15 czerwca 2020

Matki osób LGBT do Dudy: "Proszę nie krzywdzić naszych dzieci". Słowa, które łapią za gardło

"W sobotę dowiedziałam się od pana prezydenta, że mój syn nie jest człowiekiem. Dlaczego? Bo wspiera innych?" - pytała pod Pałacem Prezydenckim Aneta Sulwińska, matka geja. Matki osób LGBT zaapelowały do Andrzeja Dudy, by przestał szczuć Polaków na ich dzieci

Przed Pałacem Prezydenckim 15 czerwca mówiły Helena Biedroń, matka kandydata Lewicy na prezydenta Roberta Biedronia, Aneta Sulwińska, Marzena Latawiec, Aneta Dekowska. Poniżej publikujemy wszystkie słowa, które padły w kierunku prezydenta Andrzeja Dudy.

Wystąpienie matek osób LGBT to pokłosie kampanii nienawiści rozpętanej przez Dudę i obóz władzy wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Piętnowanie obywateli LGBT, wskazywanie ich jako wrogów tradycyjnej Polski i odbieranie im człowieczeństwa ma utorować Dudzie drogę do zwycięstwa w wyborach prezydenckich.

Sztab Dudy chce powtórzyć zabieg, który w maju 2019 roku dał Prawu i Sprawiedliwości wygraną w eurowyborach. Wtedy bezpardonowy atak na "ideologię LGBT" przyniósł PiS-owi polityczne frukty.

Tym razem kampania nienawiści jest jeszcze ostrzejsza.

Poseł PiS Przemysław Czarnek tak mówił w TVP 13 czerwca:

"Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem. Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym".

Kilka godzin wcześniej Andrzej Duda w Brzegu agitował w sposób następujący:

"Próbuje się nam, proszę państwa, wmówić, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia. Próbuje się wciskać ideologię nam i naszym dzieciom. To jest taki neobolszewizm".

Duda podpisał również homofobiczną i putinowską w duchu "Kartę Rodziny" - zobowiązał się w niej, że będzie walczył z "ideologią LGBT". A politycy PiS w niemal każdym publicznym występie piętnują osoby LGBT i straszą wyborców - jak poseł Kamil Bortniczuk - że geje i lesbijki chcą odbierać dzieci heteroseksualnym rodzinom.

Reakcją na to, było wystąpienie matek przed siedzibą prezydenta. Na warszawskim Krakowskim Przedmieściu padły słowa, obok których nie sposób przejść obojętnie, argumenty nie do zlekceważenia: o szacunku, człowieczeństwie, miłości i walce o równe prawa.

Matki osób LGBT do Dudy: To co pan mówi, potwornie nas rani

Pierwsza do Andrzeja Dudy zwróciła się matka Roberta Biedronia: "Szanowny Panie Prezydencie! Nazywam się Helena Biedroń. Przyjechałam tu z daleka, ale mam panu coś ważnego do powiedzenia. Nie mogę milczeć, kiedy mojemu dziecku ktoś robi krzywdę" - mówiła.

I dalej:

"Panie prezydencie, tak jak ja jest pan rodzicem, ojcem przepięknej i zdolnej córki. Jestem pewna, że bardzo pan ją kocha i jest pan z niej bardzo, bardzo dumny. Wiem, że zrobi pan wszystko, żeby obronić ją przed wyzwiskami i przemocą, zasłoni przed pogardą, przed nienawiścią. Wiem i czuję to jako matka czwórki dzieci – Moniki, Krzysztofa, Rafała i Roberta.

Nie jest łatwo stanąć w tym miejscu i powiedzieć to, co chcemy panu dzisiaj powiedzieć, ale jestem tutaj z innymi kobietami, z innymi matkami, żeby powiedzieć panu, że to, co pan mówi o naszych dzieciach, potwornie nas boli i rani".

Szanowny Panie Prezydencie! Nazywam się Helena Biedroń. Przyjechałam tu z daleka, ale mam panu coś ważnego do powiedzenia. Nie mogę milczeć, kiedy mojemu dziecku ktoś robi krzywdę.

Panie prezydencie, tak jak ja jest pan rodzicem, ojcem przepięknej i zdolnej córki. Jestem pewna, że bardzo pan ją kocha i jest pan z niej bardzo, bardzo dumny. Wiem, że zrobi pan wszystko, żeby pańska córka była bezpieczna i szczęśliwa. Odda wszystko, żeby obronić ją przed wyzwiskami i przemocą, zasłoni przed pogardą, przed nienawiścią. Wiem i czuję to jako matka czwórki dzieci – Moniki, Krzysztofa, Rafała i Roberta.

Bardzo, bardzo mocno, najbardziej na świecie kocham ich. Panie prezydencie, nie jest łatwo stanąć w tym miejscu i powiedzieć to, co chcemy panu dzisiaj powiedzieć, ale jestem tutaj z innymi kobietami, z innymi matkami, żeby powiedzieć panu, że to, co pan mówi o naszych dzieciach, potwornie nas boli i rani. Krzywdzi też mojego syna. Podobnie jak inne dzieci, których jesteśmy rodzicami, a politycy odbierają im człowieczeństwo. To są nie tylko nasi synowie, córki, ale często też bracia i siostry, członkowie naszych rodzin, nasi przyjaciele i znajomi. Panie prezydencie, boimy się o nasze dzieci. Nie chcemy ich stracić tylko dlatego, że ktoś, uznawszy że nie są ludźmi, ich zaszczuje, pobije, zamorduje albo doprowadzi do samobójstwa. Zbyt często zdarza się, że tak też wygląda życie naszych dzieci w dzisiejszej Polsce. Taka krzywda zostaje na całe życie, a czasami jest zbyt duża na życie niektórych z naszych synów i córek. Złe słowa krzywdzą bardziej niż pięści i plucie. Złe słowa zabijają.

Nie raz bałam się o życie mojego syna. Na przykład wtedy, gdy dowiedziałam się, że chciał odebrać sobie życie, bo nie miał już siły walczyć z pogardą i poniżeniem. Nie chcę już nigdy wiedzieć, co czuje matka Dominika z Bieżunia, który powiesił się na sznurówkach od butów, bo nie wytrzymał. Albo Wiktora z Warszawy, który rzucił się pod pociąg metra, bo nie było nikogo, kto skutecznie stanąłby w jego obronie.

W takich chwilach, kiedy tak bardzo się boję, zastanawiam się, co czuje matka, która straciła dziecko, której dziecko już nigdy się nie uśmiechnie i nie powie "Mamo, kocham cię". Nie powie tego, bo go nie ma, bo odebrało sobie życie.

Pęka mi serca, kiedy myślę, jak dużo jest takich dzieci i takich matek.

Panie prezydencie, mówi pan, że ludzie tacy jak mój syn to nie ludzie, bo nie kochają tak jak pan i że to jest złe. Ale ja, kiedy patrze na mojego syna, to nie widzę zła, widzę jego uśmiech, czasami smutek, wiem, że chce być szczęśliwy jak każdy człowiek. A ja chcę, żeby moje dziecko było szczęśliwe jak każde na świecie.

W imieniu wielu matek bardzo proszę, żeby pan nie ranił innych osób, nie krzywdził naszych dzieci. Ludzie na pana patrzą i pana słuchają. Jako głowa państwa ma pan moc robienia rzeczy złych i rzeczy dobrych, ma pan moc zmiany, dlatego jako matka bardzo proszę, żeby pan przestał. Nasze córki i nasi synowie to ludzie, nasze dzieci, które kochamy i nie możemy patrzeć na ich cierpienie. Dlatego w imieniu wielu matek proszę pana, niech pan, panie prezydencie, zrobi to, co jest nakazem każdego człowieka - stanie po stronie dobra.

Dlaczego nie szanuje pan mojego syna?

Następnie wystąpiła Aneta Sulwińska. Mówiła tak:

"W sobotę dowiedziałam się od pana prezydenta, że mój syn nie jest człowiekiem. Dlaczego? Bo wspiera innych? Bo jest tolerancyjny? Bo pracuje od najmłodszych lat i odprowadza podatki do budżetu, chociażby po to, by wypłacać panu prezydentowi pensje?

Bo broni prześladowanych przed takimi osobami jak pan prezydent i jego koledzy: pan Czarnek i pan Żalek? Czy może dlatego nie jest człowiekiem, bo zdecydował ułożyć sobie życie z innym mężczyzną?

Pan, panie prezydencie, szanowałby go bardziej, gdyby po przyjściu z pracy podbił żonie oko, rozstawiał dzieci po kątach. Wtedy dla pana byłby człowiekiem.

Czy wtedy hierarcha Jędraszewski szanowałby mojego syna, gdyby swoją seksualność chował pod sutanną? Bo gdy uchronił wiele osób przed samobójstwem, wtedy dla hierarchy Jędraszewskiego mój syn jest zarazą".

Zaapelował też do innych rodziców:

"Chciałam się zwrócić do wszystkich rodziców, którzy teraz wychowują małe kilkuletnie dzieci. Nie wiecie, moi drodzy, czy wasze dzieci wyrosną na heteroseksualne czy homoseksualne. Co im powiecie za kilkanaście lat, kiedy w tym kraju nie będą traktowani jak ludzie? Co im powiecie? Że nie zawalczyliście o ich przyszłość? Może czas by zawalczyć jest teraz".

Kiedy urodził się mój syn, wszyscy gratulowali mi tak urodziwego dziecka. Kiedy miał 2 lata, znal wszystkie litery, kiedy miał 6 lat, zaczął się sam uczyć języka angielskiego z kaset. W wieku 12 lat przeczytał "Harry'ego Pottera" w oryginale. Wszyscy zazdrościli mi tak wspaniałego, grzecznego, ułożonego syna.

O tym, że jest gejem, dowiedziałam się, kiedy poszedł na studia, gdy dołączył do grupy Stonewall i zaczął pracować na rzecz innych nieheteronormatywnych osób. Minęło 10 lat, mój syn nadal działa w Poznaniu, organizuje Marsze Równości, w których bierze udział kilkanaście tysięcy osób.

W sobotę dowiedziałam się od pana prezydenta, że mój syn nie jest człowiekiem. Dlaczego? Bo wspiera innych? Bo jest tolerancyjny? Bo pracuje od najmłodszych lat i odprowadza podatki do budżetu, chociażby po to, by wypłacać panu prezydentowi pensje. Bo broni prześladowanych przed takimi osobami jak pan prezydent i jego koledzy: pan Czarnek i pan Żalek.

Czy może dlatego nie jest człowiekiem, bo zdecydował ułożyć sobie życie z innym mężczyzną? A pan, panie prezydencie, szanowałby go bardziej, gdyby po przyjściu z pracy podbił żonie oko, rozstawiał dzieci po kątach. Wtedy dla pana byłby człowiekiem. Czy wtedy hierarcha Jędraszewski szanowałby mojego syna, gdyby swoją seksualność chował pod sutanną? Bo gdy uchronił wiele osób przed samobójstwem, wtedy dla hierarchy Jędraszewskiego mój syn jest zarazą.

Myślę, że mój syn jest wspaniałym człowiekiem, jestem z niego dumna, a jestem tutaj, bo czara goryczy się przelała. Osób nieheteronormatywnych jest w Polsce ok. 2 milionów. Każdy z nich ma matkę ojca, rodzeństwo, rodzinę, przyjaciół. Jest nas kilka milionów i nie pozwolimy krzywdzić naszych bliskich, naszych dzieci.

Chciałam się zwrócić do wszystkich rodziców, którzy teraz wychowują małe kilkuletnie dzieci. Nie wiecie, moi drodzy, czy wasze dzieci wyrosną na heteroseksualne czy homoseksualne. Co im powiecie za kilkanaście lat, kiedy w tym kraju nie będą traktowani jak ludzie? Co im powiecie? Że nie zawalczyliście o ich przyszłość? Może czas by zawalczyć jest teraz.

Nie pozwólmy szczuć ludzi na siebie, tolerujmy wszystkich, bo wszyscy jesteśmy równi.

I jeszcze słowo do pana prezydenta i do partii rządzącej. Jeżeli przez to, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu, chociaż jedno dziecko popełni samobójstwo, to wy macie krew na rękach.

"Nasz dzieci zostały odczłowieczone, my zostaliśmy odczłowieczeni, nasze rodziny zostały odczłowieczone, bo wszyscy całym sercem wspieramy ich w walce o równe prawa. Nie ma naszej zgody na odczłowieczenie kogokolwiek" - mówiła z kolei Marzena Latawiec.

Apelujemy do rodziców o uwagę i refleksję. Apelujemy do rodziców wspierających, by wspierali mocniej i głośniej. Apelujemy do rodziców osób LGBT, które robią dzieciom piekło lub wręcz wyrzucają je z domu. Apelujemy o uwagę i refleksję do rodziców dzieci heteroseksualnych, aby ignorancją, obojętnością nie wychowywali przyszłych prześladowców naszych dzieci.

Apelujemy do wszystkich przyzwoitych ludzi, bo dziś każdy musi wiedzieć, co myśleć na ten temat.

Ja nie wiem, jakim rodzicem jest pan prezydent, ale na pewno nie jest refleksyjnym człowiekiem. Jego kampania wyborcza, jego wypowiedzi, podpisanie homofobicznej Karty Rodziny, to wszystko buduje mur nienawiści i znosi ostatnią granicę, która była gwarantem jakiegokolwiek dialogu.

Nasz dzieci zostały odczłowieczone, my zostaliśmy odczłowieczeni, nasze rodziny zostały odczłowieczone, bo wszyscy całym sercem wspieramy ich w walce o równe prawa. Nie ma naszej zgody na odczłowieczenie kogokolwiek.

Ostatnia haniebna wypowiedź prezydenta, będąca kontynuacją wypowiedzi abp. Jędraszewskiego, pozbawia prezydenta moralnego mandatu do ubiegania się o urząd, i tym samym traci demokratyczną legitymację władzy

Aneta Dekowska apelowała do osób LGBT:

"Nie załamujcie się, trzymajcie się w tym trudnym czasie, ta władza przeminie tak jak każda, przyjdzie następna i zrekompensuje wam te krzywdy, a osoby, które teraz was krzywdzą, poniosą za to odpowiedzialność.

Chciałam się zwrócić do wszystkich obywatelek i obywateli. Dziś przyzwoitość nakazuje stanąć murem za osobami LGBT. Nie pozwólcie krzywdzić naszych dzieci, zachowajcie się przyzwoicie, odsuńcie tych, którzy są teraz u władzy".

Jestem mamą osoby, które kryje się pod literką "L" ze skrótu LGBT: jest lesbijką, która kocha w sposób romantyczny inną kobietę.

Chciałam zaapelować do trzech grup.

Po pierwsze, do partii rządzącej i do prezydenta naszego kraju, żeby przestali krzywdzić nasze dzieci i nasze rodziny. Żeby przestali szczuć na nasze dzieci. Bo 2 miliony osób LGBT w Polsce nie mogą go opuścić ot tak. To są osoby, które nas leczą, ratują, gotują dla nas, szyją nam ubrania, czeszą nas, pilotują samoloty, prowadzą autobusy.

Bez tych osób Polska wcale nie będzie piękniejsza. Polska bezie piękniejsza bez biedy, smogu, chamstwa, nienawiści, powycinanych lasów. Nie idźcie tą drogą, zostawcie nasze dzieci i przestańcie na nie szczuć.

Druga grupa, do której chciałabym się zwrócić to osoby LGBT. Nie załamujcie się, trzymajcie się w tym trudnym czasie, ta władza przeminie tak jak każda, przyjdzie następna i zrekompensuje wam te krzywdy, a osoby, które teraz was krzywdzą, poniosą za to odpowiedzialność.

Po trzecie, chciałam się zwrócić do wszystkich obywatelek i obywateli. Dziś przyzwoitość nakazuje stanąć murem za osobami LGBT. Nie pozwólcie krzywdzić naszych dzieci, zachowajcie się przyzwoicie, odsuńcie tych, którzy są teraz u władzy

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne