0:00
Prawa autorskie: / Agencja Gazeta/ Agencja Gazeta
27 kwietnia 2020

Szymon Hołownia deklasuje opozycyjnych kandydatów. Prezydencki raport z sieci

Szymon Hołownia znajduje się na tzw. fali wznoszącej poparcia w sieci. Na Facebooku budzi rekordowe zainteresowanie już od końca marca. Teraz także inne wskaźniki pokazują, że wyrasta ponad pozostałych kandydatów opozycji, a nawet zaczyna bezpośrednio konkurować z Andrzejem Dudą. W sieci żaden inny kandydat opozycji nie jest w stanie z nim konkurować

Wydrukuj

Przewaga Hołowni powiększa się z tygodnia na tydzień, poza Facebookiem wzrosła zwłaszcza po 20 kwietnia.

Obserwując dane oglądalności materiałów kandydatów, publikowanych na FB i You Tube, oraz porównując liczby wzmianek w sieci wyraźnie widać, jak z upływem czasu spada zainteresowanie Robertem Biedroniem, Małgorzatą Kidawą-Błońską, czy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Rośnie zaangażowanie odbiorców wokół Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, ale ten wzrost jest zbyt mały, by Bosak mógł dorównać Hołowni, nie mówiąc o Dudzie.

Analizy kampanii prezydenckiej wykonane przez Annę Mierzyńską publikujemy regularnie w OKO.press. Opublikowaliśmy już analizy 10 lutego, 17 lutego, 24 lutego, 2 marca, 9 marca, 17 marca, 23 marca, 30 marca, 7 kwietnia oraz 14 kwietnia.

Metodologia analizy jest opisana na końcu tekstu, wyjaśnione tam też są pojęcia stosowane w analizach ruchu w sieci.

Rekordowy Facebook dla Hołowni

Szymon Hołownia – a za nim wielka pustka. I dopiero na samym dole wykresu – pozostała piątka kandydatów na prezydenta. Tak wygląda facebookowy wykres aktywności odbiorców wobec postów kandydatów w ostatnich dwóch tygodniach.

Sześć najpopularniejszych postów na Facebooku – wszystkie Hołowni. Najpopularniejszy na FB spot wyborczy spośród czterech kandydatów (Hołownia, Duda, Biedroń i Bosak opublikowali swoje spoty w ostatnim tygodniu) – Hołowni.

W ciągu 20 godzin został on wyświetlony 441 tys. razy i 12 tys. razy udostępniony. Spot Andrzeja Dudy po 5 dniach od opublikowania na FB – 260 tys. wyświetleń i dziesięć razy mniej udostępnień niż Hołowni.

Spot Roberta Biedronia opublikowany w piątek 24 kwietnia, w niedzielę rano (2 dni) miał 165 tys. wyświetleń i 1,7 tys. udostępnień.

Bosak wraca do korzeni: antysemityzm i homofobia

Spot Krzysztofa Bosaka (też od piątku na FB): 134 tys. wyświetleń i 1,8 tys. udostępnień. Trzeba zaznaczyć, że kandydat Konfederacji w swoim materiale zaatakował w sposób bezpośredni kontrkandydatów, zwłaszcza Roberta Biedronia (w spocie pojawia się sugestia, że Biedroń „karierę polityczną zbudował na swoich upodobaniach seksualnych”), ale też Andrzeja Dudę, przez sugerowanie jego bliskich kontaktów z Żydami.

Bosak, sprawiający dobre wrażenie wizerunkowe, głoszący wolnościowe tezy gospodarcze, w czasie pandemii koronawirusa krytykujący rząd Morawieckiego za złe rozwiązania zaproponowane w tarczy antykryzysowej, robił wiele, by nie eksponować skrajności poglądów własnych i swego ugrupowania.

Wystarczy jednak obejrzeć jego spot, by uświadomić sobie, co kryje się pod tą wygładzoną wyborczo powierzchnią. Film adresowany jest głównie do twardego elektoratu Konfederacji i w sposób typowy dla jego poglądów uderza - przez atak na Biedronia - w środowiska LGBT, a przez zarzut skierowany do Dudy – przypomina o niechęci do Żydów.

Hołownia, który mówi

Spot Hołowni ma najlepsze wyniki na Facebooku, choć jest bardzo prosty wizualnie. Nie ma w nim radośnie uśmiechniętych fanów, rodziny, dzieci, atrakcyjnych widoków z drona. Jest tylko Hołownia, który mówi.

Nastawiono się więc na przekaz słowny – ryzykownie, biorąc pod uwagę, że żyjemy w kulturze obrazu. A jednak okazało się to świetnie przyjmowane przez powiększające się grono fanów tego kandydata.

Od 20 kwietnia stale rosną też wyniki wyświetleń jego transmisji live. Hołownia już wcześniej bił rekordy, jeden z jego live`ów miał ponad 4 mln wyświetleń, ale były to pojedyncze trafienia.

W ostatnim tygodniu przerodziło się to już jednak w trend: wieczorny live z 20 kwietnia – 652 tys. wyświetleń; z 23 kwietnia – 742 tys., z 24 kwietnia – 827 tys.

Dokładnie odwrotny układ można zaobserwować na fanpage'u Andrzeja Dudy. Prezydent spotyka się tam z użytkownikami FB na cotygodniowych sesjach Q&A (pytania i odpowiedzi). Cztery i trzy tygodnie temu liczba wyświetleń tych sesji wyniosła po 1,2 mln dla każdej z nich. Dwa tygodnie temu – 983 tys. Tydzień temu – 894,7 tys. Czyli oglądalność ostatniego spotkania prawie zrównała się wynikiem z najlepszym ostatnio wynikiem Hołowni.

Przy czym Hołownia nie osiąga takiego poziomu zainteresowania dzięki reklamom na FB – do tej pory wydał na nie bowiem zaledwie 4,4 tys. zł, gdy Robert Biedroń – 140 tys. zł, Małgorzata Kidawa-Błońska – 55 tys. zł, a Andrzej Duda – 29 tys. zł.

Elektorat Kidawy-Błońskiej posłuchał wezwania do bojkotu

Paradoksalnie jednak w kwietniu rekordowy wynik oglądalności odnotowała Małgorzata Kidawa-Błońska. Film, zamieszczony 5 kwietnia na jej fanpage'u, miał aż 2,6 mln wyświetleń (był wspierany płatną reklamą).

I być może w nim kryje się tajemnica spadku zainteresowania kandydatką PO. Rekordowy film nosi bowiem tytuł „Powiedzmy wszyscy: dość! 10 maja #zostańwdomu”. Rozpoczynał on akcję namawiania do bojkotu wyborów prezydenckich, jeśli te odbędą się w maju. I być może elektorat Kidawy-Błońskiej po prostu posłuchał jej wezwania.

Pisał o tym w OKO.press Michał Danielewski, analizując ostatni sondaż KANTAR, w którym kandydatka PO miała zaledwie 4 proc. poparcia. „To bezpośredni skutek wezwania do bojkotu, który do swoich zwolenników wystosowała Kidawa. Przekaz, jak widać, okazał się skuteczny” – podkreślał Danielewski.

To samo pokazują dane z Facebooka. Kilka dni po zamieszczeniu tego filmu poziom zaangażowania na koncie Kidawy zaczął spadać. Później rósł jeszcze przez jakiś czas u Roberta Biedronia, ale liderem opozycji niezmiennie pozostawał Hołownia, który dokładnie od 24 marca nie dał na Facebooku żadnych szans żadnemu ze swoich konkurentów.

Co ciekawe, na koncie kandydatki PO wciąż pojawiają się spoty podkreślające niebezpieczeństwo, jakie niosą ze sobą wybory przeprowadzane w maju. Poza Kidawą-Błońską inni kandydaci mówią o zagrożeniu, ale mimo to realizują kampanię wyborczą.

Biedroń i Kosiniak-Kamysz przez pewien czas w marcu byli nieco chaotyczni w swoich działaniach, jakby nie mogli się zdecydować, czy prowadzą dalej kampanię, czy już nie. Ale w końcu wskoczyli w przedwyborcze tory. Kidawa wciąż natomiast zniechęca do głosowania, co oczywiście odbija się na jej sondażowych wynikach poparcia.

Zbiórka u Hołowni - 3,37 mln zł

W kwestiach prowadzenia kampanii najbardziej stabilny był Hołownia, który nie przerwał zbiórki publicznej (do 26 kwietnia zebrał już 3,37 mln zł), a w ostatnich dniach rozpoczął akcję rozwieszania banerów w całej Polsce.

Sama zbiórka pieniędzy na kampanię, z tak wysokim wynikiem, zapewne przyniesie także dodatkowy efekt. Marketingowcy (i nie tylko ) przebadali już dawno, że to, za co zapłacimy choćby złotówkę, staje się dla nas bardziej wartościowe niż coś, co otrzymujemy za darmo.

Szanujemy to – bo chcemy wierzyć, że podjęliśmy racjonalną decyzję, wydając pieniądze. Osoby, które przekażą jakieś środki kandydatowi, będą więc zapewne czuły się z nim bardziej związane, co może zagwarantować np. wzięcie udziału w wyborach i oddanie na niego głosu. Choćby po to, by „nie zmarnować” pieniędzy.

Twitter: skok Hołowni z ostatniego miejsca na drugie

W ostatnim tygodniu Hołownia przegonił konkurentów także na Twitterze – co prawda nie ma mowy o tak dużej przewadze jak na FB, ale jednak po raz pierwszy utrzymał się na prowadzeniu przez kilka dni, w weekend zrównując się z Kidawą-Błońską i Bosakiem.

Jego wyniki są tym bardziej imponujące, że do tej pory na Twitterze zamykał stawkę, jeśli chodzi o wskaźnik aktywności odbiorców. W ciągu ostatnich dwóch tygodni awansował z ostatniego miejsca na drugie, tuż za Andrzejem Dudą, a różnica między nimi jest minimalna.

I to mimo że Hołownia ma na Twitterze prawie 29 razy mniej followersów niż Duda. Jego wzrost na Twitterze zaczął się 20 kwietnia. W efekcie w ostatnim tygodniu na sześć najpopularniejszych tweetów kandydatów trzy należały do Hołowni, a po jednym – do Dudy, Kidawy i Biedronia.

Jeśli porównamy liczbę wzmianek w sieci na temat Dudy i Hołowni, to Hołownia miał ich dziennie w ostatnim tygodniu ok. połowy tego co Duda, nieco mniej w niedzielę – ok. 1/3 (reszta kandydatów opozycji – znacznie mniej), choć jeszcze przed świętami wielkanocnymi mógł liczyć zaledwie na ok. 20 proc. tego co urzędujący prezydent.

To oczywiście pokazuje dystans między urzędującym prezydentem a Hołownią, ale prezydent zawsze jest wzmiankowany częściej, ze względu na jego oficjalne wypowiedzi i aktywność. Poza tym obecnie może on liczyć na wsparcie mediów publicznych, czego reszta kandydatów jest zupełnie pozbawiona.

Wśród wzmiankujących Hołownia ma znacznie większy odsetek kobiet (53 proc.) niż Duda (33 proc.).

Google Trends: pół Polski pyta o Dudę, drugie pół – o Hołownię

Być może najciekawsze dane pochodzą jednak z wyszukiwarki Google. Jak pokazuje Google Trends, w ostatnim tygodniu liczba wyszukiwań na temat Dudy i Hołowni prawie się wyrównała.

Jeszcze miesiąc temu tylko w dwóch województwach wyszukiwano częściej Hołownię niż Dudę – w Podlaskiem, z którego Hołownia pochodzi (jest białostoczaninem), i w Lubuskiem.

Jednak w ostatnich siedmiu dniach liczba regionów, gdzie zainteresowanie Hołownią (mierzone wyszukiwaniami w Google, dane z 26 kwietnia) było większe niż zainteresowanie Dudą, wzrosła aż do ośmiu. To ogromny skok. Obaj kandydaci podzielili się więc regionami po połowie. Hołownią zainteresowała się przede wszystkim zachodnia Polska oraz, oczywiście, Podlaskie.

Przy czym jeśli o Hołownię pytano w kontekście wyborów prezydenckich, to u Andrzeja Dudy interesowano się głównie wyglądem jego prezydenckiej willi (fotoreportaż na ten temat opublikował niedawno „Super Express”) oraz piosenka disco-polo, nagraną na jego cześć przez bliźniaki SuperTwins, z główną frazą refrenu „Pan Duda, pan Duda, i wszystko znów się uda”.

Nagranie ma już prawie 500 tys. wyświetleń. W Google dość wysoko (ale niżej niż obaj wcześniej wymienieni kandydaci) usytuował się jeszcze Krzysztof Bosak. Pozostała trójka z szóstki czołowych kandydatów budziła znacznie niższe zainteresowanie w sieci.

Wszystkie sondaże pokazują, że liderem w wyborach prezydenckich jest cały czas urzędujący prezydent Andrzej Duda. Jednak największe zainteresowanie w mediach społecznościowych budzi Szymon Hołownia, który w ostatnim tygodniu wyraźnie zwiększył swoją przewagę nad konkurentami.

Oczywiście, internauci to tylko część polskich wyborców. Wydaje się jednak, że analiza sieci pozwala szybciej wychwycić nowe trendy wśród potencjalnych wyborców niż klasyczne sondaże.

Tym nowym trendem jest właśnie wspieranie Hołowni. Świadczą o tym nie tylko rekordowe wyniki na Facebooku, ale skokowy wzrost zainteresowania na Twitterze i w wyszukiwarce Google oraz bardzo twarda dana, czyli kwota, jaką Hołownia zebrał na swoją kampanię (ponad 3,3 mln zł) – mimo zaczynającego się kryzysu ekonomicznego i obaw wielu ludzi o finansową przyszłość.

Czy ta fala poparcia w sieci zdąży przełożyć się na realne poparcie wyborcze dla Hołowni – trudno powiedzieć także dlatego, że wiele osób nie zamierza brać udziału w majowym głosowaniu, prognozowana frekwencja jest więc bardzo niska.

Niewątpliwie jednak układ zainteresowania kandydatami w sieci w ciągu ostatniego miesiąca bardzo się zmienił: stracili kandydaci największych partii opozycyjnych, zyskał kandydat niezależny i kandydat skrajnej prawicy (choć ten drugi w mniejszym stopniu).

Metodologia

Analiza dotyczy sześciorga kandydatów na prezydenta RP. Analizujemy po jednym, oficjalnym profilu na Facebooku i na Twitterze każdego z kandydatów. W przypadku, gdy kandydaci mają dwa profile na jednej platformie społecznościowej (np. używany dotychczas i nowy kampanijny), analizowany jest ten profil, który ma większą liczbę obserwujących (jeśli nadal jest aktywny). Nie ma możliwości analizowania dwóch profili (z tej samej platformy) tego samego kandydata.

Analiza kont i aktywności na nich dokonywana jest za pomocą narzędzia analitycznego SoTrender. W raportach staram się podawać dane dotyczące zarówno liczby reakcji pod wpisami, jak i dane dotyczące tzw. wskaźnika aktywności, obliczanego przez So Trender, nazywanego także: Interactivity Index dla Facebooka oraz Activity Index dla Twittera. To wskaźnik zliczający wszystkie aktywności dziejące się w obrębie fanpage’a. Odzwierciedla on poziom zaangażowania odbiorców w treści publikowane na fanpage`u. Każda z aktywności posiada inną wagę. Aktywności dla Facebooka wartościowane są następująco: - Like - 1 - Komentarz - 4 - Post (status tekstowy lub status multimedialny, np. zdjęcie, link do YouTube) - 12 - Udostępnienie – 16 Jak informuje Sotredner: „różne wagi odzwierciedlają różne znaczenie poszczególnych rodzajów interakcji z treścią, oraz proporcje w występowaniu poszczególnych aktywności na Facebooku”.

Aktywności dla Twittera wartościowane są następująco: - Tweet użytkownika - 8 - Retweety i odpowiedzi użytkownika - 5 - Retweety - 3 - Polubienie - 1 - Odpowiedź - 4 - Wspomnienie – 2

Za pomocą tych wartości oblicza się wskaźnik aktywności na koncie: w badanym okresie oraz dla każdego z wpisów. Na jego podstawie Sotrender określa też najlepsze w analizowanym okresie wpisy.

WZMIANKI I ZASIĘGI

Liczba wzmianek w sieci na danych temat, np. podczas badania popularności hashtagów, oraz ich zasięg, podawane są na podstawie analiz dokonanych przez narzędzie Unamo.

Ogólna liczba wszystkich wzmianek na dany temat, jeśli nie podano inaczej, jest to suma wszystkich wzmianek zawierających analizowane słowa kluczowe oraz komentarze do nich. Zbierane dane pochodzą tylko z profili publicznych.

Ważny wskaźnik to zasięg, inaczej: potencjał wpływu. Zasięg postu/tweeta to potencjalna liczba odsłon danego wpisu. Analizowana jest wielkość profilu: algorytm używany przez narzędzie analityczne ustala mnożnik procentowy (od 3 do 18 proc.), bada także ilość reakcji pod wpisem, aktywność konta i na podstawie tych danych szacuje zasięg. Jest to zasięg potencjalny, szacowany. W ten sposób powszechnie badane są zasięgi sieciowe w mediach społecznościowych.

Rankingi najpopularniejszych wpisów lub ich autorów prezentują najbardziej wpływowe wzmianki oraz konta, wypowiadające się w obrębie badanego tematu. Ranking powstaje po zsumowaniu wartości ze wszystkich publicznych wpisów, udostępnionych na kanałach społecznościowych w wybranym okresie.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne