Lekarz i eksperci w Sejmie apelowali o całkowity zakaz reklamy alkoholu i wskazywali, że młodzi sięgają po niego w wieku 12-13 lat. Przedstawiciele biznesu i rolnicy przekonywali, że zaostrzenie przepisów uderzy w gospodarkę. „To rolnictwo ma w ogóle upaść?”.
„Dzieci wychowujące się w rodzinach z problemem alkoholowym żyją w przemocy, niestabilności i chronicznym lęku. Dla nich reklamy alkoholu to przypomnienie o traumie i realne zagrożenie” – mówiła podczas posiedzenia sejmowej podkomisji nadzwyczajnej Katarzyna Garbowska ze Stowarzyszenia Wolni od Nałogów.
„Mamy dużą ilość ziemniaka” – mówił z kolei Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej. Wskazywał, że oprócz ziemniaków rolnicy mają też ogromne nadwyżki zboża — około 10 mln ton z ubiegłego roku. „Pomóżcie nam rolnikom. Chcemy, żeby te nadwyżki zostały wykorzystane do produkcji spirytusu, ale nie do picia – tylko jako biokomponenty do paliw” – zaznaczał.
Zdzisław Łuba przekonywał, że bez nowych rozwiązań rolnictwo może stracić – zwłaszcza w sytuacji, gdy ceny zboża spadły z ok. 1500 do 500 zł za tonę.
„Ten spirytus może się przydać. Możemy być szejkami arabskimi, tylko wykorzystajmy to” – mówił rolnik.
„To, czy będziemy mieli gdzie sprzedać ziemniaki, to jest nic w porównaniu z tym, ile zgonów stwierdzamy z powodu alkoholu” – odpowiadał rolnikowi prezes Polskiego Towarzystwa Lekarzy Menedżerów Marcin Karolewski
Podczas posiedzenia komisji starły się dwie grupy. Organizacje społeczne, lekarze oraz eksperci zdrowia przekonywali, że w Polsce konieczny jest całkowity zakaz reklamy alkoholu i napojów bezalkoholowych. Z kolei przedstawiciele biznesu ostrzegali, że zbyt daleko idące przepisy mogą uderzyć w gospodarkę.
„W Polsce żyje od 1,5 do 2 mln dorosłych dzieci alkoholików. Osób, które dorastały w domach naznaczonych przemocą, niestabilnością emocjonalną i chronicznym lękiem” – mówiła. „Do tego dochodzą setki tysięcy dzieci, które w takich warunkach żyją dziś. Dla nich reklama alkoholu nie jest neutralnym przekazem handlowym, to przypomnienie o traumie. To właśnie oni należą do grupy najwyższego ryzyka rozwoju uzależnienia” – podkreślała Garbowska.
Szacuje się, że w Polsce od alkoholu uzależnionych jest około 800 tys. osób, a ponad 2 mln pije go w sposób nadmierny i szkodliwy. „Każda z tych osób jest potencjalną ofiarą systemu prawnego, który pozwala na nieustanne bombardowanie bodźcami alkoholowymi – w mediach i w przestrzeni publicznej w każdym momencie dnia” – wskazywała przedstawicielka stowarzyszenia.
W Sejmie procedowane są dwa projekty — jeden Polski 2050 (Druk 2010), a drugi Lewicy (Druk 2007). Oba zakładają zakaz sprzedaży alkoholu w nocy oraz w ogóle na stacjach paliw, a także całkowity zakaz reklamy i promocji. Chodzi o zmiany w przepisach o wychowaniu w trzeźwości oraz m.in. zasadach finansowania opieki zdrowotnej i regulacjach dotyczących mediów.
Propozycje zakładają m.in. rozszerzenie definicji promocji alkoholu tak, aby obejmowała także sprzedaż z rabatami i bonifikatami.
W praktyce miałoby to zablokować popularne akcje sprzedażowe w sklepach, takie jak „12 piw plus 12 gratis”.
W projektach pojawia się również pomysł całkowitego zakazu reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych (Lewica), a także zakazu publicznej reklamy zarówno alkoholu, jak i jego bezalkoholowych odpowiedników, w tym piwa 0 proc. (Polska 2050). Obecnie przepisy zakazują reklamy alkoholu, ale dla piwa robią wyjątek.
Posłowie proponują też zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw (Lewica, Polska 2050) oraz wprowadzenie ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu w nocy (Lewica).
Projekt Lewicy dotyczy zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Z kolei projekt Polski 2050 zakłada zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości oraz w ustawie o radiofonii i telewizji.
W Sejmie jest jeszcze trzeci projekt dotyczący alkoholu, wniesiony przez Senat, nakazujący umieszczanie oznaczeń na opakowaniach napojów „procentowych”, że alkohol jest szkodliwy dla kobiet w ciąży oraz karmiących piersią.
Pod koniec stycznia, podczas pierwszego czytania w Sejmie, posłowie Lewicy i Polski 2050 przekonywali, że ograniczenie dostępności alkoholu to odpowiedź na realny problem społeczny.
Posłowie PiS oba projekty krytykowali, zarzucając im błędy i niedopracowanie, a Konfederacja podkreślała, że proponowane zmiany uderzają w swobodę przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność gospodarczą.
Prezydium Sejmu skierowało oba projekty do Komisji Zdrowia, która powołała specjalną podkomisję do ich dalszego rozpatrzenia.
Na czele podkomisji stanął poseł Grzegorz Napieralski z Koalicji Obywatelskiej, ale w jej składzie są też m.in.: Joanna Wicha z Lewicy, Wioleta Tomczak z Polski 2050, Marcelina Zawisza z Razem i Janusz Cieszyński z PiS.
Propozycje zmian, którymi zajmuje się Sejm, poprzedziła głośna awantura na sesji rady miejskiej w Warszawie, kiedy to warszawscy radni Koalicji Obywatelskiej nie chcieli poprzeć uchwały prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który proponował nocny zakaz sprzedaży alkoholu oraz trzymiesięczne vacatio legis.
Na sesji dochodziło do takich absurdów, że radni Koalicji Obywatelskiej, którzy mają większość w radzie miasta byli przeciw zakazowi, a radni PiS popierali inicjatywę prezydenta Warszawy.
To, co zaczęło się jako lokalna awantura w warszawskiej Radzie Miasta, przeniosło się teraz na poziom ogólnopolski – bo sejmowa podkomisja analizuje nie tylko zakaz reklamy alkoholu, ale także pomysły wprowadzenia ograniczeń w jego sprzedaży, w tym nocnej prohibicji.
Podczas posiedzenia komisji o zakończenie reklamy napojów alkoholowych apelowali także przedstawiciele młodego pokolenia. „Statystyki są zatrważające” – mówił Filip Hornik z Akcji Uczniowskiej. „Średni wiek inicjacji alkoholowej w naszym kraju to 12–13 lat. Te trzy sekundy ciszy wydają się wymownym komentarzem” – dodał.
„Za dużo już straciło nasze pokolenie, ale też pokolenie naszych rodziców i dziadków przez alkohol. I nie chcemy nawet myśleć, ile mogą stracić kolejne" – podkreślał Hornik.
Podkreślał, że w jego rodzinnym mieście „przez pół roku główny rynek w Katowicach był całkowicie zasłonięty gigantyczną reklamą piwa, wielkości mniej więcej jednej trzeciej Pałacu Kultury”.
„Potrzebujemy wycofania reklam alkoholu z mediów masowych i wielkopowierzchniowych form reklamy, takich jak billboardy czy całe budynki – mówił.
Eksperci podkreślali również, że przeciętny obywatel w Polsce ma większą szansę zetknąć się z reklamą alkoholu niż z informacją o jego szkodliwości. A z punktu widzenia nauki każdy alkohol, niezależnie od rodzaju, wiąże się z ryzykiem dla zdrowia.
Na skalę problemu zwracał uwagę prezes Polskiego Towarzystwa Lekarzy Menedżerów Marcin Karolewski, który opowiadał o uzależnieniu wśród młodzieży. „Nie może być tak, żeby autobusy z wycieczek jechały pod jednostki policji, by sprawdzać, kto jest pijany, a kto nie”.
„Niedawno stwierdziliśmy zgon kobiety poniżej 40. roku życia. Zmarła z powodu marskości wątroby” – wskazywał.
„Nigdy nie wiadomo, kiedy to picie, które wydaje się bezpieczne, staje się niebezpieczne. Najgorsze są rozmowy z rodzinami. Przychodzą i pytają nas, co mają zrobić. Przecież próbowali, tłumaczyli, starali się" – mówił.
W czasie debaty zwracano też uwagę na to, jaki w naszym kraju jest wpływ na sposób myślenia o alkoholu. „Reklama produktów zero procent to forma reklamy zastępczej, która prowadzi do oswajania alkoholu. Można wręcz mówić o promowaniu stylu życia związanego z alkoholem. Czas wolny oznacza picie, spotykamy się ze znajomymi i pijemy" – mówił Tomasz Sińczak z Forum Konsumentów.
Jan Korczyński z Fundacji GrowSpace wspomniał, że jego organizacja prowadzi kampanię społeczną „0 Procent Prawdy”, w której analizowany jest wpływ reklamy alkoholu i napojów bezalkoholowych na młodych odbiorców. W swoim wystąpieniu wskazał, że reklamy alkoholu – także tych produktów oznaczanych jako zero procent – normalizują spożywanie alkoholu wśród dzieci i młodzieży.
Jego fundacja zleciła Ogólnopolskiej Grupie Badawczej przeprowadzenie sondażu w lutym. „Wynika z niego, że 81,5 proc. Polek i Polaków popiera procedowane w Sejmie zmiany, w tym m.in. zakaz publicznej reklamy alkoholu, ograniczenie jego promocji oraz skuteczniejsze egzekwowanie zakazu sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18. roku życia” – powiedział.
Wskazywano też, że picie alkoholu to nie tylko kwestia indywidualnych wyborów, ale też koszty społeczne i zdrowotne, które sięgają od 90 do 100 miliardów złotych rocznie. „W Polsce najwięcej Polaków umiera z powodu chorób układu krążenia, których jedną z przyczyn jest nadmierne spożycie alkoholu. Druga przyczyna to choroby nowotworowe, także istotnie skorelowane z nadmiernym spożyciem alkoholu” – mówiła dr Katarzyna Okręglicka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
W debacie słychać było także oddzielne głosy przedsiębiorców. Przedstawiciele branży alkoholowej i handlu zdecydowanie sprzeciwiali się postulatom całkowitego zakazu reklamy alkoholu.
„Współczuję moim przedmówcom, którzy wskazują na te wszystkie ludzkie tragedie. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby całkowite wyeliminowanie alkoholu, ale ten nieszczęsny alkohol to tradycja, jest obecny od zarania dziejów na całym świecie” – mówił Krzysztof Rydz, przewodniczący Polmos Żyrardów.
„To, że jesteśmy producentem luksusowego alkoholu, nie oznacza, że rozpijamy się w tym alkoholu, chodzi o umiar” – dodał.
Przedstawiciele biznesu m.in. Konfederacji Lewiatan apelowali, by zmiany w przepisach nie szły za daleko i nie uderzały w swobodę działalności gospodarczej. Ich zdaniem obecne regulacje na poziomie lokalnym są wystarczające i nie ma potrzeby rozszerzania ich na cały kraj.
Wątpliwości budził też pomysł całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Iga Jaroszewska z Konfederacji Lewiatan podkreślała, że to rozwiązanie jest zbyt daleko idące i niekonieczne, podobnie jak zmiana obecnych przepisów dotyczących wydzielonych stoisk z alkoholem, które powinny pozostać bez zmian.
Z takim podejściem nie zgadzały się jednak osoby popierające zaostrzenie przepisów, które przekonywały, że potrzebne są zdecydowanie dalej idące ograniczenia.
Osoby popierające zakaz wskazywały, że alkohol jest zbyt łatwo dostępny i podkreślali, że nie powinien być sprzedawany w sklepie przy kasach, lecz w wydzielonych częściach sklepów czy stacjach paliw.
Zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach (i na stacjach benzynowych) między godz. 22.00 a 6.00 zacznie obowiązywać na terenie całej Warszawy od 1 czerwca.
Oprócz stolicy nocna prohibicja — dzięki nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 2018 roku — obowiązuje już w ponad w 180 gminach – m.in. w Krakowie, we Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie i w Słupsku. W niektórych tylko częściowo – jak choćby w Łodzi, Rzeszowie i w popularnym wśród turystów Pucku. Na czas sezonu letniego ograniczenie wprowadziło również Giżycko.
Wiele miast odnotowuje pozytywne efekty zakazu sprzedaży alkoholu nocą. Zazwyczaj mowa głównie o mniejszej liczbie incydentów związanych z zakłócaniem porządku, wandalizmem i przemocą.
W Koninie, w którym zakaz obowiązuje od lutego, o 70 proc. spadła także liczba interwencji domowych policji. W Krakowie w godzinach obowiązywania uchwały liczba interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu spadła o niemal 70 proc. (porównanie lipca 2022 roku, przed wprowadzeniem ograniczenia i lipca 2025 roku).
Spada również odsetek osób trafiających do szpitali w stanie zagrożenia życia i zdrowia po znacznym spożyciu alkoholu. Co więcej, także ratownicy rzadziej wyjeżdżają, by interweniować ws. nietrzeźwych pacjentów.
W Warszawie zakaz nocnej sprzedaży alkoholu obejmuje sklepy i stacje benzynowe, z wyłączeniem lokali gastronomicznych.
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w Polsce jest ok. 4,7 mln ludzi (12 proc. społeczeństwa), którzy piją alkohol kilka dni w tygodniu.
Ponad 820 tys. Polaków, czyli około 2 proc. społeczeństwa, sięga po alkohol co najmniej pięć dni w tygodniu. Z kolei aż 7 proc. Polaków doświadczyło przynajmniej raz w życiu zaburzeń związanych z nadużywaniem alkoholu.
W 2015 roku w ośrodkach leczenia uzależnień, które mają kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, leczyło się około 354 tys. osób.
Jak pisał Sławomir Zagórski w OKO.press, jedną z rządowych inicjatyw była natomiast ta odnosząca się do podwyższenia akcyzy od sprzedaży wyrobów alkoholowych. Jesienią do Sejmu wpłynął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym. Przewidywał on podwyżkę stawek akcyzy na alkohol w 2026 roku o 15 proc. i w 2027 roku o kolejne 10 proc. W Polsce od lat obowiązuje coroczna automatyczna podwyżka akcyzy na wyroby alkoholowe w wysokości 5 proc.
Nowela dość gładko przeszła przez Sejm i Senat. W grudniu zawetował ją jednak prezydent Karol Nawrocki.
Według GUS oraz Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) spożycie czystego alkoholu w Polsce w 2024 roku wyniosło ok. 8,8 litra na osobę (liczone jako czysty 100 proc. alkohol). To oznacza, że statystycznie Polak pije 1 kufel piwa lub 1,3 kieliszka wina dziennie, przy czym należy pamiętać, że część ludzi nie pije wcale, a część więcej niż ta średnia.
To mniej niż w poprzednich latach. Oznacza to, że choć wciąż pijemy dużo, ogólna tendencja jest malejąca.
Zdrowie
Marcelina Zawisza
Ministerstwo Zdrowia
alkohol
lekarze
lewica
Polska 2050
stacje benzynowe
zakaz
zdrowie
Dziennikarka zespołu politycznego OKO.press. Wcześniej pracowała dla najstarszej światowej agencji informacyjnej Agence France-Presse (2019-2024), gdzie pisała artykuły z zakresu dezinformacji. Przed dołączeniem do AFP pisała dla „Gazety Wyborczej”. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" i "Wysokich Obcasach". Współpracuje z brytyjskim "Financial Times". Prowadzi warsztaty dla uczniów, studentów, nauczycieli i dziennikarzy z weryfikacji treści. Doświadczenie uzyskała dzięki licznym szkoleniom m.in. Bellingcat. Uczestniczka wizyty studyjnej „Journalistic Challenges and Practices” organizowanej przez Fulbright Poland. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie pisała magisterkę z teorii konfliktu Carla Schmitta. Obroniła także licencjat na filologii angielskiej w warszawskim SWPS.
Dziennikarka zespołu politycznego OKO.press. Wcześniej pracowała dla najstarszej światowej agencji informacyjnej Agence France-Presse (2019-2024), gdzie pisała artykuły z zakresu dezinformacji. Przed dołączeniem do AFP pisała dla „Gazety Wyborczej”. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" i "Wysokich Obcasach". Współpracuje z brytyjskim "Financial Times". Prowadzi warsztaty dla uczniów, studentów, nauczycieli i dziennikarzy z weryfikacji treści. Doświadczenie uzyskała dzięki licznym szkoleniom m.in. Bellingcat. Uczestniczka wizyty studyjnej „Journalistic Challenges and Practices” organizowanej przez Fulbright Poland. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie pisała magisterkę z teorii konfliktu Carla Schmitta. Obroniła także licencjat na filologii angielskiej w warszawskim SWPS.
Komentarze