Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot. Kuba Atys / Age...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

„Po latach zmieniłem zdanie” – przyznaje Rafał Trzaskowski w rozmowie z sierż. szt. Pawłem Chmurą z Komendy Stołecznej Policji. Rozmowy o nocnej prohibicji można posłuchać na oficjalnym profilu prezydenta na YouTubie.

„Nie jestem zwolennikiem restrykcji, ale po latach dyskusji zostałem przekonany, że to ma szansę mieć pozytywny wpływ na to miasto” – dodaje prezydent Warszawy.

Od listopada 2025 roku mieszkańcy Warszawy nie mogą już kupić alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych po godz. 22 w dwóch dzielnicach stolicy – w Śródmieściu i na Pradze Północ. Zakaz obowiązuje do godz. 6 rano i nie dotyczy gastronomii – to oznacza, że alkohol można kupić w barach, restauracjach i pubach.

„Obserwujemy tylko pozytywne efekty tego ograniczenia. W porównaniu z rokiem poprzednim to ponad tysiąc interwencji mniej” – mówi Chmura w rozmowie z Trzaskowskim.

Sam Trzaskowski jeszcze w 2023 roku mówił, że pamięta czasy PRL i wie, co w praktyce oznacza powiedzenie „Polak potrafi”. Jego zdaniem wprowadzenie zakazu mogłoby doprowadzić do pojawienia się nielegalnej sprzedaży alkoholu w mieście. W OKO.press wskazywaliśmy, że ta opowieść jest fałszywa — przykłady innych miast od dawna pokazywały, że nic takiego się nie dzieje.

Trzaskowski tkwił jednak w uporze. Zdanie zmienił dopiero we wrześniu 2025 roku.

Awantura na sesji rady miejskiej

Uchwalenie tych ograniczeń poprzedziła wielka polityczna awantura. Najpierw swoją uchwałę wycofał prezydent miasta Rafał Trzaskowski, a później w głosowaniu przepadł projekt Lewicy. Projekt Trzaskowskiego zakładał obowiązywanie zakazu od godz. 23 wieczorem do godz. 6 rano oraz trzymiesięczne vacatio legis. Radni klubu Lewica – Miasto Jest Nasze przygotowali projekt, który wprowadzał zakaz od godz. 22 i 30-dniowy okres wdrożenia. W obu wypadkach zakaz miał objąć całe miasto.

Na sesji dochodziło do takich absurdów, że radni Koalicji Obywatelskiej, którzy mają większość w radzie miasta byli przeciw zakazowi, a radni PiS popierali inicjatywę prezydenta Warszawy.

Twarzą sprzeciwu warszawskiej KO stał się radny i lider klubu Jarosław Szostakowski. Na sesji miał mówić, że proponowane rozwiązania są nacechowane ideologicznie, a pomysł wprowadzenia zakazu sprowadzał do kuriozum. Twierdził, że podobne przepisy wprowadzał reżim gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy Ku Klux Klan w latach 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych.

„W tej dyskusji często pojawiał się jeden podstawowy argument, który moim zdaniem był źle rozumiany” – wspomina radna Lewicy Karolina Zioło-Pużuk w rozmowie z OKO.press. „Chodziło o przekonanie, że takie ograniczenie to zamach na wolność. W praktyce patrzono wyłącznie na wolność osoby, która o drugiej w nocy chce kupić alkohol, a pomijano wolność i bezpieczeństwo tych, którzy mogą paść ofiarą przemocy ze strony osób nietrzeźwych” – tłumaczy.

Walka o zakaz w stolicy była odzwierciedleniem większej rozgrywki, toczącej się na szczytach władzy w Koalicji Obywatelskiej. Jacek Szostakowski jest bliskim współpracownikiem obecnego ministra spraw wewnętrznych i szefa lokalnych struktur partii w Warszawie Marcina Kierwińskiego. Szef MSWiA stery w Warszawie objął po Hannie Gronkiewicz-Waltz w 2016 roku i dzierży je do dziś – w wyborach w marcu 2026 nie miał konkurenta i dostał 95 proc. głosów.

Ale dlaczego Kierwiński chciał pokazać Trzaskowskiemu, gdzie jest jego miejsce? W Sejmie krążyły plotki, że Trzaskowski chciałby założyć własną partię i startować wraz z ruchem samorządowców Tak dla Polski. Niektórzy w partii uważają też, że Trzaskowski przegrał w wyborach właśnie z powodu „lewicowej agendy wprowadzanej w stolicy”, a ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu to spełnienie marzeń miejskich aktywistów, których Kierwiński nie znosi.

Dla Trzaskowskiego był to polityczny i wizerunkowy cios, ponieważ Szostakowski odebrał mu sprawczość i zablokował nocną prohibicję w całym mieście. W międzyczasie zastępca Trzaskowskiego wiceprezydent Jacek Wiśnicki z Polski 2050 podał się do dymisji. Jako powód rezygnacji wskazał wycofanie prezydenckiego projektu uchwały. Ostatecznie radni przyjęli zaproponowane przez klub KO uchwały, m.in. w sprawie pilotażowego wprowadzenia nocnej prohibicji w Śródmieściu i na Pradze-Północ.

Tylko że zarówno Kierwiński, jak i Szostakowski, blokując nocną prohibicję, nie przewidzieli, że awantura rozniesie się na całą Polskę.

Radnych skrytykował sam Donald Tusk i próbował łagodzić skutki afery z udziałem polityków jego ugrupowania: „Myślę, że można było to rozwiązać zdecydowanie lepiej. Dopatrywanie się w tej sprawie politycznego tła, konfliktu personalnego, wydaje się absurdalne. Współpraca Trzaskowskiego i Kierwińskiego jest dobra. Uzgadniali całe to postępowanie, a wyszło, jak wyszło. Nie podobał mi się cały ten spektakl” – mówił we wrześniu lider KO.

Warszawiacy nocną prohibicję popierają. W konsultacjach społecznych w 2024 roku, w których wzięło udział prawie 9 tys. osób, 81 proc. poparło wprowadzenie zakazu, przy czym 97 proc. z nich chciało, by ograniczenie obowiązywało na terenie całego miasta, a nie tylko w wybranych dzielnicach.

Przeczytaj także:

Jak pisał w OKO.press Sławomir Zagórski, ustawa regulująca w Polsce kwestie związane z alkoholem pochodzi z października 1982 roku, a zatem liczy sobie ponad 43 lata. Była kilkakrotnie nowelizowana, m.in. w marcu 2018 roku, kiedy to gminom dano prawo do wprowadzania nocnej prohibicji czy do ustalania maksymalnej liczby zezwoleń na sprzedaż alkoholu.

Tymczasem nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych wprowadzono już w 180 gminach – m.in. w Krakowie, we Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie i w Słupsku. W niektórych tylko częściowo – jak choćby w Łodzi, Rzeszowie i w popularnym wśród turystów Pucku. Na czas sezonu letniego ograniczenie wprowadziło również Giżycko.

Wiele miast odnotowuje pozytywne efekty zakazu sprzedaży alkoholu nocą. Zazwyczaj mowa głównie o mniejszej liczbie incydentów związanych z zakłócaniem porządku, wandalizmem i przemocą. W Koninie, w którym zakaz obowiązuje od lutego, o 70 proc. spadła także liczba interwencji domowych policji. W Krakowie w godzinach obowiązywania uchwały liczba interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu spadła o niemal 70 proc. (porównanie lipca 2022 r., przed wprowadzeniem ograniczenia i lipca 2025 r.). Spada również odsetek osób trafiających do szpitali w stanie zagrożenia życia i zdrowia po znacznym spożyciu alkoholu. Co więcej, także ratownicy rzadziej wyjeżdżają, by interweniować ws. nietrzeźwych pacjentów.

Warszawa bardziej bezpieczna

Dane z dzielnic Warszawy objętych zakazem pokazują, że w pierwszych trzech miesiącach odnotowano zauważalne spadki interwencji oraz wykroczeń:

  • liczba interwencji policji i straży miejskiej spadła o 23,7 proc. ogółem w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.
  • W pozostałych dzielnicach spadek wyniósł tylko około 11,1 proc.
  • Interwencje w ciągu dnia zmniejszyły się o 10,3 proc.
  • Interwencje w godzinach nocnych spadły jeszcze mocniej, o 15,2 proc.

Jeśli chodzi o całe miasto, to łączna liczba interwencji straży miejskiej spadła w styczniu w stosunku do października o 27,3 proc. (z 2693 do 1959).

W styczniu w całej Warszawie straż miejska odnotowała 1959 interwencji, czyli o 15,1 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Analiza obejmuje trzy miesiące: listopad–styczeń. Autorzy raportu podkreślają, że ten okres był nietypowy ze względu na długie święta, ferie zimowe i silne mrozy, co może mieć wpływ na statystyki. Miasto podkreśla, że pełna analiza będzie możliwa dopiero po 12 miesiącach monitoringu.

A co mówią dane Komendy Stołecznej Policji? Te pokazują jeszcze większy spadek.

  • Liczba interwencji w całym mieście spadła o 37,2 proc. (ze 137 do 86).
  • Wykroczenia związane ze spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych zmniejszyły się o 42,9 proc. (z 891 do 509).
  • Odnotowano jednak wzrost interwencji w sąsiednich dzielnicach – na Pradze-Południe, Targówku i Woli.

Czy zakaz zostanie rozszerzony na całą stolicę?

Test zakazu w obu dzielnicach Warszawy początkowo miał obowiązywać do 1 czerwca i dopiero wtedy radni planowali zdecydować o przyszłości ograniczeń w sprzedaży alkoholu. Tymczasem w lutym prezydent Rafał Trzaskowski złożył projekt rozszerzający zakaz na całe miasto. Teraz projekt trafi do zaopiniowania przez 18 rad dzielnicowych – od Mokotowa, przez Rembertów, aż po Wilanów. Radni poszczególnych dzielnic będą mieli 30 dni na odniesienie się do pomysłu.

W tej sprawie głosowały już rady dzielnic Bemowa i Targówka, które opowiedziały się za tym pomysłem. Wcześniej byli przeciwko, ale zmienili zdanie, bo „dane pokazują, że wprowadzenie zakazu zwiększyło bezpieczeństwo warszawiaków, a komfort życia mieszkańców się poprawił”.

Radna Lewicy Karolina Zioło-Pużuk uważa, że zmiany w Warszawie można nazwać sukcesem, choć nie jest on jeszcze pełny. „Koalicja Obywatelska, która ma większość w Radzie, zdecydowała się wprowadzać te rozwiązania małymi krokami. Ja zwracałam uwagę, że tak naprawdę nie ma potrzeby kolejnych testów, bo podobne ograniczenia zostały już sprawdzone w innych dużych miastach i mamy na to konkretne dane” – mówi w rozmowie z OKO.press.

Zaznacza, że wprowadzanie zakazu tylko w wybranych dzielnicach, kiedy granicę między nimi wyznacza często jedna ulica, nie daje wiarygodnych wyników. „Dobrym przykładem jest granica między Śródmieściem a Wolą. W takiej sytuacji trudno mówić o rzetelnym pilotażu, bo problemy mogą się przenosić kilka ulic dalej” – dodaje i wskazuje, że nie chodzi tylko o mniejszą liczbę interwencji policji i straży miejskiej, ale także o mniej osób trafiających na SOR z powodu pobić czy innych zdarzeń po alkoholu.

„Mamy nadzieję, że ostatecznie radni KO postąpią w tej sprawie rozsądnie i zagłosują za ograniczeniem nocnej sprzedaży alkoholu w całym mieście. Rozwiązanie jest korzystne i już teraz widać pozytywne efekty jego wprowadzenia” – mówi w rozmowie z OKO.press Tomasz Herbich, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Radna Koalicji Obywatelskiej Anna Auksel-Sekutowicz uważa, że gdyby zakaz został wprowadzony „bez edukacji i współpracy ze sklepami”, to mogłoby to przynieść odwrotny skutek i „może by nam się rynek załamał”.

„Nie jestem osobą, która uważa, że samo wprowadzanie zakazów wystarczy, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Tu potrzebne jest szersze, całościowe podejście, stąd nasz Warszawski Program Bezpiecznej Nocy” – mówi w rozmowie z OKO.press. „Warszawa to kilkumilionowe miasto, które musi myśleć o bezpieczeństwie wszystkich mieszkańców: młodych, starszych, osób w średnim wieku, kobiet i mężczyzn. Zarówno w domu, jak i na ulicy. Nie patrzymy wybiórczo, ważna jest też odpowiednia współpraca z biznesem” – dodaje.

„A to nie była polityczna decyzja Marcina Kierwińskiego, by nie wprowadzić zakazu w całym mieście?” – dopytuję.

„To jest trochę tak, że media coś napisały, a potem wszyscy zaczęli wokół tego budować różne historie” – odpowiada radna KO. „My chcieliśmy sprawdzić, jak takie rozwiązanie zadziała pilotażowo. W wielu dużych miastach to wyglądało podobnie, jak się pomysł sprawdzał, to rozszerzano go dalej na całe miasto” – podkreśla.

Radna KO tłumaczy, że są miasta, które z zakazu zrezygnowały.

Wśród miast, które porzuciły nocny zakaz, jest Biała Podlaska. Przed jej wprowadzeniem media straszyły „powrotem melin”. Po pół roku radni zdecydowali o rezygnacji z prohibicji, wyjaśniając, że alkohol wciąż można kupić poza granicami miasta, więc mieszkańcy nadal robią procentowe zakupy nocą. Według lokalnych mediów w czasie dyskusji na forum rady miasta słychać było o „powrocie do normalności”. W 2019 roku z zakazu zrezygnowały również Kartuzy.

Lotnisko Chopina wyjęte spod zakazu

Jest jednak miejsce na mapie Warszawy, gdzie prohibicja nie dotrze. Mowa o strefie wolnocłowej Lotniska Chopina. Ten wyjątek w projekcie uchwały wytłumaczono specyfiką lotniska. W uzasadnieniu projektu wskazano, że strefa wolnocłowa „nie jest przestrzenią publiczną, ogólnodostępną, a mieszkańcy czy turyści przebywający na terenie Warszawy mają do niej dostęp wyłącznie w celu odbycia podróży na podstawie ważnej karty pokładowej i po poddaniu się kontroli bezpieczeństwa”.

„Dodatkowo nie jest możliwe swobodne opuszczenie strefy zastrzeżonej i powrót do niej ani przekazywanie produktów nabytych w strefie zastrzeżonej osobom przebywającym poza tą strefą. Osoby nabywają alkohol w punktach handlowych zlokalizowanych w strefie zastrzeżonej celem jego wywozu do miejsca docelowego swojej podróży, a nie spożycia na miejscu. Sprzedaż alkoholu w tej strefie odbywa się w przeważającej mierze w celach podarunkowych podróżnych, a nie w celach konsumpcyjnych” – wyjaśniono.

W Sejmie trwają prace nad dwoma projektami ustaw dotyczącymi sprzedaży alkoholu. Jako pierwsza złożyła swój projekt Lewica. Nieco później z własnym projektem wystąpiła Polska 2050.

Lewica zaproponowała całkowity zakaz publicznej reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także krajowy zakaz nocnej sprzedaży alkoholu. Wśród zapisów proponowanych przez tę partię znalazł się także zapis zakazujący sprzedaży wyskokowych trunków na stacjach benzynowych oraz likwidację promocji typ “12 + 12” (kupisz 12 puszek piwa, drugie 12 masz za darmo). Lewica chce również obowiązkowej weryfikacji wieku przy zakupie alkoholu online, przewiduje także wysokie kary za naruszenie przeciwalkoholowych przepisów.

Polska 2050 również chce zakazać reklamy, w tym także piwa zero proc. Jeśli chodzi o nocną sprzedaż, przerzuca odpowiedzialność w tej kwestii na samorządy. To one mają decydować o godzinach i zasadach sprzedaży.

W styczniu projekty zostały skierowane do dalszych prac w sejmowej Komisji Zdrowia. Na razie nie wiadomo, czy i kiedy wrócą pod obrady Sejmu ani w jakim ostatecznym kształcie mogłyby zostać uchwalone.

Jak pisał Sławomir Zagórski w OKO.press, jedną z rządowych inicjatyw była natomiast ta odnosząca się do podwyższenia akcyzy od sprzedaży wyrobów alkoholowych. Jesienią do Sejmu wpłynął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym. Przewidywał on podwyżkę stawek akcyzy na alkohol w 2026 roku o 15 proc. i w 2027 roku o kolejne 10 proc. W Polsce od lat obowiązuje coroczna automatyczna podwyżka akcyzy na wyroby alkoholowe w wysokości 5 proc. Tym razem jednak rząd chciał dokonać ekstraordynaryjnej podwyżki.

Nowela dość gładko przeszła przez Sejm i Senat. W grudniu zawetował ją jednak prezydent Karol Nawrocki.

Według GUS oraz Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) spożycie czystego alkoholu w Polsce w 2024 roku wyniosło ok. 8,8 litra na osobę (liczone jako czysty 100 proc. alkohol). To oznacza, że statystycznie Polak pije 1 kufel piwa lub 1,3 kieliszka wina dziennie, przy czym należy pamiętać, że część ludzi nie pije wcale, a część więcej niż ta średnia.

To mniej niż w poprzednich latach. Oznacza to, że choć wciąż pijemy dużo, ogólna tendencja jest malejąca.

;
Na zdjęciu Natalia Sawka
Natalia Sawka

Dziennikarka zespołu politycznego OKO.press. Wcześniej pracowała dla najstarszej światowej agencji informacyjnej Agence France-Presse (2019-2024), gdzie pisała artykuły z zakresu dezinformacji. Przed dołączeniem do AFP pisała dla „Gazety Wyborczej”. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" i "Wysokich Obcasach". Współpracuje z brytyjskim "Financial Times". Prowadzi warsztaty dla uczniów, studentów, nauczycieli i dziennikarzy z weryfikacji treści. Doświadczenie uzyskała dzięki licznym szkoleniom m.in. Bellingcat. Uczestniczka wizyty studyjnej „Journalistic Challenges and Practices” organizowanej przez Fulbright Poland. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie pisała magisterkę z teorii konfliktu Carla Schmitta. Obroniła także licencjat na filologii angielskiej w warszawskim SWPS.

Komentarze