0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jazwieck...

Na zdjęciu: przedstawiciele Koalicji Ratujmy Rzeki, Jackowie Bożek i Engel podczas protestu pod resortem klimatu

Data jest nieprzypadkowa. 14 marca obchodzimy Światowy Dzień Sprzeciwu wobec Tam — dlatego to właśnie dziś Siostry Rzeki i Koalicja Ratujmy Rzeki protestują pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Protest niezwykły, bo w formie przyjęcia urodzinowego z tortem.

Jak wyjaśniają aktywiści, to impreza urodzinowa z okazji piątej rocznicy wszczęcia postępowania odwoławczego od decyzji środowiskowej dla budowy stopnia wodnego w Siarzewie. Organizacje czekają na odpowiedź w sprawie inwestycji na Wiśle od 62 miesięcy — choć według kodeksu postępowania administracyjnego powinni ją dostać w ciągu miesiąca od złożenia. Czyli w marcu 2018 roku.

Siostry Rzeki, kolektyw założony przez krakowską artystkę Cecylię Malik, zrzeszający aktywistki, przyrodniczki i miłośniczki rzek, przygotował z okazji "urodzin" prezent dla ministry klimatu Anny Moskwy. To tabliczka, przypominająca te ustawiane ma mostach nad rzekami, z napisem "Wisła". Dwustronna — z jednej niebieska, z drugiej czarna. "Pani Moskwo, pani wybierze" - mówi Cecylia Malik w filmie z przygotowań do akcji.

Siostry Rzeki stoją z tabliczkami z napisem "Wisła"
Fot. Maciek Jazwiecki/Agencja Wyborcza.pl

Stopień wodny w Siarzewie nieopłacalny i szkodliwy

Budowa stopnia wodnego w Siarzewie to plan z końca lat 90. XX wieku. Inwestycja na 707. kilometrze Wisły, kilka minut drogi od centrum uzdrowiskowego Ciechocinka, ma być wsparciem dla innego stopnia wodnego — we Włocławku.

"Po 50 latach eksploatacji stopnia wodnego we Włocławku nawarstwiło się wiele problemów, które muszą ulec rozwiązaniu" - oceniał prof. Mariusz Lamentowicz z Pracowni Ekologii Zmian Klimatu, Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. "Kontynuacja budowy stopnia w Siarzewie to droga najprostsza, a zarazem najmniej opłacalna ekonomicznie i nieprzyjazna dla środowiska.

Mimo zapewnień, że będzie to ostatni stopień wodny na Wiśle, może też okazać się ona ślepym zaułkiem.

Po kilku lub kilkunastu latach eksploatacji potencjalnego stopnia w Siarzewie zaistnieje podobna, wyimaginowana potrzeba budowy następnego stopnia, do podparcia już istniejących" - dodał naukowiec.

Działanie przeciwpowodziowe? Znikome

Stopień wodny Siarzewo, według planujących go Wód Polskich, ma chronić Kujawy przed powodzią, przeciwdziałać suszy, uławiać pracę lodołamaczy, wspierać rozwój żeglugi i turystyki. Na stopniu ma powstać także elektrownia wodna o mocy 80 MW.

Organizacje ekologiczne od początku krytykowały pomysł budowy kolejnej przegrody na Wiśle.

Przeczytaj także:

"Nowy zbiornik zaporowy stanie się emiterem gazów cieplarnianych do atmosfery, a środowiska sprzyjające akumulacji węgla, czyli torfowiska i inne mokradła, ulegną zniszczeniu. Zamiast kaskadyzacji rzeki, bez uprzedniej analizy warunków środowiskowych, lepszym rozwiązaniem wydaje się być rozbudowa systemu małej retencji i zatroszczenie się o czystość wód rzeki" - podkreślał prof. Lamentowicz.

WWF Polska argumentuje, że stopień nie będzie miał znaczącego działania przeciwpowodziowego.

„Zapora w Siarzewie miałaby najwyżej neutralne znaczenie dla spłaszczenia fali powodziowej. W niektórych sytuacjach może nawet zwiększać zagrożenie powodzią, jak pokazały wyniki modelowania – w efekcie wybudowania zbiornika poniżej Włocławka kulminacja fali powodziowej na Dolnej Wiśle może być nawet wyższa, niż przed jego powstaniem. Zbudowanie kolejnej zapory na Wiśle spotęguje także problem powstawania powodzi zatorowych” – komentowała fundacja.

Siarzewo pogłębi suszę

W 2021 roku WWF razem z hydrogeologiem dr. Sylwestrem Kraśnickim opublikowała raport, w którym zbadano, jak inwestycja może pomóc w walce z suszą. Jak czytamy, woda z projektowanego zbiornika w Siarzewie będzie mogła być wykorzystywana jedynie w najbliższym sąsiedztwie zbiornika — od 3 do 6 kilometrów. "Zatem poziom wód podniesie się na obszarze stanowiącym 3 proc. powierzchni łącznej Równiny Inowrocławskiej i Pojezierza Kujawskiego. To odległości zupełnie nieistotne dla poprawy sytuacji hydrologicznej Kujaw, najuboższego w wodę rejonu w Polsce" - podsumowuje WWF. Co więcej, problem suszy może się pogłębić — m.in. dlatego że oba stopnie wodne (Siarzewo i Włocławek) utworzą duży zbiornik na Wiśle, a stojąca woda szybciej się nagrzewa i paruje.

Zarzutów do budowy stopnia w Siarzewie jest więcej:

  • Wpłynie na co najmniej 3 obszary Natura 2000: Włocławska Dolina Wisły, Nieszawska Dolina Wisły i Dolina Dolnej Wisły.
  • Zaprzepaści szanse na osiągnięcie dobrego stanu wód, który nakłada na państwa członkowskie UE Ramowa Dyrektywa Wodna.
  • Narusza postanowienia dyrektywy siedliskowej.
  • Zapora będzie kolejną barierą dla ryb, co może doprowadzić do załamania się, a nawet wyginięcia w Wiśle troci wędrownej, łososia i certy.
  • Planowana na zaporze elektrownia nie będzie ani wydajna, ani opłacalna – a na dodatek produkowana kosztem środowiska Wisły.

Problemem jest również koszt inwestycji. Jeszcze w 2021 roku. Wody Polskie szacowały koszt budowy na 5,4 mld zł. Po tzw. optymalizacji finansowej - 4,5 mld.

Według najnowszych danych, podanych przez resort infrastruktury w styczniu 2023, stopień wodny będzie kosztował blisko 7,6 mld zł.

Kurtyka cofa decyzję

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wydała decyzję środowiskową dla inwestycji w Siarzewie pod koniec grudnia 2017 roku. Na początku 2018 roku odwołało się od niej dziewięć organizacji, w tym WWF Polska, Greenmind, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Klub Gaja, Towarzystwo na Rzecz Ziemi, a także spółka Salar, która jest „użytkownikiem obwodu rybackiego”. Ostatniego podmiotu resort klimatu nie uznał jednak za stronę w postępowaniu.

Skarga organizacji trafiła do zamrażarki. Powinna zostać rozpatrzona w ciągu miesiąca. Odpowiedź nie przyszła przez pięć lat.

W międzyczasie, w sierpniu 2021 roku były już minister klimatu Michał Kurtyka uchylił decyzję środowiskową i przekazał ją do ponownego rozpoznania. „Minister nie może zakończyć postępowania” – komentował w OKO.press prezes Greenmind, Jacek Engel. „To, co zrobił, to jest maksimum jego uprawnień. Najważniejsze jest to, że przyznał nam rację. Wziął też pod uwagę nowe ekspertyzy i dowody w sprawie, jakie dostarczyły organizacje ekologiczne. One powinny być również włączone w nowe postępowanie w sprawie decyzji środowiskowej" - dodał.

Decyzji Kurtyki sprzeciwiły się Wody Polskie, a sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten uchylił decyzję ministra.

Stopień wodny w Siarzewie jak gorący kartofel

W grudniu 2021 r. sprawą znów miało zajmować się Ministerstwo Klimatu i Środowiska — już pod nowym kierownictwem. Stanowisko objęła Anna Moskwa. Jak komentują niektórzy przeciwnicy budowy stopnia wodnego w Siarzewie, obecna ministra jest bardziej przychylna inwestycji — a wpływ na to może mieć fakt, że jej mąż, Paweł Rusiecki, jest zastępcą dyrektora Wód Polskich. Moskwa uznała jednak, że sprawą powinna zająć się Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Aktywiści mówią: to przerzucanie między sobą gorącego kartofla, które trwa od ponad roku.

Przyszłość Siarzewa wciąż jest niepewna. Wody Polskie próbowały znaleźć wykonawcę inwestycji, jednak do przetargu nie zgłosiła się ani jedna firma. Postępowanie zamknięto 27 lipca 2022. Kiedy poznamy decyzję środowiskową? GDOŚ deklarował, że do końca stycznia 2023. Teraz mówi się o końcu marca.

Tabliczka zagrożeniem terrorystycznym

Organizacje protestujące 14 marca pod budynkiem resortu klimatu mają trzy postulaty:

  • "Żądamy respektowania prawa i niezwłocznego wydania decyzji w postępowaniu odwoławczym.
  • Domagamy się wstrzymania wszelkich prac zmierzających do budowy stopnia wodnego Siarzewo do czasu wydania prawomocnej decyzji.
  • Protestujemy przeciwko trwonieniu milionów złotych na przygotowania i miliardów na budowę zapory w Siarzewie".

"Podczas gdy na całym świecie zapory się rozbiera, w Polsce się je buduje. W Europie rozebrano już ponad 7 tys. różnej wielkości zapór. W USA tylko w zeszłym roku rozebrano ich 60" - wyliczał podczas happeningu pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska Jacek Engel. "Jesteśmy tutaj, bo chcemy likwidacji barier na polskich rzekach. Ale chcemy też sprzeciwić się skandalicznemu postępowaniu administracyjnemu prowadzonemu przez GDOŚ i Ministerstwo. Żadna z tych instytucji nie ma odwagi, żeby powiedzieć, że ten projekt jest »do bani«. Na odpowiedź czekamy już 62 miesiące. Często słyszmy od polityków, że ekolodzy blokują rozwój. A tak naprawdę to tutaj, w tym budynku, blokowane jest postępowanie" - mówił prezes Fundacji Greenmind.

Po proteście przedstawiciele Koalicji Ratujmy Rzeki chcieli przekazać ministrze Moskwie swoje postulaty, a także kawałek "urodzinowego" tortu i ręcznie namalowaną tabliczkę "Wisła".

Policja nie pozwoliła im wnieść prezentów do budynku Ministerstwa. Powód?

"Zagrożenie terrorystyczne".

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Przeczytaj także:

Komentarze