem Mariusz Błaszczak 14 sierpnia 2023 zaczyna nagranie, przedstawiając czwarte pytanie referendum, które rządząca partia chce zorganizować 15 października, razem z wyborami parlamentarnymi.

Samo pytanie pojawia się dopiero w drugiej minucie klipu:

„Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczpospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?”.

View post on Twitter

PiS przez osiem lat swoich rządów nie zorganizowało ani jednego referendum, chociaż gorących tematów nie brakowało, i to mimo tego, że Kaczyński przez długie lata współpracował i zabiegał o głosy Pawła Kukiza, fanatycznego entuzjasty referendów.

Dziś partia przekonuje nas, że chce „zwykłych Polaków” (jak zwykle bez Polek) wysłuchać i to pilnie i aż w czterech kwestiach.

Czteropak referendalny

Znamy je już wszystkie pytania:

  1. Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?
  2. Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?
  3. Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?
  4. Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczpospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?

Treść pytań, sposób ich formułowania i prezentacji, a także moment referendum – wszystko jasno wskazuje, że nie chodzi tu ani o wsłuchiwanie się w głos Polaków (i Polek chyba też), ani o poważną debatę na tematy, które – poza pytaniem nr 1, które jest czystą wydmuszką – można by poruszyć, jak przyszłość polskich emerytów i emerytek i całego systemu emerytalnego, polityka migracyjna, właściwe i skuteczne podejście do uchodźców na wschodniej granicy.

Ale PiS nie pyta na serio, ożywia stereotypy i uruchamia lęki, które mają zmobilizować elektorat, za wszelką cenę.

Partia Kaczyńskiego w każdym pytaniu będzie nas namawiała, by głosować na „nie”.

Po ośmiu latach powtarzania, że opozycja nie ma pozytywnego programu, PiS urządza kampanię z programem negatywnym, podanym w histerycznym tonie.

Ostatnie ujawnione pytanie ściśle łączy się z trzecim, oba dotyczą migracji, oba są głęboko populistyczne.

Straszenie Rosją. Ani słowa o prawdziwej barierze NATO

W klipie minister Błaszczak mówi o zaporze na granicach z Białorusią i Rosją. W pytaniu pojawia się jednak tylko Białoruś. Polacy nie będą więc mogli wypowiedzieć się na temat zapory na granicy z Obwodem Kaliningradzkim.

W krótkim materiale umieszczono cytaty trzech osób: Tomasza Siemoniaka, Donalda Tuska i Janiny Ochojskiej. To dwaj czołowi politycy PO i europosłanka z listy Koalicji Obywatelskiej. Wszystkie cytaty są wprowadzane komentarzami Błaszczaka, który „ustawia” ich wymowę (o czym dalej).

Kontekstem jest oczywiście zagrożenie ze strony Rosji, które Błaszczak w filmiku podsyca, jakby był ministrem wojny, a nie obrony.

Ani słowa o członkostwie w NATO i o art. 5 Paktu, który stanowi prawdziwą barierę dla potencjalnego ataku Rosji na Polskę – sojusz 31 państw, w tym USA, jest zobowiązany, by nam pomóc i wypowiedzieć wojnę agresorowi.

Błaszczak wyłącznie straszy, w domyśle – potencjalną agresją na Polskę. Decyzja o zbudowaniu bariery została podjęta po kryzysie migracyjnym, jej budowę uzasadniano chęcią powstrzymania nielegalnej migracji. W klipie sceny z granicy polsko-białoruskiej z udziałem migrantów zajmują jednak jedynie cztery sekundy, większość materiału ilustracyjnego to czołgi i maszerujące wojska.

Sugestia jest jasna – bariera istnieje po to, by zatrzymać rosyjskie i białoruskie wojska. Jest symbolem bezpieczeństwa, które zapewnia nam partia Kaczyńskiego.

Ten zabieg propagandowy jest typowym uzasadnieniem ex-post. Bariera powstała etapami przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku, jej cel był inny.

Co gorsze, PiS sugeruje, że PO nie chce walczyć z Rosją i dlatego chce likwidacji bariery. Dowodem mają być trzy cytaty.

Oszczędności Siemoniaka

Cytat z Tomasza Siemoniaka pochodzi z okresu, gdy był ministrem obrony (2011-2015), dokładnie z sierpnia 2013 roku. Siemoniak w otoczeniu trzech wojskowych mówi:

„Nikt nie lubi takich rzeczy jak oszczędzanie, ale jak nie ma, to nie ma”.

Chodziło o zmniejszenie budżetu MON o 3 mld zł.

Sierpień 2013 to czas, gdy w PO wciąż dominuje filozofia oszczędności związana po pierwsze z kryzysem w strefie euro z lat 2012-2013, który silnie dotknął Polskę, a po drugie ze strachem przed przekroczeniem konstytucyjnego progu zadłużenia. Nie czas i miejsce na ocenę tej postawy, ale z perspektywy dziesięciu lat łatwo zapomnieć o motywacjach.

Przede wszystkim jednak to cytat sprzed aneksji Krymu przez Rosję na początku 2014 roku. PiS o tym nie wspomina, liczy się tylko sugestia, że PO oszczędza na wojsku, choć za naszymi granicami czai się agresywny Putin. Gdy Siemoniak mówił, że nie ma na wojsko, jeszcze się nie czaił.

Tusk się gniewał na władze, że nie chcą/potrafią zbudować muru

Wypowiedź Donalda Tuska Mariusz Błaszczak wprowadza tak: „Potem krytykowali nas za to, że zbudowaliśmy barierę na granicy z Białorusią”, co jednak zupełnie nie odpowiada temu, co Tusk powiedział:

„Ja mówię o tym bardzo wprost: oni nie chcą zbudować żadnego muru”.

To słowa z października 2021 roku, gdy trwały dyskusje o budowie zapory. To pierwsza manipulacja, Tusk nie mógł krytykować bariery, bo jej nie było.

Co więcej, Tusk nie oceniał pomysłu bariery, tylko chciał „przywalić władzy”:

„Ten mur nie powstanie ani w ciągu roku, ani w ciągu trzech lat, bo nie jest wcale intencją zbudowanie dobrych, skutecznych zapór. Ich intencją jest robienie emocjonalnych spektakli i wydanie blisko 2 mld zł bez żadnej kontroli”.

Tusk nie miał racji – bariera powstała. Ale wymowa jego krytyki władz jest odwrotna, niż mówi Błaszczak. Mówi przecież o „dobrych skutecznych zaporach”.

Skuteczność zapory jest dyskusyjna, bo cały czas z narażeniem zdrowia i życia przedzierają się przez nią migranci (patrz dalej). A skuteczność militarna takiej zapory – a taki przecież cel sugeruje PiS w kontekście pytania referendalnego – byłaby znikoma.

Przeczytaj także:

Ochojska: kiedyś będzie rozebrany

Cytat trzeci to słowa Janiny Ochojskiej w Radiu Zet. Bogdan Rymanowski pyta, czy mur na granicy z Białorusią powinien zostać rozebrany. Europosłanka odpowiada:

„Kiedyś będzie rozebrany, tak”.

To z kolei wypowiedź z kwietnia 2023 roku, więc kontekst jest już zbliżony do dzisiejszego. Kryzys migracyjny trwa, bariera stoi, w Ukrainie toczy się wojna.

Błaszczak twierdzi, że „Donald Tusk i jego ekipa zapowiadali jej likwidację”, ale w ostrożnej wypowiedzi Ochojskiej, skądinąd krytyczce antyhumanitarnej polityki władz na granicy, nie ma nic więcej niż nadzieja, że kiedyś „mury znikną”. Ani słowa o ewentualnych okoliczności rozebrania bariery, kiedy i jak powinno to nastąpić.

W każdej z trzech użytych wypowiedzi mamy więc ewidentne manipulacje cytatami, w dodatku zrobione naiwnie, bo czarno na białym widać, czy raczej słychać, że wybrane wypowiedzi nie pasują do tez Błaszczaka. PiS liczy na to, że postraszeni odbiorcy nie zauważą tej fuszerki, a w propagandzie logika nie ma aż takiego znaczenia.

Wybór cytatów przypisanych „Tuskowi i jego ekipie” zdradza prawdziwą motywację: ma to być przede wszystkim głosowanie przeciwko PO, straszenie opozycją, która nie nie potrafi zadbać o bezpieczeństwo „zwykłych Polaków”.

Na bazie tego lęku i rozmycia znaczeń, PiS buduje narracyjną zlepkę różnych skojarzeń. Występ Błaszczaka przypomina materiał „Wiadomości" TVP: prawdy w nim tyle, co nic, a manipulacja aż bije w oczy, ale cel jest jeden: PiS jest dobry, PO jest zła.

Migranci forsują barierę

Odpowiedź na pytanie referendalne nr 4 nie rozwiąże żadnego problemu. Nawet gdyby udało się w referendum osiągnąć 50 proc. frekwencji, odpowiedź zgodnie z życzeniem PiS (NIE ROZBIERAĆ!), usankcjonowałaby stan obecny i pozwoliłaby PiS powoływać się na wolę wyborców. Warto jednak dodać, że przekroczenie progu 50 proc. w referendum towarzyszącym wyborom w kwietniu 2022 roku nie udało się nawet Orbánowi, który zastosował podobny manewr. PiS zapewne się inspirował politycznym bratankiem z Węgier. Gdyby PiS oddał władzę, wynik referendum będzie i tak bez znaczenia, bo nikt z opozycji nie mówi w tej chwili o rozbieraniu bariery.

PiS jest dumny ze swej zapory, ale czy słusznie? Na granicy rozgrywają się codziennie dramaty. Zdesperowani migranci korzystają z „pomocy” władz Białorusi i opłacając „przemytników”, którzy oferują im przerzut na Zachód Europy, napływają na granicę, a po polskiej stronie są narażeni na brutalne traktowanie przez Straż Graniczną i siłowe odesłanie na Białoruś. Nie tylko zimą umierają w trudnych warunkach, bo odmawia się im pomocy. W OKO.press wielokrotnie opisywaliśmy takie przypadki.

Co więcej, solidny płot nie powstrzymuje tego zjawiska, wręcz odwrotnie liczba interwencji SG rośnie, ale także liczba migrantów, którzy przedostają się do Niemiec i dalej, rośnie.

Migranci znajdują sposoby, jak się do Polski przedostać. Próbują przejść górą, robią podkopy, przeciskają się pomiędzy przęsłami, rozpychając je samochodowymi podnośnikami, przedostają się też przez 19-kilometrowy odcinek, na którym ze względu na ukształtowanie terenu bariery nie ma. Wkrótce w OKO.press opublikujemy dłuższy analityczny tekst o tym, ile właściwie osób przedostaje się przez granicę polsko-białoruską.

Na tej „granicy hańby” potrzeba kompleksowego i humanitarnego rozwiązania, które uzna zagrożenie ze strony Białorusi, ale nie będzie sankcjonować – m.in. w ustawie wywózkowej – łamania praw człowieka. PiS na legalnych i humanitarnych rozwiązaniach nie zależy. Wykorzystuje tragedię migrantów do mobilizacji własnych wyborców przed październikowymi wyborami.

;

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze