PiS leczy kaca po wyborach szefa Rady Europejskiej, w których rząd PiS okazał się jedynym przeciwnikiem przedłużenia kadencji Donalda Tuska. "Długofalowo podniosło to status Polski. Dzisiaj możemy powiedzieć, że jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, który jest w stanie przeciwstawić się Niemcom" - ogłosił prezes Kaczyński. Polacy nie uwierzyli

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20% obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z lojalną asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu. Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z państwowego radia i telewizji uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, próbuje politycznie modelować oblicze polskiej kultury, uzależnić wymiar sprawiedliwości i ukrócić samodzielność samorządów. Wypracowane w świecie euroatlantyckim reguły demokracji liberalnej chce zastąpić nieokreślonym bliżej projektem demokracji „suwerennej” albo „narodowej”. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    W nawałnicy wprowadzanych przez PiS zmian nie mamy czasu na refleksję. Bombardowani niemal codziennie informacjami o dymisjach kolejnych generałów i projektach „polonizacji” tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć, co się właściwie dzieje i dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł OKO Kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień. Nie będzie to, oczywiście, zapis kompletny. OKO Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska porusza się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji chcę stopniowo uzupełniać sięgając wstecz. Toteż OKO Kronika będzie miała także charakter retrospektywny, pokazując minione etapy rozpoczętej w 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza zamierzam wykorzystać zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty scenerię PRL-u. Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

17 marca. Nie ma zgody na sadzenie drzew

Poseł PO Artur Gierada poprosił prezydenta Kielc o zgodę na posadzenie sadzonek dębów na miejskiej działce, gdzie zostało wyciętych wiele drzew. Prezydent Wojciech Lubawski odmówił.  Powód? Poseł Gierada jest z Platformy Obywatelskiej, a prezydent Lubawski był w wyborach popierany przez PiS.

W odpowiedzi na prośbę posła napisał: „Uznaję, że taka inicjatywa mogłaby zostać uznana za próbę włączenia naszego Miasta w protest antyrządowy”. Istotnie, sadzenie drzew miało być protestem przeciwko ustawie zezwalającej na masową wycinkę. Prezydent uczciwie wyjawił swoją motywację „Gazecie Wyborczej”: „Nie dam się wciągnąć w protest antyrządowy. Z tym rządem mam zbyt wiele spraw do załatwienia”.

Sadzonki wyklęte fot. TT Artur Gierada

Opublikowany przez OKO.press na 20 marca 2017

16 marca

Trybunał Konstytucyjny obraduje

Trybunał Konstytucyjny wydał pierwszy wyrok po zmianie składu sędziów w wyniku serii tzw. „ustaw naprawczych” wprowadzonych w 2016 r. przez PiS. Nowy trybunał, kierowany przez Julię Przyłębską, głosami sędziów mianowanych przez PiS uznał przygotowaną przez PiS ustawę o zgromadzeniach za zgodną z konstytucją. Zdaniem wielu instytucji polskich i zagranicznych, m.in. Sądu Najwyższego i Rady Europy, ustawa ogranicza wolności obywatelskie i prawo do demonstracji. Wątpliwości w tej sprawie miał nawet prezydent Andrzej Duda. Była to pierwsza ustawa skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego. 18 marca, bez zbędnej zwłoki, prezydent ją podpisał.



Nowy dyrektor IBE

Nowym dyrektorem Instytutu Badań Edukacyjnych, na miejsce odwołanego prof. Michała Federowicza, został dr Piotr Stankiewicz. Socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, powołany na szefa IBE przez minister Annę Zalewską, nie zajmował się dotąd edukacją.

Według informacji MEN Piotr Stankiewicz współpracował z administracją i organizacjami pozarządowymi „przy działaniach informacyjno-edukacyjnych dotyczących poszukiwania gazu łupkowego oraz budowy elektrowni atomowej w Polsce”. Koordynował też prace Forum Dialogu i Współpracy Województwa Pomorskiego „Energia i Samorządność”.

Był doktorantem prof. Andrzeja Zybertowicza, członka Rady Programowej PiS, doradcy prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy.



Solidarność sprzeciwia się rewolucji kadrowej w MSZ

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, komisja zakładowa NSZZ „Solidarność” pracowników MSZ zaprotestowała przeciwko nowej ustawie o służbie zagranicznej, przygotowywanej przez PiS. W liście do premier Szydło związkowcy twierdzą, że projekt ustawy „podważa fundamentalną, konstytucyjną zasadę zaufania obywatela do państwa prawa i prawa przez nie stanowionego”. Może to skutkować „osłabieniem, jeśli nie demontażem służby zagranicznej RP”. Projekt ustawy nie był konsultowany z ekspertami i organizacjami związkowymi –informuje „Solidarności”. Sprzeciw związku budzi również „bezprecedensowe obniżenie wymagań w odniesieniu do kwalifikacji kadry kierowniczej”, co będzie miało „demoralizujący wpływ na młodszych stażem pracowników MSZ”.

Kaczyński: osamotnienie w Brukseli jest na dłuższą metę korzystne

Jarosław Kaczyński ocenił, że głosowanie na szczycie UE w Brukseli przeciw kandydaturze Donalda Tuska i w przeciwieństwie do reszty krajów członkowskich przyniosło Polsce na arenie międzynarodowej korzyści. „[…] W polityce czasami trzeba zostać samemu. Panowie myślicie o polityce w kategoriach krótkoterminowych: za tydzień, za dwa tygodnie, czy za miesiąc. W tej perspektywie może tracimy. Ale długofalowo podniosło to status Polski. Dzisiaj możemy powiedzieć, że jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, który jest w stanie przeciwstawić się Niemcom” – powiedział w rozmowie z „Onetem”.

„Tusk stworzył taką sytuację, że Niemcy mogą wobec nas pozwolić sobie absolutnie na wszystko. I on to akceptował. Jeżeli chodzi o politykę Tuska wobec Niemiec, to jest to nie do obrony. Tusk jako polski premier był nastawiony tylko na jeden cel — swój własny awans w Unii. To było sprywatyzowanie polityki bardzo poważnym kosztem Polski przy jednoczesnym manipulowaniu społeczeństwem”.

Prezes PiS orzekł również, że „sądy to jedna z twierdz postkomunizmu w Polsce. Na czele jest tu Sąd Najwyższy, który ma naprawdę spory dorobek, jeśli chodzi o ochronę ludzi służących dawnemu systemowi, ale także wiele bardzo wątpliwych wyroków. Jednocześnie szerzy się tam lewactwo i podległość w stosunku do sił zewnętrznych wobec Polski. […] Sądownictwo jest zdegenerowane do dna i powinno być zmienione radykalnie”.



15 marca. Kaczyński o nowym lotnisku

Minister Infrastruktury ogłosił zamiar rządu budowy nowego, wielkiego lotniska międzynarodowego. Centralny Port Lotniczy ma powstać między Łodzią a Warszawą. Sens tej wielomiliardowej inwestycji kwestionuje wielu ekspertów.

Głos zabrał też Jarosław Kaczyński. „Czy w kraju ma co prawda dość znaczną powierzchnię, ale taki dosyć okrągły kształt, jest sens budowania dużej ilości lokalnych lotnisk? – pytał prezes PiS w Radiu Białystok. „Czy nie lepiej by w tej chwili mieć takie potężne lotnisko międzynarodowe, światowe, gdzieś niedaleko Warszawy? Ja nie ukrywam, że ja wypowiadam się za tą drugą ewentualnością, bo Polska nie powinna być prowincją. Dlaczego w Wiedniu jest lotnisko, z którego można lecieć do Ameryki Południowej, do Australii, właściwie […] wszędzie, a w Polsce takiego lotnisko nie ma? Nawet lotnisko praskie jest […] dużo lepiej połączone ze światem niż lotnisko Okęcie w Warszawie”.

Szef PiS przedstawił także dodatkowe argumenty: „Nie możemy zgodzić się na to, że jesteśmy tylko krajem, w którym lotniska są początkiem drogi do innych wielkich lotnisk, na przykład do Frankfurtu, czy teraz, jak to często nam proponują, do Berlina”.

14 marca. Dymisja szefa sił specjalnych

Fala rezygnacji najwyższych dowódców w wojsku nie kończy się. Do dymisji podał się generał Jerzy Gut, dowódca sił specjalnych Wojska Polskiego. Gen. Gut był przedtem dowódcą Jednostki Specjalnej GROM i szefem sztabu Dowództwa Wojsk Specjalnych. Skończył Narodowy Instytut Obrony w Waszyngtonie, brał udział w misjach w Iraku, Afganistanie i na Bałkanach.

Nieco wcześniej ze służby zrezygnował inspektor sił specjalnych gen. Piotr Patalong. Obaj odpowiadali za koordynację sił specjalnych w NATO. Od czasu objęcia stanowiska ministra obrony narodowej przez Antoniego Macierewicza z armii odeszło już blisko 30 generałów. Jednak urzędnicy Kancelarii Prezydenta nie widzą powodów do niepokoju. „Nie podnośmy larum. Odejścia i zmiany na stanowiskach w armii to rzecz naturalna” – mówił w Radiu ZET Andrzej Dera. – „Stanowisk generalskich w polskiej armii jest za dużo.”

Według „Gazety Wyborczej” powodem rezygnacji gen. Guta była wymiana na stanowisku dowódcy jednostki GROM. Został nim płk Mariusz Pawluk. „Jeśli nominuje się na dowódcę oficera, któremu żołnierze sami odbierają odznakę honorową jednostki, i do którego nie mają szacunku ani zaufania, to przyznam, że tego nie rozumiem. Nie rozumieją tego także oficerowie i żołnierze GROM” – skomentował w „Gazecie Wyborczej” generał Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. Gen. Bieniek stwierdził też, że wielu bardzo dobrych oficerów obecne szefostwo MON skierowało do „rezerwy kadrowej”.

MSZ: opcja zerowa

Na stronie Kancelarii Premiera (www.premier.gov.pl) zamieszczono omówienie projektu nowej ustawy o służbie zagranicznej. Kadry dyplomatyczne zbudowane w ciągu 25 lat demokracji, odpowiedzialne za wejście Polski do NATO i Unii Europejskiej, nie zyskały uznania w oczach autorów projektu. Piętnują  „brak dostatecznie silnych więzi polskich dyplomatów z państwem polskim, co osłabia rangę i etos służby państwowej”, piszą, że służba zagraniczna w obecnym kształcie jest „bezpośrednim kontynuatorem służby dyplomatyczno-konsularnej, zakorzenionej systemowo w PRL”.

W dokumencie można też przeczytać, że występują „niejasne kryteria awansu, odchodzą z niej profesjonalni dyplomaci i wybitni specjaliści z różnych dziedzin, a wiele placówek zagranicznych funkcjonuje w sposób daleki od pożądanych standardów”.

Projekt daje szefowi MSZ możliwość usunięcia lub zmiany warunków pracy każdego pracownika resortu, gdyż ustawa stanowi, że wszystkie umowy o pracę automatycznie „wygasają po 6 miesiącach od dnia wejścia jej w życie, jeżeli przed upływem tego terminu członkom służby zagranicznej nie zostaną zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy na dalszy okres albo w przypadku nieprzyjęcia nowych warunków pracy lub płacy.”

Rosną ceny i inflacja

GUS podał, że w lutym 2017 inflacja wyniosła 2,2 proc. Jest to najwyższy wskaźnik od pięciu lat. Najbardziej wzrosły ceny żywności – o 4,3 proc.



 13 marca

Prokuratura na tropie Tuska

Dwa dni po wyborze na szefa Rady Europejskiej wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie wezwał Donalda Tuska jako świadka w sprawie o podjęcie współpracy ze służbą obcego państwa w 2010 r. przez byłych szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Według „Gazety Wyborczej” i tvn24.pl. chodzi o porozumienie z Rosją w zakresie organizacji bezpiecznego powrotu polskich żołnierzy z Afganistanu oraz umowy o wymianie informacji po katastrofie smoleńskiej.



Generał Różański: czyim jestem żołnierzem?

Generał Mirosław Różański, były dowódca generalny Wojska Polskiego, który podał się do dymisji w listopadzie 2016 r., opowiedział o powodach swego odejścia z armii. W rozmowie w „Dużym Formacie” podkreślił, że w rocie przysięgi wojskowej żołnierze ślubują „Stać na straży konstytucji”. A przecież „Autorytety. Instytucje. Środowisko międzynarodowe. Wszyscy podają w wątpliwość, czy aby na pewno ład konstytucyjny w naszym kraju jest zachowany”.

Generał uznał, że działania Ministerstwa Obrony Narodowej uniemożliwiają mu przygotowanie armii do przyszłych działań. Przypomniał, że na początku 2016 r. kierownictwo MON przeprowadziło tzw. audyt sił zbrojnych i oceniło sytuację jako katastrofalną. „Jeden okręt nawet został wskazywany z imienia i nazwiska, że to jest złom. A dwa miesiące później ten sam okręt, już jako dobry, był z fanfarami żegnany w drodze na Morze Śródziemne. Jeżeli więc było tak źle, […] to jak to możliwe, że przeprowadziliśmy [w 2016] największe, po 1989 roku, ćwiczenia? […] I wszyscy, którzy byli na tych ćwiczeniach, włącznie z panem ministrem, mówili, jaki to wzór poprawnego współdziałania w układzie międzynarodowym”. Motywem rezygnacji były decyzje MON o przenoszeniu do rezerwy kadrowej „generałów, pułkowników, którzy kończyli studia w Stanach. Którzy mieli doświadczenie misyjne. Którzy […] są naprawdę profesjonalistami i mogliby państwu i armii służyć jeszcze 10-12 lat”.

Jeden z polityków PiS wypomniał generałowi Różańskiemu, że został mianowany na stanowisko dowódcy generalnego przez prezydenta Komorowskiego, więc jest człowiekiem Komorowskiego. „Tylko że ja pierwszą gwiazdkę generalską otrzymałem od prezydenta Kwaśniewskiego. Drugą od świętej pamięci prezydenta Kaczyńskiego. A dopiero trzecią od Komorowskiego. No to czyim jestem żołnierzem?” – pyta generał Różański.



Abonament na wolność słowa

Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym