0:00
Prawa autorskie: AFPAFP
03 maja 2022

Sąd Najwyższy USA uchyli prawo do aborcji? Politico: Konserwatywna większość jest za

Za rządów Trumpa do Sądu Najwyższego USA trafiło troje konserwatywnych sędziów, przechylając równowagę sił na stronę prawicy. Z doniesień "Politico" wynika, że większość sędziów SN chce obalić wyrok, który zalegalizował aborcję w USA. Oświadczenie wydał Biały Dom, przed gmachem sądu trwa protest

Wydrukuj

Dostępność aborcji w Stanach Zjednoczonych i kryteria pozwalające jej dokonać zależą obecnie od stanu. I tak w stanie Oregon, Vermont czy New Hampshire aborcja jest, podobnie jak w Kanadzie, dozwolona bez względu na wiek płodu, a np. w Teksasie decyzja musi dziś zapaść przed szóstym tygodniem ciąży. Wkrótce jednak to może się zmienić. Z informacji pozyskanych przez "Politico" wynika, że

większość sędziów amerykańskiego Sądu Najwyższego przychyla się dziś do obalenia orzeczenia Roe przeciwko Wade z 1973 roku, które zalegalizowało aborcję w całych USA.

Aborcja została wtedy uznana za legalną na każdym etapie ciąży. Sąd Najwyższy zezwolił jednocześnie, by poszczególne stany wprowadziły ograniczenia w możliwości jej dokonania w drugim i trzecim trymestrze - stąd wspomniane wyżej różnice. Wyrok bazował na 14. poprawce do amerykańskiej konstytucji, która mówi o prawie do prywatności i wolności.

Dokument, do którego dotarli dziennikarze "Politico", to wstępny projekt większościowej opinii sądu autorstwa jednego z sędziów - Samuela Alito. Opinia w całości odrzuca przesłanki stojące za wyrokiem Roe p. Wade oraz późniejszym, potwierdzającym go orzeczeniem Planned Parenthood v. Casey z 1992 roku.

"Uważamy, że Roe i Casey muszą zostać uchylone" - czytamy w 98-stronicowym dokumencie.

W sądzie konserwatywna większość

Nie wiadomo jeszcze, czy opinia odzwierciedla ostateczne stanowisko SN. Wyroki w kontrowersyjnych sprawach często poprzedzone są wieloma podobnymi projektami, a głosy sędziów zmieniają się nawet w przededniu wyroku.

Ostateczne orzeczenie Sądu Najwyższego poznamy najpewniej na przełomie czerwca i lipca 2022. Chodzi o rozstrzygnięcie w sprawie Dobbs p. Jackson Women's Health Organisation. Zaskarżono w niej ustawodawstwo stanu Mississippi ograniczające prawo do aborcji do 15. tygodnia ciąży.

Jeżeli SN ostatecznie obali wyroki Roe i Casey, część konserwatywnych stanów szybko skorzysta z możliwości zaostrzenia prawa aborcyjnego. Niektóre już teraz de facto uniemożliwiają dokonanie zabiegu - np. Teksas i Oklahoma.

Ryzyko, że wyroki Roe i Casey upadną, jest duże, bo mianowani przez republikanów konserwatywni sędziowie mają obecnie w Sądzie Najwyższym przewagę sześciu do trzech. Sędzia Alito trafił do SN jeszcze w 2006 roku, po nominacji przez administrację prezydenta George'a W. Busha. Oprócz niego jest tam jeszcze jeden nominat Busha juniora, jeden nominat Busha seniora i troje nominatów Donalda Trumpa. Pozostali, to dwie sędzie nominowane przez Baracka Obamę i jeden przez Billa Clintona.

Skład prezentuje się następująco:

  • Prezes SN – John Roberts (kadencja George’a W. Busha, od 2005);
  • Clarence Thomas (kadencja George'a H.W. Busha, od 1991);
  • Stephen Breyer (kadencja Billa Clintona, od 1994);
  • Samuel Alito (kadencja George’a W. Busha, od 2006)
  • Sonia Sotomayor (kadencja Baracka Obamy, od 2009);
  • Elena Kagan (kadencja Baracka Obamy, od 2010);
  • Neil Gorsuch (kadencja Donalda Trumpa, od 2017);
  • Brett Kavanaugh (kadencja Donalda Trumpa, od 2018);
  • Amy Coney Barrett (kadencja Donalda Trumpa, od 2020).

Informatorzy "Politico" przekonują, że opinię sędziego Alito obecnie podziela czworo konserwatywnych sędziów. Wciąż nie wiadomo, jak zagłosuje powołany przez Busha seniora prezes SN John Roberts. Sędziowie powołani przez demokratów wg ustaleń "Politico" "pracują" nad przekonaniem do odrzucenia opinii co najmniej jednego z konserwatystów.

Sąd Najwyższy odmówił komentarza na temat przecieku.

Clinton: "To prawdziwa hańba"

Sprawę komentują natomiast politycy, przede wszystkim oburzeni demokraci.

Była Sekretarz Stanu USA i kandydatka na prezydentkę z 2017 roku Hillary Clinton stwierdziła, że jeżeli SN utrzyma decyzję w takim kształcie, będzie ona "bezpośrednim zamachem na godność, prawa i życie kobiet, nie wspominając o dziesięcioleciach wzruszonych wyroków". "Będzie zabijać i niewolić kobiety. To prawdziwa hańba. Większość Amerykanów uważa, że aborcja powinna być legalna" - powiedziała Clinton.

"Jeżeli te doniesienia się prawdą, Sąd Najwyższy jest gotów przegłosować największe ograniczenie praw w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat – nie tylko wobec kobiet, ale wobec wszystkich Amerykanów. Głosy sędziów mianowanych przez republikanów za uchyleniem Roe przeciwko Wade przejdą do historii jako obrzydliwość, jedno z najgorszych i najbardziej destrukcyjnych orzeczeń w najnowszej historii" - napisali we wspólnym oświadczeniu lider demokratów w Senacie Chuck Schumer i przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.

Senator Bernie Sanders zaapelował, by rząd USA jak najszybciej przygotował ustawę, która przekuje wyrok Roe p. Wade w prawo obowiązujące na terenie całego kraju. Senatorka Elizabeth Warren pokreśliła, że opinia Sądu Najwyższego to "ekstremizm" i próba narzucenia całemu narodowi "skrajnie prawicowego, niepopularnego światopoglądu".

W kilka godzin po ujawnieniu informacji przez Politico przed Sądem Najwyższym USA zaczęli gromadzić się protestujący przeciwko zmianie prawa. "Nastrój przed sądem był mieszanką gniewu i żałoby", donosi The New york Times. Niektórzy demonstranci siedzieli w milczeniu przed zapalonymi świecami, inni wznosili okrzyki.

Aborcja podzieli Stany Zjednoczone?

Kolejne sondaże pokazują, że ok. 60 proc. Amerykanów i Amerykanek chce utrzymania wyroku Roe p. Wade w mocy.

Sprawa z pewnością wstrząśnie więc amerykańskim społeczeństwem. Ogromne kontrowersje budzi już sam fakt, że doszło do wycieku poufnych dokumentów z Sądu Najwyższego - które dotychczas zawsze były pilnie strzeżone.

Przed kilkunastoma minutami oświadczenie wydał Biały Dom. Zastrzegł, że nie wiadomo, czy notatka, która wyciekła jest autentyczna. "Jeśli Sąd uchyli wyrok w sprawie Roe, ochrona prawa kobiety do wyboru będzie obowiązkiem urzędników państwowych na wszystkich szczeblach władzy. Wyborcy będą musieli wybrać w listopadzie przedstawicieli środowisk pro-choice. Na szczeblu federalnym będziemy potrzebowali większej liczby senatorów popierających aborcję i większości w Izbie popierającej aborcję, aby przyjąć ustawę kodyfikującą Roe, nad której uchwaleniem i podpisaniem będę pracował" - czytamy w komunikacie, który opublikował m.in. brytyjski "Guardian".

W listopadzie 2022 roku w USA odbędą się wybory uzupełniające. Amerykanki i Amerykanie na nowo wybiorą 435 przedstawicieli do Izby Reprezentantów, 35 ze 100 senatorów, a także władze stanowe w 36 stanach. Temat aborcji z pewnością będzie więc w nadchodzących miesiącach paliwem wyborczym i osią podziałów.

Decyzja amerykańskiego SN może wpłynąć na dostęp do aborcji także poza USA. Jeżeli sędziowie uchylą wyrok Roe p. Wade, paliwo do walki z legalną aborcją dostaną ultrakonserwatywne środowiska na całym świecie.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej w Brukseli, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne