0:00
01 maja 2020

Sondaż OKO.press. Hołownia wygrał kampanię, Duda wygra głosowanie. Co z bojkotem?

Sondaż Ipsos dla OKO.press pokazuje, dlaczego Jarosław Kaczyński tak prze do głosowania pocztowego 10 maja. Andrzej Duda wygra je z dużą przewagą, bo wyborcy opozycji nie wezmą w nim udziału. I nie zmienią zdania nawet na wezwanie swoich kandydatów

Wydrukuj

Do wyniku Aleksandra Łukaszenki w białoruskim głosowaniu z 2015 roku (84 proc.) trochę Andrzejowi Dudzie zabraknie, ale w głosowaniu 10 maja wygra w proporcjach nieznanych wcześniej w demokratycznych wyborach III RP. Niemal na pewno osiągnie wynik powyżej 60 proc. W naszym sondażu uzyskał 63 proc. poparcia.

Skąd taki wynik Dudy? Tajemnica jest łatwa do wyjaśnienia: w głosowaniu pocztowym w większości wezmą udział wyborcy PiS. W sondażu OKO.press aż 6 na 10 respondentów deklarujących udział w majowych wyborach to właśnie osoby popierające ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.

Stąd też bardzo ostrożnie należy podchodzić do wyników kandydatów opozycji, bo 2 proc. Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z całą pewnością nie oznacza, że w normalnych warunkach polityczka KO miałaby równie niskie poparcie.

Można jednak wskazać zwycięzcę kampanii wyborczej: to Szymon Hołownia (11 proc. w naszym sondażu), który mocno podgryzł elektoraty partyjnych kandydatów. Więcej o tym za chwilę.

Bojkotuję, bo sfałszują i łamią konstytucję

Jak wskazywaliśmy, większość badanych uważa, że wybory prezydenckie nie powinny się odbywać w maju:

Ze szczegółowej analizy sondażu Ipsos, wiemy również, że wyborcy opozycji nie chcą brać udziału w procesie wyborczym, który będzie sprzeczny z zasadami demokracji i niezgodny z konstytucją oraz niesie ze sobą ryzyko zakażenia koronawirusem.

Postawę większości zwolenników KO, Lewicy i PSL można zdefiniować w dwóch najważniejszych punktach:

  • po pierwsze, bojkot majowego głosowania pocztowego jest świadomy i przemyślany;
  • po drugie, są zdeterminowani, żeby nie brać udziału w wyborczej farsie.

W wyborach nie weźmie udziału aż 73 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej, 63 proc. wyborców Lewicy, 50 proc. wyborców PSL. Z tego schematu wymykają się jedynie zwolennicy Konfederacji - wśród wyborców skrajnej prawicy ten odsetek wynosi "jedynie" 32 proc.

Ale to i tak nic w porównaniu z wyborcami PiS: wśród nich tylko 12 proc. nie będzie głosować pocztą.

By upewnić się, jak mocno ugruntowane są decyzje wyborców, zapytaliśmy, dlaczego nie będą głosować 10 maja i czy politycy mogą jeszcze wpłynąć na zmianę tej decyzji.

Pytając o powody, chcieliśmy sprawdzić, czy Polacy mają zamiar dokonać świadomego bojkotu, czy też podjęli taką decyzję z innych względów. Do wyboru daliśmy pięć różnych możliwości, ankietowani mogli wybrać dowolną liczbę odpowiedzi.

I tak 70 proc. badanych wskazało, że nie weźmie udziału w głosowaniu pocztowym, ponieważ wybory mogą zostać sfałszowane, 64 proc. uważa również, że wybory zostały ogłoszone niezgodnie z prawem i konstytucją.

Tylko 13 proc. stwierdziło, że od dawna nie interesuje się polityką, co wskazuje, że przygniatająca większość Polaków, którzy nie wezmą udziału w wyborach pocztowych, oddałaby głos w wyborach przeprowadzonych zgodnie z zasadami demokracji.

Nie ma szans na mobilizację

Oprócz Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wszyscy kandydaci opozycji deklarują walkę do końca o jak najlepszy wynik mimo ogromnych nieprawidłowości przy organizacji głosowania pocztowego. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy zmiana taktyki przez Kidawę byłaby skuteczna oraz jaką moc oddziaływania na swój elektorat mają Biedroń, Kosiniak-Kamysz i Hołownia.

Czy realny jest scenariusz, w którym mobilizują swoich wyborców i przekonują ich do głosowania?

Odpowiedź jest krótka: nie. Nie mają na to większych szans.

Tylko 13 proc. badanych, którzy nie chcą głosować zmieniłoby zdanie (bądź rozważyło zmianę zdania), gdyby do głosowania wezwał kandydat bądź kandydatka, do których im najbliżej. Aż 83 proc. nie wzięłoby pod uwagę opinii polityków.

Gdy spojrzymy na rozkład odpowiedzi elektoratów partyjnych, zobaczymy, że małe rezerwy mobilizacyjne są wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej, wśród zwolenników pozostałych ugrupowań praktycznie ich nie ma.

Należy też podkreślić, że fenomen zmiany zdania musiałby wśród wyborców opozycji zaistnieć na wielką skalę, by wpłynąć na wynik i doprowadzić do drugiej tury. Załóżmy ostrożnie (choć jak widać na wykresie wyżej, to i tak scenariusz w zasadzie nierealny), że zwolennicy KO, Lewicy i PSL mobilizują się na poziomie sympatyków Konfederacji, czyli że głos do skrzynki wrzuci 66 proc. z nich. W takim wypadku Andrzej Duda i tak zdobyłby 54 proc. głosów.

Wniosek z naszego sondażu jest jednoznaczny: wzywanie wyborców do mobilizacji nie zmieni ich podejścia do majowych wyborów i co za tym idzie - nie wpłynie na ich wynik.

Chyba że w przyszłym tygodniu coś spektakularnego zdarzy się w parlamencie, bo nie można wykluczyć, że PiS po raz pierwszy od pięciu lat znajdzie się w mniejszości. Znaczenie mogą mieć również debaty wyborcze, zwłaszcza w TVP.

Hołownia idzie w górę

Jaka będzie frekwencja? W naszym badaniu to aż 57 proc. ( 38 proc. ankietowanych na pytanie o udział w wyborach odpowiada zdecydowanie tak, 19 proc. raczej tak), ale na podstawie historycznych różnic między deklarowanym a rzeczywistym głosowaniem Ipsos szacuje, że frekwencja wyniesie ok. 30 proc.

Mimo dużego odsetka badanych zapowiadających bojkot wyborów kopertowych, z sondażu dla OKO.press można wysnuć dwa ostrożne wnioski dotyczące układu sił po stronie opozycji (bardziej szczegółową analizę na ten temat opublikujemy wkrótce).

Po pierwsze, kampanię wyborczą wygrał Szymon Hołownia. Z kandydata, który jeszcze w marcu po wpadce ze spotem wyborczym był uważany za outsidera, wyrósł na głównego konkurenta Andrzeja Dudy.

Zwłaszcza, że w naszym sondażu średnio wypadł Władysław Kosiniak-Kamysz (7 proc.), choć w porównaniu do innych przedstawicieli opozycji miał fory: wyborcy ludowców są nieco mniej skłonni do bojkotu.

Po drugie, Hołownia podgryza wyborców Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i PSL.

Spójrzmy na tę część elektoratu opozycji, który deklaruje, że mimo wszystko odda głos w wyborach kopertowych. Na Hołownię chce zagłosować:

  • 34 proc. (!) wyborców Lewicy
  • 28 proc. mieszkańców największych miast
  • 27 proc. elektoratu KO
  • 22 proc. sympatyków PSL
  • 13 proc. wyborców Konfederacji
  • oraz 35 proc. badanych, którzy nie wiedzą, na kogo zagłosują w wyborach sejmowych.

Najwyraźniej Hołownia ma potencjał, by łączyć wodę z ogniem: progresywnych wyborców Lewicy z nieco bardziej konserwatywnym elektoratem KO i wprost konserwatywnymi wyborcami PSL. Do tego nie odstręcza również wyborców Konfederacji i podoba się osobom, które nie odnajdują swojej reprezentacji na scenie politycznej.

Jeśli PiS przeforsuje kopertowe głosowanie w maju, nie będzie miało to znaczenia: jako się rzekło, jego wynik jest z góry znany. Ale ofensywa Hołowni zwiastuje wstrząsy i rekonfiguracje po stronie opozycji w nadchodzących miesiącach.

Sondaż telefoniczny Ipsos dla OKO.press, metodą CATI, 27-29 kwietnia 2020, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1016 dorosłych Polaków

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne