0:00
0:00

0:00

Decydując o reasumpcji wygranego przez opozycję głosowania w sprawie odroczenia posiedzenia Sejmu z 11 sierpnia, marszałek Elżbieta Witek powoływała się na opinie pięciu prawników, którzy rzekomo potwierdzili, że taki ruch jest możliwy i legalny. Wkrótce okazało się, że mówiąc o pięciu opiniach miała na myśli dokumenty sporządzone trzy lata temu w innej sprawie - dotyczącej reasumpcji głosowania nad uchyleniem immunitetu dla posła Stanisława Gawłowskiego.

Przeczytaj także:

Po głosowaniu marszałek Witek zamówiła trzy ekspertyzy prawne, które 17 sierpnia zastępca szefa Kancelarii Sejmu Christian Młynarek udostępnił na żądanie posłów Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby. Zaś w środę 18 sierpnia wicemarszałek Piotr Zgorzelski z PSL udostępnił mediom zamówione przez siebie dodatkowe opinie prawne.

Omawiamy wszystkie poniżej.

Opinia nr 1: Nie znam okoliczności

Autorem pierwszego dokumentu, datowanego jeszcze na 12 sierpnia i nazwanego "notatką", a nie "opinią", jest dr Piotr Chybalski, ekspert ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych. Już w drugim akapicie prawnik zaznacza, że "z uwagi na brak dostatecznej znajomości okoliczności faktycznych towarzyszących przedłożeniu ww. wniosku o reasumpcję głosowania, w szczególności nieznajomości treści uzasadnienia wniosku, ograniczam się do omówienia podstawowych uwarunkowań prawnych odnoszących się do instytucji reasumpcji głosowania". I tak też czyni na kolejnych kilku stronach, wyjaśniając, czym reasumpcja jest i w jaki sposób się ją przeprowadza. Jedyną uwagą odnoszącą się bardziej bezpośrednio do sytuacji z 11 sierpnia jest końcowa opinia, że reasumpcja głosowania o odroczeniu nie mogłaby się odbywać w terminie odroczenia, bo negowałoby to sens istnienia ponownego głosowania w tej sprawie.

Opinia nr 2: Nie wolno odraczać bez terminu

Kolejna opinia, datowana na 16 sierpnia, sporządzona została na zamówienie BAS przez dr. hab. Grzegorza Pastuszko z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Po co zamawiać opinie na temat tego, czy coś jest dozwolone, już po fakcie? Na to pytanie odpowiada nam drobna uwaga, że dokument został zamówiony "w celu przygotowania materiałów odpowiadających na pytania zgłoszone przez posłów, organy Sejmu lub Kancelarii Sejmu".

Pastuszko przywołuje dwie opinie z 2018 roku - prof. Patyry oraz prof. Grabowskiej (te same, na które powoływała się wcześniej Witek, mówiąc, że "zasięgnęła opinii"). Obie analizy, sporządzone przy okazji odrzucenia wniosku posłów opozycji o reasumpcję głosowania w sprawie uchylenia immunitetu Stanisława Gawłowskiego, wskazywały, że marszałek nie może swoją arbitralną decyzją nie poddać takiego wniosku pod głosowanie.

Autor uważa jednak ten kierunek rozumowania za dyskusyjny i stojący w sprzeczności z uchwała Prezydium Sejmu z 2003 roku, która stwierdza, że to marszałek ocenia, czy wynik głosowania budzi uzasadnione wątpliwości. Innymi słowy jego zdaniem marszałek może odmówić poddania wniosku pod głosowanie, między innymi w przypadkach, gdy wniosek taki jest w oczywisty sposób wadliwy np. nie ma wymaganej liczby poselskich podpisów.

Jeśli chodzi zaś o reasumpcję głosowania z 11 sierpnia, to Pastuszko stwierdził, że nie można głosować nad odroczeniem bez wskazania jasno określonego terminu. A ponieważ według stenogramu poseł wnioskodawca mówił o 1 lub 2 września, a marszałek powiedziała, że "sama wskaże termin", to doszło do nieporozumienia.

Jedyny argument z doktryny, jaki podaje na poparcie swoich tez, to komentarz do art. 184 Regulaminu Sejmu P. Sarneckiego, który mówi: "odroczenie powinno wskazywać dzień wznowienia posiedzenia". Mowa tu jest jednak o odroczeniu, nie o wniosku. Jak wyjaśniał jednak w rozmowie z OKO.press prof. Piotrowski - Sejm prawidłowo zagłosował za odroczeniem. W kolejnym kroku marszałek Witek powinna była wskazać termin odroczonego posiedzenia, tak jak zresztą sama powiedziała.

Jak ustalił portal Wirtualna Polska, Grzegorz Pastuszko jest byłym członkiem zarządu Polski Razem - poprzedniej partii Jarosława Gowina. Obecnie jest także jednym z kandydatów na sędziego TSUE, a także zasiada w radzie naukowej Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości podlegającego Zbigniewowi Ziobrze.

Opinia nr 3: Posłowie nie wiedzieli, za czym głosują

Opinia z 13 sierpnia autorstwa dra Andrzeja Pogłódka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie również zawiera tezy, że Marszałek Sejmu ma prawo odmawiać poddania pod głosowanie wniosku o reasumpcję. W przeciwnym wypadku posłowie mogliby wykorzystywać to narzędzie w celach obstrukcji prac Sejmu.

W części opinii odnoszącej się do wydarzeń z 11 sierpnia prawnik stwierdził, że marszałek Witek miała rację poddając wniosek pod głosowanie, ponieważ stenogram posiedzenia Sejmu wskazuje, że posłowie różnych frakcji mieli "wątpliwości nad którym z wniosków formalnych o odroczenie obrad przeprowadzane jest głosowanie".

Przypomnijmy - przed głosowaniem marszałek Witek odczytuje treść wniosku.

Andrzej Pogłódek również jest pracownikiem Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, w przeszłości brał udział w projektach finansowanych przez Fundusz Sprawiedliwości.

Fragmenty stenogramu:

Opinia nr 4: Posłowie mogli dopytać o datę

Opinia dr. hab. Jacka Zaleśnego z Uniwersytetu Warszawskiego sporządzona na zamówienie wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego wpłynęła dopiero 17 sierpnia. Ekspert podkreśla, że wynik głosowania może "budzić uzasadnione wątpliwości" tylko wtedy, gdy nie jest on zgodny ze stanem faktycznym przebiegu głosowania. Reasumpcja służyć ma zatem do naprawienia błędnego ustalenia wyniku, na przykład wtedy, gdy głos posła został źle policzony. "Za zbyt daleko idącą uznaję supozycję, że posłowie biorący udział w akcie głosowania nie wiedzą nad czym głosują, że najpierw głosują, a następnie zastanawiają się nad czym głosowali i dopiero kiedy zapoznają się z następstwami podjętej decyzji dokonują oceny podjętej decyzji i przeprowadzają jej korektę (...) Reasumpcji głosowania nie można przeprowadzić w celu zmiany w danej sprawie stanowiska przez posłów" - pisze dr hab. Jacek Zaleśny.

"W przypadku gdy poseł nie ma pewności, co jest przedmiotem głosowania, to ma prawo zadać w tej sprawie pytanie Marszałkowi Sejmu, a Marszałek Sejmu udziela mu na nie odpowiedzi. Regulamin Sejmu nie dopuszcza, aby po przeprowadzonym głosowaniu posłowie wnioskowali o przeprowadzenie reasumpcji głosowania argumentując, że nie wiedzieli nad czym głosowali".

Opinia nr 5: Reasumpcja nielegalna, ustawy nielegalne

W środę 18 sierpnia wpłynęła jeszcze jedna opinia - sporządzona przez dr. Bartłomieja Opalińskiego, konstytucjonalistę z Uczelni Łazarskiego. Dr Opaliński argumentuje, że reasumpcji dokonać można tylko w przypadku, gdy mamy do czynienia z błędem, który uniemożliwia odzwierciedlenie woli posła. To sytuacje takie jak awaria systemu do głosowania, nieprawidłowe zliczenie przez system głosów. "Nie jest więc prawnie dopuszczalne przeprowadzenie reasumpcji głosowania w przypadkach, gdy poseł na skutek własnego błędu (omyłki) nie wziął udziału w głosowaniu lub po przeprowadzeniu głosowania rozmyślił się i zmienił swoje pierwotne zdanie w kwestii objętej danym głosowaniem. Wszelkie tego typu zjawiska stanowiłyby nadużycie omawianej tu instytucji. Dokonana na takiej podstawie reasumpcja głosowania byłaby nielegalna, a głosowanie przeprowadzone na skutek reasumpcji – nieważne" - pisze konstytucjonalista.

Prawnik analizuje następnie sytuację, do której doszło 11 sierpnia, przy pomocy medialnych wypowiedzi posła Jarosława Sachajki, który wskazany został jako winny rzekomej pomyłki trzech posłów Kukiz'15. Dr Opaliński ocenił je jako niespójne. Zaznaczył także, że posłowie nie decydują o terminie odroczenia posiedzenia, ale o samym fakcie jego odroczenia. Decyzję o terminie podejmuje Prezydium Sejmu i Marszałek Sejmu.

Opaliński pisze wprost, że o reasumpcji zdecydowały względny polityczne, o czym świadczy zachowanie marszałek Witek, która nawet nie odczytała wyników głosowania, tylko od razu zarządziła przerwę.

Marszałek, zdaniem eksperta, ma prawo nie poddawać pod głosowanie wniosków o reasumpcję, które są nieuprawnione, nakierowane na wywołanie obstrukcji. I wniosek o reasumpcję 11 sierpnia właśnie taki był - nie spełniał kryterium legalności. Tymczasem marszałek twierdziła, że "zasięgnęła opinii pięciu prawników", co w niedługim czasie okazało się nieprawdą. "Brak wspólnego, klarownego stanowiska w sprawie przyczyn reasumpcji zarówno po stronie Marszałek Sejmu jak i trzech posłów (...) wskazuje ewidentnie na powtórzenie głosowania z przyczyn pozaprawnych, a więc z pogwałceniem art. 189 Regulaminu Sejmu" - czytamy.

Dr Opaliński pisze wprost - reasumpcja głosowania została przeprowadzona nielegalnie, co oznacza, że akty prawne uchwalone w dalszej części posiedzenia, czyli m.in. lex TVN, także pozbawione są waloru legalności. Opaliński rekomenduje, by Senat podjął uchwałę o odrzuceniu tych quasi-ustaw, zgłaszanie do nich poprawek uznał za niedopuszczalne.

Zaznacza także, że Trybunał Konstytucyjny powinien zbadać przebieg procesu legislacyjnego z 11 września w trybie kontroli prewencyjnej po skardze, którą mógłby złożyć prezydent. Ponieważ szanse na to są niewielkie, prawnik proponuje, by kontroli takiej, w trybie rozproszonej kontroli konstytucyjności, dokonywały w konkretnych sprawach sądy powszechne.

;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze