0:00
03 listopada 2020

Suchanow ze Strajku Kobiet: Wygrywamy bitwę. Ta władza jest skończona, jedzie na oparach

Bitwę z tzw. wyrokiem TK wygrywamy, ale wojna trwa. Koniec władzy jest bliski, nie wiem, czy nastąpi za tydzień, czy za rok, ale tam już nie ma idei, jadą na oparach. Zostało chamstwo w butach - mówi nam Klementyna Suchanow ze Strajku Kobiet. - Kiedyś byłam wariatką, teraz wszyscy są wariatami

Wydrukuj

Piotr Pacewicz, OKO.press: Rząd nie publikuje wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego, przekłada debatę sejmową nad projektem „kompromisu aborcyjnego” prezydenta Dudy, którego sens opisywaliśmy jako „Nie musisz rodzić trupa". Miało być pozamiatane. I nagle się zatrzymują. Odniosłyście zwycięstwo?

Klementyna Suchanow*, jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet: Zwycięstwo to może za dużo powiedziane, chciałabym więcej, zwycięstwa totalnego, ale wojny składają się z różnych bitew i tę bitwę wygrywamy, zresztą podobnie jak w 2016 roku, kiedy czarnymi parasolkami przepędziłyśmy projekt Ordo Iuris.

Teraz jesteśmy dużo dalej. Wyprzedzamy rząd, a rząd nie jest w stanie nas dogonić, zachwiała się równowaga między autorytarną władzą a społeczeństwem protestującym w ograniczonej skali. Wsadziłyśmy też kij w ich szprychy. Dochodzi do wewnętrznych podziałów w obozie władzy, bo przecież dla niektórych z nich nawet ten okrutny projekt Dudy, to za mało. Władza musi otwierać kolejne fronty, a jak wiadomo wojen na zbyt wielu frontach nie da się wygrać.

Ilustrujemy ten wywiad zdjęciem z zatrzymania cię przez policję 18 lipca 2018 podczas protestów w obronie sądów. Nie zdążyłaś wtedy skończyć pisać sprejem na budynku Sejmu "Czas na sąd ostateczny". Teraz ten czas nadchodzi?

Cały Sejm jest dziś ozdobiony naszymi czerwonymi strzałkami. Byłam przy tym jak ludzie w tym samym miejscu, gdzie mnie zatrzymali, pisali hasła i rysowali błyskawice. Policja patrzyła i nic.

Kiedyś byłam wariatką, teraz wszyscy są wariatami.

Dzięki kobietom całe społeczeństwo się obudziło. Koniec władzy jest bliski, choć nie wiem, czy nastąpi za tydzień, czy za rok, oni są skończeni jako formuła.

Mam w oczach Jarosława Kaczyńskiego przemawiającego do narodu i wzywającego do obrony kościołów przed kobietami.

Tak, to był tragikomiczny obraz. Starszy pan musiał się ładnie ubrać, umyć, zaczesać włosy i jakoś ułożyć swoje rączki. Patrzyłam na to z satysfakcją, bo został właśnie potężnie upokorzony.

Co byś powiedziała dziewczynom i kobietom, które wyszły na ulice?

Nikt nie byłby w stanie dokonać tego, co zrobiłyście. Pokazałyście, że kierujecie się poczuciem wolności i godności, pomimo strachu przed epidemią, chorobą, śmiercią.

Strach przed Covid-19 jest przecież większy, bo epidemia to coś niezrozumiałego, losowego, wykracza poza sferę racjonalną. Wiemy jak działa policja, wiemy, jakie władza stosuje represje, strach przed wirusem jest nieoswojony. A mimo to, dziewczyny wyszły na ulice.

Ani manipulacje władzy, ani ten strach nie był w stanie was zatrzymać. Wasz protest mówi piękne rzeczy o ludzkości.

Rządzący populiści nie potrafią, nawet gdyby chcieli, wziąć pod uwagę wiary w wolność i potrzeby godności. Zapomnieli o tych najważniejszych rzeczach i taką dostali odpowiedź.

Czasem sobie wyobrażam, jak oni muszą się czuć jeżdżąc po mieście, czy to Warszawa, Kraków, czy mała miejscowość. Na każdym metrze kwadratowym widzą nasze hasła, naszą błyskawicę.

Żyli w swojej bańce, mieli swoją TVP, teraz widzą, jaka jest do nich niechęć, nienawiść. Ona była wcześniej, ale dzięki tzw. "kobiecym tematom", często spychanym również przez opozycję na margines, jaskrawo się ujawniła.

Jeden z waszych postulatów "Wypierdalać z oświadczeniem Przyłębskiej" można uznać, przynajmniej chwilowo, za załatwiony, ale pozostałe to zbiór często nierealistycznych, życzeniowych haseł. Czy one nie rozmywają przekazu, bo...

Poczekaj. To nie są NASZE postulaty. Mało kto rozumie, że my tylko zbieramy żądania ulicy. Eksperci będą teraz szukać rozwiązań dla tych żądań ulicy. Tym zajmuje się Rada Konsultacyjna, my jesteśmy ze Strajku Kobiet, naszym zadaniem jest prowadzić protest, ich zadaniem jest przeanalizować postulaty ulicy i opracować dla nich natychmiastowe rozwiązania. Dołączają do nas różne grupy ze swoimi frustracjami i oburzeniem, wierząc, że my, kobiety poniesiemy ich ze sobą. Kibice - tak, kibice - przychodzą z partnerkami, drukarze zaniżają ceny, Lukullus wypuścił ciastka ze strajkowymi symbolami. Taksówkarze pomagają nam blokować ulice.

I walczą przy okazji z Uberem.

Tak, ale walczą też o prawa swoich żon, córek i kochanek. Postulaty ludzi z ulicy są kierowane do ekspertów.

Chcemy tworzyć ciśnienie na władzę, swego rodzaju alternatywny rząd obywatelski,

w którym obywatele i obywatelki pokażą, że można znaleźć rozwiązanie dla nawet najtrudniejszych problemów przy pomocy dobrej organizacji i dobrej woli czynienia dobra dla społeczeństwa.

Stawia to władzę w komicznej sytuacji. Są na stanowiskach, jeżdżą limuzynami, dostają duże pieniążki za to co powinni robić, a tu jacyś randomowi ludzie, bez zapłaty za pracę, rozwiążą bieżące problemy po prostu dla dobra wszystkich. Pokażą, że jak się odłoży na bok politykę, to się da.

Ale skład Rady Konsultacyjnej budzi zdumienie i wątpliwości. Emerytowani politycy i polityczki, średnia wieku ze dwa razy większa niż protestujących. Czy to nie narusza tożsamości ruchu?

Chodziło o to, żeby coś zaczęło się dziać także na innym polu niż ulica, także o ekspertów i doświadczenie. Ale nabór do rady trwa i każdy może się zgłaszać (podaję adres: [email protected]), choć to trudna robota. Najważniejsze, że Rada już ruszyła. Strajk Kobiet zawsze stawiał na szybkość i skuteczność.

Mówimy o młodych, bo ich głównie widać na ulicach, ale ten protest jest międzypokoleniowy. Gdyby nie COVID-19, protestować wyszliby też rodzice, a nawet dziadkowie tych dziewczyn, zresztą w piątek w Warszawie było już trochę starszych osób. My same jesteśmy paniami w średnim wieku. Zachęcamy wszystkich młodych z jakąś wiedzą z tych 13 pól do angażowania się prace Rady. Same gonimy w piętkę, brakuje nam pomocy. Krytyków zachęcam do współpracy, staramy się robić, co możemy. Ta sytuacja przecież nas totalnie zaskoczyła.

A ile ty masz lat?

Niech policzę, 46. W protestach bierze udział moja córka, jej koleżanki.

Przyszedł czas na protest naszych dzieci, protestują nasze rodziny, znajomi, którzy dotychczas nie wychodzili na ulice, wielu katolików.

Ucieszyłaś się z tego, że ten niby wyrok, niby trybunału nie został opublikowany?

Haha. I z powrotu do ustawy z 1993 roku, czyli osławionego "kompromisu", który jest skrajnie antykobiecy? Akceptacja dla "kompromisu" już se ne vrati. Ten czas minął.

Jestem stonowaną osobą, nie unoszę się i patrzę na nasz protest w szerszej perspektywie. I dlatego, a nie z optymizmu, mam radosne wnioski. Jesteśmy już blisko końca, za chwilę poradzimy sobie nie tylko z PiS, ale z tendencjami autorytarnymi, faszyzującymi, z mizoginią, nie tylko w Polsce.

Na całym świecie są takie tendencje, zajmowałam się nimi w swoich publikacjach. Coś się ruszyło w Polsce, mam nadzieję, że Trump za chwilę przegra i ten syf runie.

Dzięki kobietom całe społeczeństwo się obudziło. Koniec władzy jest bliski, rządzący są skończeni jako formuła. Nie ma tam już żadnej idei, zostały kalkulacje, niekompetencja, jadą na oparach. Zostało tylko chamstwo w butach.

A nie boisz się spadku nastrojów? Rząd po prostu poczeka aż ludzie się zmęczą i przestaną wychodzić na ulicę.

Na moje oko, nawet jeśli na chwilę ten protest ucichnie, to tylko po to, by wybuchnąć z większą siłą. Za duże są pokłady zaniedbań, frustracji, które pandemia będzie tylko pogłębiać. A poza tym, ja się niczego nie boję :).

*Klementyna Suchanow od lat bierze udział w protestach ulicznych. W 2017 roku umieściliśmy ją na liście "17 kobiet, które wstrząsnęły PiS". Po tym, jak obrzuciła jajkami limuzyny wyjeżdżające z Pałacu Prezydenckiego, do jej domu weszło ABW. W lipcu 2018 na murze Sejmu napisała sprayem: „Czas na sąd ostateczny. Wypierdalać”. Policja skuła ją kajdankami. Była w grupie aktywistek i aktywistów, którzy 1 maja 2018 zatrzymali w Warszawie przemarsz szturmowców, w listopadzie 2018 wraz z innymi kobietami została zaatakowana przez bojówkarzy podczas Marszu Niepodległości. „Z normalnych obywateli staliśmy się bojownikami” - mówiła w styczniu 2019 podczas debaty OKO.press.

Jest też autorką biografii Witolda Gombrowicza „Ja, geniusz”, za którą była nominowana do Nagrody Nike. Ostatnio wydała „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze”, między innymi o międzynarodowych powiązaniach Ordo Iuris.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne