0:00
0:00

0:00

Światowe spowolnienie gospodarcze wywołane przez pandemię koronawirusa nie zmniejszyło działania głównych czynników zmian klimatycznych. Globalne ocieplenie postępuje, jak postępowało, a wraz z nim coraz silniej odczuwamy jego skutki.

To główne wnioski z dorocznego raportu o stanie klimatu („State of the climate”), opublikowanego w poniedziałek przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO).

Raport o stanie globalnego klimatu na koniec 2020 roku dokumentuje wskaźniki systemu klimatycznego, w tym stężenia gazów cieplarnianych, wzrost temperatury na lądzie i oceanach, wzrost poziomu morza, topnienie lodowców i lądolodu oraz ekstremalne warunki pogodowe.

Podkreśla również wpływ na rozwój społeczno-gospodarczy, migrację i przesiedlenia, bezpieczeństwo żywnościowe oraz ekosystemy lądowe i morskie.

Kolejny najcieplejszy rok

Według danych zgromadzonych przez centra meteorologiczne z całego świata, ONZ, Unię Europejską i liczne ośrodki badawcze, zeszły rok okazał się jednym z trzech najcieplejszych w historii pomiarów.

Wzrost temperatury na świecie sięgnął 1,2°C powyżej poziomu z lat 1850-1900. Stało się tak pomimo wystąpienia w zeszłym roku tzw. efektu La Niña, czyli wynoszeniu przez wiatr chłodnych wód oceanicznych na powierzchnię w okolicach Ameryki Południowej i dalej do rejonu równika na Oceanie Spokojnym, co ma efekt chłodzący dla całej planety.

Sześć lat pomiędzy 2015 a 2020 rokiem było zarazem sześcioma najcieplejszymi latami w historii pomiarów, sięgającej połowy XIX wieku. Dekada 2011-2020 była – oczywiście – najcieplejszym dziesięcioleciem.

Przeczytaj także:

Coraz więcej zjawisk ekstremalnych

Raport WMO ukazuje się co roku od 28 lat. „Chociaż zrozumienie systemu klimatycznego i moc obliczeniowa [modelowania klimatu] wzrosły od tamtego czasu, podstawowe przesłanie pozostaje niezmienione - [dane] pokazują znaczny wzrost temperatury na lądzie i morzu, a także inne zmiany, takie jak wzrost poziomu morza, topnienie lodu morskiego i lodowców oraz zmiany w rozkładzie opadów”- powiedział cytowany w komunikacie WMO sekretarz generalny organizacji prof. Petteri Taalas.

„Wszystkie przedstawione w tym raporcie kluczowe wskaźniki klimatyczne i dane o ich skutkach wskazują na nieubłaganie postępującą zmianę klimatu, coraz częstsze występowanie i nasilanie się ekstremalnych zjawisk pogodowych wywołujących zniszczenia i wysokie straty.

Te negatywne trendy będą się utrzymywać przez najbliższe dziesięciolecia niezależnie od efektywności naszych działań zapobiegawczych.

Dlatego ważne jest, aby inwestować w adaptację. Jednym z najważniejszych sposobów przystosowania się będzie inwestowanie w usługi wczesnego ostrzegania i sieci obserwacji pogody” – dodaje prof. Taalas.

Wskaźniki, o jakich mowa, to średnia globalna temperatura, zawartość ciepła w oceanach, wzrost poziomu oceanów, bilans masy lodowców, zmiany morskich pokryw lodowych Arktyki i Antarktydy, oraz koncentracja CO2 w atmosferze - tłumaczy OKO.press Piotr Florek, polski naukowiec pracujący w brytyjskim Met Office Hadley Centre, czyli odpowiedniku naszego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

“Z ważnych i może trochę zaskakujących rzeczy w publikacji WMO mamy to, że Ziemia w 2020 była średnio cieplejsza o 1,2°C w stosunku do czasów przedprzemysłowych i że była to wartość bliska rekordowej z 2016 roku. A przecież w 2020 zaczęła się rozwijać La Niña” - mówi Florek.

“Drugą rzeczą, na którą zwróciłbym uwagę, jest przyspieszające tempo pochłaniania ciepła przez oceany, które jest konsekwencją wciąż wzmacnianego emisją CO2 efektu cieplarnianego. Efektem są morskie fale gorąca, czyli okresy występowania nienormalnie wysokich temperatur wód przypowierzchniowych, ze zwykle niekorzystnym wpływem na ekosystemy morskie. Także wybielanie raf koralowych, zakwity alg, czy wymieranie planktonu dennego” - dodaje Florek.

“Trzecią ważną rzeczą jest poziom metanu, który po okresie stabilizacji na początku XXI wieku, znów zaczął bardzo szybko rosnąć. Warto pamiętać, że rozwiązanie problemu globalnego ocieplenia nie sprowadza się tylko do ograniczenia emisji dwutlenku węgla, tylko z energetyki, i że są inne obszary ludzkiej działalności, np. rolnictwo, w których posprzątać będzie trudniej” - dodaje naukowiec z Met Office.

Ponad 410 ppm CO2

Koncentracja CO2 w atmosferze przekroczyła 410 cząsteczek na milion cząsteczek powietrza (ppm), a w tym roku może osiągnąć 414 ppm, ostrzega WMO. Oznacza to czterystukrotnie szybsze tempo wzrostu koncentracji CO2 niż w epoce przedprzemysłowej, gdy CO2 przybywało w tempie 1 ppm rocznie.

“Koncentracja CO2 znowu się podniosła, osiągając poziom niespotykany od milionów lat, a niewielka redukcja emisji spowodowana pandemią była tylko chwilowym i już nadrobionym spowolnieniem na autostradzie do katastrofy”

- komentuje Piotr Florek.

Pokrywa lodowa Arktyki miała w minimum zaledwie 3,74 mln km2 powierzchni i był to zaledwie drugi przypadek, gdy spadła poniżej 4mln km2. Lądolody Grenlandii i Antarktydy zmniejszyły masę o – odpowiednio – 152 mld i 175-225 mld ton do sierpnia zeszłego roku. W efekcie podnosi się poziom mórz i oceanów.

Ulewy i szarańcza w Afryce

W 2020 roku na dużych obszarach Afryki i Azji wystąpiły ulewne deszcze i rozległe powodzie. Ulewne deszcze i powodzie dotknęły znaczną część Sahelu i Wielkiego Rogu Afryki, wywołując plagę szarańczy pustynnej.

Na subkontynencie indyjskim i obszarach sąsiednich, w Chinach, Republice Korei i Japonii oraz w części Azji Południowo-Wschodniej w różnych porach roku również wystąpiły wyjątkowo duże opady.

Silna susza dotknęła także Amerykę Południową, najbardziej północną Argentynę, Paragwaj i zachodnią Brazylię. Szacowane straty w rolnictwie tylko w Brazylii wyniosły blisko 3 mld USD. Długotrwała susza utrzymywała się w niektórych częściach południowej Afryki.

Ociepla się Syberia

Na dużych obszarach Syberii temperatury w 2020 roku były o ponad 3°C wyższe od średniej, z rekordową temperaturą 38°C w Wierchojańsku.

Wysokim temperaturom towarzyszyły pożary, np. w USA. W połowie sierpnie w kalifornijskiej Dolinie Śmierci zanotowano 54,4°C, najwyższą temperaturę na świecie od co najmniej 80 lat. Fale upałów zakłócały życie na Karaibach, w Australii, Azji Wschodniej, a także w Europie, we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie.

20 mln ludzi będzie musiało uciekać

W pierwszej połowie 2020 roku niemal 10 mln ludzi musiało zmienić czasowo lub na dłużej miejsce pobytu z powodu zagrożeń hydrometeorologicznych i katastrof, głównie w Azji Południowej i Południowo-Wschodniej oraz w Rogu Afryki.

Raport WMO przewiduje, że

powodzie w regionie Sahelu, huragany na Atlantyku i tajfuny w Azji Południowo-Wschodniej spowodują, że zmiany klimatyczne wymuszą migracje ponad 20 mln ludzi rocznie.

Wiele wysiedleń wywołanych zdarzeniami hydrometeorologicznymi wydłużyło się lub przeciągnęło w czasie – ludzie nie mogą wrócić do swoich dawnych domów bądź nie mają możliwości integracji lub osiedlenia się w nowym miejscu.

Raport ukazuje się na kilka dni przed (wirtualnym, ze względu na pandemię) szczytem klimatycznym zwołanym przez prezydenta USA Joe Bidena na czwartek i piątek w tym tygodniu.

A także na pół roku przed kolejnym szczytem klimatycznym ONZ, tzw. COP 26, który ma odbyć się w listopadzie w Glasgow, o ile pandemia po raz kolejny nie pokrzyżuje planów Wielkiej Brytanii.

Szansa dla Dudy, ale...

Na świecie rośnie presja na rządy, by przedstawiły ambitne i jednocześnie dające szanse realizacji plany obniżenia emisji dwutlenku węgla do zera w roku 2050, zgodnie z Porozumieniem Paryskim. To pierwsze w historii powszechne, prawnie wiążące światowe porozumienie w dziedzinie ochrony klimatu. Państwa zobowiązały się w nim do wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatury Ziemi do 1.5-2°C (względem epoki przedprzemysłowej) do roku 2100.

Polska nie ma szans, by wywinąć się presji, tym bardziej, jeśli wywiera ją Biden. „Szczyt zorganizowany z inicjatywy Joe Bidena to okazja, żeby przywódcy światowi, którym rzeczywiście zależy na ambitnej polityce klimatycznej, się »policzyli«. Obecność polskiego prezydenta w tym gronie cieszy, bo Polska jest w globalnym układzie ważna – przede wszystkim dlatego, że jest członkiem Unii Europejskiej, ale też dużym emitentem i tradycyjnie jednym z państw opornych wobec ambitnych celów” – mówi dr Kacper Szulecki, politolog z Uniwersytetu w Oslo.

„Dobrze by było wykorzystać tę okazję, żeby zgłosić akces do wyraźnie tworzącego się »klubu klimatycznego«. Aby to zrobić, prezydent Andrzej Duda musi dać jednoznaczny sygnał, że Polska planuje osiągnięcie neutralności klimatycznej i podać datę zgodną z założeniami Porozumienia Paryskiego. Bez tej jednoznacznej deklaracji cokolwiek prezydent Duda powie na Szczycie, będzie tylko dyplomatycznym rytuałem” – dodaje Szulecki.

Ciąć emisje o 45 proc. do 2030

Według wyliczeń serwisu Climate Action Tracker, aktualnie wdrożone polityki zmniejszania emisji są dalece niewystarczające i – w przypadku, gdy się nie zmienią – ludzkość wpompuje do atmosfery tyle CO2, by ocieplić Ziemię od stosunkowo optymistycznych 2,1°C do całkiem katastrofalnych 3,9°C.

Z kolei deklarowane cele redukcji emisji zawężają widełki wzrostu do 2,1-3,3°C. By w ogóle myśleć o osiągnięciu celów Porozumienia Paryskiego – mówią naukowcy z Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), ciele doradczym ONZ - celem pośrednim powinno być obcięcie emisji o 45 proc. już do roku 2030 (względem poziomu z roku 2010).

Na razie nie wydaje się, by rok 2021, który ma być rokiem odbicia światowej gospodarki po koronawirusowej recesji, przyniósł dobre wiadomości. O spadku emisji nie ma co marzyć – spodziewać się należy raczej jednego z największych wzrostów w historii, o blisko 1,5 mld ton - ostrzegł we wtorek szef Międzynarodowej Agencji Energii Fatih Birol.

;
Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Komentarze