Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
23 kwietnia 2021

Sellin: ktoś chce wrobić Polskę we współudział w Zagładzie. Sprawdzamy, czy taki spisek istnieje

Wiceminister kultury Jarosław Sellin, główny architekt „polityki pamięci” PiS, mówił w „Sygnałach dnia” o próbach „zepchnięcia na Polskę odium współsprawstwa Holocaustu”. Czy to prawda i komu miałoby na tym zależeć? Sprawdzamy

Jarosław Sellin wystąpił w „Sygnałach Dnia” 1PR w dzień obchodów rocznicy powstania w gettcie warszawskim (19 kwietnia). W streszczeniu rozmowy na stronach Polskiego Radia (tutaj) zabrakło jednak najciekawszych fragmentów - tych, w których polityk PiS najbardziej rozminął się z prawdą. Osobom o mocnych nerwach polecamy więc obejrzenie całej rozmowy.

Sellin - formalnie polityk PiS niezbyt wysokiej rangi - jest jednym z czołowych architektów „polityki pamięci” partii rządzącej (nieoficjalnie OKO.press słyszało nawet kilka razy, że najważniejszym).

W 2017 roku Sellin odegrał jedną z głównych ról w publicznej kampanii rządzących wymierzonej w dyrekcję Muzeum II Wojny Światowej. Ówczesnemu dyrektorowi Muzeum, prof. Pawłowi Machcewiczowi, zarzucał m.in. wybudowanie muzeum wpisującego się w niemiecką politykę historyczną (pisaliśmy o tym obszernie, m.in. tutaj).

Warto więc wysłuchać uważnie tego, co mówi o polityce pamięci wobec Zagłady Żydów Jarosław Sellin. Jego wystąpienie w „Sygnałach Dnia” stanowiło też streszczenie przesłania PiS w tej sprawie.

Naród polski nie zabijał Żydów

Streśćmy najpierw wypowiedź ministra Sellina w punktach:

  • Polacy i Żydzi żyli w zgodzie przez kilkaset lat;
  • W czasie wojny rząd RP cały czas próbował chronić żydowskich obywateli;
  • Kolaborował z Niemcami „margines”, a szmalcownicy stanowili „zdrajców narodu”;
  • Pogromy po wojnie były komunistyczną prowokacją, wymyśloną w celu zniesławienia Kościoła i „wyklętych” w oczach świata.

W tej opowieści nie ma słowa ani o przedwojennym i wojennym antysemityzmie, ani o traktowaniu przez rząd RP polskich Żydów jako obywateli drugiej kategorii. W kluczowych momentach Sellin mija się także z prawdą.

Kilkaset lat było miło? Nie było

Sellin zaczął rozmowę od stwierdzenia, że polsko-żydowskie relacje w historii układały się doskonale, po czym przeszedł do przypomnienia, że w armii II RP służyli Żydzi.

„(…) bo w tej milionowej armii polskiej, która wtedy broniła naszej niepodległości, około 10 proc. to byli polscy Żydzi, w polskich mundurach, z orzełkiem na czapkach i z polską bronią, i oni mieli pierwszą okazję do walki z potworem, jakim był Hitler”

- mówił.

Jak wiele historycznych manipulacji, także i ta polega na powiedzeniu tylko części prawdy. Sellin zapomniał o powszechnym w wojsku II RP traktowaniu Żydów jako żołnierzy „drugiej kategorii” (można o tym przeczytać nawet w Wikipedii, ale nie tylko). Istnieje także literatura wspominająca o antysemityzmie w Polskich Siłach Zbrojnych w czasie II wojny światowej.

Pogromy organizowali komuniści? Nie

Sellin powiedział także, iż za powojenne pogromy ocalałych z Zagłady Żydów - z których najsławniejszy jest pogrom w Kielcach 4 lipca 1946 roku - są odpowiedzialni komuniści.

Mówił:

„Komunizm bardzo często kartą antysemicką się posługiwał. Pamiętamy te pogromy po 1944 roku, w dużej mierze prowokowane przez ówczesne służby komunistyczne, które chciały zohydzić w świecie i Kościół rzymskokatolicki, i Armię Krajową i żołnierzy wyklętych. I w dużej mierze te antysemickie akcje były prowokowane (…)”.

To nieprawda, chociaż teoria o komunistycznej prowokacji jest popularna na prawicy (w lutym 2018 roku mówił tak np. premier Morawiecki). OKO.press zapytało o to wówczas eksperta - historyka, prof. Marcina Zarembę z Uniwersytetu Warszawskiego, autora książki „Wielka Trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys”.

„To zrzucenie odpowiedzialności za antysemityzm na władzę komunistyczną. W podobnie instrumentalny sposób wykorzystuje się »sprawiedliwych«. Ma to zasłonić odpowiedzialność Polaków i tylko o to chodzi. (…)

Nie było w Kielcach żadnej politycznej prowokacji. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Nie ma na to żadnych dowodów. Do podobnych sytuacji, tylko o różnej skali, dochodziło w całym dawnym Generalnym Gubernatorstwie – m.in. Rzeszowie, Krakowie, Sandomierzu, Tarnobrzegu. Wszędzie tam dochodziło do różnych ekscesów antysemickich”

- mówił OKO.press prof. Zaremba.

OKO.press przypomina ministrowi Sellinowi, że reakcja hierarchii kościelnej na pogrom w Kielcach również nie przynosi jej chluby. Tylko jeden biskup zdobył się na jednoznaczne potępienie pogromu.

Pamiętamy te pogromy po 1944 r., w dużej mierze prowokowane przez ówczesne służby, komunistyczne, które chciały zohydzić w świecie i Kościół rzymskokatolicki, i Armię Krajową i żołnierzy wyklętych i w dużej mierze te antysemickie akcje były prowokowane
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Sygnały Dnia,19 kwietnia 2021

Dla Sellina jednak przypisywanie Polakom odpowiedzialności za pogrom to dzieło propagandy komunistycznej. W „Sygnałach Dnia” mówił:

„Byliśmy wobec tego faktu bezbronni, to oni rządzili, to oni te rzeczy wyczyniali i byliśmy wobec tego faktu bezbronni. To szło w dużej mierze na konto Polski i Polaków. Musimy te sprawy odkłamywać (…)”.

Szmalcownicy to zdrajcy, nie Polacy?

Sellin mówił także o postawach Polaków wobec Żydów w czasie wojny:

„Trzeba dyskutować, spotykać się z Żydami (…) Przypominać, że Polska w czasie II wojny światowej miała swoje oficjalne władze, zarówno w Londynie, jak i w kraju, i polskie państwo podziemne było jedyną strukturą aliancką w Europie, które za jeden ze swoich celów uznało oficjalnie ratowanie Żydów. (…) Myśmy mieli nawet organizację, finansowaną przez rząd londyński, która miała na celu ratowanie Żydów.

To było oficjalne stanowisko narodu i państwa polskiego, a nie szmalcownicy. Szmalcownicy to byli zdrajcy narodu i państwa polskiego”.

Podobnie jak wcześniej, jest to tylko część prawdy. Według dr. hab. Adama Puławskiego, niegdyś historyka z IPN (dziś pracującego w z Pracowni Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej przy Bramie "Grodzkiej" - Tearze NN) specjalizującego się w badaniu polityki rządu RP wobec Zagłady, sprawa jest dużo mniej jednoznaczna. (Tutaj nasz obszerny wywiad z dr. hab. Puławskim.)

W grę wchodziła - twierdzi Puławski - doraźna polityka oraz uprzedzenia wobec Żydów, których w praktyce traktowano jako obywateli drugiej kategorii. Na przełomie wiosny i lata 1942 roku polskie władze podziemne obawiały się, pisze historyk, wykorzystania ewentualnej akcji odwetowej za mordowanie Żydów „do wywołania powstania powszechnego”.

Polska opinia publiczna poprzez prasę konspiracyjną otrzymała zaś sugestię, że władze RP domagają się odwetu tylko za zbrodnie popełnione na ludności polskiej. O wspólnocie obywatelskiej Polaków i Żydów pisano, ale rzadko i zdawkowo, podkreślając równocześnie często współudział w zbrodniach założonych przez okupanta instytucji żydowskich.

Władze w Londynie natomiast opóźniały z różnych taktycznych powodów nagłośnienie w Wielkiej Brytanii i USA informacji o tym, co się działo w getcie – m.in. dlatego, jak przypuszcza Puławski, że mogłoby to “przykryć” prowadzoną latem kampanię propagandową, pokazującą na Zachodzie los prześladowanych przez okupanta kobiet polskich.

„Żegota” - bo tę organizację Sellin ma na myśli, kiedy mówi o organizacji powołanej do ratowania Żydów - działała na niewielką skalę i powstała na jesieni 1942 roku, kiedy większość polskich Żydów już została zamordowana. Podobnie było z wyrokami na szmalcownikach - wydawano je, ale wykonano nieliczne, a zaczęto je wykonywać dopiero w drugiej połowie 1943 roku.

Sellin oskarża nieznane siły

Na zakończenie wiceminister Sellin oskarżył bliżej nieokreślone wrogie Polakom siły o „próbę zepchnięcia na na Polskę odium współsprawstwa” Zagłady.

„Niestety mamy do czynienia z próbą, w ostatnich latach szczególnie intensywną, zepchnięcia na Polskę odium współsprawstwa Holocaustu. To jest straszna rzecz, straszna nieprawda”

- mówił.

Niestety, nie powiedział, kto ma te niecne zamiary, więc trudno w ogóle taką wypowiedź zweryfikować. Dopiero w drugiej części rozmowy - opublikowanej tylko w internecie - prowadząca Katarzyna Gójska wymieniła książkę „Dalej jest noc”, pionierskie zbiorowe opracowanie poświęcone strategii przeżycia Żydów pod okupacją. O tej książce i sporach wokół niej OKO.press pisało wielokrotnie. Doskonale udokumentowane w tym liczącym ponad tysiąc stron dziele przypadki nie tylko współudziału, ale wręcz popełniania przez polskich sąsiadów zbrodni na Żydach wywołały furię rządzących w 2019 roku.

Sellin jednak nie przyznał Gójskiej racji wprost: ostrożnie odpowiedział tylko, że „Dalej jest noc” spotkała się z odpowiedzią IPN, który, według niego, udowodnił w niej „liczne kłamstwa”. Być może miał na myśli kilkudziesięciostronicowy artykuł dr. Tomasza Domańskiego z IPN, który spotkał się ze zdecydowaną ripostą autorów książki.

Podsumowując: szmalcownicy byli zdrajcami narodu, Polacy zachowali się dobrze, z Niemcami współpracowali nieliczni - tę linię PiS zamierza konsekwentnie sprzedawać odbiorcom i w kraju, i za granicą.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne