0:00
26 maja 2020

Polska w złym towarzystwie: razem z Rosją i Katarem chce utrudnić prawną ochronę marszów równości

Polski rząd domaga się usunięcia fragmentu dokumentu prawa międzynarodowego, który mówi o ochronie uczestników zgromadzeń przed homofobiczną i mizoginiczną przemocą. Takie samo stanowisko mają rządy Rosji i Kataru

Wydrukuj

Rząd Prawa i Sprawiedliwości rekomenduje usunięcie z ważnego dokumentu prawa międzynarodowego zapisu o obowiązku ochrony uczestników zgromadzeń przed atakami homofobicznymi, na tle seksualnym lub związanymi z płcią.

Taki zapis ma się ukazać w Uwagach Ogólnych nr 37 do Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Pakt precyzuje obowiązki państw wobec pokojowych zgromadzeń. Zapis jest szczególnie ważny dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom i uczestniczkom organizowanych na całym świecie marszów równości czy zgromadzeń w obronie praw kobiet. Sprzeciwiają się mu jednak rządy Polski, Rosji i Kataru.

W związku z pandemią Komitet Praw Człowieka ONZ nie ukończył drugiego czytania dokumentu. Uwagi Ogólne nr 37 planuje przyjąć po zakończeniu drugiego czytania podczas kolejnej sesji obrad, która obędzie się na przełomie czerwca i lipca.

Czym jest Pakt Praw Obywatelskich?

Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych jest jednym z najważniejszych i podstawowych traktatów dotyczących praw człowieka (obok Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych). Wszedł w życie 23 marca 1973 roku. Do tej pory podpisały go i ratyfikowały 173 państwa, w tym Polska.

Oznacza to, że jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa, chroniącego konkretne prawa człowieka oraz mówiące o konkretnych obowiązkach państwa - dotyczących m.in. prawa do życia, równości wobec prawa, prawa do wolności opinii, sumienia i wyznania, czy prawa do pokojowego gromadzenia się.

Komitet Praw Człowieka ONZ - który jest odpowiedzialny za monitorowanie przestrzegania postanowień Paktu - uchwala Uwagi Ogólne do poszczególnych artykułów dokumentu. Zawierają one interpretacje chronionych praw i wolności, informacje dotyczące indywidualnych skarg wnoszonych do Komitetu, a także przykłady niedopuszczalnych naruszeń praw jednostek.

Sprawia to, że Uwagi Ogólne są bardzo cennym instrumentem w walce o prawa człowieka na całym świecie.

W proces przygotowywania Uwag Ogólnych zaangażowanych jest wielu uczestników: Komitet Praw Człowieka ONZ i państwa ONZ, organizacje zajmujące się prawami człowieka, zarówno rządowe, jak i pozarządowe, naukowcy.

To właśnie w ramach procedury konsultacji polski rząd złożył uwagi do Projektu Uwag Ogólnych nr 37. Przedłożony przez polski rząd dokument zasługuje na dokładną analizę z dwóch powodów.

Po pierwsze, pod względem formalnym odbiega od wszystkich innych komentarzy złożonych przez państwa. Pozostałe państwa złożyły mniej lub bardziej starannie przygotowane dokumenty - z określeniem państwa, które je składa, wstępem oraz uzasadnieniem sugerowanych zmian.

Tymczasem polski rząd nałożył swoje uwagi w Projekcie w programie Word w trybie „Recenzja - śledź zmiany”, nie uzasadniając swoich komentarzy w żaden sposób. Na tle dokumentów przesłanych przez inne państwa wygląda to nieprofesjonalnie i lekceważąco. Od samej formy dużo ważniejsza jest jednak treść uwag polskiego rządu.

Zasugerowano usunięcie zdania, które podkreśla obowiązek ochrony uczestników zgromadzeń przed atakami homofobicznymi, na tle seksualnym i związanymi z uprzedzeniami wobec płci.

Autorzy projektu Uwag Ogólnych zdecydowali się je wprowadzić, ze względu na wyraźną na świecie potrzebę ochrony uczestników zgromadzeń przed przemocą na takim podłożu. W projekcie znajduje się bardziej ogólny zapis o zakazie dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej w połączeniu z prawem do pokojowych zgromadzeń. Wskazano też na obowiązek ochrony uczestników zgromadzeń.

Sformułowania projektu Uwag Ogólnych komentuje dla OKO.press profesor Michael Hamilton z Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego, który zasiada w panelu ekspertów OBWE o wolności zgromadzeń:

"W projekcie podkreślono nie tylko ogólny obowiązek państw do ochrony uczestników pokojowego zgromadzenia przed atakiem ze strony osób trzecich. Odniesiono się też do konkretnych przykładów niepowodzeń państw w zakresie zagwarantowania odpowiedniej ochrony uczestników marszów równości przed przemocą motywowaną uprzedzeniami ze względu na orientację seksualną i płeć. Zaletą projektu Uwag Ogólnych jest to, że nie tylko podkreślają generalny obowiązek państw do ułatwiania zgromadzeń i ochrony tych, którzy chcą w nich uczestniczyć, ale również naświetlają współczesne praktyki i związane z nimi problemy".

Polska niedostatecznie chroni uczestników zgromadzeń

Polska jest jednym z tych krajów, w których instytucje państwa nie radzą sobie z ochroną uczestników zgromadzeń przed przemocą.

Podczas Marszu Równości w Białymstoku w 2019 roku doszło do pobić uczestników marszu, rzucania w nich, dziennikarzy oraz policjantów różnymi przedmiotami, a także do wykrzykiwania w ich kierunku obraźliwych i nienawistnych haseł.

Dokładnie o takich zajściach, jak w Białymstoku, mówi zapis projektu Uwag Ogólnych, który polski rząd chce wykreślić.

Przypomnijmy, że Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla TVN24 komentował wydarzenia w Białymstoku: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Międzynarodowe, a także polskie standardy praw człowieka mówią jednak coś zupełnie odmiennego. Prawo do pokojowych zgromadzeń obejmuje również zgromadzenia osób, których poglądy odbiegają od tych wyznawanych prze większość społeczeństwa, które mogą wywoływać negatywne reakcje, w tym nawet agresję.

To do państwa należy zapewnienie bezpieczeństwa i umożliwienie realizacji praw uczestnikom zgromadzeń, a ewentualna agresja przeciw-demonstrantów (lub jej groźba) nie powinna być powodem uprzedniego zakazywania zgromadzenia czy jego rozwiązywania.

W przeciwnym razie, to osoby demonstrujące ponosiłyby konsekwencje agresywnych zachowań innych osób.

Polska, Katar, Rosja i Ordo Iuris

Spośród 173 państw, które ratyfikowały Pakt, 23 złożyły komentarze do projektu Uwag Ogólnych.

Oprócz Polski, tylko Rosja i Katar skomentowały fragment o ochronie uczestników zgromadzeń przed atakami homofobicznymi, na tle seksualnym lub związanymi z płcią.

Katar podkreślił wagę zasady niedyskryminacji w stosunku do pokojowych zgromadzeń, jednocześnie wyłączając orientację seksualną jako możliwą podstawę dyskryminacji. W Katarze homoseksualizm wciąż jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności, a nawet śmiercią.

Federacja Rosyjska w swoim piśmie motywuje chęć usunięcia zapisu odnosząc się do artykuły 2 Paktu gwarantującego każdej osobie prawa zapisane w Pakcie bez względu na jakiekolwiek różnice. Twierdzi, że wyodrębnienie tych kilku grup doprowadziłoby do powstania uprzywilejowanego reżimu ochrony.

To zastrzeżenie, a raczej prawniczy trik, trzeba analizować w świetle historii nieprzestrzegania praw osób LGBT w Rosji. Stowarzyszenie GayRussia od lat nieskutecznie próbuje zorganizować paradę równości w Moskwie - władze miasta odmawiają zgody na przemarsz. Europejski Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu już dwa razy orzekał w tej sprawie - w latach 2010 i 2018 - przyznając rację aktywistom starającym się zorganizować marsz. Trybunał w Strasbourgu stwierdził, że Rosja naruszyła prawo do zgromadzeń chronione przez Europejską Konwencję Praw Człowieka i dopuściła się dyskryminacji na tle orientacji seksualnej. Ci, którzy pomimo zakazów, odważyli się protestować przeciwko odmownym decyzjom władz Moskwy, spotykali się z brutalną reakcją ze strony policji oraz przeciw-demonstrantów.

Argumentację zbliżoną do rosyjskiej przedstawił Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który przedłożył swoje uwagi do projektu jako organizacja pozarządowa. Ordo Iuris kładzie nacisk na to, że prawo do pokojowych zgromadzeń przysługuje każdej osobie i każdą osobę państwo powinno chronić przed atakami.

Stwierdza, że nie ma potrzeby wyodrębniania specyficznej grupy, bo może to wyglądać na przyznanie specjalnej ochrony osobom, które chcą manifestować swoje „seksualne tendencje”. Tego określenia Ordo Iuris używa zamiast pisać o "orientacji seksualnej", negując na swój sposób podmiotowość i prawa osób LGBT.

Uwagi Ogólne 37 odnośnie prawa do pokojowych zgromadzeń będą miały ogromne znaczenie na całym świecie. Będą się mogły na nie powołać nie tylko osoby LGBT, ale także wszystkie osoby doznające przemocy seksualnej podczas protestów. Jest to szczególnie ważne dla kobiet, bo to one częściej doświadczają przemocy seksualnej.

Postawa rządu niepokoi

Projekt wprost odnosi się do sytuacji w Chile, gdzie w latach 2011-2013 policja użyła przemocy seksualnej wobec kobiet podczas studenckich protestów. Według obserwacji Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet nie zostały podjęte żadne kroki w celu ustalenia sprawców przestępstw, a pokrzywdzone demonstrantki nie miały możliwości dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas protestów w 2019 roku, w związku z którymi Chilijski Narodowy Instytut Praw człowieka złożył 108 zawiadomień popełnienia przestępstw seksualnych. Według zawiadomień policja i wojsko znieważała, biła po ciele i genitaliach, a także gwałciła protestujących. Miejscowa prokuratura wszczęła postępowania w stosunku do niektórych policjantów.

Z Hong Kongu płyną doniesienia o atakach na tle seksualnym przeciwko kobietom biorącym udział w protestach przeciw ograniczaniu autonomii, które zaczęły się od planów przyjęcia ustawy umożliwiającej ekstradycję mieszkańców do Chińskiej Republiki Ludowej. Z uwagi na strach przed publiczną reakcją mało kobiet decyduje się na zgłoszenie przemocy. Demonstrantki, które odważyły się mówić o przemocy policji - o groźbach, dotykaniu miejsc intymnych, gwałcie - spotkały się z gwałtowną reakcją i atakami ze strony władzy, jak i społeczeństwa.

Policja twierdzi, że wszystkie zgłoszenia będą starannie analizowane, ale trudno uwierzyć w ich dobre intencje. Gdy 18-letnia kobieta złożyła zawiadomienie o gwałcie i powiązanej z nim aborcji, policja po cichu uzyskała nakaz celem prześwietlenia jej historii medycznej, a szczegóły dotyczące sprawy pojawiły się w Internecie.

Jak interpretować niechęć niektórych państw do przyznania ochrony osobom atakowanym w czasie demonstracji ze względu na uprzedzenia atakujących na tle orientacji seksualnej czy płci?

Nie chodzi tylko o pragmatyczne unikanie odpowiedzialności przez państwa, które nie zapewniają demonstrującym należytej ochrony. Ci są chronieni w ramach Artykułu 21 Paktu, a także innych instrumentów prawa międzynarodowego (w Europie - Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) i prawa krajowego (w Polsce - Konstytucji).

Odmowa używania pewnego języka na określanie zjawisk, które dzieją się w tych państwach, to także sposób na podkreślenie, że władza nie życzy sobie obecności niektórych osób - w Polsce moglibyśmy powiedzieć, że tych chodzących w marszach równości czy Czarnych Protestach - w przestrzeni publicznej.

Niepokoi, że polski rząd ustawia się w jednym rzędzie z Rosją i Katarem, państwami niedemokratycznymi, gdzie ochrona praw człowieka jest na niskim poziomie. Rząd Mateusza Morawieckiego nie chce, żeby osoby LGBT i osoby popierające prawa kobiet (tak kobiety, jak mężczyźni), otrzymali prawny instrument ochrony swoich praw.

Mówienie, że skoro wszyscy są równi wobec prawa, więc nie ma potrzeby wyodrębniać zachowań motywowanych ze względu na konkretne uprzedzenia, to wymówka. Równość jest ideałem. W Polsce osoby LGBT i osoby, którym bliskie są prawa kobiet, muszą o tę równość bardzo walczyć - często w niesprzyjających warunkach, pośród niechęci, werbalnych ataków i fizycznej przemocy. W takim kontekście hipokryzją jest udawanie, że nie potrzeba mówić dobitniej o konieczności ochrony ich zupełnie podstawowych praw - do zdrowia, życia, możliwości korzystania z podstawowych praw politycznych, takich jak prawo do zgromadzeń.

Udostępnij:

Adam Stasiak

Prawnik działający na rzecz racjonalnej polityki narkotykowej w Polsce i Europie. Pracuje w kancelarii adwokackiej specjalizującej się w prawie narkotykowym. Od 2017 roku związany z Polską Siecią Polityki Narkotykowej. Autor podcastu Substancje (nie)kontrolowane.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne