0:00
17 maja 2021

Ślepa na osoby LGBT. Polska drugi rok z rzędu z tytułem pierwszego homofoba UE

W całej UE żadne państwo nie traktuje gorzej osób LGBTI niż Polska - to wynik rankingu Ilga-Europe opublikowanego z okazji Międzynarodowego Dnia przeciwko Homo-, Bi-, Transfobii. "Jeśli trend się utrzyma, spadniemy do poziomu Rosji"

Wydrukuj

Pierwszy raz od ponad 12 lat w Europie nie zaobserwowano niemal żadnych pozytywnych zmian legislacyjnych na rzecz społeczności LGBTI - to jeden z głównych wniosków raportu ILGA-Europe opublikowanego z okazji Międzynarodowego Dnia przeciwko Homo-, Bi-, Transfobii.

Zamiast tego byliśmy świadkami nasilenia represji politycznych, szerzenia nienawiści, a także gwałtownego wzrostu trudności społeczno-ekonomicznych.

"Świadome tego faktu krajowe władze muszą podjąć natychmiastowe działania, aby zapewnić ludziom skuteczną ochronę.

Prawa człowieka osób LGBTI nie mogą być czymś, co się porzuca tylko dlatego, że stanowią wyzwanie"

– komentuje Evelyne Paradis, dyrektorka ILGA-Europe.

Podczas gdy większość państw starego kontynentu jest w stagnacji, Polska drugi rok z rzędu zajęła ostatnie miejsce wśród krajów UE. Z wynikiem 13 na 100 możliwych do zdobycia punktów w skali równouprawnienia, jesteśmy coraz bliżej niedemokratycznych krajów, w których nie tylko prawa mniejszości nie są respektowane, ale społeczność LGBT jest prześladowana.

W całej Europie, na 49 badanych państw, gorzej niż Polska wypadają tylko Białoruś, Monako, Rosja, Armenia, Turcja i Azerbejdżan.

"Nasze wolności obywatelskie kurczą się w zastraszającym tempie. Trzeba powiedzieć to wprost: jeśli trend się utrzyma, spadniemy w rankingu do poziomu Rosji. Kolejny rok z rzędu tracimy punkty za »strefy wolne od LGBT«, które mają realny wpływ na życie i odbierają osobom LGBTI podstawowe prawa do wolności słowa i ekspresji" - komentuje Justyna Nakielska z Kampanii Przeciw Homofobii.

Od prawa rodzinnego, do wolności zgromadzeń

Ranking ILGA-Europe, publikowany od 2009 roku, nie opiera się na badaniach opinii publicznej, ale ocenia prawodawstwo wobec osób LGBTI w sześciu obszarach:

  • równość i zakaz dyskryminacji (m.in. konstytucyjna gwarancja ochrony praw mniejszości seksualnych, ochrona równości w dostępie do edukacji, opieki zdrowotnej);
  • rodzina (związki partnerskie, równość małżeńska, adopcje);
  • wolność zgromadzeń, zrzeszania się i ekspresji (możliwość organizowania parad bez utrudnień ze strony władz, brak prawa zakazującego „propagandę homoseksualną”);
  • ściganie przestępstw z nienawiści popełnianych z motywów związanych z orientacją seksualną i tożsamością płciową; uzgodnienie płci i integralność cielesna (możliwość uzgodnienia płci, medyczna diagnoza „zaburzeń płci” jako warunek konieczny uzgodnienia płci, ograniczenie wiekowe do uzgodnienia płci);
  • prawo do azylu (stworzenie krajowej strategii dot. azylantów LGBTI, orientacja seksualna czy tożsamość płciowa jako przesłanka uprawniająca do ubiegania się o azyl).

W tym roku liczba podkategorii, w których można zdobyć punkty, wzrosła do 71. Do miary postępu dodano formalną procedurę uznawania niebinarności, a także możliwości korekty płci dla nieletnich. Dlaczego Polska wypadła znów tak źle?

Państwo ślepe na osoby LGBT

"Niska pozycja Polski w rankingu odzwierciedla prawną pustkę, w której żyją dziś osoby LGBTI. Prawo nas nie chroni, nie rozpoznaje, jest ślepe na nasze istnienie. To przeradza się w systemową dyskryminację, w której ochrona przed nią jest tylko wycinkowa.

Na to nakładają się wydarzenia polityczne, w szczególności związane z homo- i transfobiczną retoryką władz, obowiązywaniem uchwał anty-LGBT, tłumieniem pokojowych protestów i nagonką na aktywistów działających na rzecz praw człowieka. Nasze wolności obywatelskie stają się zagrożone"

— komentuje Justyna Nakielska z KPH.

Źródło: Ilga-Europe

W ciągu roku Polska zdobyła w rankingu dwa punkty. Jeden jest pokłosiem wyroku Sądu Okręgowego z listopada 2020, który potwierdził, że zakaz dyskryminacji ze względu na płeć oznacza też zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową. Historyczne rozstrzygnięcie, które zapadło w sprawie trans kobiety szykanowanej i dyskryminowanej w miejscu pracy, wzmocniło ochronę osób transpłciowych w zatrudnieniu.

Drugi punkt Polska zdobyła za możliwość zmiany imienia przed 18. rokiem życia. Nie chodzi tu o procedurę korekty płci (zmiana oznaczenia płci w dokumentach), która wciąż w Polsce wymaga długiej diagnostyki medycznej i wytoczenia procesu rodzicom, tylko o wymyk, który część osób transpłciowych stosuje czekając na pozytywne rozstrzygnięcie sądu. Dorosłe osoby transpłciowe od lat składały wnioski do Urzędu Stanu Cywilnego o zmianę imienia na neutralne płciowo (np. Alex).

Teraz jest to możliwe także dla osób poniżej 18. roku życia za zgodą opiekuna prawnego. Jednak jak komentuje Emilia Wiśniewska z Fundacji Trans-fuzja, nie jest to zmiana przewidziana z myślą o osobach trans, lecz ogólna zmiana w prawodawstwie. Osoby transpłciowe w Polsce wciąż borykają się z systemową dyskryminacją, niewidocznością w prawie i odzierającą z godności procedurą korekty prawnej.

Poza tym, wciąż wypadamy fatalnie w innych kategoriach.

W kategorii ochrony rodziny Polska nie zdobywa żadnego punktu. I nie ma się co dziwić, bowiem należymy do grupy sześciu krajów UE, w których prawo nie rozpoznaje związków jednopłciowych: ani małżeństw, ani związków partnerskich. Poza Polską pary osób tej samej płci dyskryminują: Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Litwa i Łotwa.

Bez wsparcia jest też co najmniej 50 tys. polskich dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe (dane pochodzą z szacunków Kampanii Przeciw Homofobii z 2011 roku). W Polsce nie tylko nie ma możliwości adopcji, ale także przysposobienia biologicznych dzieci partnera lub partnerki, a mimo to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a także prezydent Andrzej Duda, straszyli konstytucyjnym zakazem potwierdzenia rodzicielstwa osób LGBT.

Na razie tęczowe rodziny są skazane na dochodzenie swojego rodzicielstwa przed sądami, a polskie dzieci, które wychowują się w jednopłciowych rodzinach za granicą, w oczekiwaniu na uznanie przez Polskę, przez niektóre kraje (np. Hiszpanię) są traktowane jak uchodźcy.

Długa lista braków i przewin

Przed dyskryminacją polskie prawodawstwo chroni tylko w zatrudnieniu (przepisy Kodeksu Pracy). Ochrona praw osób LGBTI wciąż jest nieuregulowana w edukacji czy opiece zdrowotnej, o konstytucyjnej gwarancji praw tej grupy nie wspominając.

Za to ochronę przed dyskryminacją w dostępie do dóbr i usług storpedował, na wniosek prokuratura generalnego Zbigniewa Ziobro, Trybunał Konstytucyjny. Na kanwie głośnej sprawy homofobicznego drukarza, w 2019 roku za niekonstytucyjny uznał art. 138 kodeksu wykroczeń, który mówił o bezzasadnej odmowie wykonania usługi, czym de facto usankcjonował klauzulę sumienia dla drukarzy, sklepikarzy czy restauratorów.

Także w kategorii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści i mowie nienawiści nie zrobiliśmy żadnych postępów. Wciąż przestępstwa motywowane homo- czy transfobią, w tym homofobiczna mowa nienawiści, nie są ścigane z urzędu, co sprawia, że większość takich spraw nie jest nawet zgłaszanych (a jeśli nawet są, to policja i prokuratura traktują je np. jako występki chuligańskie czy zwykłą napaść).

Niestety, także to, co w 2020 roku zepchnęło nas na ostatnie miejsce w rankingu wśród krajów UE, pozostaje aktualne. Chodzi o kurczącą się przestrzeń wolności obywatelskich, w tym zrzeszania się i zgromadzeń.

Za zagrażające działaniu organizacji społecznych uznano m.in. homofobiczne uchwały przyjmowane przez polskie samorządy, a także działania policji wobec pokojowo protestujących.

Posłuchaj także:

Według Justyny Nakielskiej z KPH prawo i praktyka stosowania prawa w Polsce nie idą z duchem czasu. "Polskie społeczeństwo jest gotowe na zmiany, a najmłodsze pokolenie - podobnie jak ich rówieśnicy w Europie — bardziej niż kiedykolwiek dba o równouprawnienie. Wzrastające represje przekładają się na większy opór, a brak woli politycznej na wzmocnienie działań oddolnych. Na ulicach widzimy pełno obywateli i obywatelek, którzy twardo domagają się swoich praw" - mówi.

Europa stoi w miejscu

Na podium szósty rok z rzędu stanęła Malta (94 proc.), a z nią - niezmiennie od 2002 roku - Belgia (74 proc. i Luksemburg (72 proc.).

Pandemiczny rok obostrzeń był też rokiem wyjątkowej stagnacji w prawie. Jak podkreśla Ilga-Europe, mimo zobowiązań dotyczących uznania tęczowych rodzin, żaden kraj nie dokonał zmian prawnych w zakresie partnerstwa lub rodzicielstwa. Zastój zaobserwowano też w kategorii "uzgadnianie płci i integralność cielesna".

Według Katrin Hugendubel z Ilga-Europe łatwo zrzucić winę na pandemię COVID-19, ale rzeczywistość jest bardziej złożona.

Na drodze do pełnej równości stają przede wszystkim: rosnąca polaryzacja polityczna, a także cynizm rządzących, którzy nie widzą "zysków" we wspieraniu społeczności LGBT. Wręcz przeciwnie, w wielu krajach obserwujemy regres: na agendę wraca brunatna nienawiść do mniejszości.

Z drugiej strony, w 2020 roku usłyszeliśmy odważną zapowiedź ze strony Komisji Europejskiej. „Każdy powinien czuć się wolny, by być tym, kim jest – bez strachu, że będzie za to prześladowany. Taka jest Europa i takie jest nasze stanowisko” - tak pięcioletnią strategię na rzecz równości LGBTIQ zapowiedziała wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová.

Komisja Europejska chce dążyć do ujednolicenia przepisów tak, by we wszystkich krajach członkowskich stworzyć minimum bezpieczeństwa w zakresie ochrony przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją, a także - zagwarantować tęczowym rodzinom uznanie ich związków i rodzicielstwa.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne